ARTYKUŁ WSTĘPNY

„JA UCZYNIĘ CIĘ ODPOWIEDZIALNYM  ZA JEGO KREW”

Przewodni fragment Pisma Świętego: „Jeżeli powiem do bezbożnego: Na pewno umrzesz, a ty go nie ostrzeżesz i nic nie powiesz, aby bezbożnego ostrzec przed jego bezbożną drogą tak, abyś uratował jego życie, wtedy ten bezbożny umrze z powodu swojej winy, ale Ja uczynię cię odpowiedzialnym za jego krew. Lecz jeżeli ty ostrzeżesz bezbożnego, a on nie odwróci się od swojej bezbożności i od swojej bezbożnej drogi, wtedy on umrze z powodu swojej winy, a ty uratujesz swoją duszę. Gdy zaś sprawiedliwy odwróci się od swojej sprawiedliwości i popełni bezprawie – a Ja doprowadzę go do upadku i on umrze, to jeżeli nie ostrzeżesz go, wtedy on umrze z powodu swojej winy, i nie będzie się pamiętało jego sprawiedliwych czynów, których dokonał, lecz ciebie uczynię odpowiedzialnym za jego krew. Lecz jeżeli ty ostrzeżesz sprawiedliwego, aby sprawiedliwy nie zgrzeszył, i on nie zgrzeszy, to na pewno pozostanie przy życiu, ponieważ dał się ostrzec, a ty uratowałeś swoją duszę.” (Księga Ezechiela 3,18-21)

Zastanówmy się chwilę, do kogo Bóg mówi w tym fragmencie Swojego Słowa? Czy te Słowa skierowane są  tylko do proroka Ezechiela? Lub może do wszystkich proroków starotestamentowych? Odpowiedzialność za krew niewierzącego człowieka. Odpowiedzialność za krew Brata, Siostry, którzy schodzą z Bożej drogi i upadają w grzech. Odpowiedzialność za ich życie. Odpowiedzialność za ich śmierć. Za to, co stanie się z nimi w wieczności. Tam, gdzie nie ma drugiej szansy. Zatem, na kim ciąży ta straszna ODPOWIEDZIALNOŚĆ? Kto jest tym prorokiem, kto jest tym Bożym stróżem?

Jezus powiedział: „Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata.” (Ewangelia Mateusza 28,19-20). Czy te Słowa odnoszą się tylko do jedenastu uczniów Jezusa? Nic podobnego! „Ale wy jesteście rodem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem nabytym, abyście rozgłaszali cnoty tego, który was powołał z ciemności do cudownej swojej światłości” – zwraca się apostoł Piotr do wierzących ludzi pochodzących z pogan (I List Piotra 2,9). To my – Ty i ja – mamy głosić ludziom Chrystusa. To my – Ty i ja – jesteśmy odpowiedzialni za ludzką krew. Zbawiciel nasz „chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (I List do Tymoteusza 2,4). A jak mogą zostać zbawieni, jeżeli nie słyszeli Bożego Słowa? „A jak usłyszeć, jeśli nie ma tego, który zwiastuje?” (List do Rzymian 10,14). Zwiastujmy Chrystusa, podobnie jak apostoł Piotr: „Upamiętajcie się i niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego. Obietnica ta bowiem odnosi się do was i do dzieci waszych oraz do wszystkich, którzy są z dala, ilu ich Pan, Bóg nasz, powoła. Wielu też innymi słowy składał świadectwo i napominał ich, mówiąc: Ratujcie się spośród tego pokolenia przewrotnego. Ci więc, którzy przyjęli słowo jego, zostali ochrzczeni i pozyskanych zostało owego dnia około trzech tysięcy dusz” (Dzieje Apostolskie 2,38-41). Zwiastujmy bez względu na wszystko, pamiętając o naszej odpowiedzialności za ludzką krew. „Bracia moi, jeśli kto spośród was zboczy od prawdy, a ktoś go nawróci, niech wie, że ten, kto nawróci grzesznika z błędnej drogi jego, wybawi duszę jego od śmierci i zakryje mnóstwo grzechów” (List Jakuba 5,19-20).

Niech Słowo Boże w naszym wnętrzu będzie jak ogień, którego nie zdołamy ugasić. „A gdy pomyślałem: Nie wspomnę o nim i już nie przemówię w Jego imieniu, to stało się to w moim sercu jak ogień płonący, zamknięty w moich kościach. Mozoliłem się, by go znieść, lecz nie zdołałem” (Księga Jeremiasza 20,9).

Estera Bednarska

[FMP].
[/FMP]




SŁOWO BOŻE MOJĄ POMOCĄ KAŻDEGO DNIA – CZ. XII

Gdy doznaję prześladowań z powodu wiary w Jezusa

„Położyłem się i zasnąłem; obudziłem się, bo Pan mnie wspiera. Nie boję się dziesiątków tysięcy ludu, które zewsząd na mnie nastają.”

(Psalm 3,6-7)

„Pan stanie się schronieniem uciśnionemu, schronieniem w czasie niedoli. Ufać będą tobie ci, którzy znają imię twoje, bo nie opuszczasz, Panie, tych, którzy cię szukają.”

(Psalm 9,10-11)

„Strzeż mnie jak źrenicy oka, ukryj mnie w cieniu swych skrzydeł przed bezbożnymi, którzy mnie gnębią, nieprzyjaciółmi, którzy mnie zawzięcie osaczają.”

(Psalm 17,8-9)

„Pan światłością moją i zbawieniem moim: Kogóż bać się będę? Pan ochroną życia mego: Kogóż mam się lękać? Gdy nacierają na mnie złoczyńcy, aby pożreć ciało moje – są oni moimi wrogami i nieprzyjaciółmi – potkną się i upadną. Choćby rozbili przeciwko mnie obozy, nie ulęknie się serce moje, choćby wojna wybuchła przeciw mnie, nawet wtedy będę ufał.”

(Psalm 27,1-3)

„Stałem się pośmiewiskiem dla wszystkich wrogów moich, zwłaszcza dla sąsiadów moich, i postrachem dla znajomych moich; ci, co mnie widzą na ulicy, uciekają ode mnie. Wymazany jestem z pamięci jak umarły, jestem jak rozbite naczynie. Słyszę bowiem, jak wielu mnie obmawia, strach czai się wokoło, kiedy razem naradzają się przeciwko mnie, spiskują, aby odebrać mi życie. Ale ja tobie ufam, Panie! Mówię: Tyś Bogiem moim. W ręku twoim są losy moje, ocal mnie z rąk nieprzyjaciół i prześladowców moich! Rozjaśnij oblicze swoje nad sługą swoim, wybaw mnie w łasce swojej! Panie! Niech nie doznam wstydu dlatego, że ciebie wzywałem, niech doznają wstydu bezbożni.”

(Psalm 31,12-18)

„Zmiłuj się nade mną, Boże, zmiłuj się nade mną, bo tobie zaufała dusza moja i w cieniu twych skrzydeł chcę się schronić, aż przeminie nieszczęście! Wołam do Boga Najwyższego, do Boga, który do końca doprowadzi sprawę moją. On ześle pomoc z nieba i wybawi mnie, gdy lży mnie gnębiciel.”

(Psalm 57,2-4)

„Gdyby Pan nie był z nami, gdy ludzie powstali przeciwko nam, to byliby nas pożarli żywcem, gdy płonęli gniewem przeciwko nam, to byłyby nas zalały wody, potok zatopiłby nas, to przeszłyby nad nami wody wezbrane. Błogosławiony Pan, który nie wydał nas na łup zębom ich! Dusza nasza jak ptak umknęła z sidła ptaszników; sidło się podarło, a myśmy wolni. Pomoc nasza w imieniu Pana, który uczynił niebo i ziemię.”

(Psalm 124,2-8)

„Głośno do Pana wołam, głośno Pana błagam. Wylewam przed nim moją prośbę i o niedoli mojej jemu opowiadam. Gdy duch mój omdlewa we mnie, Ty znasz ścieżkę moją; na drodze, którą chodzę, zastawili na mnie sidła. Patrzę na prawo i widzę – nikt nie zważa na mnie. Nie ma dla mnie ucieczki, nikt się nie troszczy o mnie. Panie, do ciebie wołam. Rzekłem: Tyś moją nadzieją, Tyś działem moim w krainie żyjących. Słuchaj uważnie błagania mego, bom bardzo udręczony, wybaw mnie od prześladowców moich, bo są silniejsi ode mnie! Wywiedź mnie z więzienia, abym wysławiał imię twoje! Zaiste, otoczą mnie sprawiedliwi, gdy mi swą dobroć okażesz.

(Psalm 142,2-8)

„Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie z powodu sprawiedliwości, albowiem ich jest Królestwo Niebios. Błogosławieni jesteście, gdy wam złorzeczyć i prześladować was będą i kłamliwie mówić na was wszelkie zło ze względu na mnie! Radujcie i weselcie się, albowiem zapłata wasza obfita jest w niebie; tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.”

(Ewangelia Mateusza 5,10-12)

„Słyszeliście, iż powiedziano: Będziesz miłował bliźniego swego,a będziesz miał w nienawiści nieprzyjaciela swego. A Ja wam powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście byli synami Ojca waszego, który jest w niebie, bo słońce jego wschodzi nad złymi i dobrymi i deszcz pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.Bo jeślibyście miłowali tylko tych, którzy was miłują, jakąż macie zapłatę? Czyż i celnicy tego nie czynią? A jeślibyście pozdrawiali tylko braci waszych, cóż osobliwego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie wy tedy doskonali, jak Ojciec wasz niebieski doskonały jest.”

(Ewangelia Mateusza 5,43-48)

„Oto Ja posyłam was jak owce między wilki, bądźcie tedy roztropni jak węże i niewinni jak gołębice. I strzeżcie się ludzi, albowiem będą was wydawać sądom i biczować w swoich synagogach. I z mego powodu zawiodą was przed namiestników i królów, abyście złożyli świadectwo przed nimi i poganami. A gdy was wydadzą, nie troszczcie się, jak i co macie mówić; albowiem będzie wam dane w tej godzinie, co macie mówić. Bo nie wy jesteście tymi, którzy mówią, lecz Duch Ojca waszego, który mówi w was. A wyda na śmierć brat brata i ojciec syna i powstaną dzieci przeciwko rodzicom i przyprawią ich o śmierć. I będziecie w nienawiści u wszystkich dla imienia mego, ale kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. A gdy was prześladować będą w jednym mieście, uciekajcie do drugiego; zaprawdę powiadam wam: Zanim zdążycie obejść miasta Izraela, Syn Człowieczy przyjdzie. Nie jest uczeń nad mistrza ani sługa nad swego pana; wystarczy uczniowi, aby był jak jego mistrz, a sługa jak jego pan; jeśli gospodarza Belzebubem nazwali, tym bardziej jego domowników! Przeto nie bójcie się ich; albowiem nie ma nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajnego, o czym by się dowiedzieć nie miano. Co mówię wam w ciemności, opowiadajcie w świetle dnia; a co słyszycie na ucho, głoście na dachach. I nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą; bójcie się raczej tego, który może i duszę i ciało zniszczyć w piekle. Czyż nie sprzedają za grosz dwu wróbli? A jednak ani jeden z nich nie spadnie na ziemię bez woli Ojca waszego. Nawet wasze włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się; jesteście więcej warci niż wiele wróbli. Każdego więc, który mię wyzna przed ludźmi, i Ja wyznam przed Ojcem moim, który jest w niebie; ale tego, kto by się mnie zaparł przed ludźmi, i Ja się zaprę przed Ojcem moim, który jest w niebie. Nie mniemajcie, że przyszedłem, przynieść pokój na ziemię; nie przyszedłem przynieść pokój, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić człowieka z jego ojcem i córkę z jej matką, i synową   z jej teściową. Tak to staną się wrogami człowieka domownicy jego. Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien. I kto nie bierze krzyża swego,a idzie za mną, nie jest mnie godzien. Kto stara się zachować życie swoje, straci je, a kto straci życie swoje dla mnie, znajdzie je. Kto was przyjmuje, mnie przyjmuje, a kto mnie przyjmuje, przyjmuje tego, który mnie posłał. Kto przyjmuje proroka jako proroka, otrzyma zapłatę proroka; a kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, otrzyma zapłatę sprawiedliwego. A ktokolwiek by napoił jednego z tych maluczkich tylko kubkiem zimnej wody jako ucznia, zaprawdę powiadam wam, nie straci zapłaty swojej.”

(Ewangelia Mateusza 10,16-42)

„Wtedy wydawać was będą na udrękę i zabijać was będą, i wszystkie narody pałać będą nienawiścią do was dla imienia mego.”

(Ewangelia Mateusza 24,9)

„Jezus odpowiedział: Zaprawdę powiadam wam, nie ma takiego, kto by opuścił dom albo braci, albo siostry, albo matkę, albo ojca, albo dzieci, albo pola dla mnie i dla ewangelii, który by nie otrzymał stokrotnie, teraz, w doczesnym życiu domów i braci, i sióstr, i matek, i dzieci, i pól, choć wśród prześladowań,  a w nadchodzącym czasie żywota wiecznego.”

(Ewangelia Marka 10,29-30)

„A gdy was wodzić będą do synagog i do urzędów, i do władz, nie troszczcie się, jak się bronić i co mówić będziecie. Duch Święty bowiem pouczy was w tej właśnie godzinie, co trzeba mówić.”

(Ewangelia Łukasza 12,11-12)

„To przykazuję wam, abyście się wzajemnie miłowali. Jeśli świat was nienawidzi, wiedzcie, że mnie wpierw niż was znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat miłowałby to, co jest jego; że jednak ze świata nie jesteście,ale Ja was wybrałem ze świata, dlatego was świat nienawidzi. Wspomnijcie na słowo, które do was powiedziałem. Nie jest sługa większy nad pana swego. Jeśli mnie prześladowali i was prześladować będą; jeśli słowo moje zachowali i wasze zachowywać będą. A to wszystko uczynią wam dla imienia mego,bo nie znają tego, który mnie posłał.”

(Ewangelia Jana 15,17-21)

„A w każdy sabat rozprawiał w synagodze i starał się przekonać zarówno Żydów, jak i Greków. Kiedy jednak Sylas i Tymoteusz przyszli z Macedonii, Paweł oddał się całkowicie słowu, przedkładając Żydom świadectwa, że Jezus jest Chrystusem. Lecz gdy mu się sprzeciwiali i bluźnili, otrząsnąwszy szaty, rzekł do nich: Krew wasza na głowę waszą, ja jestem czysty, od tej chwili pójdę do pogan. I odszedłszy stamtąd, udał się do domu pewnego człowieka, imieniem Tycjusz Justus, bojącego się Boga, którego dom sąsiadował z synagogą.A Kryspus, przełożony synagogi, uwierzył w Pana wraz z całym swoim domem, także wielu z Koryntian, którzy słuchali, uwierzyło i przyjmowało chrzest. I rzekł Pan do Pawła w nocnym widzeniu: Nie bój się, lecz mów i nie milcz,bo Ja jestem z tobą i nikt się nie targnie na ciebie, aby ci uczynić coś złego; mam bowiem wiele ludu w tym mieście. I przebywał tam rok i sześć miesięcy, nauczając wśród nich Słowa Bożego.”

(Dzieje Apostolskie 18,4-11)

„Jestem Żydem urodzonym w Tarsie w Cylicji, lecz wychowanym w tym mieście u stóp Gamaliela, starannie wykształconym w zakonie ojczystym, pełnym gorliwości dla Boga, jak i wy dziś wszyscy jesteście. Drogę Pańską prześladowałem aż na śmierć, wiążąc i przekazując do więzień zarówno mężów, jak i kobiety, jak mi tego i arcykapłan jest świadkiem, i cała rada starszych; od nich też otrzymałem listy do braci i udałem się do Damaszku, aby również tych, którzy tam byli, uwięzić i przyprowadzić do Jerozolimy w celu wymierzenia im kary. A gdy byłem w drodze i zbliżałem się do Damaszku, stało się koło południa, że nagle olśniła mnie wielka światłość z nieba, i upadłem na ziemię i usłyszałem głos do mnie mówiący: Saulu, Saulu, czemu mnie prześladujesz? A ja odpowiedziałem: Kto jesteś, Panie? I rzekł do mnie: Ja jestem Jezus Nazareński, którego ty prześladujesz. A ci, którzy byli ze mną, światłość wprawdzie widzieli, ale głosu tego, który rozmawiał ze mną, nie słyszeli. I rzekłem: Co mam czynić, Panie? Pan zaś rzekł do mnie: Powstań i idź do Damaszku, a tam ci wszystko powiedzą, co ci jest przeznaczone, żebyś uczynił. A gdy zaniewidziałem od blasku owej światłości, prowadzony za rękę przez tych, którzy ze mną byli, przyszedłem do Damaszku. Niejaki Ananiasz, mąż żyjący bogobojnie według zakonu i cieszący się dobrym świadectwem  u wszystkich mieszkających tam Żydów, przyszedł do mnie i stanąwszy przy mnie, rzekł: Bracie Saulu, przejrzyj! A ja w tej chwili przejrzałem i spojrzałem na niego. A on rzekł: Bóg ojców naszych przeznaczył cię, abyś poznał wolę jego oraz abyś oglądał Sprawiedliwego i usłyszał głos z ust jego. Ponieważ będziesz mu świadkiem tego, coś widział i słyszał, wobec wszystkich ludzi. A czemu teraz, zwlekasz? Wstań, daj się ochrzcić i obmyj grzechy swoje, wezwawszy imienia jego. A gdy powróciłem do Jerozolimy i modliłem się w świątyni, zdarzyło się, że popadłem w zachwycenie, i ujrzałem go, jak do mnie mówił: Pośpiesz się i wyjdź prędko z Jerozolimy, ponieważ nie przyjmą twego świadectwa o mnie. A ja rzekłem: Panie, oni sami wiedzą, że to ja więziłem i biłem po synagogach tych, którzy w ciebie wierzyli; a gdy lała się krew Szczepana, świadka twojego, ja sam przy tym byłem i pochwalałem,i strzegłem szat tych, którzy go zabijali. I rzekł do mnie: Idź, bo Ja cię wyślę daleko do pogan.”

(Dzieje Apostolskie 22,3-21)

„Któż nas odłączy od miłości Chrystusowej? Czy utrapienie, czy ucisk, czy prześladowanie, czy głód, czy nagość, czy niebezpieczeństwo, czy miecz? Jak napisano: Z powodu ciebie co dzień nas zabijają, uważają nas za owce ofiarne. Ale w tym wszystkim zwyciężamy przez tego, który nas umiłował. Albowiem jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie,ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

(List do Rzymian 8,35-39)

„Błogosławcie tych, którzy was prześladują, błogosławcie, a nie przeklinajcie.”

(List do Rzymian 12,14)

„Mamy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby się okazało, że moc, która wszystko przewyższa, jest z Boga, a nie z nas. Zewsząd uciskani, nie jesteśmy jednak pognębieni, zakłopotani, ale nie zrozpaczeni, prześladowani,  ale nie opuszczeni, powaleni, ale nie pokonani, zawsze śmierć Jezusa na ciele swoim noszący, aby i życie Jezusa na ciele naszym się ujawniło. Zawsze bowiem my, którzy żyjemy, dla Jezusa na śmierć wydawani bywamy,aby i życie Jezusa na śmiertelnym ciele naszym się ujawniło.”

(II List do Koryntian 4,7-11)

„W tej sprawie trzy razy prosiłem Pana, by on odstąpił ode mnie. Lecz powiedział do mnie: Dosyć masz, gdy masz łaskę moją, albowiem pełnia mej mocy okazuje się w słabości. Najchętniej więc chlubić się będę słabościami,  aby zamieszkała we mnie moc Chrystusowa. Dlatego mam upodobanie w słabościach, w zniewagach, w potrzebach, w prześladowaniach, w uciskach dla Chrystusa; albowiem kiedy jestem słaby, wtedy jestem mocny.”

(II List do Koryntian 12,8-10)

„Powinniśmy zawsze dziękować Bogu za was, bracia. Jest to rzecz słuszna. Wiara wasza bowiem bardzo wzrasta a wzajemna miłość wasza pomnaża się w was wszystkich, tak że i my sami chlubimy się wami w zborach Bożych, waszą wytrwałością i wiarą we wszystkich prześladowaniach waszych    i uciskach, jakie znosicie; jest to dowodem sprawiedliwego sądu Bożego i tego, że zostaliście uznani za godnych Królestwa Bożego, za które też cierpicie,gdyż sprawiedliwa to rzecz u Boga odpłacić uciskiem tym, którzy was uciskają,a wam, uciskanym, dać odpocznienie wespół z nami, gdy się objawi Pan Jezus   z nieba ze zwiastunami mocy swojej, w ogniu płomienistym, wymierzając karę tym, którzy nie znają Boga, oraz tym, którzy nie są posłuszni ewangelii Pana naszego Jezusa. Poniosą oni karę: zatracenie wieczne, oddalenie od oblicza Pana i od mocy chwały jego, gdy przyjdzie w owym dniu, aby być uwielbionym wśród świętych swoich i podziwianym przez wszystkich, którzy uwierzyli,bo świadectwu naszemu uwierzyliście. W tej myśli też modlimy się zawsze      za was, aby Bóg nasz uznał was za godnych powołania i w mocy doprowadził do końca wszystkie wasze dobre zamierzenia i dzieła wiary, aby imię Pana naszego Jezusa Chrystusa było uwielbione w was, a wy w nim, według łaski Boga naszego i Pana Jezusa Chrystusa.”

(II List do Tesaloniczan 1,3-12)

„Lecz ty poszedłeś za moją nauką, za moim sposobem życia, za moimi dążnościami, za moją wiarą, wyrozumiałością, miłością, cierpliwością,za moimi prześladowaniami, cierpieniami, które mnie spotkały w Antiochii,w Ikonium, w Listrze. Jakież to prześladowania zniosłem, a z wszystkich wyrwał mnie Pan! Tak jest, wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, prześladowanie znosić będą.”

(II List do Tymoteusza 3,10-12)


[FMP].
[/FMP]




POD PRĄD

,,Achab zaś, syn Omriego, objął władzę królewską nad Izraelem  w trzydziestym ósmym roku panowania Asy, króla judzkiego, panował zaś Achab, syn Omriego, nad Izraelem w Samarii dwadzieścia dwa lata… Wtedy Eliasz Tiszbita z Tiszbe w Gileadzie rzekł do Achaba: Jako żyje Pan, Bóg Izraela, przed którego obliczem stoję, że nie będzie w tych latach rosy ani deszczu, tylko na moje słowo” (I Księga Królewska 16,29  i 17,1).

Trudno jest płynąć pod prąd. My, którzy mieszkamy nad Wisłą, słyszymy i widzimy niejednokrotnie, jak ciężko pracują motory holowników ciągnących załadowane barki pod wiślany prąd, ażeby dostarczyć ładunek do miejsca przeznaczenia. Ciężko i trudno jest również płynąć pod prąd pływakowi.

Podobnie trudno było iść pod prąd otaczającego go świata mężowi Bożemu, starotestamentowemu prorokowi Eliaszowi. Eliasz całkowicie podporządkował swoje życie Bogu. Wierzył, że Bóg jest z nim i że roztoczył nad nim Swoje opiekuńcze skrzydła. Nie wiemy dokładnie, kiedy i w jaki sposób Bóg powołał go do swojej służby. Jedno jest pewne: Eliasz wierzył, że Bóg otoczył go swoją szczególną opieką. Eliasz wykonywał wiernie powierzone mu Boże zadanie i dlatego musiał iść niejednokrotnie pod prąd otaczającego go świata. Podobnie Jezus Chrystus, tysiąc lat później w zupełnie innej sytuacji, ale z podobnym celem, szedł pod prąd nie tylko swego czasu, ale wszystkich czasów. Z Biblii dowiadujemy się, że Eliasz był nie tylko zwiastunem Bożej łaski, ale też zwiastunem kary i sądu. Pojawienie się Eliasza było jakimś znakiem dla narodu wybranego. Bóg miał coś do powiedzenia swojemu ludowi przez Eliasza. I to był nieomylny znak, że Bogu nie były obojętne odstępstwa ludu wybranego. I dlatego Eliasz ostrzegał i wskazywał na upamiętanie przed wszechobecnym Bogiem. Prorok Eliasz rozpoczął swoją intensywną działalność w okresie rządów króla Achaba. Z Biblii dowiadujemy się, że już ojciec króla Achaba prowadził polityką gospodarczą prowadzącą do siły i pełnej stabilizacji Izraela. Achab kontynuował politykę ojca, wzmacniał siłę militarną kraju i odbudowywał mury obronne na jego granicach. Ażeby pozyskać silnego sojusznika, zawarł związek małżeński z córką potężnego sąsiada Etbaala. Reasumując, można by powiedzieć, że okres panowania króla Achaba to okres odbudowy i rozwoju gospodarczego kraju.

Drodzy Czytelnicy! Zastanówmy się jednak, czy zawsze postępowanie nasze jest słuszne, jeśli nam się dobrze powodzi. Czytamy o królu Achabie, że to co on czynił Bogu się nie podobało. Szczególnie złym i niepodobającym się Bogu posunięciem króla Achaba – przywódcy narodu wybranego – było jego małżeństwo z pogańską księżniczką Izabelą. Żona Achaba wprowadziła do narodu wybranego pogański kult bożków Baala i Aszery. Służba Baalowi oraz kult bogini Aszery – oto prąd, który w wielkim stopniu opanował naród wybrany za czasów proroka Eliasza. Baal był symbolem męskiej siły i panowania nad słabszymi. Aszera – to żeńskie uzupełnienie Baala, objawiające się w zewnętrznej, fizycznej miłości. Baal i Aszera to symbole przemocy, zła i niemoralności. Owe symbole zła i rozpusty nie przeminęły, lecz zdobyły sobie prawo bytu we współczesnym otaczającym nas świecie. Owe prądy otaczają nas na każdy dzień i dlatego Biblia o nich nie milczy, lecz mówi i wskazuje na ich złe oddziaływanie. Następstwem kultu Baala i Aszery było odstępstwo od Boga i upadek moralności wśród narodu wybranego. Dziś w naszych czasach nie mówi się już więcej o Baalu i Aszerze, owi pogańscy bogowie zostali dawno zapomniani i zmitologizowani. Lecz ich moc i oddziaływanie nie zostały wcale zatrzymane. Samo zagadnienie pozostało i jakby odżyło w naszych czasach – owa zła atmosfera pod postacią wiedzy, piękna lub demonicznej moralności. Nieważne jest, jak my to nazywamy, lecz faktem jest, że nie jesteśmy tylko przygodnymi obserwatorami z zewnątrz, lecz prąd ten ogarnia również nas. Czasami porywa i wówczas płyniemy razem i wydaje nam się, że dobrze czynimy. Temu prądowi i jego szkodliwemu oddziaływaniu sprzeciwiał się swego czasu prorok Eliasz.

Eliasz był nie tylko człowiekiem z Tiszbe Gilead, lecz był mężem podporządkowanym całkowicie woli Bożej i stojącym całkowicie do Bożej dyspozycji. Jego hebrajskie imię „Eliahu” oznaczające „Bóg jest panem moim”, jest odzwierciedleniem jego bogobojnego życia. Świadomość tego, że jest Bożym sługą, kazała mu składać świadectwo prawdy o Bogu. Eliasz nawoływał otaczających go ludzi do upamiętania się, do zaniechania zła i wszelkiego grzechu, do pojednania się z Bogiem i podporządkowania się jedynemu i prawdziwemu Bogu, Jahwe. Prorok Eliasz ostrzegał jednocześnie, że niepodporządkowanie się woli Bożej spowoduje Jego gniew i karę. I prawdę tę z narażeniem życia przedstawiał nieposłusznemu woli Bożej królowi Achabowi.

Bóg, który stworzył człowieka na obraz i podobieństwo Swoje nie chce, ażeby człowiek żył niepodporządkowany Jego świętej woli i żył w niewoli zła i grzechu. Podobnie jak za czasów Eliasza i dziś opowiadana jest prawda o Bogu. Opowiadana jest Ewangelia Święta nawołująca do pojednania z Bogiem i wskazująca na Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, który może stać się osobistym Zbawicielem każdego grzesznika. Jego krew przelana na krzyżu Golgoty może omyć i oczyścić każdy Twój grzech. Lecz kto nie zmieni swojego grzesznego postępowania, kto nie przyjmie Pana Jezusa jako swojego Zbawiciela, tego spotka wieczne potępienie i sąd. Gdyby król izraelski Achab i jego żona, pogańska księżniczka, w porę przyjęli Boże Słowo podane im przez proroka Eliasza i gdyby wyrzucili spośród narodu wybranego kult Baala i Aszery, wyrugowali zło i odstępstwo od Boga i sami szczerze nawrócili się do Niego, wtedy uchroniliby kraj od suszy, głodu i zachowaliby bogactwo i dostatek w kraju, o który z takim uporem walczył król Achab i jego ojciec Omri.

Niech głos męża Bożego, proroka Eliasza będzie dla każdego z nas głosem przypomnienia i ostrzeżenia,że Bóg jest wszechobecny i wszechwidzący. I dlatego nasze życie tu na ziemi nie jest mu obojętne. Służmy Mu z wiarą. Niech w naszym życiu będzie On naprawdę naszym Bogiem i naszym Panem.

K. M.


[FMP].
[/FMP]




NAJBOGATSZY CZŁOWIEK W MIEŚCIE

„Łatwiej bowiem wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do Królestwa Bożego.”                                           

(Ewangelia Łukasza 18,25)

Działo się to pod koniec XIX lub na początku XX wieku gdzieś w Niemczech. Pewien chrześcijanin znalazł pracę w fabryce. Skromna wypłata wystarczała akurat, by wyżywić rodzinę. Jednak ten człowiek był szczęśliwy i zadowolony; każdego dnia dziękował Bogu za wszystko, co otrzymał w darze z ręki Bożej. Jego bogaty pracodawca przypisywał wszystko swoim własnym zdolnościom i zawsze naśmiewał się ze swojego pracownika, gdy słyszał jak on w prostych słowach opowiadał o Panu Jezusie. Pewnego dnia podczas przerwy śniadaniowej szef zauważył, jak jego pracownik przysiadł na ławce, złożył ręce do modlitwy, by podziękować Bogu za pokarm. Zanim ugryzł kawałek chleba ów szef podszedł i zaczął szydzić:

– Cóż to, za tak marną kromkę chleba ty się jeszcze modlisz? Czyżby twój Bóg nie był w stanie ci dać ciepłego obiadu z kawałkiem mięsa? Wolę moje konto w banku!

Chrześcijanin spojrzał smutnym wzrokiem na swojego szefa, który z drwiącym śmiechem odszedł do swojego biura. „Jakże pięknym byłoby, gdyby ten pyszny człowiek znalazł Pana Jezusa jako swojego Zbawiciela” – pomyślał sobie.

Gdy pracownicy skończyli pracę, szef został jeszcze w swoim biurze, jak to zwykł czynić. Nagle usłyszał jak ktoś do niego mówi. Rozejrzał się, ale w biurze nikogo nie było. A jednak wyraźnie słyszał głos:

– Dziś w nocy umrze najbogatszy człowiek w mieście.

Wielka trwoga ogarnęła jego serce. Pośpieszył do domu i kazał przywołać swojego lekarza, który dokładnie go przebadał.

– Nic panu nie dolega, jest pan w pełni zdrowy – postawił diagnozę lekarz.

– Jednak proszę pana, by pan tej nocy był przy mnie obecny.

Lekarz próbował uspokoić swojego pacjenta, jednak to nic nie pomogło, dlatego zapewnił, że zostanie na noc w domu właściciela fabryki. Bardzo długo rozmawiali o przeróżnych rzeczach, jednak przedsiębiorca nie zaznał spokoju. „Dziś w nocy umrze najbogatszy człowiek w mieście” – ciągle brzmiała mu w uszach ta złowieszcza groźba. Gdy w końcu poszedł do łóżka, nie było mowy o śnie. Pełen strachu przewracał się z jednego boku na drugi. Zupełnie niewyspany, a jednak z wielką ulgą zasiadł rano do śniadania. Stwierdził, że ten głos musiał być tylko jakimś urojeniem jego wyobraźni. Lekarz pożegnał się,a właściciel fabryki poszedł do swego biura. Na biurku zobaczył kartkę z wiadomością, którą mu położyła sekretarka. Z ciekawością sięgnął po nią  i zaczął czytać… Blady, drżącymi rękami odłożył kartkę z powrotem na miejsce. Jego pracownik, z którego wiary tak się wczoraj naśmiewał, zmarł w nocy. Odszedł najbogatszy człowiek w mieście!

A Ty? Być może stać Cię na wiele z rzeczy, które można w tym świecie nabyć za pieniądze. A jednak obciąża Cię wewnętrzne poczucie duchowej nędzy, gdyż nie masz jeszcze pokoju z Bogiem. Jeśli tak jest, oby Bóg uczynił Cię bogatym: w Swoim Synu Jezusie Chrystusie On chce darować Ci życie wieczne. Nie ma większego bogactwa, i to bez żadnego konta bankowego!


[FMP].
[/FMP]




DOZORCA WIĘZIENNY Z FILIPPI

(Dzieje Apostolskie 16,16-40)

16 „A gdyśmy szli na modlitwę, zdarzyło się, że spotkała nas pewna dziewczyna, która miała ducha wieszczego, a która przez swoje wróżby  przynosiła wielki zysk panom swoim (Dz.  Ap. 12,13; 19,24).

17 Ta, idąc za Pawłem i za nami, wołała mówiąc: Ci ludzie są sługami Boga Najwyższego i zwiastują wam drogę zbawienia (Mar. 1,24.34;  Łuk. 4,41).

18 A to czyniła przez wiele dni. Wreszcie Paweł znękany, zwrócił się do   ducha i rzekł: Rozkazuję ci w imieniu Jezusa Chrystusa, żebyś z niej wyszedł. I w tej chwili wyszedł (Mar. 16,17; Dz. Ap. 4,2; II Kor. 2,11).

19 A gdy jej panowie ujrzeli, że przepadła nadzieja na ich zysk,   pochwycili Pawła i Sylasa, zawlekli ich na rynek przed urzędników (Dz. Ap. 15,40; 19,25).

20 I  stawiwszy  ich  przed  pretorów,  rzekli: Ci  oto ludzie, którzy są Żydami, zakłócają spokój w naszym mieście (Dz. Ap. 17,6; I Król. 18,17; Am. 7,10)

21 i głoszą obyczaje, których nie wolno nam, jako Rzymianom, przyjmować ani zachowywać.

22 Wraz z nimi wystąpił też przeciwko nim tłum, a pretorzy, zdarłszy z nich szaty, kazali ich siec rózgami (II Kor. 11,25; Flp. 1,30; I Tes. 2,2);

23 a gdy im wiele razów zadali, wrzucili ich do więzienia i nakazali stróżowi więziennemu, aby ich bacznie strzegł.  

24 Ten, otrzymawszy taki rozkaz, wtrącił ich do wewnętrznego lochu, a nogi ich zakuł w dyby (Dz. Ap. 12,6.10).

25 A około północy Paweł i Sylas modlili się i śpiewem wielbili Boga, więźniowie zaś przysłuchiwali się im (Dz. Ap. 5,41; Kol. 3,16; Jak. 5,13).

26 Nagle powstało wielkie trzęsienie ziemi, tak że się zachwiały fundamenty więzienia i natychmiast otworzyły się wszystkie drzwi, a więzy wszystkich się rozwiązały (Dz. Ap. 4,31; 5,19; 12,7.10). 

27 A gdy się przebudził stróż więzienny i ujrzał otwarte drzwi więzienia, dobył miecza i chciał się zabić, sądząc, że więźniowie uciekli (Dz. Ap. 12,19).

28 Lecz Paweł odezwał się donośnym głosem, mówiąc: Nie czyń sobie nic złego, bo jesteśmy tu wszyscy.  

29 Zażądał wtedy światła, wbiegł do środka i drżąc cały, przypadł do nóg Pawła i Sylasa,

30 i wyprowadziwszy ich na zewnątrz, rzekł: Panowie, co  mam  czynić,  abym był zbawiony? (Łuk. 3,10; Dz. Ap. 2,37; 22,10).  

31 A oni rzekli: Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty i twój dom (Mar. 16,16; Łuk. 10,25; Jan. 4,53; 6,29; Dz. Ap. 3,16; 11,14; 17,34).

32 I głosili Słowo Pańskie jemu i wszystkim, którzy byli w jego domu.

33 Tejże godziny w nocy zabrał ich ze sobą, obmył ich rany, i zaraz został ochrzczony on i wszyscy jego domownicy.

34 I wprowadził ich do swego domu, zastawił stół i weselił się wraz  z całym swoim domem, że uwierzył w Boga (Ps. 23,5; Jan. 14,6; Dz. Ap. 8,39; I Tes. 1,9).

35 A gdy nastał dzień, posłali pretorzy pachołków, mówiąc: Zwolnij tych ludzi.

36 Stróż więzienny zaś oznajmił te słowa Pawłowi: Pretorzy przysłali polecenie, że macie być zwolnieni; przeto wyjdźcie teraz i idźcie w pokoju (Mar. 5,34).

37 Paweł zaś rzekł do nich: Wychłostawszy nas, obywateli rzymskich,  publicznie bez sądu, wrzucili nas do więzienia; teraz zaś potajemnie nas wypędzają? Nie, niech raczej sami przyjdą i wyprowadzą nas.

38 Pachołkowie zaś donieśli pretorom te słowa. A ci gdy usłyszeli, że są Rzymianami, zlękli się (Dz. Ap. 22,29).  

39 I przyszedłszy, przeprosili ich, wyprowadzili i prosili, żeby opuścili  miasto (Mat. 8,34; Dz. Ap. 5,26).

40 Gdy zaś wyszli z więzienia, wstąpili do Lidii, a ujrzawszy braci, dodali im otuchy i odeszli.”

Przy końcu niniejszego rozdziału jest mowa o braciach, z którymi żegna się Paweł. Ze względu na ograniczoną objętość swojego szeroko zakrojonego, historycznego dzieła, Łukasz nie opowiada, jak przebiegały dalsze prace wysłanników Jezusa w Filippi i jak powstał tu zbór, mający punkt zborny w domu Lidii. Możemy jednak być pewni, że działalność w Filippi trwała czas dłuższy i że nawrócenie Lidii oraz dozorcy więziennego nie stanowiło jedynych ważnych wydarzeń. Po prostu Łukasz opisuje tylko początek i koniec Pawłowej pracy w tym mieście.

(Wiersze 16-18). Wysłannicy znowu stykają się tu z okultystycznym światem pogańskim. Pewna młoda niewolnica „miała ducha wieszczego”. Stanowiła ona własność całej spółki „panów”, którzy  z jej wróżenia ciągnęli niezłe zyski. Rzecz osobliwa, że aż do dziś ludzie dotknięci okultyzmem czują szczególny pociąg do uczniów Jezusa. Ta dziewczyna również biegała „za Pawłem i za nami” i wszędzie rozlegało się jej głośne, podniecone wołanie: „Ci ludzie są sługami Boga Najwyższego i zwiastują wam drogę zbawienia”. Czy nie mówiła prawdy? Czy jej okrzyki nie mogły skutecznie pomóc Pawłowi i jego sprawie? Czy nie powinien więc się cieszyć, że nawet wróżbiarka o nim mówi? Pawłowi ani to jednak nie schlebia, ani nie interesuje go. Jest tym wszystkim „znękany”. Wie, kto kryje się za tym wołaniem. Nie zniesie, aby sprawę Jezusową reklamował diabeł. Jeżeli moce ciemności przywdziewają nawet maskę religijności czy chrześcijaństwa, zawsze pozostają zgubnymi siłami na usługach wroga. Można sobie wyobrazić, do jakich nieporozumień doszłoby wśród pogańskiej ludności, gdyby wysłannicy Jezusa zostali postawieni na jednej płaszczyźnie z przedstawicielami okultyzmu. Dlatego też Paweł „zwrócił się do ducha i rzekł: Rozkazuję ci w imieniu Jezusa Chrystusa, żebyś z niej wyszedł. I w tej chwili wyszedł”. Dla ciemnych mocy nie istnieją żadne względy i nie trzeba się ich lękać. Uczeń Jezusa ma się do nich zwracać tylko w rozkazującej formie, tak jak czynił to jego Pan (np. Ewangelia Marka 1,25; 5,8). O ile jednak Jezus mógł powiedzieć po prostu: „rozkazuję ci!” o tyle uczeń tylko wtedy ma moc rozkazywania, gdy czyni to „w imieniu Jezusa Chrystusa”, wierząc w zwycięstwo Krzyża i moc żywego, obecnego Pana.

(Wiersze 19-24). Dziewczyna jest wolna, ale łatwy zarobek jej właścicieli skończył się wraz z odejściem wieszczego ducha. Kiedy więc zobaczyli, że przestała wróżyć, a więc przynosić pieniądze, kiedy usłyszeli, jak to się stało, wpadli we wściekłość. Co ich obchodzi zdrowie niewolnicy? Co ich obchodzą zagadnienia prawdy Bożej? Ktoś ośmielił się naruszyć ich zyski, ich pieniądze. Gdy w grę wchodzi pieniądz, ludzie stają się nieprzyjemni. Co to za jedni, ten Paweł i Sylas? Oczywiście „Żydzi”! Od razu do głosu dochodzi antysemityzm, wówczas w państwie rzymskim już rozpowszechniony. Niemal słyszymy to święte oburzenie ludzi interesu. Przez „Żydów” w mieście wszczęły się rozruchy, trzeba im więc uniemożliwić szkodliwe działanie! Czyhając na Pawła i Sylasa na ulicy, pochwycili i „zawlekli ich na rynek przed urzędników”. Oczywiście nie oskarżą ich o uzdrowienie niewolnicy. Od niepamiętnych czasów wiadomo, że należy apelować do uczuć narodowych i udawać troskę o porządek, gdy w rzeczywistości chodzi o własne pieniądze! Tak więc „stawiwszy ich przed pretorów, rzekli: Ci oto ludzie, którzy są Żydami, zakłócają spokój w naszym mieście i głoszą obyczaje, których nie wolno nam, jako Rzymianom, przyjmować ani zachowywać”. Jakie to „obyczaje” głoszą Paweł i Sylas, nie podano szczegółowo. I wcale nie o to chodziło. Ważne tylko, aby przeciwko żydowskim przybłędom wzniecającym niepokój podburzyć władze i ludność. I to się udaje. Do przesłuchania, podczas którego Paweł mógłby rzucić na szalę swoje rzymskie obywatelstwo, wcale nie dochodzi. Po jednej stronie stoją znani miastu, bogaci panowie, po drugiej –  niepozorni, obcy Żydzi. Lud, składający się przeważnie z rzymskich kolonistów, we wzniosłym poczuciu swojej rzymskiej dumy zajmuje wobec  Pawła i Sylasa wrogie stanowisko. Pretorzy dają znak liktorom i oto na rynku z obu wysłanników zerwane zostają szaty, już świszczą rózgi, plecy spływają krwią. Potem Paweł i Sylas zostają odprowadzeni do więzienia. W ponurym lochu, w głębi więziennego budynku zakuwają im nogi w dyby. W najbardziej niewygodnej pozycji, z poranionymi plecami, muszą całe godziny spędzić w bezruchu.

(Wiersz 25). Jak Bóg może do tego dopuścić! Tak pięknie się zaczęło misyjne dzieło, do którego Sam ich powołał, a teraz nagle wszystko się skończyło z powodu wyświadczonego dobrodziejstwa (por. Dzieje Apostolskie 4,9). Czy nie można wpaść w rozpacz? Ale „około północy Paweł i Sylas modlili się i śpiewem wielbili Boga”. Wypełnia się w taki sposób to, co Job mówi o pieśniach pochwalnych, które Bóg wywołuje w nocy, nawet w taką noc niedoli i zagadek (Księga Joba 35,10; również Psalm 42,9; Psalm 119,55). Nie sposób zliczyć tych wszystkich ludzi, którym historia ta na przestrzeni dziejów Kościoła, przez wszystkie stulecia dodawała odwagi i była pociechą. Co myśleli inni więźniowie znający dotąd tylko jęki i przekleństwa, gdy słuchali modlitw i pieśni pochwalnych śpiewanych przez Pawła i Sylasa?

(Wiersze 26-28). I tu nagle zaczyna się trzęsienie ziemi. Nadchodzi pomoc od Boga. Niespodziewane katastrofy obnażają serca ludzkie. Dozorca więzienny – prawdopodobnie stary rzymski oficer – gwałtownie wyrwany ze snu, zauważa tylko jedno: drzwi więzienia są otwarte; myśli tylko o jednym: więźniowie uciekli; i widzi tylko jedno wyjście: jako oficer odpowiedzialny za więzienie nie może przeżyć tej hańby. Wobec tego „dobył miecza i chciał się zabić”. W tej samej chwili dociera do niego krzyk Pawła: „Nie czyń sobie nic złego, bo jesteśmy tu wszyscy”.

(Wiersze 29-31). Każe więc zapalić szybko pochodnię i wpada do lochu. Więźniowie są na miejscu! Kim są ci ludzie? Bóg przyszedł im z pomocą, a oni nie tylko że nie uciekli, ale jeszcze tak serdecznie ostrzegli go przed pochopnym czynem.

„Drżąc cały, przypadł do nóg Pawła i Sylasa, i wyprowadziwszy ich na zewnątrz, rzekł: Panowie, co mam czynić, abym był zbawiony?”. Musiała tu wcześniej toczyć się jakaś Boża historia, której nie znamy. Nie wiemy, jak wiele ten człowiek w tygodniach poprzedzających uwięzienie Pawła słyszał o jego działalności. Jednakże pytanie, które zadał, nie może w ciągu paru minut najwyższego przerażenia zrodzić się w sercu zupełnie martwym. Może natomiast w takiej chwili wybuchnąć, o ile już przedtem skrycie zaniepokoiło to serce. Cudowną jest rzeczą, że na pytanie to Ewangelia daje prostą, jednoznaczną odpowiedź: „Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty  i twój dom”. Tym właśnie różni się ona od wszystkich innych religii i światopoglądów, że nie żąda od ludzi specjalnych osiągnięć, nie zaleca stosowania nowych metod religijnych, nie wciąga w tajemnicze labirynty poznania, tylko wzywa do uczynienia jednego, dziecinnie łatwego kroku: tu jest Jezus – zawierz Mu siebie! Na tym zasadza się zbawienie.

Jak jednak mamy rozumieć dodatek: „ty i twój dom”? Czy jest to przyrzeczenie wyjątkowe, ważne w tym jednym tylko wypadku, ponieważ Paweł i Sylas mieli pewność, że wszyscy domownicy uchwycą się ratującej wiary? Czy też każdy, kto przychodzi do Jezusa, może przyrzeczenie to wziąć do siebie: moja żona i moje dzieci również uwierzą? Musimy tu uwzględnić specyfikę „domu” w starym świecie, pojęcia obejmującego nie tylko żonę i dzieci, ale również gromadę niewolników. W omawianym tekście mowa jest zapewne o grupie ludzi dorosłych, którym zostaje zwiastowane Słowo Boże. Byli oni obecni przy wydarzeniach tej nocy, wysłuchali zwiastowania, a teraz tak jak ich pan, otrzymują przyrzeczenie: dostąpicie zbawienia, jeżeli odważycie się zrobić krok ku Jezusowi. Wysłannicy Jezusa nie twierdzą, że skoro pan domu uwierzył, to automatycznie zbawieni zostaną wszyscy domownicy. Na przykładzie Onezyma, który należał do domu Filemona, widzimy, że osobista decyzja przyjścia do Jezusa jest nieodzowna. Onezym nie otrzymał ratunku wtedy, gdy Filemon stał się chrześcijaninem, ale dopiero wówczas, gdy sam uwierzył przebywając z Pawłem w Rzymie. W każdym razie możemy mieć tę pocieszającą pewność, że Bóg widzi nasze mocne związki z domem i dlatego trzyma w gotowości swoją ratującą łaskę, aby wysłuchując naszych modlitw, obdarować nią naszych bliskich. Z drugiej strony, nie wolno nam zapominać, że Jezus mówił również o rozłamie, jaki z powodu Jego imienia powstawać będzie w domach i rodzinach.

(Wiersze 32 i 33). Ewangelia jest jedyną, prostą odpowiedzią na palące pytania naszego serca i dlatego sprawy mogą następować tak szybko. Niepotrzebna jest wielotygodniowa nauka; wystarczy jedna nocna godzina, w której „głosili Słowo Pańskie jemu i wszystkim, którzy byli w jego domu”. Można całe życie spędzić na czytaniu Biblii, rozmyślaniach i modlitwach,a mimo to nie rozumieć, na czym polega wspaniałość Jezusa. A potem nagle, w jednej godzinie, serce ludzkie pojmuje to, co najistotniejsze i odtąd gotowe jest oddać się Jezusowi. Dlatego dozorca więzienny „zaraz został ochrzczony on i wszyscy jego domownicy”. Zanim jednak to nastąpiło, obmył wysłannikom Jezusa poranione plecy. Oni wszakże pełnili pełną miłości służbę zwiastowania, nie myśląc o sobie, nie bacząc na głód i ból.

(Wiersz 34). Na naszych oczach stosunek dozorcy więziennego do wysłanników Jezusa staje się coraz serdeczniejszy i pozbawiony skrępowania. Na początku, jeszcze w celi więziennej, padł im do nóg, następnie wyprowadził ich na podwórze, aby bez przeszkód zadać palące go pytanie. Później zabiera uczniów do domu i obmywa im rany. Teraz, już ochrzczony, „zastawił stół i weselił się wraz z całym swoim domem”. Ta zmiana nie oznacza jednak tylko rosnącego przywiązania osobistego. Nie popełnimy omyłki twierdząc, że wspólny posiłek był zarazem Wieczerzą Pańską, łączącą wszystkich z Jezusem, a w Nim – każdego z każdym. Stary żołnierz weselił się głośno, a cały dom radował się wraz z nim. Taka radość ludzka jest najpiękniejszą nagrodą wysłanników Jezusa i w tamtych czasach, i dziś.

Bóg sprawia, że pod wpływem usłyszanych słów serce Lidii otwarło się w ciszy (Dzieje Apostolskie 16,14), a inne serce otwarło się w huku trzęsienia ziemi, pod wpływem cierpień Bożych wysłanników. To jest Boże dzieło.Do nas należy natomiast trwać w gotowości, tak, ażeby w każdej chwili i w każdych warunkach – czy to głosząc Słowo w bezpiecznym wnętrzu Kościoła, czy w niezwykłej scenerii więziennego podwórza, pośród cierpienia i nocy – podejmować służbę dla Niego.

(Wiersze 35-36). „Gdy nastał dzień, posłali pretorzy pachołków, mówiąc: Zwolnij tych ludzi”. Rzymskim urzędnikom, gdy ochłonęli, przestał się podobać własny gwałtowny postępek. Uznali, że chłosta i noc w więzieniu są wystarczającą karą dla ludzi, którym nie można zarzucić nic konkretnego. Dozorca więzienny, szczęśliwy, oznajmia braciom tę radosną decyzję,bo pomimo wesela, ileż trwożnych myśli musiało mu się przewijać przez głowę; jak na przykład miał ułożyć dalsze stosunki z więźniami? I nagle, dzięki cudownej dobroci Boga, problemy zostają rozwiązane, znika konflikt między obowiązkiem rzymskiego urzędnika, a obowiązkiem chrześcijanina.

(Wiersze 37-39). W tym momencie Paweł daje się poznać z zupełnie innej strony. Stosuje wprawdzie do siebie zalecenie dane później Tymoteuszowi: „cierp, wykonuj pracę ewangelisty” (II List do Tymoteusza 4,5), ale niesprawiedliwość nazywa niesprawiedliwością, zwłaszcza gdy dopuszczają się jej ci, którzy z racji piastowania wysokich urzędów państwowych zobowiązani są do przestrzegania prawa. Ponadto chodzi Pawłowi o młody zbór, którego życie i tak nie będzie lekkie w rzymskiej kolonii. Niechże ominie go przynajmniej ta hańba, że jego założyciele musieli ukradkiem opuścić miasto po otrzymaniu publicznej chłosty i pobycie w więzieniu. Dlatego Paweł wychodzi razem z dozorcą do liktorów i mówi: „Wychłostawszy nas, obywateli rzymskich, publicznie bez sądu, wrzucili nas do więzienia; teraz zaś potajemnie nas wypędzają? Nie, niech raczej sami przyjdą i wyprowadzą nas”. Nie upiera się jednak przy pozostaniu w Filippi, gdy zamiast rozkazu pojawia się prośba: „żeby opuścili miasto”. W zaistniałych wydarzeniach widzi bowiem Bożą wolę, która tak jak w Antiochii Pizydyjskiej i w Ikonium, kończy jego działalność w tym miejscu. W Filippi istnieje zbór Jezusa, pierwsza w Macedonii pochodnia promieniuje światłem Nowiny na całą okolicę. Paweł może  i powinien pójść dalej. Tak napisze o tym później do Tesaloniczan: „Chociaż przedtem, jak wiecie, w Filippi ucierpieliśmy i byliśmy znieważeni, to jednak   w Bogu naszym nabraliśmy odwagi, by w ciężkim boju głosić wam Ewangelię Bożą” (I List do Tesaloniczan 2,2). Zostawił jednak w Filippi – jak się wydaje – Łukasza, bowiem zwrot „my” kończy się w Dziejach Apostolskich 16,17, aby pojawić się znów w rozdziale 20, wersecie 6, gdy będzie mowa o wyruszeniu z Filippi. Najprawdopodobniej Łukasz kontynuował pracę w tym mieście, a potem wyruszył z Pawłem w podróż do Jerozolimy.

(Wiersz 40). Paweł natomiast raz jeszcze zobaczył się z braćmi w domu Lidii, dodał im otuchy, po czym powędrował dalej na zachód, w głąb Macedonii i Europy.

Werner  de  Boor


[FMP].
[/FMP]




RADUJĄCY SIĘ WIĘZIEŃ

„Radujcie się w Panu zawsze; powtarzam, radujcie się”.

(List do Filipian 4,4)

Czy chrześcijanin powinien być smutny czy radosny? Co powinno przeważać w naszym życiu: radość czy smutek? Są to zagadnienia, które nas nurtują. Niektórzy powiadają, że radość i smutek ma swoje miejsce w życiu chrześcijańskim. Na pewno jest to trafna odpowiedź. Gorzej jednak, gdy w praktycznym życiu przeważa smutek, który nie ma właściwych podstaw.

Smutek, który przynosi dobre rezultaty, może wypływać przede wszystkim z dwóch przyczyn. Z jednej strony może być wyrazem żalu za nasze grzechy. Z drugiej strony smutek może być powodowany żalem nad losem niezbawionych dusz.

W życiu mężów Bożych możemy dostrzec, że trudne okoliczności w jakich człowiek znajduje się, nie powinny powodować załamania i smutku. Przykładowo – gdy apostoł Paweł znalazł się w więzieniu za głoszenie Ewangelii, pisze list do Filipian pobudzając ich do radości, a nie smutku. A nie tylko to. On świadczy, że w tych okolicznościach, w jakich się znalazł, sam się raduje (List do Filipian 2,17). Pan Jezus powiedział: „Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was nienawidzić będą i gdy was wyłączą, i lżyć was będą, i gdy imieniem waszym pomiatać będą jako bezecnym z powodu Syna Człowieczego. Radujcie i weselcie się w tym dniu” (Ewangelia Łukasza 6,22-23).

Jak to jest możliwe, aby się radować w cierpieniach? Zapewne byłoby to bardzo trudnym, a może wręcz niemożliwym, gdyby nie to, że w takich chwilach jest z nami Pocieszyciel. Pan Jezus tak bowiem nazywał Ducha Świętego (Ewangelia Jana 14,16-17). Ten Pocieszyciel sprawiał, że Paweł radował się w cierpieniach.

Często też mówi się, że tematem listu do Filipian jest Ewangelia radości. W tym liście Paweł wymienia, jakie okoliczności mogą powodować w nas radość. Zastanówmy się nad nimi.    

Paweł pisze o radości, z jaką modli się za Filipian (List do Filipian 1,4). Modlitwa, o której nadmienia Paweł, ma szczególny charakter. Jest ona bowiem modlitwą wstawienniczą. Niewątpliwie niejeden znajdując się w sytuacji Pawła wolałby raczej modlić się o uwolnienie z więzienia. To uważałby za główny cel swojej modlitwy. Jednak inaczej jest z Pawłem. Rozpoczyna on modlitwę od wyrażenia Bogu swego dziękczynienia (List do Filipian 1,3). Potem zaś przynosi przed tron Boży Kościół i jego problemy. Taka modlitwa naturalnie podoba się Bogu. Pamiętamy, że w życiu Swoim Pan Jezus całą Swoją uwagę koncentrował na Ojcu i Jego woli, a następnie na potrzebach otaczających Go ludzi. Miłość do Ojca i nas ludzi była motywem Jego działania.

Jakże inny byłby otaczający nas świat, gdyby znikła znieczulica i egoizm. Na prośby będące wyrazem miłości do Boga i bliźnich Pan nie zostaje obojętny. On odpowiada. Modlitwa bowiem to dialog, w którym my mówimy do Boga,a Bóg nam odpowiada. Pierwszą odpowiedzią na nasze dziękczynne modlitwy i wstawiennicze prośby jest radość. Ta radość przychodzi niezależnie od sytuacji, w jakiej się znajdujemy. On dalej wysłuchuje i spełnia nasze prośby, jeżeli są według Jego woli.

Innym powodem radości jest społeczność z braćmi i siostrami w Chrystusie. Epafrodyt wysłany został przez Filipian, aby odwiedził uwięzionego Pawła. Będąc z Pawłem zachorował. Po wyzdrowieniu wracał do Filippi. Paweł zachęca Filipian, aby przyjęli z radością swego powracającego brata w Chrystusie (List do Filipian 2,29-30).

Spotkania z rodziną Bożą to podstawa do radości. Najczęstszą formą naszych spotkań są wspólne zgromadzenia. Jak przyjemnie, gdy możemy tam iść nie tylko z racji chrześcijańskiego obowiązku. Spotykamy tam ludzi nam bliskich, z którymi związani jesteśmy duchowymi więzami. Duch Święty kieruje nami, abyśmy byli złączeni jednym celem. On także może sprawić, że nasze zgromadzenia będą radosnym przeżyciem z Panem. Należy przy tym wspomnieć, że wielka odpowiedzialność leży na kierujących zgromadzeniami. Ważnym jest, aby oni pozwolili Duchowi Świętemu działać na naszych spotkaniach. Bądźmy otwarci na różne sposoby działania Ducha (I List do Koryntian 12,6-7).

Paweł pisał o radości, którą przeżywa w związku z tym, że rozszerza się Ewangelia (List do Filipian 1,18). Co prawda ci, którzy zwiastowali, nie zawsze czynili to ze szczerych pobudek. Niekiedy wręcz chcieli wzmóc cierpienia Pawła. Jednak fakt, że Chrystus jest zwiastowany, radował Pawła. Zwiastowanie Chrystusa, Jego miłości to nasze zaszczytne zadanie. Jeżeli miłujemy naszego Pana, to czynimy to chętnie i z radością. Owocem zwiastowania są nowe dusze oddane dla Pana. Nawrócenie jednego grzesznika powoduje radość całego nieba (Ewangelia Łukasza 15,10).

Dalej Pawła cieszy ofiarność Filipian (List do Filipian 4,10). Nie dlatego,że ofiara ta była przeznaczona dla niego. Paweł był skromny. On umiał przecież przestawać na tym, co miał. Nie uważał, że zaspokojenie jego potrzeb jest czymś istotnym. Daleko ważniejszym dla niego było jaki jest stosunek nawróconych Filipian do Boga. A miłość do Boga wyraża się naszym stosunkiem do rodziny Bożej naszych braci i sióstr. Filipianie przez swoją ofiarę na potrzeby bliźniego dali dowód, że pragną podobać się Bogu. To było najistotniejsze i dlatego Paweł cieszy się, że dar Filipian był przyjemną wonnością, ofiarą mile widzianą, w której Bóg miał upodobanie (por. List do Filipian 4,18).

Na podsumowanie wezwania do radości Paweł pisze: „Radujcie się w Panu zawsze” (List do Filipian 4,4). Słowa te mają szczególną wartość. Skierowują one naszą uwagę na Tego, który jest źródłem naszej radości. Jest Nim bowiem Pan Jezus Chrystus. Kto zaś ma z Nim społeczność, może radować się w różnych, nieraz trudnych okolicznościach.

Wówczas, gdy Jezus Chrystus stał się naszym Panem, przestaliśmy być niewolnikami grzechu. Nałogi i inne „przyjemności” tego świata w ostatecznym rozrachunku przynoszą niepokój i smutek. Ludzie, którzy są ich niewolnikami, są bardzo nieszczęśliwi. Czeka ich także wieczny smutek w odłączeniu do Boga. Jak bardzo szczęśliwymi są wszyscy ci, którzy uwolnieni zostali od panowania grzechu przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Przeżywają oni radość w różnych okolicznościach już na tej ziemi. Przyjdzie jednak dzień, gdy w pełni wykona się obietnica Boża dla Jego dzieci: „I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły” (Objawienie Jana 21,4).

M.S.


[FMP].
[/FMP]




NIE BÓJ SIĘ, BO BÓG JEST Z TOBĄ

Wersety przewodnie „I rzekł Pan do Pawła w nocnym widzeniu: Nie bój się, lecz mów i nie milcz, bo Ja jestem z tobą i nikt się nie targnie na ciebie, aby ci uczynić coś złego; mam bowiem wiele ludu w tym mieście” (Dzieje Apostolskie 18,9-10).

W powyższym fragmencie Słowa Bożego opisana jest sytuacja, gdy Bóg przychodzi w nocy do apostoła Pawła, by dodać mu odwagi w głoszeniu Ewangelii. Paweł był wtedy w Koryncie, gdzie przybył, by mówić ludziom o Bogu. W mieście tym spotkał się z wieloma nieprzyjemnościami ze strony swoich rodaków. Ludzie bluźnili i sprzeciwiali się temu, co apostoł mówił. Była to niewątpliwie trudna sytuacja dla Pawła, gdyż szczerze troszczył się o to,by ludzie ci przyjęli Chrystusa, a tymczasem spotkał się z licznymi prześladowaniami z ich strony. W tym momencie na pewno potrzebował pocieszenia i otuchy. I oto dzieje się coś niezwykłego: Sam Bóg przychodzi do niego w widzeniu, by wzmocnić go duchowo. Zapewnia go, że jego praca ewangelizacyjna nie pójdzie na marne, gdyż wiele osób przyjmie Jezusa do serca, a On jest z Pawłem i będzie go strzegł od wrogów. W konsekwencji apostoł „przebywał tam rok i sześć miesięcy, nauczając wśród nich Słowa Bożego” (Dzieje Apostolskie 18,11).

Droga Siostro! Drogi Bracie! Również dzisiaj Bóg mówi do Ciebie: „Nie bój się, bo jestem z Tobą”. Usłysz Boży głos! Gdy trwasz przy Bogu – On jest przy Tobie zawsze. On nigdy Cię nie opuści. I nie porzuci. Im trudniejsza jest Twoja sytuacja, tym bardziej On Ciebie wspiera. Gdy wszyscy ludzie zawiedli, gdy przyjaciele Cię opuścili, a wrogowie nastają na Twoje życie – Pan jest z Tobą. Gdy prześladują Cię z powodu Chrystusa, gdy wyśmiewają Twoją wiarę – Ty wiernie Go naśladuj. „Gdy będziesz przechodził przez wody, będę z tobą, a gdy przez rzeki, nie zaleją cię; gdy pójdziesz przez ogień nie spłoniesz, a płomień nie spali cię” (Księga Izajasza 43,2). Gdy Twoje problemy są jak głęboka woda, a Ty nie potrafisz pływać – On Cię wydostanie z ich głębi. Gdy palą Cię jak ogień, a Ty nie masz gdzie uciekać – Sam Bóg przychodzi i wybawi Cię. Trwaj przy Bogu, głoś wiernie Chrystusa, a On wybawi Cię  z ognia prześladowań, a jeżeli będziesz musiał przez ten ogień przejść – On przejdzie przez to razem z Tobą, będzie tam razem z Tobą, jak był z przyjaciółmi Daniela w piecu ognistym. „Bo Ja, Pan, jestem twoim Bogiem, Ja, Święty Izraelski, twoim wybawicielem; daję Egipt na okup za ciebie, Etiopię i Sabę zamiast ciebie. Dlatego że jesteś w moich oczach drogi, cenny i Ja cię miłuję, więc daję ludzi za ciebie i narody za twoje życie” (43,3-4). Bóg Cię miłuje ponad Swoje życie i strzeże jak źrenicy Swego oka. On Sam jest przeciwko tym, którzy nastają na Twoje życie. On jest przeciwko tym, którzy chcą Cię zniszczyć. On sam, On Bóg Wszechmogący walczy z tymi, którzy chcą Twojej zguby. „Chociaż padnie u boku twego tysiąc, a dziesięć tysięcy po prawicy twojej, Ciebie to jednak nie dotknie. Owszem, na własne oczy ujrzysz i będziesz oglądał odpłatę na bezbożnych” (Psalm 91,7-8).

Zatem Bóg jest Tym, który Cię wybawia z wszelkiej niedoli. „Nie bój się i nie lękaj się, bo Pan, Bóg twój, będzie z tobą wszędzie, dokądkolwiek pójdziesz” (Księga Jozuego 1,9). Pan pozostawia tylko jeden warunek – krocz Bożą drogą i nie odstępuj od niej ani w prawo, ani w lewo. „Gdyż Pan troszczy się o drogę sprawiedliwych, droga zaś bezbożnych wiedzie donikąd” (Psalm 1,6).

Estera Bednarska


[FMP].
[/FMP]




DARY DUCHA ŚWIĘTEGO – cz. IX

         Dar mądrości

„A w każdym różnie przejawia się Duch ku wspólnemu pożytkowi. Jeden bowiem otrzymuje przez Ducha mowę mądrości…” (I List do Koryntian 12,7-8). Dar mądrości to szczególna umiejętność udzielania ludziom mądrych rad w oparciu o właściwe zrozumienie Słowa Bożego oraz sytuacji, w jakiej dane osoby się znalazły. Należy przy tym podkreślić, że mądrość w tym, Bożym znaczeniu, niewiele ma wspólnego ze słowem „mądrość”, którego używamy na co dzień. „Bo głupstwo Boże jest mędrsze niż ludzie, a słabość Boża mocniejsza niż ludzie. Przypatrzcie się zatem sobie, bracia, kim jesteście według powołania waszego, że niewielu jest między wami mądrych według ciała, niewielu możnych, niewielu wysokiego rodu, ale to, co u świata głupiego, wybrał Bóg, aby zawstydzić mądrych, i to, co u świata słabego, wybrał Bóg, aby zawstydzić to, co mocne, i to, co jest niskiego rodu u świata i co wzgardzone, wybrał Bóg, w ogóle to, co jest niczym, aby to, co jest czymś, unicestwić, aby żaden człowiek nie chełpił się przed obliczem Bożym. Ale wy dzięki niemu jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i poświęceniem, i odkupieniem, aby, jak napisano: Kto się chlubi, w Panu się chlubił. Również ja, gdy przyszedłem do was, bracia, nie przyszedłem z wyniosłością mowy lub mądrości, głosząc wam świadectwo Boże. Albowiem uznałem za właściwe nic innego nie umieć między wami, jak tylko Jezusa Chrystusa i to ukrzyżowanego. I przybyłem do was w słabości i w lęku, i w wielkiej trwodze, a mowa moja i zwiastowanie moje nie były głoszone w przekonywających słowach mądrości, lecz objawiały się w nich Duch i moc, aby wiara wasza nie opierała się na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej. My tedy głosimy mądrość wśród doskonałych, lecz nie mądrość tego świata ani władców tego świata, którzy giną; ale głosimy mądrość Bożą tajemną, zakrytą, którą Bóg przed wiekami przeznaczył ku chwale naszej, której żaden z władców tego świata nie poznał, bo gdyby poznali, nie byliby Pana chwały ukrzyżowali. Głosimy tedy, jak napisano: Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy go miłują. Albowiem nam objawił to Bóg przez Ducha; gdyż Duch bada wszystko, nawet głębokości Boże. Bo któż z ludzi wie, kim jest człowiek, prócz ducha ludzkiego, który w nim jest? Tak samo kim jest Bóg, nikt nie poznał, tylko Duch Boży. A myśmy otrzymali nie ducha świata, lecz Ducha, który jest   z Boga, abyśmy wiedzieli, czym nas Bóg łaskawie obdarzył. Głosimy to nie w uczonych słowach ludzkiej mądrości, lecz w słowach, których naucza Duch, przykładając do duchowych rzeczy duchową miarę. Ale człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego, bo są dlań głupstwem, i nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo rozsądzać. Człowiek zaś duchowy rozsądza wszystko, sam zaś nie podlega niczyjemu osądowi. Bo któż poznał myśl Pana? Któż może go pouczać? Ale my jesteśmy myśli Chrystusowej” (I List do Koryntian 1,25-2,16).

Cechy prawdziwej mądrości Bożej doskonale opisane zostały w Liście Jakuba 3,13-18: „Czy jest między wami ktoś mądry i rozumny? Niech to pokaże przez dobre postępowanie uczynkami swymi, nacechowanymi łagodnością i mądrością. Jeśli jednak gorzką zazdrość i kłótliwość macie w sercach swoich, to przynajmniej nie przechwalajcie się i nie kłamcie wbrew prawdzie. Nie jest to mądrość, która z góry zstępuje, lecz przyziemna, zmysłowa, demoniczna. Bo gdzie jest zazdrość i kłótliwość, tam niepokój i wszelki zły czyn. Ale mądrość, która jest z góry, jest przede wszystkim czysta, następnie miłująca pokój, łagodna, ustępliwa, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, nie stronnicza, nie obłudna. A owoc sprawiedliwości bywa zasiewany w pokoju przez tych, którzy pokój czynią”.

Zatem jeśli ktoś chce być mądrym według Boga, musi odrzucić mądrość tego świata. „Napisano bowiem: Wniwecz obrócę mądrość mądrych, a roztropność roztropnych odrzucę. Gdzie jest mądry? Gdzie uczony? Gdzie badacz wieku tego? Czyż Bóg nie obrócił w głupstwo mądrości świata? Skoro bowiem świat przez mądrość swoją nie poznał Boga w jego Bożej mądrości, przeto upodobało się Bogu zbawić wierzących przez głupie zwiastowanie” (I List do Koryntian 1,19-21). „Niechaj nikt samego siebie nie oszukuje; jeśli komuś z was się wydaje, że jest na tym świecie mądry, niech się stanie głupim, aby się stać mądrym. Albowiem mądrość tego świata jest u Boga głupstwem. Napisano bowiem: On chwyta mądrych w ich własnej chytrości; i znowu: Pan zna myśli mędrców, że są marne” (I List do Koryntian 3,18-20).

„A jeśli komu z was brak mądrości, niech prosi Boga, który wszystkich obdarza chętnie i bez wypominania, a będzie mu dana” (List Jakuba 1,5).

                                           Estera Bednarska

[FMP].
[/FMP]

    




SERCE CZŁOWIEKA – CZ. XII

OSTATNIA RADA

Jeżeli przeczytałeś już broszurę „Serce Człowieka”, a w dalszym ciągu jeszcze nie oddałeś swojego serca Temu, który Cię kocha, to zdecyduj się uczynić to właśnie teraz. Niech Bóg Ci w tym pomoże! W tej chwili jest On Tobie bardzo bliski i mówi: ,,Synu mój, daj mi swoje serce, a twoje oczy niechaj strzegą moich dróg!” (Przypowieści Salomona 23,26). Porzuć swoje grzechy i trzymaj się sprawiedliwości, ,,albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (List do Rzymian 6,23).

Natomiast jeżeli już oddałeś swoje serce Bogu, ,,trzymaj, co masz, aby nikt nie wziął korony twojej” (Objawienie Jana 3,11). ,,Staczaj dobry bój wiary, uchwyć się żywota wiecznego, do którego też zostałeś powołany” (I List do Tymoteusza 6,12). Nie puszczaj tego, co przyjąłeś przez wiarę, ponieważ apostoł Paweł nas zapewnia: ,,Gdyż wiem, komu zawierzyłem, i pewien jestem tego, że On mocen jest zachować to, co mi powierzono, do owego dnia” (II List do Tymoteusza 1,12). ,,Ale wy, umiłowani, budujcie siebie samych w oparciu o najświętszą wiarę waszą, módlcie się w Duchu Świętym, zachowajcie siebie samych w miłości Bożej, oczekując miłosierdzia Pana naszego Jezusa Chrystusa, ku życiu wiecznemu. A temu, który was może ustrzec od upadku i stawić nieskalanych z weselem przed obliczem swojej chwały, jedynemu Bogu, Zbawicielowi naszemu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego, niech będzie chwała, uwielbienie, moc i władza przed wszystkimi wiekami i teraz,i po wszystkie wieki. Amen” (List Judy 1,20-21.24-25).

(na podstawie broszury „Serce Człowieka Albo Duchowe Zwierciadło Serca” opr. Estera Bednarska)

[FMP].
[/FMP]




TYLKO SIEDEM DNI

CH. SHELDON

OPOWIADANIE Z XIX WIEKU. RZECZ DZIEJE SIĘ W AMERYCE

Rozdział I – Zapoznanie z rodziną Gardy

W niedzielę wieczorem Robert Gardy z kościoła wrócił późno. Niezbyt regularnie tam uczęszczał, ale tego dnia kilka słów, jakie usłyszał w rannym kazaniu, skłoniło go do ponownego pójścia. Żona jego ze względu na przykrą pogodę – padający drobny śnieg, zrezygnowała z nabożeństwa. Pan Gardy powrócił do domu w złym humorze i kłótliwym nastroju. Odezwał się do żony:

– Następnym razem nie skłonią mnie do wieczornego nabożeństwa. Było zaledwie około pięćdziesięciu ludzi i nie warto doprawdy opalać i oświetlać kościół. A jakież nudne kazanie! Pan Johnson, nasz pastor, zestarzał się mocno. Trzeba nam bardziej współczesnego, bardziej młodego człowieka. Ten nasz śpiew ciągle na jedną nutę, ciągle skrzeczy o tym samym: konieczne jest czynić cokolwiek teraz, aby innych zbawić. Znudził się przez to! Nic nowego, nic współczesnego. Gdyby go tak posłuchać, to każdy człowiek musiałby myśleć o życiu pozagrobowym i rzucać się w różne strony, aby ratować innych. Kto tego nie czyni – ten jest zbójcą, złoczyńcą i wrogiem społeczeństwa. Zbyt często powołuje się na tę nowoczesną naukę, chrześcijańską socjologię i myśli, że bogaci uciskają biednych i że członkowie kościoła obowiązani są studiować naukę Chrystusa, bardziej ściśle ją wypełniać i bardziej po bratersku obchodzić się z bliźnimi. Ech! Jak on mi już obrzydł z tymi ideami o człowieczeństwie. Zastanawiam się czy nie przerwać wpłaty mojego udziału na wyposażenie pastora, jeżeli nadal tak będzie głosił kazania.

– Na jaki tekst z Ewangelii było kazanie? – zapytała pani Gardy.

– Och, dokładnie nie pamiętam. Coś w rodzaju: „Tejże nocy odjęta będzie dusza twoja”, albo coś podobnego. Ja nie wierzę w skuteczność kazań, którymi zastraszają słuchaczy, by ich gnać strachem do niebios.

– Byłoby potrzeba wielu kazań, aby cię zastraszyć, Robercie.

– Naturalnie, więcej niż dwa kazania na tydzień – odparł ze śmiechem pan Gardy. Zdjął płaszcz i opadł na kozetkę przed płonącym kominkiem. Czuł się nieswojo. Wszystko go drażniło. Widać coś go zirytowało w kazaniu i teraz pragnie zemścić się na innych, jak zresztą bywa z podobnymi jemu charakterami.

– Gdzie są córki? – zapytał podniesionym głosem, jakby je z góry oskarżał o coś.

– Alice na górze i jak mi się wydaje, czyta poranną gazetę. Clara i Bessie udały się do Kakstonów.

– Z jakiej racji one tam poszły?

Pani Gardy zmieszała się, ale opanowała się i odparła:

 – Przyszedł James i zaprosił je.

– Córki wiedzą, że zabroniłem im znajomości z Kakstonami. Kiedy powrócą, przypomnę im jeszcze raz o tym zakazie, aby nie zapominały… Bardzo dziwne, że nie rozumieją tego. – Pan Gardy powstał przy ostatnich słowach, przeszedł się do pokoju, po czym ponownie położył się i począł rozgarniać węgle w kominku. Żona jego przygryzła wargi i wydawało się, że chciała odpowiedzieć, ale milczała. Pan Gardy zapytał:

– Gdzie są synowie?

– Willie w swoim pokoju przygotowuje lekcje na jutro. George wyszedł    z domu o ósmej, nie mówiąc gdzie idzie.

– Ale przemiła rodzinka! Powiedz mi, Mary, czy bywa w roku chociaż jeden wieczór, kiedy wszystkie nasze dzieci są w domu?

– Bywa tyle samo wieczorów, ile ty sam spędzasz ich w domu – odparła pani Gardy. – U ciebie twój klub, zebrania członkowskie różnych stowarzyszeń, naukowe towarzystwa, wieczory literackie, posiedzenia dyrektorów i jeszcze nie wiem co; otóż dzieci cię widzą prawie tyle, ile ty je widzisz. Czy wiele wieczorów poświęcasz nam, Robercie? Czy znajdujesz to dziwnym,że dzieci wychodzą z domu, aby się rozerwać? Nasz dom… – przerwała swą wypowiedź pani Gardy i smutnie obrzuciła wzrokiem bogato urządzony pokój, w którym znajdowali się tylko we dwoje – nasz dom – to jak pełny kielich: jest w nim wszystko, oprócz naszych dzieci.

Leżący na kozetce mąż milczał. Odczuł ostrość wymówki żony, ale zaprzeczyć nie mógł; żona miała zbyt wiele racji. On jednak nade wszystko był egoistą. Nie powstała w nim nawet najmniejsza myśl, a tym bardziej chęć poświęcenia swej rodzinie niektórych wieczorów klubu lub posiedzeń naukowych stowarzyszeń; względnie wyrzec się niekiedy prywatnych, wystawnych obiadów, aby żona jego nie przesiadywała całymi wieczorami opuszczona i samotna. Dzieci stały mu się prawie obce.

Uważając siebie za szanowanego obywatela, gniewał się, że jego dzieci nawiązują znajomości, których on nie pochwala. Sam wychowany w nabożnych zasadach, nie stosował ich w swoim życiu, ale nie pochwalał wyjazdów dzieci wieczorami, tym bardziej w niedzielę. U niego całe życie ugruntowane było przede wszystkim na zasadzie własnego zadowolenia, dogadzania sobie – po pierwsze, lecz ta zasada stosowana była tylko względem niego samego. Na razie nic nie przeszkadzało jego przyjemnościom; był dobrotliwy, jak zresztą prawie wszyscy nieźli ludzie.

Żona otrzymywała od niego dostateczną ilość pieniędzy, aby utrzymać dom na wysokiej stopie; dawał jej i dzieciom środki na podróże, jeśli sobie życzyli. O ile cokolwiek sprzeciwiło się jego zamiarom, albo gdy ktokolwiek poprosił go o osobistą usługą, wtedy stawał się szorstki, zagniewany i zarozumiały. Jeśli od niego zażądano, aby odmówił sobie czegoś na rzecz innych, stawał się zły i niesprawiedliwy. Był członkiem braterskiej rady dwadzieścia pięć lat i słynął jako hojny ofiarodawca. Tym się nawet szczycił. Ale gdyby wypadło mu cokolwiek zrobić, postarać się dla kogoś o coś, albo poświęcić część swego czasu dla innych, byłoby to dla niego tak nienaturalne, jak oddanie całego swego majątku pierwszemu napotkanemu nieznajomemu.

W ubiegłym tygodniu pastor napisał do niego poważny, serdeczny list,    w którym dziękował mu za wieloletnią pomoc i prosił go o przybycie w środę wieczorem na zgromadzenie modlitewne i wzięcie czynnego udziału, w czym będzie mógł. Teraz był trudny okres dla kościoła i pastor stanowczo zwoływał wszystkich członków, prosząc ich o radę, o współudział osobistej pracy i pomocy. Pan Gardy przeczytał list pośpiesznie i zjadliwie się uśmiechnął. A cóż to jest! Jego zapraszają do wzięcia udziału w zebraniu modlitewnym! On już nawet nie może sobie przypomnieć, kiedy był na takim zebraniu. Dla niego były to rzeczy zbyt nudne. Zdumiał się, że pastor odważył się napisać taki list i uważał to za bezczelność! Rzucił list pod stół, do kosza, nie odpowiedział nań. Gdyby to było pismo urzędowe, nie pozwoliłby sobie na taką niegrzeczność, ale list duszpasterza – to inna sprawa. Nawet mu nie powstała myśl, aby odpowiedzieć na takie zaproszenie. W środę wieczorem udał się do klubu szachistów i wyśmienicie spędził czas przy ulubionej grze. Był doskonałym szachistą i zapisał się na międzynarodowe zawody.

Pewnego razu kierownik Szkoły Niedzielnej przypadkowo spotkał pana Gardy na ulicy, niezdecydowanie zbliżył się do niego i spytał, czy nie zgodziłby się na prowadzenie klasy chłopców w Niedzielnej Szkole. Cóż to jeszcze za nowina! Jemu kłopotać się z chłopcami! On – wpływowy, bogaty kierownik największych w świecie warsztatów kolejowych – on będzie tracił czas, aby uczyć jakichś oberwańców w Niedzielnej Szkole? Był gotów roześmiać się w twarz proponującemu mu taką niedorzeczność, ale tylko uczucie uprzejmości powstrzymało go od tego. Przerwał więc rozmowę, przepraszając za brak czasu. Tegoż wieczoru udał się do teatru i zaśmiewał się z jakiejś głupiej farsy. Powróciwszy późno wieczorem do domu, poszedł na wieżę swego domu, gdzie urządzone było jego domowe laboratorium chemiczne i gdzie pracował kilka godzin bez zmęczenia. Interesował się chemią, cieszył się wspaniałym zdrowiem i bez znużenia mógł znosić najbardziej silne napięcia. Gotów był pracować ile potrzeba, jeśli go to tylko interesowało. O lenistwo nie można go oskarżać, ale nigdy by nie pojął tego, żeby poświęcić swój czas, pracę i talent dla innych. Żył tylko dla siebie.

I oto leżał na kozetce i pochmurnie wysłuchiwał, jak żona go wprost, bezpośrednio oskarża o samolubstwo. Oskarżenie to nie wywołało w nim chęci zrozumienia czegoś i ofiarowania czegokolwiek ze wszystkiego, co dogadzało jego upodobaniom, zarozumiałości i próżności. Po dłuższym milczeniu żona powiedziała mu ozięble, jakby ją to wszystko wcale nie obchodziło:

– W czasie twojej nieobecności przychodził starszy z warsztatu, pan Berens.

Przychodził? Czego potrzebował?

– Powiedział, że czterech robotników zostało ciężko pokaleczonych dzisiaj w oddziale odlewniczym, na skutek wybuchu retorty. Wszyscy pozostali porzucili pracę i udali się do domu.

– Cóż, czyżby Berens nie mógł zatrudnić innych w zamian za pokaleczonych? Przecież wie, gdzie szukać zapasowych robotników.

– Dlatego też chciał cię widzieć. Oczekuje dalszych poleceń. Ludzie kategorycznie odmówili dalszej pracy, nie zostali ani minuty, wszyscy odeszli. Ja niezbyt ich oskarżam o to. Robercie, czy ty się nie boisz, że Bóg cię skarze, bo w warsztatach pracują w niedzielę?

– Bzdura, Mary – odparł pan Gardy, chociaż w jego głosie zabrzmiała nutka zażenowania. – Praca powinna być nieprzerwana. Koleje żelazne obsługują społeczeństwo, nie mogą odpoczywać w niedzielę.

– A zatem, gdy Bóg powiedział ludziom, że nie powinni pracować w niedzielę, to nie zwracał się do kolejarzy? Według was trzecie przykazanie należy czytać: „Pamiętaj na dzień Pański i święć go, ale tylko nie wy, pracujący na kolei. Dla was nie ma niedzieli”.

– Mary, ja nie po to wyszedłem z jednego kazania, aby wysłuchiwać drugiego. Ty jesteś gorsza od naszego pastora.

Pan Gardy uniósł się na kozetce, oparł na łokciu i patrzył gniewnie na swą żonę. Kiedy zamierzał powiedzieć jeszcze coś bardziej przykrego, ponownie spojrzał na nią, i nagle coś w nim poruszyło się do głębi. Pamięć wywołała z przeszłości ich poprzednie mieszkanie w Wermontskich Górach, gdzie wzrastał razem z Mary. Przypomniał mu się stary dom modlitwy, dokąd pastor zbierał ich na modlitwę i dokąd on odprowadzał wiejską piękność – Mary, wzdłuż cienistej alei, przecinającej wioskę. To był początek jego miłości do niej. Przypomniała mu się jedna z niedziel, kiedy wracając z kościoła poprosił Mary, aby została jego żoną. I ten zapach kwiatów z polnej łąki,w pobliżu dworskiego domu, taki mocny, że zdawał się zapełniać cały pokój. To było wtedy, gdy Mary, zwrócona do niego, powiedziała to pożądane, oczekiwane, ważkie słowo, po którego usłyszeniu poczuł się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. O, te wspomnienia przeszłości! Jak one przychodzą nieproszone i jak są wszechwładne nad duszą!

Wszystko to objawiło się panu Gardy właśnie teraz, jak rzeczywistość. Nie od razu się opamiętał; patrzył w płomień na kominku, jakby nie bardzo wiedząc, gdzie się znajduje. Obraz dalekiej przeszłości jeszcze się nie zatarł i wszechwładnie go pociągnął. Nie widział łez, które spływały po twarzy żony i spadały na jej złożone ręce. Powstała z miejsca i pośpiesznie podeszła do otwartego fortepianu stojącego w cieniu. Usiadła przy nim plecami, odwrócona od męża i nerwowo uderzyła kilka akordów. Pan Gardy ułożył się znowu na kozetce i wątpliwe, czy słuchał gry żony… Po pewnym czasie pani Gardy odwróciła się na taborecie i rzekła:

– Robercie, czy nie uważasz, że należałoby ci pójść do pana Berensa i zapytać o rannych robotników?

– Niby po co? Cóż ja mogę zrobić? W naszym zarządzie jest lekarz, który się nimi zajmie. Czy Berens mówił, że są bardzo poszkodowani?

– Jednemu z nich przy wybuchu wypaliło dwoje oczu, a drugiemu trzeba będzie amputować obie nogi. O ile dobrze pamiętam, to nazwisko tego brzmi Skowił.

– Jak? Czyżby Marek Skowił?

– Przypominam sobie, tak, tak go Berens nazywał.

Pan Gardy wstał i natychmiast znowu się położył. Widać, że coś go zirytowało.

– Tak, oczywiście, pójdę tam jutro. Teraz nic nie mogę dla nich uczynić – odparł, ale nie był tak spokojny, jakim chciał się wydawać. Pamięć przywiodła mu taki oto obraz: pewnego dnia przechodził przez halę maszyn, ciężka żelazna sztaba oderwała się od olbrzymiej masy, którą dźwigano w górę i spadłaby na niego, zabiłaby go na miejscu. Jeden z robotników oddziału, Marek Skowił, szybko podskoczył, pchnął go w bok, ryzykując własnym życiem. Skowił został uderzony w ramię i przeleżał blisko miesiąc. Wtedy Pan Gardy podwyższył mu wynagrodzenie i skierował na lepsze stanowisko i bardziej odpowiedzialne, przenosząc go do oddziału odlewniczego zakładu.

Pana Gardy nie można było oskarżać o brak serdeczności i ludzkości w pewnych wypadkach. Leżąc tak na kozetce już zamierzał pójść do poszkodowanych, ale przypomniał sobie, że na dworze jest bardzo zimno i pada śnieg, a do warsztatów jest dosyć daleko. To uważał za usprawiedliwienie dla siebie, aby nie odwiedzić człowieka, który uratował mu życie, a teraz leży i zostanie kaleką na resztę życia. Być może wyda się to nieprawdopodobne, by ktokolwiek, mający siebie za chrześcijanina, mógł być tak dalece obojętny na los bliźniego. Trzeba znać całą moc egoizmu, jaka kieruje postępowaniem ludzi! Nawet ofiarni i dobroduszni ludzie nie kontrolują siebie w tym kierunku; poddają wszystko swojej miłości do wygód i przyjemności życia, chcą wszystko mieć dla siebie wyłącznie, nigdy nie troszcząc się o otoczenie, chyba, że im się opłaci coś uczynić z takich albo innych względów. Pan Gardy, jak już było powiedziane, był posłuszny tylko jednemu wyższemu nakazowi i tym nakazem było jego „Ja” – przede wszystkim i ponad wszystko. Żona jego bardzo rzadko sprzeciwiała się życzeniom męża, ustępowała mu, nie chcąc widzieć jego olbrzymiego egoizmu. Przy jego ostatnich słowach stłumiła westchnienie, odwróciła się do fortepianu, a palce jej bezwiednie błądziły po klawiszach. Przerwała grę, nerwowo potarła ręce, odwróciła się do męża i oznajmiła:

 – Robercie, kucharka zawiadomiła mnie, że musi natychmiast udać się do domu.

Pan Gardy począł pogrążać się w drzemce, ale przy tych nagłych słowach drgnął, usiadł i wykrzyknął:

– Ale ty dzisiaj przygotowałaś tylko złe wiadomości, Mary! Co się dzieje ze wszystkimi? Przypuszczam, że kucharka chce, aby jej zwiększyć wynagrodzenie.

Pani Gardy spokojnie odpowiedziała:

– W domu umiera jej siostra. Wiesz, nigdy nie zauważyłam w niej wielkiego współczucia. Wydawał się dosyć oziębła, chłodna, a jednak jest najbardziej wierna i pilna ze wszystkich naszych sług. Skoro tylko Berens wyszedł, przybiegła do mnie i rozpłakała się z rozpaczy. Jej siostra, zamężna, jedna z tutejszych robotnic od kilku tygodni cierpi na suchoty. Oni są bardzo ubodzy, a rodzina liczna i ta kobieta wycieńczyła siebie ciężką pracą. Kucharka w wielkim żalu wszystko mi opowiedziała. Opuszcza nas, aby doglądać chorej siostry. Lekarze stwierdzili, że chora przeżyje zaledwie tydzień. Mnie żal tej biednej kobiety. Robercie, czy nie zgodzisz się ze mną, żebyśmy mogli dopomóc czymkolwiek tej rodzinie? U nas wszystkiego tak wiele. Gdybyśmy im pomogli, to nie odczulibyśmy żadnego uszczerbku.

– A gdzie kres tej pomocy? – zawołał pan Gardy. – Skąd możemy brać środki na wszystkie takie wsparcia? Jeżeli będziemy dawać wszystkim spotkanym ubogim, to sami zostaniemy ubodzy. Oprócz tego nie jestem w stanie tego czynić. Synowie uczą się w prywatnej szkole średniej, to wiele kosztuje, a nasz zarząd ciągle zmniejsza im stypendium. Jeśli siostra kucharki jest żoną któregoś z kolejowych robotników, to on otrzymuje dostateczne wynagrodzenie i może dobrze wyżywić swoją rodzinę.

– A jeżeli ten kolejowy robotnik został okaleczony i stał się inwalidą na całe życie? – spytała spokojnie pani Gardy.

– Są ubezpieczalnie i one mogą pomóc. Nie wiem, dlaczego my musimy zajmować się wszystkimi nieszczęściami, które spotykamy wokół nas. – Oblicze pana Gardy stało się złe i dorzucił: – Końca nie będzie, jeśli sami zaczniemy stwarzać sobie takie ciężary.

Pani Gardy nie zwróciła uwagi na słowa męża i ciągnęła dalej:

– Siostra kucharki jest żoną jednego z okaleczonych kolejowych robotników. Kucharka tak źle mówi po angielsku i tak była wzburzona, że ja nie wszystko zrozumiałam. Przypuśćmy, że to jest rodzina Marka Skowiła, to czyż ty nie możesz coś dla niej uczynić, Robercie?

– To mogę, o ile ucierpiał właśnie Skowił – szybko odparł pan Gardy. – Ale zmuszony ci jestem powiedzieć, że nie jestem w stanie zadośćuczynić wszystkim prośbom, jakie zgłaszasz. Weź wydatki na kościół: każdego tygodnia trzeba tam dawać na co raz inne potrzeby, nie licząc stałych składek. To ssie jak pijawki. Zmuszony będę obniżyć swoje wkłady na kościół. To jest niemożliwe ciągle rozdawać i w tym samym czasie zachować coś dla siebie.

Pan Gardy mówił z pewną dozą gniewu. Żona jego przesuwała wzrokiem po przepysznie urządzonych pokojach i uśmiechnęła się. Twarz jej stężała i przybrała wygląd gniewnej – przypomniała sobie, że trzy dni temu mąż jej stracił 150 dolarów na nowe urządzenie elektryczne dla swoich prób laboratoryjnych, a teraz mówi o trudnych czasach i szkaradnie wypomina drobne sumy, które daje na sprawę Bożą. I mówi, że nie jest w stanie pomóc rodzinie człowieka, który niegdyś uratował mu życie. Zwróciła się do fortepianu i poczęła grać, lecz tym razem muzyka nie uspokoiła jej – jak zwykle to bywało. Rozmyślała o swoich gorzkich sprawach, usiadłszy na malutkim stołeczku przy kozetce. Pan Gardy już spał. Siedząc w milczeniu patrzyła w ogień kominka. Jej twarz miała jeszcze ślady piękności, chociaż nadwątlonej przez lata rozczarowań i straty szacunku dla człowieka, którym niegdyś zachwycała się i który przysiągł przed ołtarzem poświęcić całe swe życie dla jej szczęścia. Na twarzy jej rysował się smutek i niepokój. Nie przestała całkowicie miłować swego męża, ale szybko utraciła tę lepszą część miłości, jaka codziennie wypływa z wrodzonego szacunku. Gdy ten szacunek zanika to  i miłość szybko przemija. Siedziała w swym zamyśleniu i żalu dosyć długo o dopiero otrząsnęła się na odgłos powracających dwóch córek: Clary i Bessie. Wbiegły ze śmiechem, rozbawione i widać zaledwie z kimś pożegnały się u drzwi. Matka wyszła ku nim na spotkanie.

– Sz…! Sz…! Ciszej, dziewczynki, ojciec usnął. Wiecie jak on nie lubi, gdy go nagle szumem obudzą. Czekał na was.

– Myślę, że lepiej nam będzie udać się do siebie na górę, nie powiedziawszy „dobranoc” – powiedziała porywiście Clara. – Ja nie chcę wysłuchiwać wymówek o to, żeśmy były u Kakstonów.

– Dobrze, idźcie. Ale ja muszę porozmawiać z wami obydwiema. Proszę tutaj.

Matka pociągnęła obie córki do sąsiedniego pokoju i zasunęła zasłonę na niszę, za którą spał pan Gardy.

 – Powiedzcie mi, dzieci, dlaczego ojciec zabronił wam chodzić do Kakstonów? Ja dopiero dzisiaj dowiedziałam się o tym. Czy to nie dotyczy Jamesa?

Obie dziewczynki milczały chwilę, wreszcie Bessie, młodsza córka, która często zadziwiała nieoczekiwanymi wybrykami, zawołała:

– James i Clara zaręczyli się; oni jutro wezmą ślub!…

Matka spojrzała na Clarę, zapłonioną do nasady włosów i nagle,ku zdziwieniu matki oraz siostry, Clara westchnęła i zaczęła rozpaczliwie szlochać. Pani Gardy wyciągnęła ramiona, objęła serdecznie córkę i położyła jej głowę na swoim ramieniu, i poczęła uciszać, jak małe dziecko.

– Opowiedz mi wszystko, moja kochana. Nie wiedziałam, że ty i James tak jesteście do siebie przywiązani.

– O, o! – szlochała Clara – my się kochamy wzajemnie. Ojciec, jakby się domyślał i zabronił nam tam chodzić. Ale ja sądziłam, że obie z Bessie możemy chociaż raz tam pójść i poszłyśmy dzisiaj po raz pierwszy. Nie mogłam się powstrzymać, w żaden sposób nie mogłam, mamo. Czyżby ludziom nie wolno było się kochać?

– Nie wolno mówić o takich sprawach w niedzielę – uroczyście oświadczyła Bessie.

– Claro – powiedziała matka – dziecko moje, przecież ty jesteś bardzo młoda. Czyżby James… Przecież on zupełnie jeszcze jest chłopaczkiem!

– On ma dwadzieścia jeden lat, a ja osiemnaście; obecnie otrzymuje czterdzieści dolarów miesięcznie i będzie pobierał jeszcze więcej. Jest najlepszym stenografem w stanie. Myśmy wszystko omówili i ja tak chcę jutro zawrzeć ślub. Kochana mamo, proszę zezwolić! – Clara znowu się rozpłakała,a Bessie naiwnie powiedziała:

– Tak, tak, mamusiu, oni są bardzo rozsądni i ja stwierdzam, że James jest bardzo miły. Ale gdy ja będę wychodzić za mąż, to znajdę lepszego. Mnie czterdzieści dolarów na miesiąc nie starczyłoby na same łakocie. A przy tym James nie jest zbyt ładny.

– Nie, on jest bardzo ładny! – zawołała Clara. – I on jest dobry i mężny; ma silną wolę, jest wspaniały we wszystkim. Ja wybrałabym przede wszystkim jego spomiędzy tysiąca mężczyzn takich jak Cumings. Mamusiu, mnie pieniędzy nie trzeba. Bogactwo przecież nie uczyniło ciebie szczęśliwą.

– Co to, kochana moja! – Matka poczuła się jakby uderzono ją w twarz.

Nie odpowiedziała nic na wywody Clary. Córka czule objęła ją za szyję i szepnęła:

– Przebacz mi, mamusiu. Nie chciałam ci robić przykrości. Ale ja jestem taka nieszczęśliwa!…

Nieszczęśliwa! Jej droga córka, tylko co rozkwitająca przed obliczem Bożym pod wpływem najbardziej świętego, delikatnego i prawdziwego uczucia, jakie przeżywa młoda dziewczyna, rozumująca, że uczciwy i dobry człowiek kocha ją całą duszą!… Jak ciężko było matce słyszeć, że jej córka jest nieszczęśliwa. Czyżby miłość mogła przynosić nieszczęście?! Ludzie zapomnieli o przykazaniu Chrystusa, uświęcającym uczucie miłości słowami:  „I dlatego (to jest dla miłości) opuści człowiek ojca i matkę i przylgnie do żony swojej”. Chciwość ludzka stawia porachunki pieniężne ponad wszystko. Nierzadko bywa, że najbardziej marne odczucia przyjmowane są za miłość. Pani Gardy, pomyślawszy o tym, chciała coś jeszcze powiedzieć, lecz powstrzymała się, bo posłyszała na klatce schodowej nierówne kroki swej starszej córki, Alice. Alice w dzieciństwie została kaleką i chodziła o kuli, posługując się nią szybko, sprawnie, i nawet z tym kalectwem miała dużo wdzięku. Teraz zaledwie weszła do pokoju i rozejrzała się, zauważyła, że tutaj się coś zdarzyło, ale nie dała tego poznać po sobie i odezwała się:

– Mamusiu, czy to nie jest trochę dziwne, że tatuś tak mocno śpi? Podeszłam do niego, zawołałam, sądząc, że jak zwykle drzemie, ale zobaczyła jak śpi niezwykle głęboko i całe czoło ma spocone. A przecież nigdy nie śpi w ten sposób w niedzielę wieczorem. Zazwyczaj czyta u siebie w gabinecie.

– Może jest niezdrów – odparła matka – zaraz pójdę i popatrzę. To mówiąc wyszła do sąsiedniego pokoju. Tymczasem do rodzeństwa zbliżył się brat Willie. Niósł w ręku książkę, coś szepnął do przechodzącej matki, a do siostry Alice odezwał się:

– Kochana Alice, pomóż mi odrobić zadane tłumaczenie. Nie lubię języka Rzymian, łaciny. Po co muszę wiedzieć o wszystkich ich wojnach i o tym, jak oni budowali swoje drogi i jednokonne mosty? Złości mnie Juliusz Cezar, który napisał tak rozwlekłe historie. Nie mógł powiedzieć tego wszystkiego o wiele krócej? Na co mi to potrzebne będzie w moim życiu? Tutaj, Alice, ja nie mogę znaleźć ani jednego czasownika. Popatrz, kochana, może jest jakieś wyjaśnienie na drugiej stronie, a może Cezar specjalnie opuścił czasownik, aby męczyć biednych chłopców. – Willie dość niegrzecznie rzucił swą książkę Alice, która cierpliwie zabrała się do wertowania tekstu, a cierpiący dowcipniś podszedł do Clary i Bessie.

– Co wy, obydwie, robicie tutaj o tak późnej porze? Dzieciom pora spać. Bessie, zagraj mi coś! Czego ty płaczesz, Claro? Hrabianko?

– Jak ty, Willie, nie wstydzisz się uczyć w niedzielę? – odpaliła Bessie.

– Nie sądzę, aby to było bardziej grzeszne od niedzielnego randkowania – zrewanżował się szybko braciszek.

– Ja się tym nie zajmowałam – z oburzeniem odparła Bessie – ja byłam    z Clarą.

– Ona nie potrzebuje twojej pomocy, czy nieprawda? – niewinnie zauważył Willie.

Podszedłszy do kanapy, na której leżała Clara z twarzą ukrytą w poduszce, Willie począł unosić jej głowę.

– Zostaw mnie, Willie, odejdź! Jestem niezdrowa – dał się słyszeć przytłumiony głos Clary.

– Głupstwo, ty żartujesz!

– Wcale nie. Zostaw mnie w spokoju.

– Willie, chodź tutaj, albo ja przestanę ci pomagać – odezwała się Alice.

Willie niechętnie odszedł od sióstr, wiedząc z doświadczenia, że Alice w swej groźbie dotrzyma słowa.

– No, dobrze, mów. Tylko niezbyt szybko, żebym zdążył napisać. Chcę się tego lepiej nauczyć. Obrzydły, stary Romulus na pewno wywoła mnie tłumaczyć właśnie ten cytat. Ja to przeczuwam. On ma wyczucie i wie, co jest dla mnie trudne; w ogóle lubi nas zahaczyć. Pytaj mnie, tylko surowo, jak on to robi.

W tej chwili otworzyły się drzwi i wszedł George, będący w dobrym nastroju ducha. Usiadł przy małej Bessie i począł jej szeptać na ucho:

– Milutka moja, ja znowu potrzebuję pieniędzy.

– Strasznie potrzeba? – szeptem zapytała Bessie.

– Tak, tak, ze względu na specjalny wydatek. Możesz mi dać trochę?

– Tak, naturalnie. Mogę ci oddać wszystko, co mi ojciec daje na miesiąc. A dlaczego ty sam go nie poprosisz?

– Nie mogę. I tak dzisiaj dość dużo od niego wziąłem. A niedawno całkowicie mi odmówił. Nie bardzo mi się podobał jego sposób rozmowy ze mną.

– Dobrze, możesz wziąć moje pieniądze.

Bessie uwielbiała swego starszego brata, który w jej oczach był rycerzem i bohaterem. Nie pytała go nigdy na co potrzebował tyle pieniędzy. Oboje jeszcze szeptali ze sobą, gdy Clara powstawszy udała się do swego pokoju. Alice skończyła tłumaczenie bratu Williemu, on zaś ucieszony zabrał z jej rąk książkę, Juliusza Cezara i zamierzał cisnąć nią w japoński wazon.

W tym czasie pani Gardy odsunęła zasłonę niszy sąsiedniego pokoju i przywołała dzieci. Była nadzwyczajnie blada i drżała, jakby opanował ją silny strach. Wszystkie dzieci nieoczekiwanie krzyknęły i pośpieszyły do matki.

(ciąg dalszy w następnym numerze)

[FMP].
[/FMP]




Werset na dzień 09.06.2020

„Ale mądrość, która jest z góry, jest przede wszystkim czysta, następnie miłująca pokój, łagodna, ustępliwa, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, nie stronnicza, nie obłudna.”

List Jakuba 3,17




Werset na dzień 08.06.2020

„I rzekł Pan do Pawła w nocnym widzeniu: Nie bój się, lecz mów i nie milcz, bo Ja jestem z tobą i nikt się nie targnie na ciebie, aby ci uczynić coś złego; mam bowiem wiele ludu w tym mieście.”

(Dzieje Apostolskie 18,9-10)




ZBAWIENI Z BOŻEJ ŁASKI PRZEZ WIARĘ W JEZUSA

„Odwróć się, Panie, ratuj duszę moją, zbaw mnie przez łaskę swoją!”

(Psalm 6,5)


„Okaż nam, Panie, łaskę swoją i daj nam zbawienie swoje! Chciałbym teraz słyszeć, co mówi Bóg, Pan: Zaiste, zwiastuje pokój ludowi swemu i wiernym swoim, aby tylko nie zawrócili do głupoty swojej. Zaiste, zbawienie jest bliskie dla tych, którzy się go boją, aby chwała jego zamieszkała w ziemi naszej. Aby łaska i wierność się spotkały, a sprawiedliwość i pokój pocałowały.”

(Psalm 85,8-11)


„Pan objawił zbawienie swoje, na oczach narodów okazał sprawiedliwość swoją. Wspomniał na łaskę swoją i wierność dla domu Izraela; wszystkie krańce ziemi ujrzały zbawienie Boga naszego.”

(Psalm 98,2-3)


„I rzekł im: Idąc na cały świat, głoście ewangelię wszystkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy, będzie potępiony.”

(Ewangelia Marka 16,15-16)


„Zakon bowiem został nadany przez Mojżesza, łaska zaś i prawda stała się przez Jezusa Chrystusa.”

(Ewangelia Jana 1,17)


„Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. Bo nie posłał Bóg Syna na świat, aby sądził świat, lecz aby świat był przez niego zbawiony.”

(Ewangelia Jana 3,16-17)


„Wtedy Jezus znowu powiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, Ja jestem drzwiami dla owiec. Wszyscy, ilu przede mną przyszło, to złodzieje i zbójcy, lecz owce nie słuchały ich. Ja jestem drzwiami; jeśli kto przeze mnie wejdzie, zbawiony będzie i wejdzie, i wyjdzie, i pastwisko znajdzie. Złodziej przychodzi tylko po to, by kraść, zarzynać i wytracać. Ja przyszedłem, aby miały życie i obfitowały. Ja jestem dobry pasterz. Dobry pasterz życie swoje kładzie za owce.”

(Ewangelia Jana 10,7-11)


„Wierzymy przecież, że zbawieni będziemy przez łaskę Pana Jezusa, tak samo jak i oni.”

(Dzieje Apostolskie 15,11)


„I wyprowadziwszy ich na zewnątrz, rzekł: Panowie, co mam czynić, abym był zbawiony? A oni rzekli: Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty i twój dom.”

(Dzieje Apostolskie 16,30-31)


„Ale teraz niezależnie od zakonu objawiona została sprawiedliwość Boża, o której świadczą zakon i prorocy, i to sprawiedliwość Boża przez wiarę w Jezusa Chrystusa dla wszystkich wierzących. Nie ma bowiem różnicy, gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej, i są usprawiedliwieni darmo, z łaski jego, przez odkupienie w Chrystusie Jezusie, którego Bóg ustanowił jako ofiarę przebłagalną przez krew jego, skuteczną przez wiarę, dla okazania sprawiedliwości swojej przez to, że w cierpliwości Bożej pobłażliwie odniósł się do przedtem popełnionych grzechów, dla okazania sprawiedliwości swojej w teraźniejszym czasie, aby On sam był sprawiedliwym i usprawiedliwiającym tego, który wierzy w Jezusa.”

(List do Rzymian 3,21-26)


 „Bo co mówi Pismo? Uwierzył Abraham Bogu i poczytane mu to zostało za sprawiedliwość. A gdy kto spełnia uczynki, zapłaty za nie nie uważa się za łaskę, lecz za należność; gdy zaś kto nie spełnia uczynków, ale wierzy w tego, który usprawiedliwia bezbożnego, wiarę jego poczytuje mu się za sprawiedliwość.”

(List do Rzymian 4,3-5)


„Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, dzięki któremu też mamy dostęp przez wiarę do tej łaski,w której stoimy, i chlubimy się nadzieją chwały Bożej. A nie tylko to, chlubimy się też z ucisków, wiedząc, że ucisk wywołuje cierpliwość, a cierpliwość doświadczenie, doświadczenie zaś nadzieję; a nadzieja nie zawodzi, bo miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który nam jest dany. Wszak Chrystus, gdy jeszcze byliśmy słabi, we właściwym czasie umarł za bezbożnych. Rzadko się zdarza, że ktoś umrze za sprawiedliwego; prędzej za dobrego gotów ktoś umrzeć. Bóg zaś daje dowód swojej miłości ku nam przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł. Tym bardziej więc teraz, usprawiedliwieni krwią jego, będziemy przez niego zachowani od gniewu. Jeśli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Syna jego, tym bardziej, będąc pojednani, dostąpimy zbawienia przez życie jego. A nie tylko to, lecz chlubimy się też w Bogu przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, przez którego teraz dostąpiliśmy pojednania. Przeto jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła, bo wszyscy zgrzeszyli; albowiem już przed zakonem grzech był na świecie, ale grzechu się nie liczy, gdy zakonu nie ma; lecz śmierć panowała od Adama aż do Mojżesza nawet nad tymi, którzy nie popełnili takiego przestępstwa jak Adam, będący obrazem tego, który miał przyjść. Lecz nie tak jak z upadkiem ma się sprawa z łaską; albowiem jeśli przez upadek jednego człowieka umarło wielu, to daleko obfitsza okazała się dla wielu łaska Boża i dar przez łaskę jednego człowieka, Jezusa Chrystusa. I nie tak ma się sprawa z darem, jak ze skutkiem grzechu jednego człowieka; albowiem wyrok za jeden upadek przyniósł potępienie, ale dar łaski przynosi usprawiedliwienie z wielu upadków. Albowiem jeśli przez upadek jednego człowieka śmierć zapanowała przez jednego, o ileż bardziej ci, którzy otrzymują obfitość łaski i daru usprawiedliwienia, królować będą w życiu przez jednego, Jezusa Chrystusa. A zatem, jak przez upadek jednego człowieka przyszło potępienie na wszystkich ludzi, tak też przez dzieło usprawiedliwienia jednego przyszło dla wszystkich ludzi usprawiedliwienie ku żywotowi. Bo jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wielu stało się grzesznikami, tak też przez posłuszeństwo jednego wielu dostąpi usprawiedliwienia. A zakon wkroczył, aby się upadki pomnożyły; gdzie zaś grzech się rozmnożył, tam łaska bardziej obfitowała, żeby jak grzech panował przez śmierć, tak i łaska panowała przez usprawiedliwienie ku żywotowi wiecznemu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego.”

(List do Rzymian 5,1-21)


„Cóż więc powiemy? Czy mamy pozostać w grzechu, aby łaska obfitsza była? Przenigdy! Jakże my, którzy grzechowi umarliśmy, jeszcze w nim żyć mamy? Czy nie wiecie, że my wszyscy, ochrzczeni w Chrystusa Jezusa, w śmierć jego zostaliśmy ochrzczeni? Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili. Bo jeśli wrośliśmy w podobieństwo jego śmierci, wrośniemy również w podobieństwo jego zmartwychwstania, wiedząc to, że nasz stary człowiek został wespół z nim ukrzyżowany, aby grzeszne ciało zostało unicestwione, byśmy już nadal nie służyli grzechowi; kto bowiem umarł, uwolniony jest od grzechu. Jeśli tedy umarliśmy z Chrystusem, wierzymy, że też z nim żyć będziemy, wiedząc, że zmartwychwzbudzony Chrystus już nie umiera, śmierć nad nim już nie panuje. Umarłszy bowiem, dla grzechu raz na zawsze umarł, a żyjąc, żyje dla Boga. Podobnie i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, a za żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. Niechże więc nie panuje grzech w śmiertelnym ciele waszym, abyście nie byli posłuszni pożądliwościom jego, i nie oddawajcie członków swoich grzechowi na oręż nieprawości, ale oddawajcie siebie Bogu jako ożywionych z martwych, a członki swoje Bogu na oręż sprawiedliwości. Albowiem grzech nad wami panować nie będzie, bo nie jesteście pod zakonem, lecz pod łaską. Cóż tedy? Czy mamy grzeszyć, dlatego że nie jesteśmy pod zakonem, lecz pod łaską? Przenigdy! Czyż nie wiecie, że jeśli się oddajecie jako słudzy w posłuszeństwo, stajecie się sługami tego, komu jesteście posłuszni, czy to grzechu ku śmierci, czy też posłuszeństwa ku sprawiedliwości? Lecz Bogu niech będą dzięki, że wy, którzy byliście sługami grzechu, przyjęliście ze szczerego serca zarys tej nauki, której zostaliście przekazani, a uwolnieni od grzechu, staliście się sługami sprawiedliwości, po ludzku mówię przez wzgląd na słabość waszego ciała. Jak bowiem oddawaliście członki wasze na służbę nieczystości i nieprawości ku popełnianiu nieprawości, tak teraz oddawajcie członki wasze na służbę sprawiedliwości ku poświęceniu. Gdy bowiem byliście sługami grzechu, byliście dalecy od sprawiedliwości. Jakiż więc mieliście wtedy pożytek? Taki, którego się teraz wstydzicie, a końcem tego jest śmierć. Teraz zaś, wyzwoleni od grzechu, a oddani w służbę Bogu, macie pożytek w poświęceniu, a za cel żywot wieczny. Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.”

(List do Rzymian 6,1-23)


„Ale co powiada Pismo? Blisko ciebie jest słowo, w ustach twoich i w sercu twoim; to znaczy, słowo wiary, które głosimy. Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz. Albowiem sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku zbawieniu. Powiada bowiem Pismo: Każdy, kto w niego wierzy, nie będzie zawstydzony. Nie masz bowiem różnicy między Żydem a Grekiem, gdyż jeden jest Pan wszystkich, bogaty dla wszystkich, którzy go wzywają. Każdy bowiem, kto wzywa imienia Pańskiego, zbawiony będzie. Ale jak mają wzywać tego, w którego nie uwierzyli? A jak mają uwierzyć w tego, o którym nie słyszeli? A jak usłyszeć, jeśli nie ma tego, który zwiastuje? A jak mają zwiastować, jeżeli nie zostali posłani? Jak napisano: O jak piękne są nogi tych, którzy zwiastują dobre nowiny! Lecz nie wszyscy dali posłuch dobrej nowinie; mówi bowiem Izajasz: Panie! Któż uwierzył zwiastowaniu naszemu? Wiara tedy jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe.”

(List do Rzymian 10,8-17)


„Podobnie i obecnie pozostała resztka według wyboru łaski. A jeśli z łaski, to już nie z uczynków, bo inaczej łaska nie byłaby już łaską.”

(List do Rzymian 11,5-6)


„A jako współpracownicy napominamy was, abyście nadaremnie łaski Bożej nie przyjmowali; mówi bowiem: W czasie łaski wysłuchałem cię, a w dniu zbawienia pomogłem ci; oto teraz czas łaski, oto teraz dzień zbawienia.”

(II List do Koryntian 6,1-2)


„Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie. Nie odrzucam łaski Bożej; bo jeśli przez zakon jest sprawiedliwość, tedy Chrystus daremnie umarł.”

(List do Galacjan 2,20-21)


„Odłączyliście się od Chrystusa wy, którzy w zakonie szukacie usprawiedliwienia; wypadliście z łaski.”

(List do Galacjan 5,4)


„Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który nas ubłogosławił w Chrystusie wszelkim duchowym błogosławieństwem niebios; w nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni przed obliczem jego; w miłości przeznaczył nas dla siebie do synostwa przez Jezusa Chrystusa według upodobania woli swojej, ku uwielbieniu chwalebnej łaski swojej, którą nas obdarzył w Umiłowanym. W nim mamy odkupienie przez krew jego, odpuszczenie grzechów, według bogactwa łaski jego, której nam hojnie udzielił w postaci wszelkiej mądrości i roztropności, oznajmiwszy nam według upodobania swego, którym go uprzednio obdarzył, tajemnicę woli swojej, aby z nastaniem pełni czasów wykonać ją i w Chrystusie połączyć w jedną całość wszystko, i to, co jest na niebiosach, i to, co jest na ziemi w nim, w którym też przypadło nam w udziale stać się jego cząstką, nam przeznaczonym do tego od początku według postanowienia tego, który sprawuje wszystko według zamysłu woli swojej, abyśmy się przyczyniali do uwielbienia chwały jego, my, którzy jako pierwsi nadzieję mieliśmy w Chrystusie. W nim i wy, którzy usłyszeliście słowo prawdy, ewangelię zbawienia waszego, i uwierzyliście w niego, zostaliście zapieczętowani obiecanym Duchem Świętym, który jest rękojmią dziedzictwa naszego, aż nastąpi odkupienie własności Bożej, ku uwielbieniu chwały jego.”

(List do Efezjan 1,3-14)


„I wy umarliście przez upadki i grzechy wasze, w których niegdyś chodziliście według modły tego świata, naśladując władcę, który rządzi w powietrzu, ducha, który teraz działa w synach opornych. Wśród nich i my wszyscy żyliśmy niegdyś w pożądliwościach ciała naszego, ulegając woli ciała i zmysłów, i byliśmy z natury dziećmi gniewu, jak i inni; ale Bóg, który jest bogaty w miłosierdzie, dla wielkiej miłości swojej, którą nas umiłował, i nas, którzy umarliśmy przez upadki, ożywił wraz z Chrystusem – łaską zbawieni jesteście – i wraz z nim wzbudził, i wraz z nim posadził w okręgach niebieskich w Chrystusie Jezusie, aby okazać w przyszłych wiekach nadzwyczajne bogactwo łaski swojej w dobroci wobec nas w Chrystusie Jezusie. Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił. Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili.”

(List do Efezjan 2,1-10)


„Niech życie wasze będzie godne ewangelii Chrystusowej, abym czy przyjdę  i ujrzę was, czy będę nieobecny, słyszał o was, że stoicie w jednym duchu, jednomyślnie walcząc społem za wiarę ewangelii i w niczym nie dając się zastraszyć przeciwnikom, co jest dla nich zapowiedzią zguby, a dla was zbawienia, i to od Boga; gdyż wam dla Chrystusa zostało darowane to, że możecie nie tylko w niego wierzyć, ale i dla niego cierpieć, staczając ten sam bój, w którym mnie widzieliście i o którym teraz słyszycie, że go staczam.”

(List do Filipian 1,27-30)


„My zaś, którzy należymy do dnia, bądźmy trzeźwi, przywdziawszy pancerz wiary i miłości oraz przyłbicę nadziei zbawienia. Gdyż Bóg nie przeznaczył nas na gniew, lecz na osiągnięcie zbawienia przez Pana naszego Jezusa Chrystusa.”

(I List do Tesaloniczan 5,8-9)


„Gdy wybierałem się do Macedonii, prosiłem cię, żebyś pozostał w Efezie i żebyś pewnym ludziom przykazał, aby nie nauczali inaczej niż my i nie zajmowali się baśniami i nie kończącymi się rodowodami, które przeważnie wywołują spory, a nie służą dziełu zbawienia Bożego, które jest z wiary. A celem tego, co przykazałem, jest miłość płynąca z czystego serca i z dobrego sumienia, i z wiary nieobłudnej, czego niektórzy nie osiągnęli i popadli w próżną gadaninę, chcą być nauczycielami zakonu, a nie rozumieją należycie ani tego, co mówią, ani tego, co twierdzą. Wiemy zaś, że zakon jest dobry, jeżeli ktoś robi z niego właściwy użytek, wiedząc o tym, że zakon nie jest ustanowiony dla sprawiedliwego, lecz dla nieprawych i nieposłusznych, dla bezbożnych i grzeszników, dla bezecnych i nieczystych, dla ojcobójców i matkobójców, dla mężobójców, rozpustników, mężołożników, dla handlarzy ludźmi, dla kłamców, krzywoprzysięzców i dla wszystkiego, co się sprzeciwia zdrowej nauce, zgodnej z ewangelią chwały błogosławionego Boga, która została mi powierzona.”

(I List do Tymoteusza 1,3-11)


„Nie wstydź się więc świadectwa o Panu naszym, ani mnie, więźnia jego, ale cierp wespół ze mną dla ewangelii, wsparty mocą Boga, który nas wybawił i powołał powołaniem świętym, nie na podstawie uczynków naszych, lecz według postanowienia swojego i łaski, danej nam w Chrystusie Jezusie przed dawnymi wiekami, a teraz objawionej przez przyjście Zbawiciela naszego, Chrystusa Jezusa, który śmierć zniszczył, a żywot i nieśmiertelność na jaśnię wywiódł przez ewangelię.”

(II List do Tymoteusza 1,8-10)


„Ale ty trwaj w tym, czegoś się nauczył i czego pewny jesteś, wiedząc, od kogoś się tego nauczył. I ponieważ od dzieciństwa znasz Pisma święte, które cię mogą obdarzyć mądrością ku zbawieniu przez wiarę w Jezusa Chrystusa.”

(II List do Tymoteusza 3,14-15)


„Albowiem objawiła się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi, nauczając nas, abyśmy wyrzekli się bezbożności i światowych pożądliwości i na tym doczesnym świecie wstrzemięźliwie, sprawiedliwie i pobożnie żyli, oczekując błogosławionej nadziei i objawienia chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Chrystusa Jezusa, który dał samego siebie za nas, aby nas wykupić od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud na własność, gorliwy w dobrych uczynkach.”

(List do Tytusa 2,11-14)


„Ale gdy się objawiła dobroć i miłość do ludzi Zbawiciela naszego, Boga, zbawił nas nie dla uczynków sprawiedliwości, które spełniliśmy, lecz dla miłosierdzia swego przez kąpiel odrodzenia oraz odnowienie przez Ducha Świętego, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, abyśmy, usprawiedliwieni łaską jego, stali się dziedzicami żywota wiecznego, którego nadzieja nam przyświeca.”

(List do Tytusa 3,4-7)


„Weselcie się z tego, mimo że teraz na krótko, gdy trzeba, zasmuceni bywacie różnorodnymi doświadczeniami, ażeby wypróbowana wiara wasza okazała się cenniejsza niż znikome złoto, w ogniu wypróbowane, ku chwale i czci, i sławie, gdy się objawi Jezus Chrystus. Tego miłujecie, chociaż go nie widzieliście, wierzycie w niego, choć go teraz nie widzicie, i weselicie się radością niewysłowioną i chwalebną, osiągając cel wiary, zbawienie dusz. Zbawienia tego poszukiwali i wywiadywali się o nie prorocy, którzy prorokowali o przeznaczonej dla was łasce, starając się wybadać, na który albo na jaki to czas wskazywał działający w nich Duch Chrystusowy, który przepowiadał cierpienia, mające przyjść na Chrystusa, ale też mające potem nastać uwielbienie.”

(I List Piotra 1,6-11)




POWTÓRNE PRZYJŚCIE CHRYSTUSA

„Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego z aniołami swymi, i wtedy odda każdemu według uczynków jego.”

(Ewangelia Mateusza 16,27)


„A zaraz po udręce owych dni słońce się zaćmi i księżyc nie zajaśnieje swoim blaskiem, i gwiazdy spadać będą z nieba, i moce niebieskie będą poruszone.I wtedy ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego, i wtedy biadać będą wszystkie plemiona ziemi, i ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach nieba z wielką mocą i chwałą, i pośle aniołów swoich z wielką trąbą,i zgromadzą wybranych jego z czterech stron świata z jednego krańca nieba aż po drugi.”

(Ewangelia Mateusza 24,29-31)


„A o tym dniu i godzinie nikt nie wie; ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko sam Ojciec. Albowiem jak było za dni Noego, takie będzie przyjście Syna Człowieczego. Bo jak w dniach owych przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali, aż do tego dnia, gdy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, że nastał potop i zmiótł wszystkich, tak będzie i z przyjściem Syna Człowieczego. Wtedy dwóch będzie na roli, jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony. Dwie mleć będą na żarnach, jedna będzie wzięta, a druga zostawiona. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, którego dnia Pan wasz przyjdzie. A to zważcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której porze złodziej przyjdzie, czuwałby i nie pozwoliłby podkopać domu swego. Dlatego i wy bądźcie gotowi, gdyż Syn Człowieczy przyjdzie o godzinie, której się nie domyślacie.”

(Ewangelia Mateusza 24,36-44)


„A gdy przyjdzie Syn Człowieczy w chwale swojej i wszyscy aniołowie z nim, wtedy zasiądzie na tronie swej chwały. I będą zgromadzone przed nim wszystkie narody, i odłączy jedne od drugich, jak pasterz odłącza owce od kozłów. I ustawi owce po swojej prawicy, a kozły po lewicy. Wtedy powie król tym po swojej prawicy: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mego, odziedziczcie Królestwo, przygotowane dla was od założenia świata. Albowiem łaknąłem,a daliście mi jeść, pragnąłem, a daliście mi pić, byłem przychodniem, a przyjęliście mnie, byłem nagi, a przyodzialiście mnie, byłem chory, a odwiedzaliście mnie, byłem w więzieniu, a przychodziliście do mnie. Wtedy odpowiedzą mu sprawiedliwi tymi słowy: Panie! Kiedy widzieliśmy cię łaknącym, a nakarmiliśmy cię, albo pragnącym, a daliśmy ci pić? A kiedy widzieliśmy cię przychodniem i przyjęliśmy cię albo nagim i przyodzialiśmy cię? I kiedy widzieliśmy cię chorym albo w więzieniu, i przychodziliśmy do ciebie? A król, odpowiadając, powie im: Zaprawdę powiadam wam, cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich braci, mnie uczyniliście. Wtedy powie i tym po lewicy: Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, zgotowany diabłu i jego aniołom. Albowiem łaknąłem, a nie daliście mi jeść, pragnąłem, a nie daliście mi pić. Byłem przychodniem, a nie przyjęliście mnie, nagim, a nie przyodzialiście mnie, chorym i w więzieniu i nie odwiedziliście mnie. Wtedy i oni mu odpowiedzą, mówiąc: Panie! Kiedy widzieliśmy cię łaknącym albo pragnącym, albo przychodniem, albo nagim, albo chorym, albo w więzieniu i nie usłużyliśmy ci? Wtedy im odpowie tymi słowy: Zaprawdę powiadam wam, czegokolwiek nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, i mnie nie uczyniliście. I odejdą ci na kaźń wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego.”

(Ewangelia Mateusza 25,31-46)


„Ale w owe dni, które nastaną po tej udręce, zaćmi się słońce i księżyc nie zajaśnieje swoim blaskiem, i gwiazdy spadać będą z nieba, i moce niebieskie będą poruszone. A wtedy ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach z wielką mocą i chwałą. I wówczas pośle aniołów, i zgromadzi wybranych swoich z czterech stron świata, od krańca ziemi aż po kraniec nieba.”

(Ewangelia Marka 13,24-27)


„Ale o tym dniu i godzinie nikt nie wie: ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec. Baczcie, czuwajcie; nie wiecie bowiem, kiedy ten czas nastanie. Jest to tak, jak u człowieka, który odjechał, zostawił dom swój, dał władzę sługom swoim, każdemu wyznaczył jego zadanie, a odźwiernemu nakazał, aby czuwał. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: czy wieczorem, czy o północy, czy gdy kur zapieje, czy rankiem. Aby gdy przyjdzie, nie zastał was śpiącymi. To, co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!”

(Ewangelia Marka 13,32-37)


„Rzekł też do uczniów: Przyjdą czasy, kiedy będziecie pragnęli widzieć jeden z dni Syna Człowieczego, a nie ujrzycie. I będą mówić do was: Oto tam, oto tu. Nie chodźcie, ani się tam nie udawajcie. Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie, świeci od jednego krańca nieba aż po drugi, tak będzie i Syn Człowieczy w dniu swoim. Lecz przedtem musi wiele cierpieć i być odrzucony przez to pokolenie. A jak było za dni Noego, tak będzie i za dni Syna Człowieczego. Jedli, pili, żenili się i za mąż wychodzili aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki i nastał potop, i wytracił wszystkich. Podobnie też było za dni Lota: Jedli, pili, kupowali, sprzedawali, szczepili, budowali; a w dniu kiedy Lot wyszedł  z Sodomy, spadł z nieba ogień z siarką i wytracił wszystkich. Tak też będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi.”

(Ewangelia Łukasza 17,22-30)


„I będą znaki na słońcu, księżycu i na gwiazdach, a na ziemi lęk bezradnych narodów, gdy zahuczy morze i fale. Ludzie omdlewać będą z trwogi w oczekiwaniu tych rzeczy, które przyjdą na świat, bo moce niebios poruszą się. I wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłoku z mocą i wielką chwałą. A gdy się to zacznie dziać, wyprostujcie się i podnieście głowy swoje, gdyż zbliża się odkupienie wasze.”

(Ewangelia Łukasza 21,25-28)


„Baczcie na siebie, aby serca wasze nie były ociężałe wskutek obżarstwa i opilstwa oraz troski o byt i aby ów dzień was nie zaskoczył niby sidło; przyjdzie bowiem znienacka na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc, modląc się cały czas, abyście mogli ujść przed tym wszystkim, co nastanie, i stanąć przed Synem Człowieczym.”

(Ewangelia Łukasza 21,34-36)


„Aby serca wasze były utwierdzone, bez nagany, w świątobliwości przed Bogiem i Ojcem naszym na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa, ze wszystkimi jego świętymi.”

(I List do Tesaloniczan 3,13)


„Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie.”

(I List do Tesaloniczan 4,16)


„A o czasach i porach, bracia, nie ma potrzeby do was pisać. Sami bowiem dokładnie wiecie, iż dzień Pański przyjdzie jak złodziej w nocy. Gdy mówić będą: Pokój i bezpieczeństwo, wtedy przyjdzie na nich nagła zagłada, jak bóle na kobietę brzemienną, i nie umkną.”

(I List do Tesaloniczan 5,1-3)


„Gdyż sprawiedliwa to rzecz u Boga odpłacić uciskiem tym, którzy was uciskają, a wam, uciskanym, dać odpocznienie wespół z nami, gdy się objawi Pan Jezus z nieba ze zwiastunami mocy swojej, w ogniu płomienistym, wymierzając karę tym, którzy nie znają Boga, oraz tym, którzy nie są posłuszni ewangelii Pana naszego Jezusa. Poniosą oni karę: zatracenie wieczne, oddalenie od oblicza Pana i od mocy chwały jego, gdy przyjdzie w owym dniu, aby być uwielbionym wśród świętych swoich i podziwianym przez wszystkich, którzy uwierzyli, bo świadectwu naszemu uwierzyliście.”

(II List do Tesaloniczan 1,6-10)


„Co się zaś tyczy przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i spotkania naszego z nim, prosimy was, bracia, abyście nie tak szybko dali się zbałamucić i nastraszyć, czy to przez jakieś wyrocznie, czy przez mowę, czy przez list, rzekomo przez nas pisany, jakoby już nastał dzień Pański. Niechaj was nikt  w żaden sposób nie zwodzi; bo nie nastanie pierwej, zanim nie przyjdzie odstępstwo i nie objawi się człowiek niegodziwości, syn zatracenia, przeciwnik, który wynosi się ponad wszystko, co się zwie Bogiem lub jest przedmiotem boskiej czci, a nawet zasiądzie w świątyni Bożej, podając się za Boga. Czy nie pamiętacie, że jeszcze będąc u was, o tym wam mówiłem? A wiecie, co go teraz powstrzymuje, tak iż się objawi dopiero we właściwym czasie. Albowiem tajemna moc nieprawości już działa, tajemna dopóty, dopóki ten, który teraz powstrzymuje, nie zejdzie z pola. A wtedy objawi się ów niegodziwiec, którego Pan Jezus zabije tchnieniem ust swoich i zniweczy blaskiem przyjścia swego.”

(II List do Tesaloniczan 2,1-8)


„Gdyż oznajmiliśmy wam moc i powtórne przyjście Pana naszego, Jezusa Chrystusa, nie opierając się na zręcznie zmyślonych baśniach, lecz jako naoczni świadkowie jego wielkości.”

(II List Piotra 1,16)


„Wiedzcie przede wszystkim to, że w dniach ostatecznych przyjdą szydercy z drwinami, którzy będą postępować według swych własnych pożądliwości i mówić: Gdzież jest przyobiecane przyjście jego? Odkąd bowiem zasnęli ojcowie, wszystko tak trwa, jak było od początku stworzenia. Obstając przy tym, przeoczają, że od dawna były niebiosa i była ziemia, która z wody i przez wodę powstała mocą Słowa Bożego przez co świat ówczesny, zalany wodą, zginął. Ale teraźniejsze niebo i ziemia mocą tego samego Słowa zachowane są dla ognia i utrzymane na dzień sądu i zagłady bezbożnych ludzi. Niech to jedno, umiłowani, nie uchodzi uwagi waszej, że u Pana jeden dzień jest jak tysiąc lat,a tysiąc lat jak jeden dzień. Pan nie zwleka z dotrzymaniem obietnicy, chociaż niektórzy uważają, że zwleka, lecz okazuje cierpliwość względem was, bo nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz chce, aby wszyscy przyszli do upamiętania. A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą,a żywioły rozpalone stopnieją, ziemia i dzieła ludzkie na niej spłoną.”

(II List Piotra 3,3-10)


„O nich też prorokował Henoch, siódmy potomek po Adamie, mówiąc: Oto przyszedł Pan z tysiącami swoich świętych, aby dokonać sądu nad wszystkimi i ukarać wszystkich bezbożników za wszystkie ich bezbożne uczynki, których się dopuścili, i za wszystkie bezecne słowa, jakie wypowiedzieli przeciwko niemu bezbożni grzesznicy.”

(List Judy 1,14-15)


„Pamiętaj więc, czego się nauczyłeś i co usłyszałeś, i strzeż tego, i upamiętaj się. Jeśli tedy nie będziesz czujny, przyjdę jak złodziej, a nie dowiesz się, o której godzinie cię zaskoczę.”

(Objawienie Jana 3,3)


„Oto przychodzę jak złodziej; błogosławiony ten, który czuwa i pilnuje szat swoich, aby nie chodzić nago i aby nie widziano sromoty jego.”

(Objawienie Jana 16,15)




JEDYNY AUTORYTET

„Niczego nie dodacie do tego, co ja wam nakazuję, i niczego z tego nie ujmiecie, przestrzegając przykazań Pana, waszego Boga, które ja wam nakazuję.”

(V Księga Mojżeszowa 4,2)


„Upokarzał cię i morzył cię głodem, ale też karmił cię manną, której nie znałeś ani ty, ani nie znali twoi ojcowie, aby dać ci poznać, iż człowiek nie samym chlebem żyje, lecz że człowiek żyć będzie wszystkim, co wychodzi z ust Pana.”

(V Księga Mojżeszowa 8,3)


„Zakon Pana jest doskonały, pokrzepia duszę, świadectwo Pana jest wierne, uczy prostaczka mądrości. Rozkazy Pana są słuszne, rozweselają serce, przykazanie Pana jest jasne, oświeca oczy. Bojaźń Pana jest czysta, ostoi się na zawsze, wyroki Pana są prawdziwe, a zarazem sprawiedliwe. Są bardziej pożądane niż złoto, nawet najszczersze, i słodsze niż miód, nawet najwyborniejszy. Również twój sługa oświecił się nimi, wielka jest nagroda dla tych, którzy ich strzegą.”

(Psalm 19,8-12)


„Panie, słowo twoje trwa na wieki, niewzruszone jak niebiosa.”

(Psalm 119,89)


„Każde słowo Pana jest prawdziwe. On jest tarczą dla tych, którzy mu ufają. Nie dodawaj nic do jego słów, aby cię nie zganił i nie uznał za kłamcę.”

(Przypowieści Salomona 3,5-6)


„Badajcie Pismo Pana i czytajcie: Żadnej z tych rzeczy nie brak, żadna z nich nie pozostaje bez drugiej, gdyż usta Pana to nakazały i jego Duch je zgromadził.”

(Księga Izajasza 34,16)


„Czy moje słowo nie jest jak ogień – mówi Pan – i jak młot, który kruszy skałę?”

(Księga Jeremiasza 23,29)


„A On odpowiadając, rzekł: Napisano: Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.”

(Ewangelia Mateusza 4,4)


„Nie mniemajcie, że przyszedłem rozwiązać zakon albo proroków; nie przyszedłem rozwiązać, lecz wypełnić. Bo zaprawdę powiadam wam: Dopóki nie przeminie niebo i ziemia, ani jedna jota, ani jedna kreska nie przeminie z zakonu, aż wszystko to się stanie. Ktokolwiek by tedy rozwiązał jedno z tych przykazań najmniejszych i nauczałby tak ludzi, najmniejszym będzie nazwany w Królestwie Niebios; a ktokolwiek by czynił i nauczał, ten będzie nazwany wielkim w Królestwie Niebios. Albowiem powiadam wam: Jeśli sprawiedliwość wasza nie będzie obfitsza niż sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do Królestwa Niebios.”

(Ewangelia Mateusza 5,17-20)


 „Rzecze im Jezus: Czy nie czytaliście nigdy w Pismach: Kamień, który odrzucili budowniczowie, stał się kamieniem węgielnym; Pan to sprawił i to jest cudowne w oczach naszych?”

(Ewangelia Mateusza 21,42)


„Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą.”

(Ewangelia Mateusza 24,35)


„Czy myślisz, że nie mógłbym prosić Ojca mego, a On wystawiłby mi teraz więcej niż dwanaście legionów aniołów? Ale jak by wtedy wypełniły się Pisma, że tak się stać musi? W tej godzinie rzekł Jezus do tłumu: Jak na zbójcę wyszliście z mieczami i kijami, aby mnie pochwycić; codziennie siadywałem w świątyni i nauczałem, a nie pojmaliście mnie. Ale to wszystko się stało, aby się wypełniły Pisma prorockie. Wtedy wszyscy uczniowie go opuścili i uciekli.”

(Ewangelia Mateusza 26,53-56)


„A co do umarłych, że zostaną wskrzeszeni, czy nie czytaliście w księdze Mojżesza, jak to Bóg rzekł przy krzaku do niego: Jam jest Bóg Abrahama i Bóg Izaaka, i Bóg Jakuba? Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych. Jesteście w wielkim błędzie.”

(Ewangelia Marka 12,26-27)


„Codziennie bywałem u was w świątyni i nauczałem, a nie pojmaliście mnie, lecz to się stało, aby się wypełniły Pisma.”

(Ewangelia Marka 14,49)


„I wypełniło się pismo, które mówi: Zaliczono go w poczet bezbożników.”

(Ewangelia Marka 15,28)


„Za arcykapłanów Annasza i Kaifasza doszło Słowo Boże Jana, syna Zachariasza, na pustyni. I przeszedł całą krainę nadjordańską, głosząc chrzest upamiętania na odpuszczenie grzechów, jak było napisane w księdze mów proroka Izajasza: Głos wołającego na pustyni: Gotujcie drogę Pańską, prostujcie ścieżki jego. Każdy padół niech będzie wypełniony, a każda góra i pagórek zniesione, drogi krzywe wyprostowane, a nierówne wygładzone. I ujrzą wszyscy ludzie zbawienie Boże.”

(Ewangelia  Łukasza 3,2-6)


 „Zaczął tedy mówić do nich: Dziś wypełniło się to Pismo w uszach waszych.”

(Ewangelia Łukasza 4,21)


„A słyszeli to wszystko faryzeusze, którzy byli chciwi i naśmiewali się z niego. I powiedział im: Wy jesteście tymi, którzy chcą uchodzić w oczach ludzi za sprawiedliwych, lecz Bóg zna serca wasze. Gdyż to, co u ludzi jest wyniosłe, obrzydliwością jest przed Bogiem. Do czasów Jana był zakon i prorocy, od tego czasu jest zwiastowane Królestwo Boże i każdy się do niego gwałtem wdziera. Lecz łatwiej jest niebu i ziemi przeminąć, niż przepaść jednej kresce z zakonu. Każdy, kto opuszcza żonę swoją, a pojmuje inną, cudzołoży, a kto opuszczoną przez męża poślubia, cudzołoży.”

(Ewangelia Łukasza 16,14-18)


 „Rzekł więc do nich: Jak to jest, że mówią, iż Chrystus jest synem Dawidowym? Sam Dawid bowiem powiada w księdze Psalmów: Rzekł Pan Panu memu: Siądź po prawicy mojej, aż położę nieprzyjaciół twoich podnóżkiem stóp twoich. Dawid więc nazywa go Panem, jakże więc jest jego synem?”

(Ewangelia Łukasza 20,41-44)


„I począwszy od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co o nim było napisane we wszystkich Pismach.”

(Ewangelia Łukasza 24,27)


„Badacie Pisma, bo sądzicie, że macie w nich żywot wieczny; a one składają świadectwo o mnie; ale mimo to do mnie przyjść nie chcecie, aby mieć żywot.”

(Ewangelia Jana 5,39-40)


„Panie! Do kogo pójdziemy? Ty masz słowa żywota wiecznego.”

(Ewangelia Jana 6,68)


„A w ostatnim, wielkim dniu święta stanął Jezus i głośno zawołał: Jeśli kto pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije. Kto wierzy we mnie, jak powiada Pismo, z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej. A to mówił o Duchu, którego mieli otrzymać ci, którzy w niego uwierzyli; albowiem Duch Święty nie był jeszcze dany, gdyż Jezus nie był jeszcze uwielbiony.”

(Ewangelia Jana 7,37-39)


„Czy Pismo nie mówi, że Chrystus przyjdzie z rodu Dawida i z Betlejemu, miejscowości, gdzie mieszkał Dawid?”

(Ewangelia Jana 7,42)


„Odpowiedział im Jezus: Czyż w zakonie waszym nie jest napisane: Ja rzekłem: Bogami jesteście? Jeśli nazwał bogami tych, których doszło słowo Boże (a Pismo nie może być naruszone), do mnie, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, wy mówicie: Bluźnisz, dlatego, że powiedziałem: Jestem Synem Bożym?”

(Ewangelia Jana 10,34-36)


„Nie o was wszystkich mówię; Ja wiem, których wybrałem; lecz niech się wypełni Pismo: Ten, kto spożywa chleb mój, podniósł na mnie piętę swoją.”

(Ewangelia Jana 13,18)


„Dopóki byłem z nimi na świecie, zachowywałem w imieniu twoim tych, których mi dałeś, i strzegłem, i żaden z nich nie zginął, prócz syna zatracenia, by się wypełniło Pismo.”

(Ewangelia Jana 17,12)


„Tedy rzekli jedni do drugich: Nie krajmy jej, rzućmy losy o nią, czyja ma być; aby się wypełniło Pismo, które mówi: Rozdzielili między siebie szaty moje, a o suknię moją losy rzucali. To właśnie uczynili żołnierze.”

(Ewangelia Jana 19,24)


„Potem Jezus, wiedząc, że się już wszystko wykonało, aby się wypełniło Pismo, powiedział: Pragnę.”

(Ewangelia Jana 19,28)


„To bowiem stało się, aby się wypełniło Pismo: Kość jego nie będzie złamana. A na innym miejscu mówi Pismo: Zobaczą, kogo przebodli.”

(Ewangelia Jana 19,36-37)


„Albowiem jeszcze nie rozumieli Pisma, że musi powstać z martwych.”

(Ewangelia Jana 20,9)


„Mężowie bracia! Musiało się wypełnić Pismo, w którym Duch Święty przepowiedział przez usta Dawida o Judaszu, który stał się przywódcą tych, co pojmali Jezusa.”

(Dzieje Apostolskie 1,16)


„A ustęp Pisma, który czytał, był ten: Jak owca na rzeź był prowadzony i jak baranek milczący wobec tego, który go strzyże, tak nie otwiera ust swoich; w poniżeniu jego wyjęty został spod prawa, o jego rodzie któż opowie? Bo życie jego z ziemi zgładzone zostaje. Wtedy eunuch odezwał się do Filipa i rzekł: Proszę cię, o kim to prorok mówi? O sobie samym, czy też o kim innym? A Filip otworzył swoje usta i zwiastował mu dobrą nowinę o Jezusie, począwszy od tego ustępu Pisma.”

(Dzieje Apostolskie 8,32-35)


„Bracia zaś wyprawili zaraz w nocy Pawła i Sylasa do Berei; ci, gdy tam przybyli, udali się do synagogi Żydów, którzy byli szlachetniejszego usposobienia niż owi w Tesalonice; przyjęli oni Słowo z całą gotowością i codziennie badali Pisma, czy tak się rzeczy mają.”

(Dzieje Apostolskie 17,10-11)


„Paweł, sługa Jezusa Chrystusa, powołany na apostoła, wyznaczony do zwiastowania ewangelii Bożej, którą [Bóg] przedtem zapowiedział przez swoich proroków w Pismach Świętych.”

(List do Rzymian 1,1-2)


„Ale co powiada Pismo? Blisko ciebie jest słowo, w ustach twoich i w sercu twoim; to znaczy, słowo wiary, które głosimy. Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz. Albowiem sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku zbawieniu. Powiada bowiem Pismo: Każdy, kto w niego wierzy, nie będzie zawstydzony.”

(List do Rzymian 10,8-11)


„A temu, który ma moc utwierdzić was według ewangelii mojej i zwiastowania o Jezusie Chrystusie, według objawienia tajemnicy, przez długie wieki milczeniem pokrytej, ale teraz objawionej i przez pisma prorockie według postanowienia wiecznego Boga obwieszczonej wszystkim narodom, żeby je przywieść do posłuszeństwa wiary – Bogu, który jedynie jest mądry, niech będzie chwała na wieki wieków przez Jezusa Chrystusa. Amen.”

(List do Rzymian 16,25-27)


„A Pismo, które przewidziało, że Bóg z wiary usprawiedliwia pogan, uprzednio zapowiedziało Abrahamowi: W tobie będą błogosławione wszystkie narody.”

(List do Galacjan 3,8)


„Lecz Pismo głosi, że wszystko poddane jest grzechowi, aby to, co było obiecane, dane było na podstawie wiary w Jezusa Chrystusa tym, którzy wierzą.”

(List do Galacjan 3,22)


„Weźcie też przyłbicę zbawienia i miecz Ducha, którym jest Słowo Boże.”

(List do Efezjan 6,17)


„Ale ty trwaj w tym, czegoś się nauczył i czego pewny jesteś, wiedząc, od kogoś się tego nauczył. I ponieważ od dzieciństwa znasz Pisma święte, które cię mogą obdarzyć mądrością ku zbawieniu przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany.”

(II List do Tymoteusza 3,14-17)


„Bo Słowo Boże jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić zamiary i myśli serca; i nie ma stworzenia, które by się mogło ukryć przed nim, przeciwnie, wszystko jest obnażone i odsłonięte przed oczami tego, przed którym musimy zdać sprawę.”

(List do Hebrajczyków 4,12-13)


„Tedy rzekłem: Oto przychodzę, aby wypełnić wolę twoją, o Boże, jak napisano o mnie w zwoju księgi.”

(List do Hebrajczyków 10,7)


„I wypełniło się Pismo, które mówi: I uwierzył Abraham Bogu i poczytane mu to zostało ku usprawiedliwieniu, i nazwany został przyjacielem Boga.”

(List Jakuba 2,23)


„Przede wszystkim to wiedzcie, że wszelkie proroctwo Pisma nie podlega dowolnemu wykładowi. Albowiem proroctwo nie przychodziło nigdy z woli ludzkiej, lecz wypowiadali je ludzie Boży, natchnieni Duchem Świętym.”

(II List Piotra 1,20-21)


„A cierpliwość Pana naszego uważajcie za ratunek, jak i umiłowany brat nasz, Paweł, w mądrości, która mu jest dana, pisał do was; tak też mówi we wszystkich listach, gdzie o tym się wypowiada; są w nich pewne rzeczy niezrozumiałe, które, podobnie jak i inne pisma, ludzie niewykształceni i niezbyt umocnieni przekręcają ku swej własnej zgubie. Wy tedy, umiłowani, wiedząc o tym wcześniej, miejcie się na baczności, abyście, zwiedzeni przez błędy ludzi nieprawych, nie dali się wyprzeć z mocnego swego stanowiska. Wzrastajcie raczej w łasce i w poznaniu Pana naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. Jemu niech będzie chwała teraz i po wieczne czasy.”

(II List Piotra 3,15-18)


„I rzekł do mnie: Te słowa są pewne i prawdziwe, a Pan, Bóg duchów proroków posłał anioła swego, aby ukazać sługom swoim, co musi się wkrótce stać. I oto przyjdę wkrótce. Błogosławiony, który strzeże słów proroctwa tej księgi. A ja, Jan, słyszałem i widziałem to. A gdy to usłyszałem i ujrzałem, upadłem do nóg anioła, który mi to pokazywał, aby mu oddać pokłon. I rzecze do mnie: Nie czyń tego! Jestem współsługą twoim i braci twoich, proroków, i tych, którzy strzegą słów księgi tej, Bogu oddaj pokłon! I rzecze do mnie: Nie pieczętuj słów proroctwa tej księgi! Albowiem czas bliski jest. Kto czyni nieprawość, niech nadal czyni nieprawość, a kto brudny, niech nadal się brudzi, lecz kto sprawiedliwy, niech nadal czyni sprawiedliwość, a kto święty, niech nadal się uświęca. Oto przyjdę wkrótce, a zapłata moja jest ze mną, by oddać każdemu według jego uczynku. Ja jestem alfa i omega, pierwszy i ostatni, początek i koniec. Błogosławieni, którzy piorą swoje szaty, aby mieli prawo do drzewa żywota i mogli wejść przez bramy do miasta. Na zewnątrz są psy i czarownicy, i wszetecznicy, i zabójcy, i bałwochwalcy, i wszyscy, którzy miłują kłamstwo i czynią je. Ja, Jezus, wysłałem anioła mego, by poświadczył wam to w zborach. Jam jest korzeń i ród Dawidowy, gwiazda jasna poranna. A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź! A ten, kto słyszy, niech powie: Przyjdź! A ten, kto pragnie, niech przychodzi, a kto chce, niech darmo weźmie wodę żywota. Co do mnie, to świadczę każdemu, który słucha słów proroctwa tej księgi: Jeżeli ktoś dołoży coś do nich, dołoży mu Bóg plag opisanych w tej księdze; a jeżeli ktoś ujmie coś ze słów tej księgi proroctwa, ujmie Bóg z działu jego z drzewa żywota i ze świętego miasta, opisanych w tej księdze. Mówi ten, który świadczy o tym: Tak, przyjdę wkrótce. Amen, przyjdź, Panie Jezu! Łaska Pana Jezusa niech będzie z wszystkimi. Amen.”

(Objawienie Jana 22,6-21)




CO BIBLIA MÓWI O ZMARTWYCHWSTANIU?

„W tym dniu przystąpili do niego saduceusze, którzy utrzymują, że nie ma zmartwychwstania, i zapytali go, mówiąc: Nauczycielu! Mojżesz powiedział: Jeśliby ktoś umarł bezdzietnie, poślubi brat jego wdowę po nim i wzbudzi potomstwo bratu swemu. Było tedy u nas siedmiu braci; i pierwszy pojąwszy żonę, umarł, i nie mając potomstwa, zostawił żonę swoją bratu swemu. Podobnie i drugi, i trzeci, aż do siódmego. A w końcu po wszystkich zmarła i ta niewiasta. Przy zmartwychwstaniu tedy któregoż z tych siedmiu żoną będzie? Wszak ją wszyscy mieli. A Jezus odpowiadając, rzekł im: Błądzicie, nie znając Pism ani mocy Bożej. Albowiem przy zmartwychwstaniu ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić, lecz będą jak aniołowie w niebie. A co do zmartwychwstania, czy nie czytaliście, co wam Bóg powiedział w słowach: Jam jest Bóg Abrahama i Bóg Izaaka, i Bóg Jakuba! Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych.”

(Ewangelia Mateusza 22,23-32)


„Ale Jezus znowu zawołał donośnym głosem i oddał ducha. I oto zasłona świątyni rozdarła się na dwoje, od góry do dołu, i ziemia się zatrzęsła, i skały popękały, i groby się otworzyły, i wiele ciał świętych, którzy zasnęli, zostało wzbudzonych; i wyszli z grobów po jego zmartwychwstaniu, i weszli do świętego miasta, i ukazali się wielu.”

(Ewangelia Mateusza 27,50-53)


„A po sabacie, o świcie pierwszego dnia tygodnia, przyszła Maria Magdalena i druga Maria, aby obejrzeć grób. I oto powstało wielkie trzęsienie ziemi, albowiem anioł Pański zstąpił z nieba i przystąpiwszy odwalił kamień i usiadł na nim. A oblicze jego było jak błyskawica, a jego szata biała jak śnieg. A strażnicy zadrżeli przed nim ze strachu i stali się jak nieżywi. Wtedy anioł odezwał się i rzekł do niewiast: Wy się nie bójcie; wiem bowiem, że szukacie Jezusa ukrzyżowanego. Nie ma go tu, bo wstał z martwych, jak powiedział; chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał. A idąc śpiesznie powiedzcie uczniom jego, że zmartwychwstał, i oto poprzedza was do Galilei, tam go ujrzycie; oto powiedziałem wam. I odeszły prędko od grobu z bojaźnią i wielką radością, i pobiegły oznajmić to uczniom jego. A oto Jezus zastąpił im drogę i rzekł: Bądźcie pozdrowione! One zaś podeszły, objęły go za nogi i złożyły mu pokłon. Wtedy rzekł do nich Jezus: Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie braciom moim, aby poszli do Galilei, a tam mnie ujrzą. A gdy one szły, oto niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło. Ci zaś zebrali się wraz ze starszymi i po naradzie dali sporo pieniędzy żołnierzom, mówiąc: Powiedzcie, że uczniowie jego w nocy przyszli i ukradli go, gdy spaliśmy. A jeśliby o tym usłyszał namiestnik, my go przekonamy i wam bezpieczeństwo zapewnimy. Wzięli więc pieniądze i postąpili tak, jak ich pouczono. I rozniosła się ta wieść wśród Żydów aż po dzień dzisiejszy.”

(Ewangelia Mateusza 28,1-15)


„I zaczął ich pouczać o tym, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, musi być odrzucony przez starszych, arcykapłanów oraz uczonych w Piśmie i musi być zabity, a po trzech dniach zmartwychwstać.”

(Ewangelia Marka 8,31)


„Pouczał bowiem uczniów swoich i mówił im: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzkie i zabiją go, ale zabity po trzech dniach zmartwychwstanie. Oni jednak nie rozumieli tego słowa, a bali się go pytać.”

(Ewangelia Marka 9,31-32)


„On zaś rzekł do nich: Nie trwóżcie się! Jezusa szukacie Nazareńskiego, ukrzyżowanego; wstał z martwych, nie ma go tu, oto miejsce, gdzie go złożono.”

(Ewangelia Marka 16,6)


„I powstawszy z martwych wczesnym rankiem, w pierwszy dzień tygodnia, ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wypędził siedem demonów. Ona poszła i oznajmiła to tym, którzy z nim przebywali, a którzy się smucili i płakali. Lecz oni, gdy usłyszeli, że żyje i że się jej ukazał, nie uwierzyli. A potem ukazał się w innej postaci dwom z nich, gdy szli do wsi. Oni też wrócili i opowiedzieli pozostałym, ale i tym nie uwierzyli. Na koniec ukazał się jedenastu uczniom, gdy siedzieli u stołu, i ganił ich niewiarę i zatwardziałość serca, że nie uwierzyli tym, którzy go widzieli zmartwychwskrzeszonego.”

(Ewangelia Marka 16,9-14)


„I będziesz błogosławiony, bo nie mają ci czym odpłacić. Odpłatę bowiem będziesz miał przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych.”

(Ewangelia Łukasza 14,14)


„A wziąwszy z sobą dwunastu, rzekł do nich: Oto idziemy do Jerozolimy, i wszystko, co napisali prorocy, wypełni się nad Synem Człowieczym. Wydadzą go bowiem poganom i wyśmieją, zelżą i oplwają, a ubiczowawszy, zabiją go, ale dnia trzeciego zmartwychwstanie. Lecz oni nic z tego nie zrozumieli i było to słowo zakryte przed nimi, i nie wiedzieli, co mówiono.”

(Ewangelia Łukasza 18,31-34)


„A pierwszego dnia tygodnia, wczesnym rankiem, przyszły do grobu, niosąc wonności, które przygotowały. I zastały kamień odwalony od grobowca. A wszedłszy do środka, nie znalazły ciała Pana Jezusa. Gdy były z tego powodu zakłopotane, stało się, że oto dwaj mężowie przystąpili do nich w lśniących szatach. A gdy się zatrwożyły i schyliły twarze ku ziemi, oni rzekli do nich: Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma go tu, ale wstał z martwych. Wspomnijcie, jak mówił wam, będąc jeszcze w Galilei, że Syn Człowieczy musi być wydany w ręce grzesznych ludzi i musi być ukrzyżowany, a dnia trzeciego powstać. I wspomniały na jego słowa. I zawróciwszy od grobowca, doniosły o tym jedenastu i wszystkim pozostałym. A były to Maria Magdalena i Joanna, i Maria, matka Jakuba, i inne z nimi, które opowiedziały to apostołom. Lecz słowa te wydały im się niczym baśnie, i nie dawali im wiary. Piotr zaś, wstawszy, pobiegł do grobu i nachyliwszy się, ujrzał jedynie leżące prześcieradła, i odszedł do siebie, dziwiąc się temu, co się stało.”

(Ewangelia Łukasza 24,1-12)


„Wstał Pan prawdziwie i ukazał się Szymonowi.”

(Ewangelia Łukasza 24,34)


„I rzekł im: Jest napisane, że Chrystus miał cierpieć i trzeciego dnia zmartwychwstać.”

(Ewangelia Łukasza 24,46)


„Jak bowiem Ojciec ma żywot sam w sobie, tak dał i Synowi, by miał żywot sam w sobie. I dał mu władzę sądzenia, bo jest Synem Człowieczym. Nie dziwcie się temu, gdyż nadchodzi godzina, kiedy wszyscy w grobach usłyszą głos jego; i wyjdą ci, co dobrze czynili, by powstać do życia; a inni, którzy źle czynili, by powstać na sąd.”

(Ewangelia Jana 5,26-29)


„Rzekł jej Jezus: Zmartwychwstanie brat twój. Odpowiedziała mu Marta: Wiem, że zmartwychwstanie przy zmartwychwstaniu w dniu ostatecznym. Rzekł jej Jezus: Jam jest zmartwychwstanie i żywot; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki. Czy wierzysz w to? Rzecze mu: Tak, Panie! Ja uwierzyłam, że Ty jesteś Chrystus, Syn Boży, który miał przyjść na świat.

(Ewangelia Jana 11,23-27)


„Albowiem jeszcze nie rozumieli Pisma, że musi powstać z martwych.”

(Ewangelia Jana 20,9)


„Trzeba więc, aby jeden z tych mężów, którzy chodzili z nami przez cały czas, kiedy Pan Jezus przebywał między nami, począwszy od chrztu Jana, aż do dnia, w którym od nas został wzięty w górę, stał się wraz z nami świadkiem jego zmartwychwstania.”

(Dzieje Apostolskie 1,21-22)


„Mężowie izraelscy! Posłuchajcie tych słów: Jezusa Nazareńskiego, męża, którego Bóg wśród was uwierzytelnił przez czyny niezwykłe, cuda i znaki, jakie Bóg przez niego między wami uczynił, jak to sami wiecie, gdy według powziętego z góry Bożego postanowienia i planu został wydany, tego wyście rękami bezbożnych ukrzyżowali i zabili; ale Bóg go wzbudził, rozwiązawszy więzy śmierci, gdyż było rzeczą niemożliwą, aby przez nią był pokonany. Dawid bowiem mówi o nim: Miałem Pana zawsze przed oczami mymi, gdyż jest po prawicy mojej, abym się nie zachwiał. Przeto rozweseliło się serce moje i rozradował się język mój, a nadto i ciało moje spoczywać będzie w nadziei, bo nie zostawisz duszy mojej w otchłani i nie dopuścisz, by święty twój oglądał skażenie. Dałeś mi poznać drogi żywota, napełnisz mnie błogością przez obecność twoją. Mężowie bracia, wolno mi otwarcie mówić do was o patriarsze Dawidzie, że umarł i został pogrzebany, a jego grób jest u nas aż po dzień dzisiejszy. Będąc jednak prorokiem i wiedząc, że mu Bóg zaręczył przysięgą,iż jego cielesny potomek zasiądzie na tronie jego, mówił, przewidziawszy to, o zmartwychwstaniu Chrystusa, że nie pozostanie w otchłani ani ciało jego nie ujrzy skażenia. Tego to Jezusa wzbudził Bóg, czego my wszyscy świadkami jesteśmy.”

(Dzieje Apostolskie 2,22-32)


„Apostołowie zaś składali z wielką mocą świadectwo o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wielka łaska spoczywała na nich wszystkich.”

(Dzieje Apostolskie 4,33)


„Ale Bóg wzbudził go trzeciego dnia i dozwolił mu się objawić. Nie całemu ludowi, lecz świadkom uprzednio wybranym przez Boga, nam, którzy z nim jedliśmy i piliśmy po jego zmartwychwstaniu.”

(Dzieje Apostolskie 10,40-41)


„Paweł zaś, według zwyczaju swego, poszedł do nich i przez trzy sabaty rozprawiał z nimi na podstawie Pism, wywodząc i wykazując, że Chrystus musiał cierpieć i zmartwychwstać. Tym Chrystusem, mówił, jest Jezus, którego ja wam głoszę.”

(Dzieje Apostolskie 17,2-3)


„Bóg wprawdzie puszczał płazem czasy niewiedzy, teraz jednak wzywa wszędzie wszystkich ludzi, aby się upamiętali, gdyż wyznaczył dzień, w którym będzie sądził świat sprawiedliwie przez męża, którego ustanowił, potwierdzając to wszystkim przez wskrzeszenie go z martwych.”

(Dzieje Apostolskie 17,30-31)


„Paweł, świadomy, że jedna część składa się z saduceuszów, a druga z faryzeuszów, zawołał przed Radą Najwyższą: Mężowie bracia, ja jestem faryzeuszem, synem faryzeuszów, jestem sądzony z powodu nadziei i zmartwychwstania. A gdy to powiedział, powstał rozdźwięk między faryzeuszami i saduceuszami i zebranie się rozdwoiło. Saduceusze bowiem uczą, że nie ma zmartwychwstania ani anioła, ani ducha, natomiast faryzeusze uznają jedno i drugie.”

(Dzieje Apostolskie 23,6-8)


„To jednak wyznaję przed tobą, że służę ojczystemu Bogu zgodnie z tą drogą, którą oni nazywają sektą, wierząc we wszystko, co jest napisane w zakonie i u proroków, pokładając w Bogu nadzieję, która również im samym przyświeca, że nastąpi zmartwychwstanie sprawiedliwych i niesprawiedliwych.”

(Dzieje Apostolskie 24,14-15)


„Czy nie wiecie, że my wszyscy, ochrzczeni w Chrystusa Jezusa, w śmierć jego zostaliśmy ochrzczeni? Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili. Bo jeśli wrośliśmy w podobieństwo jego śmierci, wrośniemy również w podobieństwo jego zmartwychwstania, wiedząc to, że nasz stary człowiek został wespół z nim ukrzyżowany, aby grzeszne ciało zostało unicestwione, byśmy już nadal nie służyli grzechowi; kto bowiem umarł, uwolniony jest od grzechu. Jeśli tedy umarliśmy z Chrystusem, wierzymy, że też z nim żyć będziemy, wiedząc, że zmartwychwzbudzony Chrystus już nie umiera, śmierć nad nim już nie panuje. Umarłszy bowiem, dla grzechu raz na zawsze umarł, a żyjąc, żyje dla Boga. Podobnie i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, a za żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.”

(List do Rzymian 6,3-11)


 „Któż będzie potępiał? Jezus Chrystus, który umarł, więcej, zmartwychwstał, który jest po prawicy Boga, Ten przecież wstawia się za nami.”

(List do Rzymian 8,34)


„Najpierw bowiem podałem wam to, co i ja przejąłem, że Chrystus umarł za grzechy nasze według Pism i że został pogrzebany, i że dnia trzeciego został z martwych wzbudzony według Pism, i że ukazał się Kefasowi, potem dwunastu; potem ukazał się więcej niż pięciuset braciom naraz, z których większość dotychczas żyje, niektórzy zaś zasnęli.”

(I List do Koryntian 15,3-6)


„A jeśli się o Chrystusie opowiada, że został z martwych wzbudzony, jakże mogą mówić niektórzy między wami, że zmartwychwstania nie ma? Bo jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie został wzbudzony; a jeśli Chrystus nie został wzbudzony, tedy i kazanie nasze daremne, daremna też wasza wiara; wówczas też byliśmy fałszywymi świadkami Bożymi, bo świadczyliśmy o Bogu, że Chrystusa wzbudził, którego nie wzbudził, skoro umarli nie bywają wzbudzeni. Jeśli bowiem umarli nie bywają wzbudzeni, to i Chrystus nie został wzbudzony; a jeśli Chrystus nie został wzbudzony, daremna jest wiara wasza; jesteście jeszcze w swoich grzechach. Zatem i ci, którzy zasnęli w Chrystusie, poginęli. Jeśli tylko w tym życiu pokładamy nadzieję w Chrystusie, jesteśmy ze wszystkich ludzi najbardziej pożałowania godni. A jednak Chrystus został wzbudzony z martwych i jest pierwiastkiem tych, którzy zasnęli. Skoro bowiem przyszła przez człowieka śmierć, przez człowieka też przyszło zmartwychwstanie. Albowiem jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy zostaną ożywieni. A każdy w swoim porządku: jako pierwszy Chrystus, potem ci, którzy są Chrystusowi w czasie jego przyjścia, potem nastanie koniec, gdy odda władzę królewską Bogu Ojcu, gdy zniszczy wszelką zwierzchność oraz wszelką władzę i moc. Bo On musi królować, dopóki nie położy wszystkich nieprzyjaciół pod stopy swoje. A jako ostatni wróg zniszczona będzie śmierć.”

(I List do Koryntian 15,12-26)


„Ale powie ktoś: Jak bywają wzbudzeni umarli? I w jakim ciele przychodzą? Niemądry! To, co siejesz, nie ożywa, jeśli nie umrze. A to, co siejesz, nie jest przecież tym ciałem, które ma powstać, lecz gołym ziarnem, może pszenicznym, a może jakimś innym; ale Bóg daje mu ciało, jakie chce, a każdemu z nasion właściwe jemu ciało. Nie każde ciało jest jednakowe, bo inne jest ciało ludzkie, a inne zwierząt, jeszcze inne ciało ptaków, a inne ryb. I są ciała niebieskie i ciała ziemskie, lecz inny jest blask niebieskich, a inny ziemskich. Inny blask słońca, a inny blask księżyca, i inny blask gwiazd; bo gwiazda od gwiazdy różni się jasnością. Tak też jest ze zmartwychwstaniem. Co się sieje jako skażone, bywa wzbudzone nieskażone; sieje się w niesławie, bywa wzbudzone w chwale; sieje się w słabości, bywa wzbudzone w mocy; sieje się ciało cielesne, bywa wzbudzone ciało duchowe. Jeżeli jest ciało cielesne, to jest także ciało duchowe. Tak też napisano: Pierwszy człowiek Adam stał się istotą żywą, ostatni Adam stał się duchem ożywiającym. Wszakże nie to, co duchowe, jest pierwsze, lecz to, co cielesne, potem dopiero duchowe. Pierwszy człowiek jest z prochu ziemi, ziemski; drugi człowiek jest z nieba. Jaki był ziemski człowiek, tacy są i ziemscy ludzie; jaki jest niebieski człowiek, tacy są i niebiescy. Przeto jak nosiliśmy obraz ziemskiego człowieka, tak będziemy też nosili obraz niebieskiego człowieka. A powiadam, bracia, że ciało i krew nie mogą odziedziczyć Królestwa Bożego ani to, co skażone, nie odziedziczy tego, co nieskażone. Oto tajemnicę wam objawiam: Nie wszyscy zaśniemy, ale wszyscy będziemy przemienieni w jednej chwili, w oka mgnieniu, na odgłos trąby ostatecznej; bo trąba zabrzmi i umarli wzbudzeni zostaną jako nie skażeni, a my zostaniemy przemienieni. Albowiem to, co skażone, musi przyoblec się w to, co nieskażone, a to, co śmiertelne, musi przyoblec się w nieśmiertelność. A gdy to, co skażone, przyoblecze się w to, co nieskażone, i to, co śmiertelne, przyoblecze się w nieśmiertelność, wtedy wypełni się słowo napisane: Pochłonięta jest śmierć w zwycięstwie! Gdzież jest, o śmierci, zwycięstwo twoje? Gdzież jest, o śmierci, żądło twoje? A żądłem śmierci jest grzech, a mocą grzechu jest zakon; ale Bogu niech będą dzięki, który nam daje zwycięstwo przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa.”

(I List do Koryntian 15,35-57)


 „A nie chcemy, bracia, abyście byli w niepewności co do tych, którzy zasnęli, abyście się nie smucili, jak drudzy, którzy nie mają nadziei. Albowiem jak wierzymy, że Jezus umarł i zmartwychwstał, tak też wierzymy, że Bóg przez Jezusa przywiedzie z nim tych, którzy zasnęli. A to wam mówimy na podstawie Słowa Pana, że my, którzy pozostaniemy przy życiu aż do przyjścia Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy zasnęli. Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie, potem my, którzy pozostaniemy przy życiu, razem z nimi porwani będziemy w obłokach w powietrze, na spotkanie Pana; i tak zawsze będziemy z Panem. Przeto pocieszajcie się nawzajem tymi słowy.”

(I List do Tesaloniczan 4,13-18)


„A pospolitej, pustej mowy unikaj, bo ci, którzy się nią posługują, będą się pogrążali w coraz większą bezbożność, a nauka ich szerzyć się będzie jak zgorzel; do nich należy Hymeneusz i Filetos, którzy z drogi prawdy zboczyli, powiadając, że zmartwychwstanie już się dokonało, przez co podważają wiarę niektórych. Wszakże fundament Boży stoi niewzruszony, a ma taką pieczęć na sobie: zna Pan tych, którzy są jego, i: niech odstąpi od niesprawiedliwości każdy, kto wzywa imienia Pańskiego.”

(II List do Tymoteusza 2,16-19)


„Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który według wielkiego miłosierdzia swego odrodził nas ku nadziei żywej przez zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa.”

(I List Piotra 1,3)


„I widziałem trony, i usiedli na nich ci, którym dano prawo sądu; widziałem też dusze tych, którzy zostali ścięci za to, że składali świadectwo o Jezusie i głosili Słowo Boże, oraz tych, którzy nie oddali pokłonu zwierzęciu ani posągowi jego i nie przyjęli znamienia na czoło i na rękę swoją. Ci ożyli i panowali z Chrystusem przez tysiąc lat. Inni umarli nie ożyli, aż się dopełniło tysiąc lat. To jest pierwsze zmartwychwstanie. Błogosławiony i święty ten, który ma udział w pierwszym zmartwychwstaniu; nad nimi druga śmierć nie ma mocy, lecz będą kapłanami Boga i Chrystusa i panować z nim będą przez tysiąc lat.”

(Objawienie Jana 20,4-6)





BÓG USPRAWIEDLIWIA CZŁOWIEKA Z WIARY

„Niechże więc będzie wam wiadome, mężowie bracia, że przez tego zwiastowane wam bywa odpuszczenie grzechów i że w nim każdy, kto wierzy, bywa usprawiedliwiony w tym wszystkim, w czym nie mogliście być usprawiedliwieni przez zakon Mojżesza.”

(Dzieje Apostolskie 13,38-39)


„Albowiem nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy, najpierw Żyda, potem Greka,bo usprawiedliwienie Boże w niej bywa objawione, z wiary w wiarę, jak napisano: A sprawiedliwy z wiary żyć będzie.”

(List do Rzymian 1,16-17)


„Jak napisano: Nie ma ani jednego sprawiedliwego, nie masz, kto by rozumiał, nie masz, kto by szukał Boga; wszyscy zboczyli, razem stali się nieużytecznymi, nie masz, kto by czynił dobrze, nie masz ani jednego. Grobem otwartym jest ich gardło, językami swoimi knują zdradę, jad żmij pod ich wargami; usta ich są pełne przekleństwa i gorzkości; nogi ich są skore do rozlewu krwi, spustoszenie i nędza na ich drogach, a drogi pokoju nie poznali. Nie ma bojaźni Bożej przed ich oczami. A wiemy, że cokolwiek zakon mówi, mówi do tych, którzy są pod wpływem zakonu, aby wszelkie usta były zamknięte i aby świat cały podlegał sądowi Bożemu. Dlatego z uczynków zakonu nie będzie usprawiedliwiony przed nim żaden człowiek, gdyż przez zakon jest poznanie grzechu. Ale teraz niezależnie od zakonu objawiona została sprawiedliwość Boża, o której świadczą zakon i prorocy, i to sprawiedliwość Boża przez wiarę w Jezusa Chrystusa dla wszystkich wierzących. Nie ma bowiem różnicy, gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej, i są usprawiedliwieni darmo, z łaski jego, przez odkupienie w Chrystusie Jezusie, którego Bóg ustanowił jako ofiarę przebłagalną przez krew jego, skuteczną przez wiarę, dla okazania sprawiedliwości swojej przez to, że w cierpliwości Bożej pobłażliwie odniósł się do przedtem popełnionych grzechów, dla okazania sprawiedliwości swojej w teraźniejszym czasie, aby On sam był sprawiedliwym i usprawiedliwiającym tego, który wierzy w Jezusa. Gdzież więc chluba twoja? Wykluczona! Przez jaki zakon? Uczynków? Bynajmniej, lecz przez zakon wiary. Uważamy bowiem, że człowiek bywa usprawiedliwiony przez wiarę, niezależnie od uczynków zakonu. Czy Bóg jest Bogiem tylko Żydów? Czy nie pogan także? Tak jest, i pogan, albowiem jeden jest Bóg, który usprawiedliwi obrzezanych na podstawie wiary,a nieobrzezanych przez wiarę. Czy więc zakon unieważniamy przez wiarę? Wręcz przeciwnie, zakon utwierdzamy.”

(List do Rzymian 3,10-31)


„Cóż tedy powiemy, co osiągnął Abraham, praojciec nasz według ciała? Bo jeśli Abraham z uczynków został usprawiedliwiony, ma się z czego chlubić, ale nie przed Bogiem. Bo co mówi Pismo? Uwierzył Abraham Bogu i poczytane mu to zostało za sprawiedliwość. A gdy kto spełnia uczynki, zapłaty za nie nie uważa się za łaskę, lecz za należność; gdy zaś kto nie spełnia uczynków, ale wierzy w tego, który usprawiedliwia bezbożnego, wiarę jego poczytuje mu się za sprawiedliwość, jak i Dawid nazywa błogosławionym człowieka, któremu Bóg udziela usprawiedliwienia, niezależnie od uczynków; błogosławieni, którym odpuszczone są nieprawości i których grzechy są zakryte; błogosławiony mąż, któremu Pan grzechu nie poczyta. Czy więc to błogosławieństwo odnosi się tylko do obrzezanych, czy też i do nieobrzezanych? Mówimy bowiem: Wiara została poczytana Abrahamowi za sprawiedliwość. W jakich więc okolicznościach została poczytana? Było to po obrzezaniu czy przed obrzezaniem? Nie po obrzezaniu, lecz przed obrzezaniem. I otrzymał znak obrzezania jako pieczęć usprawiedliwienia z wiary, którą miał przed obrzezaniem, aby był ojcem wszystkich wierzących nieobrzezanych i aby im to zostało poczytane za sprawiedliwość, i aby był ojcem obrzezanych, którzy nie tylko są obrzezani, ale też wstępują w ślady wiary ojca naszego Abrahama  z czasów przed obrzezaniem. Albowiem nie na podstawie zakonu była dana obietnica Abrahamowi bądź jego potomstwu, że ma być dziedzicem świata, lecz na podstawie usprawiedliwienia z wiary. Bo jeśli dziedzicami są tylko ci, którzy polegają na zakonie, tedy wiara jest daremna i obietnica wniwecz się obróciła; gdyż zakon pociąga za sobą gniew; gdzie bowiem nie ma zakonu, nie ma też przestępstwa. Przeto obietnica została dana na podstawie wiary, aby była z łaski i aby była zapewniona całemu potomstwu, nie tylko temu, które polega na zakonie, ale i temu, które ma wiarę Abrahama, ojca nas wszystkich, jak napisano: Ustanowiłem cię ojcem wielu narodów, zapewniona przed Bogiem, któremu zaufał, który ożywia umarłych i który to, czego nie ma, powołuje do bytu. Abraham wbrew nadziei, żywiąc nadzieję, uwierzył, aby się stać ojcem wielu narodów zgodnie z tym, co powiedziano: Takie będzie potomstwo twoje. I nie zachwiał się w wierze, choć widział obumarłe ciało swoje, mając około stu lat, oraz obumarłe łono Sary; i nie zwątpił z niedowiarstwa w obietnicę Bożą, lecz wzmocniony wiarą dał chwałę Bogu, mając zupełną pewność, że cokolwiek On obiecał, ma moc i uczynić. I dlatego poczytane mu to zostało za sprawiedliwość. A nie napisano tego, że mu poczytano tylko ze względu na niego, ale ze względu na nas, którym ma to być poczytane i którzy wierzymy w tego, który wzbudził Jezusa, Pana naszego, z martwych, który został wydany za grzechy nasze i wzbudzony z martwych dla usprawiedliwienia naszego. Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, dzięki któremu też mamy dostęp przez wiarę do tej łaski,w której stoimy, i chlubimy się nadzieją chwały Bożej.”

 (List do Rzymian 4,1-5,2)


„Bo nie znając usprawiedliwienia, które pochodzi od Boga, a własne usiłując ustanowić, nie podporządkowali się usprawiedliwieniu Bożemu. Albowiem końcem zakonu jest Chrystus, aby był usprawiedliwiony każdy, kto wierzy. Tak bowiem Mojżesz pisze o usprawiedliwieniu, które jest z zakonu: Człowiek, który spełnił zakon, przezeń żyć będzie. A usprawiedliwienie, które jest z wiary, tak mówi: Nie mów w sercu swym: Kto wstąpi do nieba? To znaczy, aby Chrystusa sprowadzić na dół; albo: Kto zstąpi do otchłani? To znaczy, aby Chrystusa wywieść z martwych w górę. Ale co powiada Pismo? Blisko ciebie jest słowo, w ustach twoich i w sercu twoim; to znaczy, słowo wiary, które głosimy. Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz  w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz. Albowiem sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku zbawieniu.”

(List do Rzymian 10,3-10)


„Wiedząc wszakże, że człowiek zostaje usprawiedliwiony nie z uczynków zakonu, a tylko przez wiarę w Chrystusa Jezusa, i myśmy w Chrystusa Jezusa uwierzyli, abyśmy zostali usprawiedliwieni z wiary w Chrystusa, a nie z uczynków zakonu, ponieważ z uczynków zakonu nie będzie usprawiedliwiony żaden człowiek. A jeśli szukając usprawiedliwienia w Chrystusie i my sami okazaliśmy się grzesznikami, to czy Chrystus jest sługą grzechu? Z pewnością nie. Bo jeśli znowu odbudowuję to, co zburzyłem, samego siebie czynię przestępcą. Albowiem ja przez zakon umarłem zakonowi, abym żył Bogu. Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie. Nie odrzucam łaski Bożej; bo jeśli przez zakon jest sprawiedliwość, tedy Chrystus daremnie umarł.”

(List do Galacjan 2,16-21)


„O nierozumni Galacjanie! Któż was omamił, was, przed których oczami został wymalowany obraz Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego? Chcę dowiedzieć się od was tego jednego: Czy przez uczynki zakonu otrzymaliście Ducha, czy przez słuchanie z wiarą? Czy aż tak nierozumni jesteście? Rozpoczęliście w duchu, a teraz na ciele kończycie? Czy daremne były tak liczne wasze doznania? Rzeczywiście, byłyby daremne. Czy ten, który daje wam Ducha i dokonuje wśród was cudów, czyni to na podstawie uczynków zakonu, czy na podstawie słuchania z wiarą? Tak Abraham uwierzył Bogu i poczytano mu to ku usprawiedliwieniu. Z tego możecie poznać, że ci, którzy są z wiary, są synami Abrahama. A Pismo, które przewidziało, że Bóg z wiary usprawiedliwia pogan, uprzednio zapowiedziało Abrahamowi: W tobie będą błogosławione wszystkie narody. Tak więc ci, którzy są ludźmi wiary, dostępują błogosławieństwa z wierzącym Abrahamem. Bo wszyscy, którzy polegają na uczynkach zakonu, są pod przekleństwem; napisano bowiem: Przeklęty każdy, kto nie wytrwa w pełnieniu wszystkiego, co jest napisane w księdze zakonu. A że przez zakon nikt nie zostaje usprawiedliwiony przed Bogiem, to rzecz oczywista, bo: Sprawiedliwy z wiary żyć będzie. Zakon zaś nie jest z wiary, ale: Kto go wypełni, przezeń żyć będzie. Chrystus wykupił nas od przekleństwa zakonu, stawszy się za nas przekleństwem, gdyż napisano: Przeklęty każdy, który zawisł na drzewie, aby błogosławieństwo Abrahamowe przeszło na pogan w Jezusie Chrystusie, my zaś, abyśmy obiecanego Ducha otrzymali przez wiarę. Bracia, przytoczę przykład ze stosunków ludzkich: Nawet uprawomocnionego testamentu jakiegoś człowieka nikt nie obala ani do niego nic nie dodaje. Otóż, obietnice dane były Abrahamowi i potomkowi jego. Pismo nie mówi: I potomkom – jako o wielu, lecz jako o jednym: I potomkowi twemu, a tym jest Chrystus. Powiadam więc to: Testamentu uprzednio przez Boga uprawomocnionego nie unieważnia zakon, który został nadany czterysta trzydzieści lat później, tak żeby obietnica była unicestwiona. Jeśli bowiem dziedzictwo wywodzi się z zakonu, to już nie z obietnicy. Bóg zaś obdarzył nim łaskawie Abrahama przez obietnicę. Czymże więc jest zakon? Został on dodany z powodu przestępstw, aż do przyjścia potomka, którego dotyczy obietnica; a został on dany przez aniołów do rąk pośrednika. Pośrednika zaś nie ma tam, gdzie chodzi o jednego, a Bóg jest jeden. Czy więc zakon jest przeciw obietnicom Bożym? Bynajmniej! Gdyby bowiem został nadany zakon, który może ożywić, usprawiedliwienie byłoby istotnie z zakonu. Lecz Pismo głosi, że wszystko poddane jest grzechowi, aby to, co było obiecane, dane było na podstawie wiary w Jezusa Chrystusa tym, którzy wierzą. Zanim zaś przyszła wiara, byliśmy wspólnie zamknięci i trzymani pod strażą zakonu, dopóki wiara nie została objawiona. Tak więc zakon był naszym przewodnikiem do Chrystusa, abyśmy z wiary zostali usprawiedliwieni. A gdy przyszła wiara, już nie jesteśmy pod opieką przewodnika. Albowiem wszyscy jesteście synami Bożymi przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Bo wszyscy, którzy zostaliście w Chrystusie ochrzczeni, przyoblekliście się w Chrystusa. Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie. A jeśli jesteście Chrystusowi, tedy jesteście potomkami Abrahama, dziedzicami według obietnicy.”

(List do Galacjan 3,1-29)


„A oświadczam raz jeszcze każdemu człowiekowi, który daje się obrzezać, że powinien cały zakon wypełnić. Odłączyliście się od Chrystusa wy, którzy w zakonie szukacie usprawiedliwienia; wypadliście z łaski. Albowiem my w Duchu oczekujemy spełnienia się nadziei usprawiedliwienia z wiary, bo w Chrystusie Jezusie ani obrzezanie, ani nieobrzezanie nic nie znaczy, lecz wiara, która jest czynna w miłości.”

(List do Galacjan 5,3-6)


„Ale wszystko to, co mi było zyskiem, uznałem ze względu na Chrystusa za szkodę. Lecz więcej jeszcze, wszystko uznaję za szkodę wobec doniosłości, jaką ma poznanie Jezusa Chrystusa, Pana mego, dla którego poniosłem wszelkie szkody i wszystko uznaję za śmiecie, żeby zyskać Chrystusa i znaleźć się w nim, nie mając własnej sprawiedliwości, opartej na zakonie, lecz tę, która się wywodzi z wiary w Chrystusa, sprawiedliwość z Boga, na podstawie wiary, żeby poznać go i doznać mocy zmartwychwstania jego, i uczestniczyć w cierpieniach jego, stając się podobnym do niego w jego śmierci.”

(List do Filipian 3,7-10)


 „A sprawiedliwy mój z wiary żyć będzie; lecz jeśli się cofnie, nie będzie dusza moja miała w nim upodobania.”

(List do Hebrajczyków 10,38)


„A bądźcie wykonawcami Słowa, a nie tylko słuchaczami, oszukującymi samych siebie. Bo jeśli ktoś jest słuchaczem Słowa, a nie wykonawcą, to podobny jest do człowieka, który w zwierciadle przygląda się swemu naturalnemu obliczu; bo przypatrzył się sobie i odszedł, i zaraz zapomniał, jakim jest. Ale kto wejrzał w doskonały zakon wolności i trwa w nim, nie jest słuchaczem, który zapomina, lecz wykonawcą; ten będzie błogosławiony w swoim działaniu. Jeśli ktoś sądzi, że jest pobożny, a nie powściąga języka swego, lecz oszukuje serce swoje, tego pobożność jest bezużyteczna. Czystą i nieskalaną pobożnością przed Bogiem i Ojcem jest to: nieść pomoc sierotom i wdowom w ich niedoli i zachowywać siebie nie splamionym przez świat. Bracia moi, nie czyńcie różnicy między osobami przy wyznawaniu wiary w Jezusa Chrystusa, naszego Pana chwały. Bo gdyby na wasze zgromadzenie przyszedł człowiek ze złotymi pierścieniami na palcach i we wspaniałej szacie, a przyszedłby też ubogi w nędznej szacie, a wy zwrócilibyście oczy na tego, który nosi wspaniałą szatę i powiedzielibyście: Ty usiądź tu wygodnie, a ubogiemu powiedzielibyście: Ty stań sobie tam lub usiądź u podnóżka mego, to czyż nie uczyniliście różnicy między sobą i nie staliście się sędziami, którzy fałszywie rozumują? Posłuchajcie, bracia moi umiłowani! Czyż to nie Bóg wybrał ubogich w oczach świata, aby byli bogatymi w wierze i dziedzicami Królestwa, obiecanego tym, którzy go miłują? Wy zaś wzgardziliście ubogim. Czyż nie bogacze ciemiężą was i nie oni ciągną was do sądów? Czy to nie oni zniesławiają zacne dobre imię, które zostało nad wami wezwane? Jeśli jednak wypełniacie zgodnie z Pismem królewskie przykazanie: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego, dobrze czynicie. Lecz jeśli czynicie różnicę między osobami, popełniacie grzech i jesteście uznani przez zakon za przestępców. Ktokolwiek bowiem zachowa cały zakon, a uchybi w jednym, stanie się winnym wszystkiego. Bo Ten, który powiedział: Nie cudzołóż, powiedział też: Nie zabijaj; jeżeli więc nie cudzołożysz, ale zabijasz, jesteś przestępcą zakonu. Tak mówcie i czyńcie, jak ci, którzy mają być sądzeni przez zakon wolności. Nad tym, który nie okazał miłosierdzia, odbywa się sąd bez miłosierdzia, miłosierdzie góruje nad sądem. Cóż to pomoże, bracia moi, jeśli ktoś mówi, że ma wiarę, a nie ma uczynków? Czy wiara może go zbawić? Jeśli brat albo siostra nie mają się w co przyodziać i brakuje im powszedniego chleba, a ktoś z was powiedziałby im: Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i nasyćcie, a nie dalibyście im tego, czego ciało potrzebuje, cóż to pomoże? Tak i wiara, jeżeli nie ma uczynków, martwa jest sama w sobie. Lecz powie ktoś: Ty masz wiarę, a ja mam uczynki; pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, a ja ci pokażę wiarę z uczynków moich. Ty wierzysz, że Bóg jest jeden? Dobrze czynisz; demony również wierzą i drżą. Chcesz przeto poznać, nędzny człowieku, że wiara bez uczynków jest martwa? Czyż Abraham, praojciec nasz, nie został usprawiedliwiony z uczynków, gdy ofiarował na ołtarzu Izaaka, syna swego? Widzisz, że wiara współdziałała z uczynkami jego i że przez uczynki stała się doskonała. I wypełniło się Pismo, które mówi: I uwierzył Abraham Bogu i poczytane mu to zostało ku usprawiedliwieniu, i nazwany został przyjacielem Boga. Widzicie, że człowiek bywa usprawiedliwiony z uczynków, a nie jedynie z wiary. W podobny sposób i Rahab, nierządnica, czyż nie z uczynków została usprawiedliwiona, gdy przyjęła posłów i wypuściła ich inną drogą? Bo jak ciało bez ducha jest martwe, tak i wiara bez uczynków jest martwa.”

(List Jakuba 1,22-2,26)




Werset na dzień 07.06.2020

„Oddajcie Panu, waszemu Bogu, chwałę, zanim zapadnie ciemność  i zanim wasze nogi się potkną o mroczne góry. Gdy będziecie wyglądać światła, On zamieni je w ciemność i obróci w pomrokę! A jeżeli tego nie usłuchacie, moja dusza w ukryciu płakać będzie z powodu waszego wygnania i moje oko zaleje się łzami, że trzoda Pana pójdzie do niewoli.”

Księga Jeremiasza 13,16-17