ROZWAŻANIA O CZASIE

Płyną dnie i miesiące, zmieniają się daty. Mówimy, że upływa czas. Gdybyśmy jednak chcieli odpowiedzieć na pytanie, co to jest czas, odpowiedź byłaby bardzo trudna. Nie jest jednak istotne wiedzieć, czym jest czas, ważniejsze jest umieć go używać. Ryba nie musi wiedzieć, czym jest woda, lecz musi umieć pływać. Czas jest czymś wysoce abstrakcyjnym i nieuchwytnym, ale zarazem czymś niezmiernie podstawowym i powszednim, z czym spotykamy się na co dzień. Możemy zobaczyć wskazówki zegara, lecz nie możemy zobaczyć czasu; słyszymy dzwonek budzika, lecz nie słyszymy czasu; dotykamy kalendarza i zrywamy z niego kartki, lecz nie możemy dotknąć czasu. A jednak prawo upływu czasu rządzi nami nieubłagalnie. Jest ono czymś tak oczywistym, że nikt go nawet nie sformułował, nie znajdziemy go w podręcznikach szkolnych.
Jeżeli na linii prostej wprowadzimy miarę czasową, czyli punkty jej linii w różnych odstępach oznaczymy kolejnymi minutami, godzinami, dniami itd., będziemy mogli porównać upływ czasu do jednostajnego ruchu wzdłuż tej linii. Po drodze mijać będziemy miejsca oznaczone kolejnymi minutami, godzinami itd. Żelazne prawo upływu czasu polega na tym, że w tym ruchu wzdłuż tej linii nie ma żadnej możliwości cofnięcia się choćby o kawałek, zatrzymania się na chwilę, ani nawet zwolnienia nieco lub przyśpieszenia tego ruchu. Tak, jakby dwie nieprzenikalne płaskie ściany, prostopadłe do naszej linii, przesuwały się wzdłuż niej ze stałą prędkością. Za ścianą po lewej stronie znajduje się przeszłość, ta część linii, która przedstawia czas, jaki już upłynął. Za ścianą po prawej stronie kryje się przyszłość, to, co dopiero nastąpi. Przy tym obie te ściany przylegają ściśle do siebie. Pomiędzy nimi jest tylko nieskończenie wąska szczelina i w niej znajdujemy się wraz z całym światem materialnym. Szczelina ta, to teraźniejszość. Nie mamy żadnej możliwości cofnięcia się w przeszłość, zmienienia czegokolwiek, co już się wydarzyło. Nie możemy cofnąć ruchu, jaki już wykonaliśmy, nie możemy cofnąć słowa, jakie już wypowiedzieliśmy. Możemy zrobić inny ruch, wypowiedzieć inne słowo, ale tego, co już się stało, odwrócić nie możemy

Podobnie rzecz ma się z przyszłością. Nie możemy wyprzedzić czasu ani o moment. Należy do nas tylko teraźniejszość. Wszystko, czym na pewno dysponujemy, jeśli chodzi o czas, to tylko to krótkie „teraz”. Słowo Boże mówi: „Oto teraz czas łaski, oto teraz dzień zbawienia” (II List do Koryntian 6,2). Jesteśmy odpowiedzialni za to, co czynimy teraz, za to, jak wykorzystujemy dzień dzisiejszy. Ściana przyszłości jest nieprzenikalna, nie wiemy, co się za nią znajduje i co się w miarę naszego posuwania po linii czasu spoza niej wyłoni. Słowo Boże mówi: „…nie wiecie, co jutro będzie” (List Jakuba 4,14). Przewidujemy oczywiście pewne wydarzenia na przyszłość i często przebiegają one zgodnie z naszym przewidywaniem. Umawiamy się na jakieś spotkanie i gdy termin nadejdzie, spotkanie się odbywa. Planujemy wyjazd i kupujemy bilet i o oznaczonej godzinie pociąg wyjeżdża. Jednakże wszystko, co przewidujemy, choćby było bardzo prawdopodobne, nigdy nie jest pewne. W życiu każdego człowieka były przypadki, kiedy przyszłość potoczyła się zupełnie niezgodnie z przewidywaniami. Przybyliśmy na spotkanie, a ono się nie odbyło. Wsiedliśmy do pociągu, lecz nie pojechaliśmy.
Podobnie bywa i w życiu całych narodów. W roku 1938 zawarto układ, który miał zapewnić Europie pokój na wiele dziesiątków lat, lecz w niespełna rok wybuchła wojna światowa. W roku 1933 Hitler ogłosił tysiąclecie szczęśliwości, lecz zamiast tego dał światu 12 lat tragedii i grozy. Król Belsazar w czasie weselnej uczty wzniósł kolejny toast na cześć swoich bogów, lecz kielichy nie zostały opróżnione, gdyż w tym momencie Bóg powiedział „dosyć” i tej samej nocy zginął Belsazar i jego królestwo (Księga Daniela 5). Do bogacza, który zaopatrzył się w dobra na wiele lat, Bóg powiedział: „głupcze!” (Ewangelia Łukasza 12,20). Na czym polegało jego głupstwo? Na tym, że nie uwzględnił prawa czasu, zapomniał, że nie dysponuje przyszłością, że należy do niego tylko ,,teraz”. Słowo Boże mówi: „Baczcie więc pilnie, jak macie postępować, nie jako niemądrzy, lecz jako mądrzy, wykorzystując czas, gdyż dni są złe” (List do Efezjan 5,15.16). Jeżeli wiemy, że należy i że można coś czynić w sprawie zbawienia, uregulowania stosunków z Bogiem, w sprawie służby dla Pana, w sprawie stosunków z bliźnimi, czy w jakiejkolwiek innej ważnej sprawie, a spraw tych nie czynimy „teraz”, lecz odkładamy je na przyszłość, postępujemy jak niemądrzy, jesteśmy głupimi. Wykorzystywać czas, znaczy działać „teraz”.

Dla ludzi nie pojednanych z Bogiem prawo upływu czasu jest bardzo przykre. Czas jest ich wrogiem. Z przerażeniem zauważają oni ślady czasu na sobie, z lękiem myślą o nieznanej przyszłości, na którą nie mają żadnego wpływu. Pojednanie człowieka z Bogiem usuwa ten stan. Dlaczego? Ponieważ Bóg jest wieczny, ponadczasowy. Bóg nie podlega prawu upływu czasu. On „panuje od wieczności” (Psalm 55,20) i „panuje w mocy Swej na wieki” (Psalm 66,7). On jest „alfa i omega, pierwszy i ostatni, początek i koniec” (Objawienie Jana 22,13). „Tysiąc lat w oczach Twoich jest jak dzień wczorajszy” (Psalm 90,4). Życie człowieka przedstawia na linii czasu krótszy czy dłuższy odcinek. Bóg wypełnia te linię z nieskończoności w nieskończoność. Dla Boga cała wieczność stanowi jedno wielkie „teraz”. Mówiąc o przeszłości, Jezus – Bóg mówi w czasie teraźniejszym: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, pierwej niż Abraham był, Jam jest” (Ewangelia Jana 8,58). Mówiąc o przyszłości, również mówi w czasie teraźniejszym: „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata” (Ewangelia Mateusza 28,20). Mówiąc o przyszłości Bóg nie przewiduje zdarzeń, jak człowiek, lecz mówi na pewno, gdyż On panuje nad przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Abraham był, lecz Bóg jest od wieków aż na wieki (Psalm 90,2).
Kto pojednał się z Bogiem przez Jezusa Chrystusa, uzyskał możliwość wpływu na swoją przeszłość i przyszłość. Baranek Boży nie tylko odpuszcza, lecz gładzi grzechy świata, czyli wymazuje je z przeszłości. Bóg wyciąga do człowieka rękę i Swoją mocą i łaską reguluje, porządkuje jego przeszłość. Bóg wytycza też i porządkuje przyszłość człowieka. Ci, których życie skryte jest z Chrystusem w Bogu, stali się uczestnikami Bożej natury i dziedzicami wszystkiego, przechodzą w Boże „teraz” nie mające kresu. Czas przestał być ich wrogiem, przyszłość stała się czymś upragnionym i oczekiwanym z radością i podnieceniem. Chociaż jej nie znają, wiedzą, że panuje nad nią ich Pan i Zbawiciel, z którym związani są wiecznymi więzami miłości. Wiedzą, że w przyszłości na swej drodze nie napotkają niczego, o czym On by nie wiedział, z czym On nie spotkałby się już wcześniej, i czego On Sam nie ustawiłby na niej. I niezależnie od tego, czy będą to rzeczy przyjemne, czy też przykre, wszystkie one bez wyjątku okażą się dla nich dobre i pożyteczne (List do Rzymian 8,28). Psalmista, świadomy tego faktu, powiedział: „W ręku Twoim są losy moje” (Psalm 31,16 – w oryginale: „czasy”). A więc nie w ręku ślepego przypadku, nie w rękach sił natury, nie w rękach władców tego świata, nie w rękach operatorów wyrzutni rakietowych, nie w rękach szatana, lecz w rękach naszego Pana i Mistrza, który umiłował Swoich aż do końca. Apostoł Paweł wyraża pewność, że od tej miłości nie zdoła nas odłączyć ani teraźniejszość, ani przyszłość (List do Rzymian 8,38.39).

Tak więc prawdziwi chrześcijanie nie mają żadnego powodu do obaw, jeśli chodzi o przyszłość. Wraz z innymi żywiołami, nad którymi zatriumfował Chrystus, stanowi ona ich własność: „…czy teraźniejszość, czy przyszłość, wszystko jest wasze” (I List do Koryntian 3,22). Jest to majątek, jakiego nie da się na świecie zdobyć w żaden inny sposób, jak tylko przez pojednanie się z Bogiem, przez złączenie swojego losu z Jezusem Chrystusem, Panem nad przyszłością. Upływ czasu ma jednak jeszcze inny aspekt. Bóg nie tylko ma władzę nad czasem, lecz ją także sprawuje. Słowo Boże mówi, że Bóg ustanowił narodom wyznaczone okresy czasu (Dzieje Apostolskie 17,26). Bóg zaplanował bieg wydarzeń i rządzi nimi. Bóg zaznaczył na linii czasu różne znaki, będące odpowiednikami zaplanowanych przez Boga wydarzeń. Obok czarnych kresek naszej rachuby czasu widnieją na tej linii czerwone kreski Bożej rachuby. Są one znacznie ważniejsze od naniesionych przez ludzi. Należy je koniecznie bacznie śledzić, aby nie zgubić się w biegu wydarzeń i nie ulec dezorientacji. Boże znaki na linii czasu są bowiem dla człowieka miarodajne, a zarazem niezmiernie pożyteczne, jako wskazówki dla jego postępowania. Wskazówki Boże, dotyczące czasu, zawarte są w Piśmie Świętym i Bóg oczekuje od nas, że będziemy je uważnie obserwować. Są wprawdzie zaplanowane przez Boga zdarzenia, których czas wypełnienia trzyma On w tajemnicy. O takich Słowo Boże mówi nam „nie wasza to rzecz znać czasy i chwile” (Dzieje Apostolskie 1,7), w innych jednak wypadkach jest naszym obowiązkiem z czujnością śledzić wskazówki zegara Bożego. Pan Jezus płakał nad Jerozolimą i zapowiedział jej zniszczenie jako skutek nie rozpoznania czasu: „…nie pozostawią z ciebie kamienia na kamieniu, dlatego żeś nie poznało czasu nawiedzenia swego” (Ewangelia Łukasza 19,44). Kaznodzieja uczy nas, że „wszystko ma swój czas i każda sprawa pod niebem ma swoją porę” (Księga Kaznodziei Salomona 3,1-8.17). Działania podjęte nie w porę bardzo często nie prowadzą do celu, zaś bezczynność wtedy, gdy należy działać, bywa nieraz zgubna. Naciśnięcie hamulca samochodu o sekundę za późno może być przyczyną katastrofy. Do ludzi beztrosko ignorujących znaki czasu Pan Jezus powiedział: „Obłudnicy! Zjawiska ziemi i nieba umiecie rozpoznawać, a jakże więc nie umiecie rozpoznać obecnego czasu?” (Ewangelia Łukasza 12,58). „Oblicze nieba umiecie rozpoznawać, a znamion czasu nie potraficie?” (Ewangelia Mateusza 16,3). Teraz jest czas łaski, dzień zbawienia. Pan Jezus przyszedł i obwieścił: „Wypełnił się czas i przybliżyło się Królestwo Boże, upamiętajcie się i wierzcie ewangelii” (Ewangelia Marka l,15). Kto nie dostosuje się na czas do polecenia Jezusa, nie upamięta się i nie uwierzy ewangelii, tego spotka katastrofa, kiedy ten czas „dopełni się”, czyli zakończy (Ewangelia Łukasza 21,24).
Apostoł Piotr mówi: „…dosyć, że w czasie minionym spełnialiście zachcianki pogan” (I List Piotra 4,3). Apostoł Paweł pisze: „…to czyńcie, wiedząc, że już czas, że już nadeszła pora, abyście się ze snu obudzili” (List do Rzymian 12,14). Kto w obecnych czasach żyje jeszcze po pogańsku, folgując swoim zachciankom i nie korzystając z łaski, oraz kto śpi snem duchowym, ten jest człowiekiem zacofanym, człowiekiem starej daty. Nie ma znaczenia, czy nosi modnie uszyte ubrania i naśladuje najmodniejsze maniery towarzyskie. Według zegara Bożego jest człowiekiem nie z tej epoki, który żyje skłócony z czasem.

Słowo Boże mówi: „Nadszedł bowiem czas, aby się rozpoczął sąd od domu Bożego” (I List Piotra 4,17). Te dzieci Boże, które pilnie śledzą znamiona czasu, doświadczają, osądzają i oczyszczają samych siebie, aby nie zostać potępionymi razem z światem, aby móc stanąć przed Synem Człowieczym bez skazy i bez nagany. Inni, nie zważając na ostrzeżenia, robią rzeczy nie na czasie. Sługa Elizeusza Gehazi, który wyłudził od Naamana dary, zasłużył na zarzut chciwości, kłamstwa i samowoli. Elizeusz zarzuca mu jednak co innego: „Czy to była odpowiednia pora przyjmować pieniądze…?” (II Księga Królewska 5,26). Chodzący z Bogiem i napełniony Duchem Bożym Elizeusz wiedział, że nie czas na takie sprawy. Ci, którzy dzisiaj podobnie jak Elizeusz żyją na co dzień w duchowej łączności z Bogiem, wiedzą, że nie jest odpowiednia pora na wyskoki i gonitwy za bogaczami i wyłudzanie od nich pieniędzy, szat, i na tym podobne praktyki, które sprowadzają trąd duchowy.
Jeszcze jest czas, aby odrzucić wszystko, co nie przystoi. O kobiecie Izebel Pan Bóg powiedział: „…dałem jej czas, aby się upamiętała, ale nie chce…” (Objawienie Jana 2,21). Biegacze na dłuższe dystanse muszą w trakcie biegu śledzić bacznie, czy przebyta część trasy jest proporcjonalna do czasu, jaki już upłynął, czy nie trzeba przyśpieszyć. Jest to aktualne i w życiu duchowym. Apostoł Paweł skarży się: „Biorąc pod uwagę czas, powinniście być nauczycielami, tymczasem znowu potrzebujecie kogoś, kto by was nauczał pierwszych zasad nauki Bożej” (List do Hebrajczyków 5,12). Czy nie dotyczy to i nas? Czy nie jesteśmy spóźnieni w naszym rozwoju duchowym? Słowo Boże zachęca: „póki czas mamy, dobrze czyńmy wszystkim…” (List do Galacjan 6,10). Jezus mówi: „nadchodzi noc, gdy nikt nie będzie mógł działać” (Ewangelia Jana 9,4). Żyjemy w czasach ostatecznych. Ci, którzy śledzą znaki czasu, wyraźnie to dostrzegają. Słychać ostrzeżenia, że jest później, niż przypuszczamy. Jezus mówi: „Oto przyjdę wkrótce, a zapłata moja jest ze mną, by oddać każdemu według jego uczynku” (Objawienie Jana 22,12). Nawet diabeł „…wie, iż czasu ma niewiele” (Objawienie Jana 12,12). Szkoda, że ku jego radości zdaje się o tym nie wiedzieć tak wielu ludzi.

Wchodząc w ten nowy rok – nowy okres czasu według rachuby ludzkiej, chciejmy się zastanowić nad naszym stosunkiem do czasu. Czy jest naszym wrogiem, czy sprzymierzeńcem? Czy działa na naszą korzyść, czy też przybliża tylko naszą zgubę? Zwróćmy uwagę na Boże znaki czasu i dostosujmy do nich nasze życie, aby nie straszyło nas widmo tego okropnego wyrazu „za późno”. „Później nadeszły i pozostałe panny” (Ewangelia Mateusza 25,11-13), lecz drzwi były już zamknięte. „Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny, o której Syn Człowieczy przyjdzie”.

J. K.