CHRZEST WIERZĄCYCH

Chrzest jest od stuleci przedmiotem dyskusji, dlatego nie możemy zbyć spornych zagadnień stwierdzając, że są nieistotne. Bóg nie pozostawił nas w niepewności co do sprawy chrztu. O zamiarze Boga w tej sprawie dowiadujemy się z zapisanego Słowa. Tym samym z góry zakładamy, jako rzecz oczywistą, że tylko i wyłącznie Pismo Święte jest ostatecznym i jedynym autorytetem w tym zagadnieniu, jak i we wszystkich innych sprawach. Żadna, nawet najstarsza i najlepiej przekazana tradycja nie może stanowić miarodajnej podstawy dla współczesnej praktyki chrztu, o ile nie jest wyraźnie zawarta w Piśmie Świętym.
Utrzymywano, że chrześcijanie uważający zanurzenie się wierzącego w wodzie podczas chrztu za konieczne, stanowią mniejszość składającą się głównie z baptystów i chrześcijan ewangelicznych. Pomijając już, że tak nie jest, nie można by tego uważać za poważny kontrargument. Nigdy bowiem o prawdzie nie decyduje większość.

I. Przykazanie naszego Pana
Według nauki ewangelicznej istnieją dwa Boże zarządzenia albo „sakramenty kościelne”: chrzest i wieczerza Pańska (Kościół katolicki ma siedem sakramentów). Ograniczmy się do określenia mianem zarządzeń Bożych tylko takich zewnętrznych działań, które zostały przez Chrystusa nakazane z takim naciskiem, że uczniowie są zobowiązani do ich przestrzegania. O nakazie chrztu czytamy w Ewangelii Mateusza 28,19. Zwiastowanie Ewangelii jest tam ściśle połączone z udzielaniem chrztu. Jak długo prowadzi się jedno, następować musi drugie. Co do tego protestanci są jednego zdania. Różnice w poglądach występują dopiero na temat dwóch zagadnień:
a) Kto powinien być chrzczony – wierzący czy niemowlęta?
b) Jak należy chrzcić – przez zanurzenie czy przez pokropienie?
Obie te sprawy są ważne, jednakże pierwsza z nich jest z pewnością ważniejsza od drugiej.

II. Kto powinien być chrzczony?
Najważniejsze świadectwa dotyczące praktyki chrztu w pierwotnym zborze można oczywiście znaleźć w Dziejach Apostolskich. O kandydatach do chrztu w tych dawnych czasach powiedziane są trzy rzeczy:
a) słuchali zwiastowania Słowa Bożego;
b) wierzyli z całego serca w swoje zbawienie;
c) ochrzczeni byli w wodzie.
Taka jest kolejność podana w Nowym Testamencie. Porównaj następujące miejsca: Dzieje Apostolskie 2,41; 8,12; 8,35-39; 10,44-48; 16,14-15; 16,32-33; 18,8 i 19,5.
Najwyraźniejszą wypowiedź spośród wymienionych powyżej znajdujemy chyba w Dziejach Apostolskich 8,37. Jednakże właśnie ten wiersz poświadczony jest słabo przez teksty, ponieważ brakuje go w co najmniej czterech najważniejszych rękopisach greckich (w większości dokładnych przekładów na próżno szukalibyśmy tego wiersza; por. Biblię Elberfeldzką).
Załóżmy, że Łukasz nie napisał sam tego wiersza i że został on dopisany później; w każdym jednak razie stało się to wkrótce potem, co jasno wynika z tekstu. Skoro natomiast warunek chrztu był dołączony z takim naciskiem, wskazywałoby to, że w owych czasach zbór jak najdalszy był od myśli, żeby chrzcić kogokolwiek innego niż wierzących. Stąd wniosek, że niezależnie od tego czy wiersz jest autentyczny, czy nie – sama jego obecność w tym miejscu wskazuje ten sam kierunek, co wszystkie inne wypowiedzi. Jest on dowodem, że chrzest nowotestamentowy mógł być udzielany tylko ludziom, którzy byli już w tym wieku, że mogli słuchać Słowa Bożego, rozumieć je i odpowiedzieć na nie w posłuszeństwie wiary. Istotne tu jest właśnie posłuszeństwo wiary. Nic nie przemawia za tym, że tylko osoby dorosłe mogą być ochrzczone. Dziecko, które naiwnie i po prostu wierzy w Jezusa Chrystusa jako w swojego Zbawiciela jest pod każdym względem odpowiednim kandydatem do chrztu; natomiast nie jest nim dziecko, które nie może jeszcze zająć w tej sprawie stanowiska, bo jest za małe.
Chrzest nie jest zależny od wieku; jest sprawą zrozumienia, wiary i posłuszeństwa. Jezus powiedział: „Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie” (Ewangelia Jana 14,15) i to jest jedyny powód, który skłania nas do uczynienia tego kroku. Nigdzie w Biblii nie znajdujemy wskazówki, że należy chrzcić dzieci. Wobec braku takiego polecenia ciężar odpowiedzialności spoczywa na tych, którzy dokonują chrztu dzieci, chrztu będącego obyczajem opartym w najlepszym wypadku na czystym domyśle, nie potwierdzonym w Piśmie. Istnieją zasadniczo dwa punkty, na których opiera się ten domysł:
1) Chrzest całego domu
Pismo zawiera pięć przykładów, w których powiedziane jest lub z których można wyciągnąć wniosek, że ochrzczony został cały dom. Twierdzi się więc, że w domach tych zapewne musiały się znajdować również małe dzieci. Oto przykłady:
a) dom Korneliusza (Dzieje Apostolskie 10,48);
b) dom Lidii (Dzieje Apostolskie 16,15);
c) dom stróża więziennego (Dzieje Apostolskie 16,33);
d) dom Kryspusa (Dzieje Apostolskie 18,8);
e) dom Stefana (I List do Koryntian 1,16; 16,5).
Badając każdy z tych przykładów pod tym kątem widzimy, że we wszystkich wypadkach wyraźnie wynika z tekstu, iż „dom” składał się z wierzących, którzy usłyszeli poprzednio zwiastowanie Słowa. Wyjątkiem jest dom Lidii, o którym nie jest to specjalnie powiedziane. Jednakże wydaje się, że wnioskowanie stąd, iż w domu jej znajdowały się małe dzieci jest naciągnięte. Lidia była kobietą interesu, miała farbiarnię i handlowała purpurą, i gdy Paweł spotkał ją w Filippi przebywała około 500 km od swojego domu w Tiatyrze. W jej „domu” w Filippi mieszkali prawdopodobnie pracownicy farbiarni. Ale nawet gdyby przyjąć ten argument, to jakże marny by się wydawał wobec tak licznych jednoznacznych wypowiedzi na temat chrztu wierzących!
Z dokumentów przekazanych nam w starochrześcijańskiej literaturze wynika, że pojęcie „domu” obejmowało wszystkich, którzy zaliczali się do domowników. Ewentualnie obejmowało również niewolników – których w opisie domu Korneliusza wyraźnie określa się jako „pobożnych” – podczas gdy kobiety i dzieci niekoniecznie musiały być objęte pojęciem „domu” w szerszym znaczeniu tego słowa. I tak np. Ignacy w swoim liście do zboru w Smyrnie (Ig. ad Smyrn. 13,1) wymienia kobiety i dzieci osobno, niezależnie od „domu”: „Pozdrawiam domy moich braci łącznie z kobietami i dziećmi”, a w liście do Polikarpa, ucznia apostoła Jana (Ig. ad Pol. 8,2) pisze: „Pozdrawiam (…) również (wdowę) Epitropa wraz z całym jej domem i dziećmi”. Tym samym używa sformułowania, które prawie dosłownie pokrywa się ze sformułowaniami w Dziejach Apostolskich 18,8; 10,2 i 11,14.
2) Starotestamentowe przymierze obrzezania
W niedawno opublikowanej rozprawie (Rev. F. Colquhoun, M.A.: „Infant Baptism – A Scriptural Justification”), główne dowody na temat chrztu dzieci wyprowadzane są ze starotestamentowego aktu obrzezania. Jak wtedy, przez obrzezanie dzieci przyjmowane były do Starego Przymierza, tak dziś stają się przez chrzest członkami Nowego. Jednakże, mimo iż autor, jak się wydaje, uważa to za przekonywujący dowód, można postawić tu poważne zarzuty.
Przede wszystkim oczywiste jest, że Izrael jest ludem ziemskim i dzieci żydowskie z racji swego naturalnego urodzenia należą do tego narodu. Zbór natomiast jest ludem niebiańskim, do którego można być przyjętym na mocy narodzenia na nowo, a mianowicie przez narodzenie się „nie z krwi ani z cielesnej woli, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga” (Ewangelia Jana 1,13). Dlatego chrzest nie ma nic wspólnego z przyjściem na ten ziemski świat. Dotyczy narodzenia się na nowo człowieka wierzącego w rodzinie Bożej. Być może, że dziecko żydowskie z racji faktu, że rodzice jego byli Izraelitami, zostawało obrzezane i przyjęte do Przymierza i że w tym wypadku wszystko zależało od wiary jego rodziców. Jednakże przeprowadzanie analogii i twierdzenie, że wobec tego dziecko rodziców wierzących w Chrystusa również może być przez chrzest przyjęte do Nowego Przymierza jest ryzykowne i fałszywe. Pomijając już, że w Izraelu obrzezanie dotyczyło tylko dzieci płci męskiej, podczas gdy do Starego Przymierza należały również kobiety, to twierdzenie takie zawiera pomieszanie stosunków naturalnych z duchowymi, gdyż dziecko chrześcijańskich rodziców w żadnym razie nie znajduje się w takiej samej sytuacji, co dziecko rodziców żydowskich. O ile istnieje tu w ogóle jakaś analogia (co wydaje się wielce wątpliwe), to tylko w sensie duchowego ojcostwa, według I Listu do Koryntian 4,14-15. I tak np. Tymoteusz miał według ciała „ojca Greka” (Dzieje Apostolskie 16,1), ale był „prawdziwym synem w wierze” (I List do Tymoteusza 1,2) Pawła (por. Filemona w. 10). Tak więc jedyny znany w Nowym Testamencie chrzest „dziecka” dotyczy nie ziemskiego noworodka, ale duchowo „nowo narodzonego niemowlęcia” (I List Piotra 2,2), tj. chrztu narodzonego na nowo człowieka. Ponadto, duchowy albo nowotestamentowy odpowiednik obrzezania opisany jest dokładniej w Kolosan 2,11. Jest to „obrzezanie serca”, dokonane „nie ręką ludzką, gdy wyzuliście się z grzesznego ciała ziemskiego; to jest obrzezanie Chrystusowe”. Porównajmy to z Listem do Rzymian 2,29, gdzie Paweł pisze, że jest to prawdziwe obrzezanie, „które jest obrzezaniem serca, w duchu, a nie według litery”. Słowa: „dokonane nie ręką ludzką”, użyte tu dla opisania duchowego przeżycia, występują jeszcze w:
a) Ewangelii Marka 14,58 w odniesieniu do zmartwychwstałego Ciała Pana;
b) II Liście do Koryntian 5,1 w odniesieniu do zmartwychwstałego ciała wierzących.
W obu tych miejscach godny uwagi jest brak wzmianki o użyciu jakiegokolwiek narzędzia ludzkiego. O chrzcie, który oczywiście nie może być „dokonany ręką ludzką”, mowa jest zaraz w następnym wersecie Listu do Kolosan (2,12). Duchowe obrzezanie jest przeżyciem wcześniejszym od chrztu i wyraźnie od niego oddzielonym. W wypadku żydowskich prozelitów chrzest faktycznie następował po obrzezaniu. W wyobrażeniach Żydów związek między jednym a drugim był rzeczą niemożliwą.
Innym miejscem Pisma, które przytacza się często na usprawiedliwienie chrztu dzieci rodziców wierzących jest I List do Koryntian 7,14. „Albowiem mąż poganin uświęcony jest przez żonę i żona poganka uświęcona jest przez wierzącego męża; inaczej dzieci wasze byłyby nieczyste, a tak są święte”. Jeżeli chce się na podstawie tego wiersza usprawiedliwić chrzest dzieci, to z równą słusznością można by z niego wyciągnąć wniosek o chrzcie niewierzącego ojca czy niewierzącej matki.
To, co powiedziano powyżej powinno wystarczyć do wykazania, że Pismo nie pozostawia nas w niepewności co do tego, kto jest właściwym kandydatem do chrztu: jest to mianowicie taki człowiek, który – niezależnie od swojego wieku – słyszał Słowo Boże i oddał swoje życie Jezusowi. Opowiadając się za chrztem wierzących, opowiadamy się tym samym za zborem narodzonych na nowo.

III. Jak należy dokonywać chrztu?
Najmocniejszym uzasadnieniem chrztu przez zanurzenie, którym chcemy się teraz zająć, jest duchowe znaczenie tego danego nam przez Boga zarządzenia. Każda inna metoda niszczy symboliczny charakter aktu chrztu. Pismo nie podaje nam żadnych szczegółów na temat metody, tak że trudno byłoby przytoczyć dowody tekstowe na poparcie takiego czy innego przebiegu ceremonii, choć byłoby to bardzo pożądane. Jednakże możemy tu oprzeć się na paru jasnych wskazówkach:
a) Zasadnicze znaczenie greckiego słowa na określenie chrztu (baptizein), to „zanurzenie” albo „zalanie”. Wyraz ten niekiedy używany był w odniesieniu do zatonięcia statku.
b) Wiersze, w których jest mowa o chrzcie nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do tego, że nie było to tylko pokropienie wodą. W Ewangelii Mateusza 3,16 czytamy na przykład, że Pan, gdy został ochrzczony „wnet wystąpił z wody”. W wypadku dworzanina z Etiopii (Dzieje Apostolskie 8,38) tekst jest jeszcze wyrazistszy. Dwukrotnie czytamy, że obaj, Filip i dworzanin „zeszli do wody”. A po cóż miałby wchodzić do wody Filip, jak nie po to, aby zanurzyć w niej dworzanina? Nawiasem mówiąc, gdyby chodziło tylko o pokropienie wodą, to parę kropel z butelki, jaką każdy podróżny miał zawsze przy sobie, wystarczyłoby do dokonania tego aktu i nie trzeba by było czekać, aż przyjedzie się nad „wodę”.

IV. Chrzest Jezusa
Chrzest Jezusa był pod różnymi względami jedyny w swoim rodzaju, tak jak On sam był wyjątkowy. Mimo to i tutaj znajdziemy niejedno, co może być pouczające dla każdego, kto ma zamiar dać się ochrzcić; Pan bowiem nie tylko dał polecenie, ale również przykład: pierwszy poszedł tą drogą.
a) Chrzest Pana oznaczał przyjęcie powołania. Był początkiem Jego służby, nieograniczonego poddania się w posłuszeństwie woli Bożej. To samo chrzest powinien znaczyć dla każdego wierzącego. Zbyt często uważa się chrzest za cel, który winien zostać osiągnięty, podczas gdy w rzeczywistości jest to pierwszy krok na drodze życia w pełnym poddaniu się woli Bożej, życia w służbie i składaniu ofiar z samego siebie.
b) Łukasz, który najszczegółowiej opisuje życie Jezusa w modlitwie, dodaje do swojej relacji o chrzcie Jezusa: „…gdy Jezus został ochrzczony i modlił się, otworzyło się niebo” (Ewangelia Łukasza 3,21). Chrzczony człowiek wchodząc do wody powinien przy każdym kroku modlić się, a z całą pewnością otrzyma błogosławieństwo. Doświadczy szczególnego:
c) objawienia mocy Ducha Świętego. Chrzest absolutnie nie był pierwszym zetknięciem się Pana z Duchem Świętym. Duch Święty, który w wolnym od grzechu i posłusznym sercu Jezusa znalazł odpowiednie miejsce zamieszkania, obecny był już w Betlejem i pozostał w Jezusie przez całe Jego życie. Jednakże nad Jordanem, gdy Pan na nowo oddał w posłuszeństwie Swoje życie Ojcu, Duch Święty zstąpił na Niego w szczególny sposób i namaścił Go do pełnienia służby i pójścia drogą prowadzącą na Golgotę. W podobny sposób dziecko Boże, w którym od czasu jego nawrócenia zamieszkał Duch Święty, może prosić o szczególny dar Jego łaski i mocy, i oczekiwać otrzymania tego daru jako odpowiedzi na dalszy krok wiary i posłuszeństwa uczyniony w głąb wody, w której jest chrzczone.
d) Chrzest Jezusa był prologiem walki z szatanem. Od chwili, gdy wierzący zaczyna działać zgodnie z wolą Bożą, diabeł przebywa tuż obok i z pewnością niedługo będzie czekać, aby koniecznie się okazało podjęcie jakiejś decyzji. Ogłoszony zostaje apel do naszego posłuszeństwa! Pan w tej walce zwyciężył i to nie mocą Swojej Boskiej natury, ale środkami, które stoją również do dyspozycji każdego wierzącego: Słowem Bożym i mocą Ducha Świętego. Jak On po walce na pustyni powrócił „w mocy Ducha”, tak może i powinno być też z nami. A o ileż lepiej jest zwyciężyć wroga niż nigdy go nie spotkać!

V. Jakie znaczenie ma chrzest?
Wielu ludzi wspomina niestety swój chrzest z żalem. Nie szczędźmy więc trudu, rozmyślajmy i módlmy się, aby nabrać pewności i móc uczynić ten ważny krok w pełnej radości wiary, rozumiejąc całe jego znaczenie. Prawda zawarta w chrzcie jest listem żelaznym wolności, tajemnicą uświęconego życia. Nic więc dziwnego, że wróg w tych właśnie sprawach tylu ludziom rzuca piaskiem w oczy. Dobrze będzie, jeżeli przede wszystkim stwierdzimy pokrótce, czym chrzest nie jest.
a) Chrzest jest nie tylko po to, aby publicznie wyznać Chrystusa, chociaż pewne kręgi mogą niekiedy wywoływać wrażenie, że to właśnie jest dla nich istotą chrztu. Oczywiście, chrzest jest aktem publicznego złożenia świadectwa i wyznania; i odpowiednio do tego zgodność złożonego świadectwa późniejszym stylem życia i postępowania, różniącym się od życia tego świata, ma ogromne znaczenie. Ale to nie jest wszystko! Na cóż by się wtedy zdało zanurzenie w wodzie? Świadectwo złożone ustnie również spełniłoby to zadanie! Faktycznie takie ustne składanie świadectwa miało miejsce w pierwotnym Kościele – i często ma dziś jeszcze – przed zanurzeniem. Nie ma chyba nic piękniejszego i bardziej wzruszającego, jak świadectwo o zbawczej mocy Jezusa słyszane z ust chrzczonego, zanim wejdzie do wody.
b) Chrzest nie jest potrzebny do zbawienia. Jeżeli nie zostaniemy zbawieni przez osobiste spotkanie Jezusa Chrystusa przed chrztem, to doświadczenie uczy, że potem o wiele trudniej jest doprowadzić do spotkania z Nim. Wezwanie do chrztu skierowane jest do wierzących i żąda od nich posłuszeństwa. Jeżeli nie zostaliśmy zbawieni przedtem, to chrzest nas ani nie zbawi, ani nie dopomoże do zbawienia.
c) Chrzest nie ma nic wspólnego z obmywaniami. Jedyne miejsce w Piśmie, które mogłoby dać powód do przypuszczeń, że ma, znajduje się w Dziejach Apostolskich 22,16. Jeżeli jednak przeczytamy ten werset dokładnie, zrozumiemy, iż grzechy nie zostają obmyte przez chrzest, ale przez „wezwanie imienia Jego” (por. Dzieje Apostolskie 2,21; I List Piotra 3,21 i nast.). Ponadto istnieją dwa dalsze poważne zarzuty przemawiające przeciwko poglądowi, że takie oczyszczenie następuje lub jest symbolizowane przez chrzest. Po pierwsze, Pismo podaje tylko jeden środek, który może zmyć plamy grzechu: „Krew Jezusa Chrystusa, Syna Jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu” (I List Jana 1,7). Po drugie, jeżeli chrzest mógłby oczyszczać nas z grzechu, to z konieczności musiałby być powtarzany. W religiach pogańskich chrzest był również znany, ale tym właśnie odróżniał się od chrztu chrześcijańskiego, że stanowił akt poświęcania albo oczyszczania splamionych, podczas gdy chrzest chrześcijański jest początkiem naśladowania i jako taki nie może być nigdy powtórzony.
Zatem jakie znaczenie ma chrzczenie w wodzie?
Jest to zewnętrzny, symboliczny wyraz duchowego przeżycia. To symboliczne znaczenie jest równie proste i zrozumiałe, jak elementy wieczerzy Pańskiej – chleb i wino, które przedstawiają Jego Ciało i Krew. Woda, do której wchodzi chrzczony człowiek jest symbolem grobu. Duchowe znaczenie tego doskonale przedstawione jest w Liście do Rzymian roz. 6. Każdy, kto pragnie być ochrzczony, powinien modląc się przeczytać ten rozdział wielokrotnie, zanim przejdzie przez wodę.
Może nas to zdziwić, ale właśnie w naszych czasach czołowi mężowie Kościoła wystąpili w obronie opisanego powyżej biblijnego pojmowania chrztu. Na przykład w literaturze angielskiej, w znanym komentarzu Listu do Rzymian (Sanday i Headlam, „International Critical Commentary: Romans”, T. i T. Clark, wyd. 5, s. 153 i nast.), obaj autorzy – mimo, że są oddanymi zwolennikami Kościoła anglikańskiego – jako wybitni uczeni podają bezstronną interpretację Listu do Rzymian 6: Chrzest wyraża szereg symbolicznych czynności, które odpowiadają zbawczemu czynowi Chrystusa:
a) pogrążenie się w wodzie – śmierć;
b) zanurzenie – pogrzeb;
c) wynurzenie – zmartwychwstanie.
Z powodu swojej identyfikacji z Chrystusem (List do Galacjan 3,27; List do Filipian 3,10), chrześcijanin musi w obyczajowym i duchowym sensie dokonać tych wszystkich czynności. Jak Chrystus umierając na krzyżu przestał mieć jakąkolwiek styczność z grzechem (Księga Izajasza 53,5), tak chrześcijanin – zjednoczony w chrzcie z Chrystusem – raz na zawsze odchodzi od grzechu, aby prowadzić nowe, poświęcone Bogu życie. (Taki jest przynajmniej zamiar Boży, jakkolwiek by wyglądało urzeczywistnienie go przez nas). Wejście do wody oznacza przeto, że razem z Chrystusem umarliśmy dla grzechu (Wilder-Smith pisze: „Człowieka nie grzebie się po to, aby umarł, ale zostaje pogrzebany gdy umrze”). Gdy woda zamknie się nad naszą głową, jesteśmy wraz z Nim pogrzebani i udowadniamy tym samym, że umarliśmy grzechowi tak prawdziwie, jak prawdziwa była śmierć Chrystusa. Pociąga to za sobą zrobienie trzeciego kroku. Jak bowiem Chrystus Bożą mocą wzbudzony został z martwych, tak my mamy odtąd postępować jak ludzie, którym zaszczepione zostały nowe zasady życia. Trudno chyba o jaśniejszą interpretację chrztu.
Spośród niemieckich teologów wypowiedział się publicznie przeciwko tradycji chrzczenia dzieci przede wszystkim Karol Barth. W odczycie pt. „Nauka Kościoła o chrzcie” (odczyt został wygłoszony w Szwajcarii w 1943 r., a drukiem ukazał się w 1947 r. w wyd. Chr. Kaiser, Monachium, jako 4 zeszyt „Neue Folge” w cyklu „Theologische Existenz heute”. Przytoczone cytaty znajdują się na s. 29 i nast. oraz na s. 39), czytamy między innymi: „Obowiązująca dziś we wszystkich wielkich wyznaniach chrześcijańskich nauka o chrzcie (…) ma w tym miejscu nie tylko lukę, ale po prostu dziurę. Będąca w zwyczaju praktyka chrztu, która opiera się na tej obowiązującej nauce jest samowolą. Ani egzegetycznie, ani rzeczowo nie można udowodnić, że ten, kto ma być ochrzczony zgodnie z przepisami chrześcijańskiego chrztu, może być tylko stroną bierną. Przeciwnie – zarówno egzegetycznie, jak i rzeczowo można wykazać, że jest on w tym działaniu aktywny, że w jakimkolwiek jest wieku nie może jednak być infans (słowo łacińskie określające małe dziecko; znaczy również niemy, bełkoczący). (…) W księgach NT nikt nie jest przynoszony do chrztu, tylko przychodzi sam. (…) dla takich którzy jeszcze nie zadają pytań i nie mogą prosić o odpowiedź (…) nie widzimy w stosowanym tu porządku (…) miejsca. To, że Jezus w Ewangelii Mateusza 19,13 i nast. kazał przyprowadzać do siebie dzieci, modlił się nad nimi i wkładał na nie ręce oraz że w Ewangelii Mateusza 21,15 i nast. chętnie słuchał uwielbiających pieśni „z ust niemowląt i ssących” jest dowodem, że faktycznie Królestwo Jego jest większe niż Jego Kościół, ale nie stanowi właśnie dowodu, że te dzieci należy chrzcić bez spytania ich…”.
Odnośnie „jednej wątłej nici, której można by się może uchwycić uzasadniając chrzest dzieci na podstawie NT (i to z trudnością!)”, a mianowicie odnośnie relacji o chrzczeniu całych „domów”, Barth stawia pytanie: „Należy zwrócić uwagę na widoczne również w tych miejscach Pisma niewzruszenie stałe następstwo wydarzeń: zwiastowanie Słowa – wiara – chrzest, i należy zastanowić się czy rzeczywiście można trzymać się tej nici?”. Karol Barth widzi jasno, że wraz z zaniechaniem chrzczenia dzieci przestałby istnieć narodowy i państwowy Kościół, i w związku z tym przytacza uwagę Lutra na ten temat: gdyby zamiast przynoszenia do chrztu trzeba było iść do chrztu, nie mielibyśmy już chyba zbyt wielu ochrzczonych.
Chrzest jest publicznym wyznaniem, którego każdy z trzech kolejnych etapów ma swoje specjalne znaczenie: pogrążenie się w wodzie jest świadectwem, że przez wiarę w Chrystusa umarliśmy i tym samym zerwaliśmy całkowicie z grzeszną przeszłością i z tym światem. Zanurzenie jest świadectwem, że przez chrzest pogrzebani jesteśmy z Chrystusem w śmierć (List do Rzymian 6,4). Wynurzenie z wody jest świadectwem, że przez wiarę zmartwychwstaliśmy z Chrystusem i od tej chwili chcemy w myśl tego wyznania przez łaskę Jego „nowe życie prowadzić” (właśnie jako „narodzeni na nowo”).
Należy tu słusznie spytać, jak można przeżyć w pełni takie doświadczenie, jeżeli chrztu dokonujemy przez pokropienie. Zmieniając ten porządek zniekształcamy symbol! A zresztą, w stosunku do chrztu tak samo nie możemy sobie pozwolić na swobodną interpretację, jak w stosunku do symboliki wieczerzy Pańskiej.

VI. Kilka dalszych pytań
a) Kto ma chrzcić?
Jest to nieistotne, jeżeli tylko osoba ta jest wierzącym i ochrzczonym chrześcijaninem. Interesujące, że jak możemy zauważyć – apostołowie rzadko chrzcili sami. Woleli tę służbę pozostawiać innym (I List do Koryntian 1,14 i nast.; Dzieje Apostolskie 10,43; Ewangelia Jana 4,2), aby nie dopuścić do wrażenia, że warunkiem wykonywania tej służby jest posiadanie szczególnego daru.
b) Czy istnieje szczególna potrzeba szybkiego udzielania chrztu, czy też powinien on być poprzedzony nauczaniem?
W pierwotnym zborze wyglądało to jeszcze tak, że ci, którzy przyszli do wiary chrzczeni byli bez zwłoki na podstawie tego, że przyjęli Chrystusa. Jednakże z powodu rozpowszechniania Ewangelii wśród pogańskich narodów bardzo prędko powstała konieczność uprzedniego nauczania. Na podstawie doświadczeń działalności misyjnej okazało się, że nawet dzisiaj jest rzeczą niezwykle ważną, aby poganie, którzy uwierzyli, przechodzili dłuższy czas próby (nawet przez dwa lata), zanim zostaną ochrzczeni; jednakże, jak już powiedzieliśmy, Pismo tak nie uczy. Wszelako gdy chrześcijanin przezwyciężył siebie, doszedł do nieograniczonego posłuszeństwa serca i poznał prawdziwe znaczenie oraz konieczność uczynienia tego kroku, to właściwie nie ma szczególnego pośpiechu z chrztem. Chciałoby się nieomal powiedzieć, że lepiej jest popełnić błąd przygotowując się „zbyt gruntownie” do chrztu w szczerej modlitwie niż pójść za chwilowym impulsem. (Rzeczywiście, kto nie jest gotów do całkowitego posłuszeństwa albo sądzi, że można by o tym dyskutować, temu zagraża niebezpieczeństwo zasmucenia Bożego Ducha Świętego).
c) Czy wierzący, którzy jako małe dzieci zostali już raz „ochrzczeni” przez pokropienie, mają ochrzcić się „ponownie”?
Z całą pewnością tak! Nic nie może zastąpić zanurzenia w wodzie „w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”, gdyż tylko taki chrzest jest prawdziwym chrztem chrześcijańskim. W Dziejach Apostolskich 19,3 i nast. czytamy o takim wypadku. Mowa tam jest o kilku uczniach, którzy byli już ochrzczeni „chrztem Janowym”, jednakże gdy uwierzyli w Jezusa Chrystusa „zostali ochrzczeni w imię Pana Jezusa”. Przeczytaj świadectwo apostoła Pawła w Dziejach Apostolskich 22,12-16!
Oprac. K. M.

Wpłat można również dokonywać poprzez poniższy formularz

Darowizna

image_pdfimage_print

Chrześcijańska Misja Ewangeliczna"FILEO"

„Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki – Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie” Ewangelia Jana 14,16-17

Leave a Reply

%d bloggers like this: