NASZE ŚWIADECTWO

„I rzekł im: Idąc na cały świat, głoście ewangelię wszystkiemu stworzeniu”. (Ewangelia Marka 16,15).

Dwóch kaznodziei jechało pociągiem na konferencję. W czasie podróży rozmawiali na temat Słowa Bożego. W tym samym przedziale siedział starszy człowiek i z dużą uwagą przysłuchiwał się prowadzonej rozmowie. Słowa, które usłyszał, wzbudziły jego zainteresowanie, dlatego też chętnie włączył się do prowadzonej rozmowy. Zaczął opowiadać o wielkim niepokoju nurtującym jego duszę. Często ten niepokój bywa powodem jego konfliktów rodzinnych. Oprócz tego ciężka i mozolna praca na roli, w której nikt z bliskich nie mógł mu dopomóc, a także obłożnie chora żona, nastrajały go bardzo pesymistycznie do życia. To wszystko powodowało często utratę panowania nad sobą, a nawet chwile załamań. Nie mógł jednak znaleźć żadnego wyjścia z tej sytuacji. Prosił o radę, co ma zrobić. Rozmówcy wskazali mu na osobę Pana Jezusa. Zbawiciel żyje i pomaga wszystkim, którzy do Niego przychodzą. On chce przede wszystkim uwolnić nas od grzechów i prowadzić nową drogą. Na tej drodze można znaleźć siły do zniesienia wszelkich trudności. Zacytowano mu kilka wersetów Słowa Bożego. Świadectwa i Słowo wzruszyły go do głębi. W oczach jego pojawiły się łzy. Zobaczył możliwość uspokojenia i prowadzenia innego życia.

A oto inne zdarzenie. Pewien nawrócony, młody brat jechał autobusem. W czasie podróży usiadła obok niego konduktorka. Nawiązała się rozmowa. Zastanawiano się jak można najprzyjemniej spędzać wolny czas. Na zapytanie brata czy lubi ona czytać książki, odpowiedziała twierdząco. Brat zapytał ją z kolei czy przeczytała już najpiękniejszą książkę jaka może istnieć. Spojrzała na niego zdziwiona. „Jakaż to książka?” – zapytała. Otrzymała odpowiedź: „Jest nią Pismo Święte”. Następnie konduktorka usłyszała od swego rozmówcy świadectwo, ile radości i pokoju wnosi ta Księga w życie człowieka. Czytając tę Księgę można najpożyteczniej wypełnić wolne chwile.

Zdarzenia te są autentyczne. Możemy podobnych do nich usłyszeć bardzo wiele. Fakt jeden jest bezsprzeczny – SĄ WŚRÓD NAS LUDZIE POTRZEBUJĄCY DUCHOWEJ POMOCY, LECZ CZY MY ICH DOSTRZEGAMY?

Apostołowie Piotr i Jan mieli zapewne po Dniu Pięćdziesiątnicy wiele pracy. Trzy tysiące osób nawróciło się do Pana Jezusa. Trzeba było ich nauczać i usługiwać im. Jednakże w tym ogromie spraw dużej społeczności nie pomijali oni potrzeb pojedynczych osób. Przykładem tego może być fakt opisany w trzecim rozdziale księgi Dziejów Apostolskich. Pewnego dnia, gdy apostołowie wchodzili do świątyni, zwrócili uwagę na chromego, żebrzącego przy bramie (Dz. Ap. 3,4). W nadmiarze obowiązków i spraw mogli go nie zauważyć. Mogli być zajęci rozmyślaniem lub dyskusją. Jednakże dostrzegli go i w imieniu Pańskim uzdrowili.

Wszyscy mamy często wiele obowiązków. Zajęci jesteśmy pracą, rodziną, sprawami codziennymi. Przy tych jednak musimy dostrzegać obok nas poszczególnych ludzi z ich indywidualnymi potrzebami. Szczególnie chodzi o tych, którzy nie poznali Jezusa jako Zbawiciela. Być może, że dla wielu ludzi służymy dobrą radą, może pomocą. CZY JEDNAK DAJEMY IM CO NAJWAŻNIEJSZE  – ŚWIADECTWO  O ŻYWYM JEZUSIE? Piotr i Jan nie mieli srebra i złota, nie mogli materialnie chromemu dopomóc. Była jednak przy nich moc Boża. Już w pierwszych słowach zwrócili oni uwagę chromego na Pana Jezusa. W tym Imieniu było rozwiązanie problemów chromego. Nic nie zastąpi w naszej usłudze i pomocy dla innych osób świadectwa o Panu Jezusie Chrystusie. Przed wniebowstąpieniem Zbawiciel pozostawił nam rozkaz: „Idąc na cały świat, głoście ewangelię wszystkiemu stworzeniu” (Ewangelia Marka 16,15). Słowo „głoście” ma szczególne znaczenie i wagę. Dobre czyny muszą być poparte wyznaniem ust o Jezusie, który przez nas wykonuje Swoją pracę.

Prośmy w modlitwach Pana, aby dopomógł nam dostrzegać wszystkich ludzi potrzebujących wieści o zbawieniu. Abyśmy nie przechodzili obok nich obojętnie. Prośmy także, aby Bóg dał nam chęci i umiejętności do głoszenia dobrej nowiny o Panu Jezusie.

M. S.