DYNAMIKA ŻYCIA CHRZEŚCIJAŃSKIEGO

Przy lekturze książki niewiele dowiadujemy się o jej autorze wówczas, gdy odwołuje się on do wielu źródeł, przytacza liczne cytaty, referuje czyjeś poglądy. Zupełnie inaczej, wyraźniej i ciekawiej ukazuje się nam z kart książki postać jej autora wtedy, gdy przedstawia on w niej wyniki własnych przemyśleń, gdy prezentuje własny punkt widzenia. Tylko bowiem własne wnioski autora, sposób w jaki prezentuje zawarte w książce treści, mogą coś o nim samym powiedzieć czytelnikowi.

Ewangelista Łukasz czynił to samo, co inni, współcześni mu pisarze. Tworzył w okresie, kiedy nieznany był jeszcze papier, druk i książki. W jego czasach pisano na papirusie, który był wówczas najpopularniejszym, a jednocześnie dość trwałym materiałem piśmiennym. Papirus wyrabiano z łodyg rośliny o tej samej nazwie (Papirus cyperus), błotnej trawy (o wysokości do 4 metrów), zarastającej okolice delty Nilu. Łodygę tej trawy cięto wzdłuż na wąskie paski o długości około 60 centymetrów. Paski te układano równolegle tak, aby zachodziły na siebie. Po ułożeniu jednej warstwy na deskach – układano na niej drugą, prostopadle do pierwszej; następnie zaś, po zwilżeniu wodą, całość prasowano. Sok rośliny sklejał w jedną całość obie warstwy. Po wysuszeniu otrzymywano gotowy produkt, przypominający wyglądem gruby brązowy papier pakowy. Taką kartę papirusową (o wymiarach – w przybliżeniu – 25,5 cm na 20,4 cm) wygładzano jeszcze odpowiednio, a następnie sklejano w długie wstęgi, te zaś nawijano na drewniane pałeczki. Warto tu dodać, że najdłuższy z takich zachowanych do naszych czasów zwojów papirusowych ma 40 metrów długości. Jest to jednak wymiar „rekordowy”; najdłuższe zwoje miały bowiem do 9 metrów długości. W naszych czasach książka może mieć dowolny format i objętość; cena druku i papieru jest stosunkowo niewysoka. Pamiętać jednak musimy o tym, że papier znany jest w Europie dopiero od X wieku, zaś druk wynaleziono dopiero w XV wieku. Pisarza doby Łukasza ograniczała zarówno cena, jak i forma materiału, na którym utrwalał swe myśli.  Tak więc zapewne i Łukasz nie mógł zapisać tego wszystkiego, co chciał zachować dla potomności. Musiał dokonać selekcji materiału, musiał wybrać to, co uważał za najważniejsze.

Zasługuje na uwagę fakt, że Łukasz – jako jedyny ewangelista – czytelnikowi swego dzieła siedmiokrotnie ukazuje modlącego się Jezusa. Jezus modli się nad Jordanem, przy chrzcie (Ewangelia Łukasza 3,21), modli się po uzdrowieniu trędowatego (5,16), modli się przed wybraniem dwunastu apostołów (6,12), modli się przed wyznaniem Piotra i zapowiedzią Swojej śmierci i zmartwychwstania (9,18), modli się w momencie przemienienia (9,29), modli się przed nauczeniem Swoich uczniów modlitwy do Ojca (11,1), modli się na krzyżu (23,34), modli się w chwili śmierci (23,46). Tylko Łukasz przekazuje nam dwie nauki Jezusa o modlitwie: przypowieść o przyjacielu o północy (11,5-8) i podobieństwo o wdowie i niesprawiedliwym sędzi (18,1-8). Ewangelista  pragnął  zapewne  specjalnie  podkreślić, jakie znaczenie miała modlitwa w życiu Jezusa – i jakie znaczenie powinna mieć modlitwa również   i w naszym życiu.

Kilkakrotnie ukazuje nam Łukasz Jezusa, odchodzącego na pustkowie albo w góry, aby tam pogrążyć się w modlitwie (5,16; 6,12; 9,28). Jezus odłącza się od innych, aby modlić się w samotności, w ciszy i skupieniu. Znakomitego kaznodzieję, Aleksandra Whyte’a zagadnął kiedyś przyjaciel: „Głosiłeś dziś kazanie w taki sposób, że wydawało się, iż dopiero co wróciłeś od Jezusa”. A Whyte odpowiedział wówczas cicho: „A może istotnie tak było?” Jezus zawsze szedł do ludzi dopiero po modlitwie, po spotkaniu z Ojcem. Wiedział –   i pragnął przekazać to uczniom – że kontakt z ludźmi musi być poprzedzony wcześniejszym spotkaniem z Bogiem.

Jedynym powodem, dla którego nie słyszymy głosu Bożego jest to, że nie słuchamy uważnie. Nie umiemy czekać cierpliwie i spokojnie w ciszy, nie pozwalamy Bogu, aby do nas przemówił. Kto ludziom chce mówić o Chrystusie powinien najpierw sam – jak Jezus – usłyszeć Boga. Ale Boga można usłyszeć tylko w spokoju. Spójrzmy, jak modlił się Jezus.

1. Modlił się w godzinie decyzji.

Chrzest był dla Niego godziną decyzji, oznaczającą podjęcie misji (Ewangelia Łukasza 3,21). Kto pragnie naśladować Jezusa, nie może uczynić nic bez Bożej rady i kierownictwa. „Co mam czynić, Panie?” – oto nieustające pytanie chrześcijanina (Dzieje Apostolskie 22,10).

2. Modlił się przed godziną konfliktu (Ewangelia Łukasza 5,16).

Wiedział, że na Swojej drodze zetknie się niechybnie z establishmentem, z ortodoksyjnymi przywódcami Żydów; modlił się więc, bo zdawał  sobie sprawę z tego, że konflikt jest nieuchronny. Wszyscy natrafiamy na przeciwności. Każdy z nas może znaleźć się w sytuacji konfliktowej. Jedynie wówczas, gdy nasze sprawy przedłożymy Bogu, będziemy umieli rozróżnić, co jest jedynie nieporozumieniem czy zwadą, a co ma poważniejszy charakter. Bóg rozstrzygnie czy racja jest po naszej stronie, czy właściwszą rzeczą będzie nieustępliwość – czy też ugoda. Każda sytuacja konfliktowa może być rozstrzygnięta, jeżeli poddamy się woli Bożej.

3. Modlił się  przez  całą noc, poprzedzającą wybór apostołów (Ewangelia Łukasza 6,12).

Dobrze zrobimy, jeżeli w modlitwie poprosimy Boga o radę przed podjęciem ważnej decyzji czy przed zawarciem nowej przyjaźni. Pragniemy mieć takich przyjaciół, na  których bez zastrzeżeń moglibyśmy polegać, którym moglibyśmy ufać. Bóg pomoże nam wybrać właściwych  ludzi. Charles Kingsley, który przez całe życie dążył do prawdy i piękna, mówił zawsze, że zawdzięcza to wpływowi F.D. Maurice’a i określił go słowami: „Miałem przyjaciela”. Robert Burns, zastanawiając się nad swoim zmarnowanym życiem, wspomniał człowieka,  którego w latach młodości poznał w Irvine i powiedział o nim: „Jego przyjaźń była moim nieszczęściem”. Przyjaciel, który pomaga wznieść się na wyżyny – i przyjaciel, który niszczy życie! Spróbujmy nasze przyjaźnie przedłożyć do osądzenia Bogu.

4. Modlił się przed chwilą prawdy (Ewangelia Łukasza 9,18).

Modlił się, zanim zapytał uczniów czy wiedzą kim On jest – i zanim otwarcie im powiedział, że czeka Go cierpienie i śmierć, a później zmartwychwstanie (9,18-22). Jezus modlił się, bo wiedział, że zostanie skonfrontowany z prawdą; bo zdawał sobie sprawę, że będzie musiał innym dopomóc w przyjęciu tej prawdy. Spotkać Prawdę, przyjąć ją szczerze i mówić o niej z odwagą – możemy jedynie w obcowaniu z Bogiem.

5. Modlił się w obliczu śmierci.

Modlił się na krzyżu (Ewangelia Łukasza 23,34.46). Modlił się o przebaczenie   dla Swych nieprzyjaciół, chociaż tak bardzo ludzie Go nienawidzili i męczyli. Pragnął jednak połączyć się z Ojcem, nie zachowując w sercu cienia żalu do któregokolwiek ze Swych prześladowców. Jedyną drogą, umożliwiającą współżycie z ludźmi w zgodzie, jest modlitwa za nich. Nie możemy przecież odczuwać nienawiści do człowieka, za którego się modlimy! Ostatnia modlitwa Jezusa brzmiała: „Ojcze, w ręce twoje polecam ducha mego” (Ewangelia Łukasza 23,46). Są to słowa Psalmu 31 (werset 6). Ten właśnie werset był modlitwą, którą odmawiało każde żydowskie dziecko przed udaniem się na spoczynek. Jezus umarł ze słowami dziecięcej modlitwy wieczornej na ustach. Dodał tylko jedno słowo: „Ojcze”. W Getsemane również użył tego słowa (Ewangelia Łukasza 22,42), które – według przekazu Marka – brzmiało „Abba” (Ewangelia Marka 14,36). Tym słowem i my możemy wzywać Boga (List do Rzymian 8,15; List do Galacjan 4,6). Nikt na ziemi nie zwracał się dotąd w ten sposób do Boga. To nie jest zwyczajne: „Ojcze”. To jest  to słowo, jakim małe żydowskie dziecko wzywało swego ojca: „Tatusiu”! Z taką ufnością modlił się Jezus – podobnie i my powinniśmy się modlić.

6. Przykład Jezusa  sprawił, że inni też odczuwali potrzebę modlitwy.

„A gdy On w pewnym miejscu modlił się i zakończył modlitwę, ktoś z jego uczniów rzekł do niego: Panie, naucz nas modlić się” (Ewangelia Łukasza 11,1). Uczniowie wiedzieli czym jest dla Jezusa modlitwa. Niektórzy z nich znali przecież Jana Chrzciciela i widzieli, że on też się modlił. Dlatego i oni zapragnęli się modlić. Przykład szczerej modlitwy bardziej wzrusza serca ludzkie, niż słowa najdoskonalszego kaznodziei. Jedynie ten, kto sam przeżywa tajemnicę obcowania z Bogiem, może u innych wzbudzić pragnienie spotkania   z Panem.

7. W modlitwie doznał Jezus dwóch wielkich przeżyć.

Podczas chrztu w Jordanie zstąpił na Niego Duch Święty (Ewangelia Łukasza 3,21), a w momencie przemienienia miał wizję (Ewangelia Łukasza 9,29). Duch Święty zstępuje tylko wtedy, gdy nauczymy się trwać w oczekiwaniu  i wyzbędziemy się niecierpliwości i niepokoju wewnętrznego. Podczas przemienienia ujrzał Jezus w Swej wizji Mojżesza, największego prawodawcę i Eliasza, największego proroka. Ci dwaj najwybitniejsi mężowie Boży przeszłości dodawali Mu otuchy do dalszej drogi. W modlitwie jednoczymy się z tym tłumem świadków Bożych, którzy nas niewidzialnie otaczają. Modlitwa  daje  nam  doświadczenie przeszłości i siłę na przyszłość.

8. Jezus modlił się za przyjaciół, których wiara była zagrożona.

 Modlił się za Piotra, gdy wiedział, że jego wiara musi przejść ogniową próbę (Ewangelia Łukasza 22,31-32). Jeżeli szczerze kochamy naszych przyjaciół, to modlimy się za nich – podobnie jak Jezus modlił się za tych, których ukochał. Modlimy się za nich zwłaszcza wtedy, gdy dotknie ich jakieś nieszczęście.

9. Jezus dwukrotnie nauczał o modlitwie.

W przypowieści o przyjacielu o północy (Ewangelia Łukasza 11,5-8) i w podobieństwie o wdowie i niesprawiedliwym sędzi (Ewangelia Łukasza 18,1-8). Rzecz dziwna – nie ma bodaj w Ewangeliach przykładów równie mylnie rozumianych i interpretowanych, jak właśnie te dwa. Często bowiem zapomina się o tym, że są to porównania. Pierwsze z nich mówi o pewnym ojcu rodziny, nie odznaczającym się życzliwością ani uczynnością, który wszakże, mimo długich oporów, musiał usłużyć przyjacielowi, wytrwale i wręcz natrętnie nalegającemu. Drugie porównanie mówi o sędzi, którego niechęć do ferowania sprawiedliwych wyroków została przełamana zdeterminowanym uporem pewnej biednej, acz konsekwentnej w postępowaniu wdowy. Bardzo często z porównań tych wyciąga się niewłaściwą naukę, jakoby można było osiągnąć, co się chce, jeżeli tylko długo i uporczywie będziemy błagać Boga, aby przychylił się do naszych życzeń i próśb. Tłumaczenie tego rodzaju jest w gruncie rzeczy bardzo niestosowne, bo trudno przecież sobie wyobrazić, żeby Jezus przyrównywał Boga do leniwego przyjaciela lub niesprawiedliwego sędziego! Chodzi tu o coś zupełnie innego: o przeciwstawienie stosunku Boga do człowieka tego rodzaju postawom. Jeżeli trzeba zmuszać przyjaciela do tego, aby zechciał nam dopomóc w kłopocie, jeżeli trzeba zmuszać reprezentującego sprawiedliwość ludzką sędziego, aby wydał rzeczywiście sprawiedliwy wyrok – to jak bardzo kontrastuje z tym postawa Boga, naszego dobrego i wspaniałego Ojca, który potrzebom ludzkim wychodzi naprzeciw! I tu dodaje Łukasz: „Jeśli więc wy, którzy jesteście źli, umiecie dobre dary dawać dzieciom swoim, o ileż bardziej Ojciec niebieski da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą” (Ewangelia Łukasza 11,9-13). Bóg może nam dać o wiele więcej, niż jesteśmy to sobie w stanie wyobrazić; więcej, niż kiedykolwiek moglibyśmy wyprosić.

Ewangelia Łukasza jest Ewangelią modlitwy. Jest to Ewangelia  dla posłańców Jezusa, którzy muszą być mężami modlitwy.

(Powyższy artykuł pochodzi z książki Williama Barclaya pt. „Jezus Chrystus dzisiaj”)

Darowizna

image_pdfimage_print

Chrześcijańska Misja Ewangeliczna"FILEO"

„Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki – Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie” Ewangelia Jana 14,16-17

Leave a Reply

%d bloggers like this: