W PRACY NIE LENIWI, PANU SŁUŻĄC

Żyjemy w okresie działalności Kościoła Chrystusowego na ziemi, w oczekiwaniu na powrót Głowy i Pana Kościoła, Jezusa Chrystusa. Jest tylko jeden cel pracy Kościoła na ziemi: składanie świadectwa o Jezusie Chrystusie, wypełnianie Jego nakazu: „wy jesteście świadkami” (Ewangelia Łukasza 24,48) i „głoście Ewangelię wszystkiemu stworzeniu” (Ewangelia Marka 16,15).
Całą ziemską działalność Kościoła, wszelkie nasze czynności z tym związane zwykliśmy nazywać w potocznym języku „pracą dla Pana”. Jakże jednak często obserwujemy rozmaite pojmowanie tego pojęcia, jakże rozmaite treści w nie wkładamy! Prawidłowe rozumienie istotnej treści tego pojęcia jest rzeczą niezmiennej wagi dla wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób biorą udział lub chcą brać udział w tej pracy. Odnosi się to do wszystkich żywych członków żywego Kościoła; więcej, jest to konieczność i powinność spoczywająca na wszystkich wierzących: „Bo jeśli ewangelię zwiastuję, nie mam się czym chlubić; jest to bowiem dla mnie koniecznością; a biada mi, jeślibym ewangelii nie zwiastował. Albowiem jeśli to czynię dobrowolnie, mam zapłatę; jeśli zaś niedobrowolnie, to sprawuję tylko powierzone mi szafarstwo” (I List do Koryntian 9,16-17).
Czasem, w którym dokonujemy samokontroli i konfrontacji naszej pracy dla Pana z tym, co jest wolą Bożą, powinien być dla nas każdy dzień. Taka kontrola i konfrontacja jest konieczna, aby nie okazało się, że nasza praca i trud były próżne i daremne (List do Filipian 2,16)!
Przede wszystkim musimy sobie jedno uświadomić: że nie ma pracy dla Pana jako takiej. On nie potrzebuje naszej pracy, On nie chce naszych ofiar i rękami nie jest chwalony. Cała nasza praca – to służba innym dla Chrystusa. Nie dla zapłaty czy korzyści, nie ze strachu przed karą lub naganą, lecz z czystej miłości do Niego. Czyn z miłości przestaje być obowiązkiem, a jest naturalnym odruchem serca, „bo inaczej nie można”.
Myli się ten, ktokolwiek myśli podejmując jakąkolwiek pracę dla Pana lub urząd w Kościele, że przywilej ten spotyka go dlatego, że jest trochę lepszy niż inni. Że należy do wybranej elity Kościoła. Że ma odpowiednie wykształcenie humanistyczne, teologiczne lub ogólne. Że jest w stanie przysłużyć się Kościołowi lub duszom, które może doprowadzi do zbawienia. Tu chodzi o coś zupełnie innego. Bóg może zrealizować swoje plany bez kogokolwiek z nas. Ale musimy pamiętać, że Pan ma tylko jeden ostateczny cel dla każdego z nas: uczynić nas bardziej podobnymi do Jezusa, tego najdoskonalszego wzoru sługi (List do Filipian 2,7). Najważniejsze jest to, że Jemu zależy na naszej relacji, naszym stosunku do Niego, naszym kontakcie z Nim. Tylko On jest i ma być Panem, a my jedynie sługami. On, jako Pan, musi nas wziąć w Swoje ręce i ukształtować według Swojej woli. Dopiero wtedy wszystkie rzeczy zajmą swoje właściwe miejsce. Dopiero wtedy i tylko wtedy, będziemy mogli przyczynić się naszą pracą do realizacji najważniejszego celu Kościoła: składania świadectwa o Jezusie.
Podejmując pracę dla Pana, musimy sobie zdać sprawę ze swojej sytuacji – musimy sobie uświadomić, że sami z siebie jesteśmy marni. Nie możemy sami osiągnąć doskonałości i sukcesów ani w swoim własnym życiu, ani w podejmowanej pracy, lecz jedynie Bóg może nadać sens i wartość naszej pracy dla Pana, uczynić ją pożyteczną: „Nie jakobyśmy byli zdolni pomyśleć coś sami z siebie i tylko z siebie, lecz zdolność nasza jest z Boga” (II List do Koryntian 3,5). Nasze własne usiłowania skończą się zawsze klęską i niepowodzeniem.
Podejmując pracę dla Pana musimy poznać i uznać Jezusa Chrystusa jako Pana i Władcę, a siebie samych – tylko jako sługi. Praca dla Pana – to służba (II List do Koryntian 4,5; List do Rzymian 12,1). Nie możemy ani na chwilę ulec pokuszeniu i poddać się uczuciu, że można mieć powodzenie w pracy dla Pana i osiągnąć cokolwiek cennego swoją własną umiejętnością i sprytem.
Podejmując pracę dla Pana musimy stanowczo rozprawić się z grzechem (II List do Koryntian 6,3; List do Galacjan 5,13). Możemy wstydzić się grzechu i nienawidzić jego konsekwencji i jednocześnie wcale nie nienawidzić samego grzechu, a nawet przeciwnie, mieć w nim przyjemność. W takim przypadku możemy nawet pogardzać sobą za to, że cieszymy się tym, co powinniśmy nienawidzić. Apostoł Paweł znał to uczucie, bo napisał 7 rozdział listu do Rzymian. Nieświęta praca nie może przynieść świętych owoców! Zwycięstwo nad grzechem i nienawiść do grzechu jest darem od Ducha Świętego, niezbędnym w pracy.
Wiele rozmaitych czynności nazywamy pracą dla Pana, choć On nigdy się do nich nie przyzna. Jakże często usiłujemy pod pobożnym płaszczykiem pracy dla Pana przemycić swoje własne cele. Dla jednych może to być pragnienie władzy, sukcesów, sławy czy popularności. Dla innych może to być pycha i chęć wywyższenia własnego ja, pokazania własnych umiejętności czy wiedzy. A jeszcze dla innych mogą to być po prostu przywileje i korzyści materialne. Oczywiście, najczęściej dostrzegamy to u innych; jakże trudno siebie ocenić. Dziwimy się więc bardzo, gdy cała nasza praca płonie w ogniu najlżejszej próby, kiedy się wszystko przewraca z hukiem. A przecież, po ludzku rzecz biorąc, nasze własne cele mogą być dobre. Lecz Bóg nie chce mieć z tym nic wspólnego. Nie chce naszych dobrych dzieł, natomiast pragnie, abyśmy będąc Jego sługami we wszystkim wiernie wypełniali wolę Jego, jako Pana.
Bywa również tak, że w swoją służbę wkładamy całe serce i duszę mając na uwadze tylko Pana, a mimo to pozornie spotyka nas zawód i niepowodzenie lub nie widzimy rezultatów naszej pracy, a przyszłość – po ludzku rzecz biorąc – wydaje się być najczarniejsza. Zadajemy sobie wówczas pytanie: w czym zawiniliśmy lub co teraz powiedzą inni? To tylko ludzki strach. Nie martwmy się o ocenę. Przecież Bóg wie, na ile pracowaliśmy dla Niego, na ile włożyliśmy w to swoje serce. On zna najlepiej nasze intencje i motywy działania. Do Niego należy ocena. Wiele z tego, co wydaje się nam szczerym złotem, podczas Jego próby – spłonie. Wiele też rzeczy, do których tak mało przykładaliśmy serca i które tak mało ceniliśmy, okażą się wartościowymi według Jego miary.
Pomiędzy złotem, srebrem i drogimi kamieniami jest niestety drewno, siano i słoma (I List do Koryntian 3,12-13). W naszej pracy dla Pana starajmy się, aby tych rzeczy które spłoną, było jak najmniej.

Wpłat można również dokonywać poprzez poniższy formularz

Darowizna

image_pdfimage_print

Chrześcijańska Misja Ewangeliczna"FILEO"

„Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki – Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie” Ewangelia Jana 14,16-17

Leave a Reply

%d bloggers like this: