SŁOWO WSTĘPNE

Nie uciekniesz przed Bożym powołaniem.

Jestem chrześcijanką. Nawróciłam się i odrodziłam z Ducha Świętego do nowego życia, życia z Bogiem. Codziennie się modlę. Czytam Pismo Święte. Staram się żyć zgodnie z Biblią, na co dzień wychodzi mi to mniej lub bardziej. Modlę się o to, by Bóg pomagał mi w mojej codzienności. Proszę, by w moim życiu wypełniała się Boża wola. By On kierował moimi planami. Odczuwam bardzo wyraźnie Jego błogosławieństwo i opiekę.

Jednak… w moim życiu duchowym czegoś brakuje. Czegoś bardzo istotnego. Pragnę, by to się zmieniło. By moje życie miało pełnię. Pragnę być ziarnem rzuconym w ziemię i wydającym plon(Ewangelia Mateusza roz. 13). Pragnę być jak winorośl która wydaje dobre owoce: „Trwajcie we mnie, a Ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we mnie trwać nie będziecie” – powiedział Jezus (Ewangelia Jana 15,4).

Dlaczego mój owoc nie zawsze jest dobry? Dlaczego Twój owoc, Drogi Czytelniku, nie zawsze jest dobry? Czy to znaczy, że tak naprawdę nie narodziliśmy się na nowo? Czy to, że nie żyjemy w pełni dla Boga oznacza, że On nas odrzucił?

Nic podobnego! „Nieodwołalne są bowiem dary i powołanie Boże” (List do Rzymian 11,29). Właśnie! Bóg nie tylko nas powołał, abyśmy stali się Jego dziećmi. On powołał nasz też, abyśmy wykorzystywali dary, które nam dał. A my często jesteśmy jak ten człowiek z przypowieści o talentach, który, bojąc się, że źle wykorzysta swój dar, zakopał go w ziemi (Ewangelia Mateusza25,14-30). I wtedy nie żyjemy pełnią życia. I wtedy nie jesteśmy częstokroć błogosławieństwem dla innych ludzi, wielekroć potrzebujących pomocy i wsparcia.

I właśnie teraz jest ten czas, że Duch Święty przekonuje mnie, że nie mogę dłużej tak czynić. Że nie mogę dłużej zakopywać talentów, które dał mi Pan. Że nie mogę uciec przed Jego powołaniem. Czy Ty jesteś pewien, że nie uciekasz przed Panem?

Prorok Jeremiasz wiernie głosił Słowa Boże. Ukazywał Izraelowi Jego nieprawość. Zależało mu na ich powrocie do Boga. On pragnął tego całym sercem. Jednak w odpowiedzi spotykał się z ciągłymi drwinami i niezrozumieniem. I żeby tylko na tym poprzestali jego nieprzyjaciele! Ale oni chcieli jego śmierci. W pewnym momencie już nie wytrzymał tego. Miał już dość bycia prorokiem, ale nie mógł przestać nim być. Nie mógł sprzeciwić się Bożemu powołaniu: „A gdy pomyślałem: Nie wspomnę o nim i już nie przemówię w jego imieniu, to stało się to w moim sercu jak ogień płonący, zamknięty w moich kościach. Mozoliłem się, by go znieść, lecz nie zdołałem” (Księga Jeremiasza 20,9).

Myślę, że nikt z nas nie przeżył tylu problemów z powodu swojej wiary co Jeremiasz. Jednak tak często rezygnujemy z Bożych darów. Najpierw zaniedbujemy je, potem całkiem przestajemy ich używać. A często też jest tak, że nawet nie wiemy o istnieniu niektórych darów w nas. Nie wiemy, bo nie prosimy Boga, żeby pomógł nam je odkryć i wykorzystać.

Ja właśnie proszę Boga o to. O lepsze wykorzystanie swoich darów. O to, żebym nie uciekała już przed Jego powołaniem. I między innymi dlatego powstaje to Czasopismo. Abym poprzez nie mogła wykorzystać dary, które dał mi Bóg. Pierwszy numer powstał z myślą o tym, aby zawarte w nim słowa chociaż jednej osobie pomogły zbliżyć się do Boga. Aż jednej osobie. Właśnie Tobie, Drogi Czytelniku. Z Bożą pomocą.

E. Skworcz-Bednarska