BĄDŹ WZOREM

„Niechaj cię nikt nie lekceważy z powodu młodego wieku; ale bądź dla wierzących wzorem w postępowaniu, w miłości, w wierze, w czystości.”
(I List do Tymoteusza 4,12)

Najpierw uzgodnijmy jaki ten tekst ma być, bo tu czegoś brakuje. W oryginałach i w innych tłumaczeniach jest jedno słowo, które prawdopodobnie opuściła drukarnia, a nie tłumacze. Powinno być tak: „Bądź dla wierzących wzorem w mowie, w postępowaniu” itd. Opuszczono jedno słowo „w mowie”. Kto natomiast posługuje się starym tłumaczeniem tzn. „Biblią Gdańską” to znów ma jedno słowo za dużo, którego nie potrzeba, bo w oryginałach podstawowych tego nie ma, a mianowicie, słowo „w duchu”, pisane małą literą.
Tak ten wiersz powinien brzmieć: „Niechaj cię nikt nie lekceważy z powodu młodego wieku; ale bądź dla wierzących wzorem w mowie, w postępowaniu, w miłości, w wierze, w czystości”. Jest tu 5 rzeczowników: mowa, postępowanie, miłość, wiara i czystość.
Chciałbym skoncentrować się nie tylko na tym jednym haśle „bądź wzorem”, ale raczej cały ten wiersz rozważyć.
Najpierw to negatywne: „Niechaj cię nikt nie lekceważy z powodu młodego wieku”. Gdy ten werset czytamy, to wydaje nam się, że apostoł Paweł pisał do bardzo młodziutkiego Tymoteusza. Niejeden sobie wyobraża, że Tymoteusz miał wtedy 18 lub 20 lat. Może dla niektórych będzie zaskoczeniem, gdy powiem, że wtedy, gdy Paweł pisał do Tymoteusza ten list i pisał, żeby z powodu młodego wieku nikt go nie lekceważył, to Tymoteusz miał chyba co najmniej 32 lata, a być może miał 37 albo 38. Czyli wcale nie był taki młodziutki. A mimo to apostoł Paweł napisał do niego o młodym wieku. Dlaczego? Musimy sobie uświadomić, że Tymoteusz w tym czasie sprawował takie funkcje, które sprawują najstarsi bracia; mianowicie funkcje koordynacji pracy kilku zborów, i był swego rodzaju nadzorcą nad przełożonymi różnych zborów, był pewnego rodzaju doradcą, a przy tym wszystkim ewangelistą i nauczycielem. Jeśli to weźmiemy pod uwagę, to możemy powiedzieć, że naprawdę Tymoteusz był młody – biorąc pod uwagę zajmowane stanowisko. Ale apostoł Paweł uznał, że on się nadaje. Dlaczego? Bo przede wszystkim on nie był młody duchowo. Dowiadujemy się z Listu do Tymoteusza, że babcia Loida była wierząca, matka Eunika też była wierząca. I babcia i matka zaszczepiły Tymoteuszowi prawdy biblijne od najwcześniejszej młodości.
Kto zna historię i biografię Spurgeona to może wie o tym, że Spurgeon miał 18 lat, a był już przełożonym wielkiego zboru. Miał 18 lat, duchowo nie był jeszcze stary, ale tak się złożyło, że już w tak wczesnym wieku zaczął pełnić poważne funkcje i zdał na tym stanowisku egzamin.
Gdy siebie porównamy do tych ludzi, do Tymoteusza i Spurgeona, to pytamy się: czy dorośliśmy już do jakiejś funkcji?
Z praktyki wiem, że nieraz gdy zachęcamy jakąś osobę liczącą np. dwadzieścia kilka lat do jakiejś pracy, np. w Szkole Niedzielnej i ta osoba podejmuje się tej pracy, to wtedy dopiero się okazuje, że właściwie nie jest do tej pracy przygotowana. Już wiele razy słyszałem, że osoba dwudziestokilkuletnia mi mówi: właściwie ja nic nie umiem. Ma tym dzieciom opowiadać proste rzeczy, a ona mówi: „ja właściwie jeszcze nic nie wiem”. I teraz należałoby postawić pytanie: coś ty tych dwadzieścia kilka lat życia robił? Coś ty robił? Jeśli przez tyle lat nie nauczyłeś się nawet tego, aby małym dzieciom coś opowiedzieć. To jest tragedia dzisiejszych czasów, że my wiele rzeczy zaczynamy za późno. Za późno!
Na kursie dla pracowników Szkół Niedzielnych odważyłem się powiedzieć, że ewangelizację dzieci czasem zaczynamy o 40 lat za późno. Bo na 20 lat przed narodzeniem się dziecka już musimy ewangelizować ojca i matkę, a oni z kolei mają pracować nad swoim dzieckiem. A my często ewangelizujemy młodego człowieka, gdy ma lat 20 i potem tak trudno z tym nawróceniem. Jesteśmy o 40 lat spóźnieni.
To samo bywa w pracy. My jesteśmy – przynajmniej w znacznym procencie – powołani do tego, aby jakąś pracę w Królestwie Bożym wykonywać. Boję się, że 90% wierzących opóźniło się z tym przygotowaniem do pracy. Mówię to z doświadczenia. To co już powinniśmy przeżyć i znać mając lat 15, to przeżywamy i uczymy się, gdy mamy lat 30. A to wszystko jest już jak widać – za późno. Dlatego rozważany przez nas werset i cały urywek od 12 do 16 wiersza, zachęca nas do tego, abyśmy nad rolą jak najwcześniej zaczynali pracować, bo nasze życie jest króciutkie. Jak my będziemy gotowi do służby, gdy będziemy mieć 40 lat – to będzie trochę za późno!
Apostoł Paweł mówi: „Niechaj cię nikt nie lekceważy z powodu młodego wieku”. Wyobrażam sobie Tymoteusza, jako bardzo niepozornego i skromnie wyglądającego człowieka. Na dodatek człowieka chorowitego i o tym dowiadujemy się z listów apostolskich; „dla częstych chorób twoich…”, „dla niedomagań żołądka używaj po trosze wina” – pisał do niego apostoł Paweł. Dlatego, że on był niepozorny i jeszcze chorowity, to ludzie może nim tak troszeczkę gardzili, trochę go lekceważyli. Bo jak przyjdzie człowiek taki dorodny, mający 1,90 m wzrostu, o szerokich barach, o potężnym głosie, to taki człowiek zdobywa sobie trochę respektu. Ale w sprawach życia duchowego nie to się liczy.
Pamiętamy Samuela. Wielki Boży człowiek. Został posłany do domu Jessego, aby powołać na króla jednego z jego synów. Czym się kierował? Właśnie tą postawą, szerokimi barami, dostojną figurą; to Samuelowi imponowało. A tymczasem Pan Bóg wybrał Dawida, który z tych wszystkich synów wyglądał najskromniej.
Dlatego nie popełniajmy w naszym życiu tego błędu, który popełnił Samuel i który często popełniamy, że ludzi oceniamy według ich zewnętrznego wyglądu i postawy, głosu, a niektórzy potrafią nadrabiać miną. Np. ktoś zna 10 słów po angielsku, ale zaczyna ostro mówić, tak, że ludzie gotowi wierzyć, że on naprawdę umie po angielsku. Dlaczego czasem lekceważymy młodych ludzi? Odważę się powiedzieć, że my starsi również lekceważymy. Dlaczego? Często dlatego, że młodzi ludzie dają nam podstawę do lekceważenia ich. Zauważyłem, że jeśli młody człowiek jest stateczny, ułożony, poprawnie żyje i poprawnie się zachowuje, to się go nie lekceważy, a nawet przeciwnie, stawia się go często za wzór. Od tego właśnie, czy młodzi będą się odpowiednio zachowywać, zależy czy ich będą lekceważyć, czy nie.
Jakie są główne błędy lub niedostatki młodych ludzi? Pierwszy – brak doświadczenia. Jeszcze krótko żyje taki człowiek i jeszcze nie ma doświadczenia. Doświadczenie przychodzi z latami. Druga rzecz, która trochę z tym w parze idzie – brak wiedzy. Im dłużej żyjemy, tym właściwie więcej wiemy, przynajmniej do pewnego stopnia. A młody człowiek jeszcze tej wiedzy ma troszkę za mało. To też powoduje, że go troszkę lekceważymy. Potem młody człowiek ma trochę mało mądrości życiowej. To idzie w parze z wiedzą i doświadczeniem. Człowiek już uważa się za dorosłego, za dojrzałego, a tymczasem jeszcze nim nie jest. Praktyka wykazuje, że dopiero około 30 lat, człowiek dojrzewa, dopiero się orientuje w świecie. A człowiek mający 20 lat nie orientuje się w świecie. Jeszcze mu wiele brak. Gdybyśmy niejednego z młodych wyrwali ze środowiska i kazali żyć samodzielnym życiem, to by nie umieli. Wstać młody człowiek nie umie, niektórego trzeba 6-7 razy budzić, bo nie umie wstać. Takiej prostej rzeczy nie umie.
Młodzi ludzie mają pewne niedociągnięcia i dlatego ich się nieraz trochę lekceważy. Do takich rzeczy, które są słabą stroną młodych ludzi, należy niestety lenistwo. Czy widzieliście młodego człowieka w domu, który by powiedział: „Mamo, ja pójdę zakupy robić, mamo, ja przyniosę węgla, mamo ja pozamiatam, ja umyję podłogę”. To są wyjątki. Przeważnie matka 10 razy mówi, ojciec 5 razy mówi, a czasem musi karę zastosować, zanim człowiek się do jakiejś roboty weźmie. A jak małą pracę zrobi, to mu się wydaje, że dokonał takiego wielkiego dzieła, jak zbudowanie piramidy. Więc człowiek ma to w naturze, że jest leniwy, ale niestety nie tylko młody, młody przede wszystkim, ale często i starszy.
Jeden misjonarz miał wykłady dla innych misjonarzy i zrobił ankietę. Zapytał ilu misjonarzy modli się dziennie więcej niż 15 minut? Okazało się, że tylko znikomy procent misjonarzy! A wszyscy inni modlili się mniej niż 15 minut na dobę, chociaż byli misjonarzami. A wszyscy twierdzą, że podstawą wszelkiego życia duchowego jest modlitwa. Dlaczego się nie modlili dłużej niż 15 minut? Bo byli na to za leniwi. Za leniwi. My też jesteśmy za leniwi i wiele rzeczy nie robimy.
Jednym z takich niedomagań, które też pokutuje wśród młodych ludzi, jest brak subordynacji. My wolimy rozkazywać niż słuchać. Popatrzcie na dzieci na podwórzu jak się bawią. 5-cioletni brzdąc już rozkazuje 4,5-letniemu, bo jest o pół roku starszy. To jest w naturze naszej. Lubimy rozkazywać, a nie lubimy słuchać, ale kto chce rozkazywać, musi się najpierw nauczyć słuchać. Taka jest droga biblijna, taka droga jest w pedagogice.
Młodzi mają jeszcze jeden mankament, mianowicie: tzw. „słomiany zapał”. Gdy się powie: kto to zrobi? To 100 rąk się dźwiga. A jak trzeba robić, to trudno 2 ręce znaleźć. Zapalają się a potem ich nie ma. Słomiany zapał! To właściwe mankamenty młodych ludzi powodują, że się ich często lekceważy.
Ale czy tak musi być? Jeśli młody człowiek nie ma tych mankamentów, a przeciwnie ma te cnoty, które są przeciwstawieństwem tych niedomagań, to wtedy jest ceniony i poważany. I to działa na obcych ludzi. Gdy na cmentarzu przemawia młody człowiek, poważnie, o życiu wiecznym, to ludzie to łatwiej przyjmują. A jak przemawia starszy człowiek, no to on sam już jest nad grobem, to „musi” tak mówić. To działa. Młodość działa na ludzi pod każdym względem. Dlatego chciejmy jako młodzi ludzie w tym kierunku się kierować, żeby jednak działać na ludzi.
Teraz trochę zajmiemy się tym 12-tym wersetem z punktu widzenia poszczególnych pojęć. Tu jest napisane: „Bądź dla wierzących wzorem”. Po grecku jest użyty czasownik „ginu”. Ginu – to znaczy „stań się”, stań się dla wierzących wzorem. Czyli, jeżeli nie byłeś jeszcze, to się nim stań. I to z pomocą Bożą można przeprowadzić. Jeżeli nie jestem, to mogę się stać albo zostać. Tu w języku greckim słowo „wzór” brzmi „typos”. „Typos” może znaczyć między innymi: „odcisk pieczęci”. Jak jest pieczęć, to odcisk to jest to samo, co na pieczęci. My mamy być odciskiem takiej pieczęci, którą jest sam Pan Jezus, sam Duch Święty. Inne znaczenia słowa „typos” są następujące: odbicie, odbitka, obraz, posąg, statua, wzór, model, norma, charakter, typ, rodzaj, cecha, tekst, treść, zwłaszcza treść dokumentu, treść listu. Gdy to wszystko zsumujemy, to widzimy, że wymagania pod naszym adresem są bardzo daleko idące. Pamiętajmy, że jest napisane w jednym miejscu, w Liście do Koryntian, że mamy być listami, które wszyscy czytają. Otóż chodzi o treść naszego życia, ona musi być taka, że jest dla innych wzorem, jest przykładem. Ale możemy być wzorem pod jednym warunkiem. Musimy najpierw stać się chrześcijanami. Jak będziemy tylko troszkę wygładzeni chrześcijaństwem, troszkę polakierowani, a w istocie będzie w nas tkwił stary człowiek, to na wiele nam się to nie przyda. Dzisiejsze wychowanie chrześcijańskie a nawet nauka religii idzie właśnie w różnych Kościołach po tej linii, aby człowieka troszkę wychować. Aby człowieka tą glazurą zewnętrzną troszkę posmarować, chociaż treść wewnętrzna pozostaje ta sama.
Słowo Boże nas uczy, że mamy od czasu do czasu doświadczać, czy naprawdę jesteśmy w wierze. Czy to, co mamy, czy to nie jest taka tylko zewnętrzna politura. A jak wygląda chrześcijanin, to uczy cały Nowy Testament, a szczególnie I List Jana.
Słowo „chrześcijanin” pochodzi od słowa Chrystus. Paweł krótko to streścił w Liście do Kolosan: dla chrześcijanina Chrystus jest wszystkim. Jeżeli ktoś jest ochrzczony, przystępuje do Wieczerzy Pańskiej, jest członkiem zboru, ale dla niego jest ważniejszą rzeczą powieść niż Biblia, gazeta niż Biblia, plotki aniżeli modlitwa, ma czas po 3-4 godziny na inne sprawy nie związane z Bogiem, a na Boże – nie ma i twierdzi, że ma za dużo zajęć, to jest to dowód, że w jego życiu jest coś nie w porządku.
Na jednym z naszych spotkań było takie pytanie: co robić, aby zachęcić młodzież do większego czytania Biblii? Jeden brat tak powiedział: Jeżeli ktoś miłuje Pana Jezusa, to go nie trzeba zachęcać do czytania Biblii, bo to jest list osoby, która mnie najbardziej miłuje i którą z kolei ja najbardziej miłuję. Bardzo poważnie można to potraktować i przyjąć jako miernik: jeżeli ktoś nie miłuje Biblii, nie jest chrześcijaninem. Odważę się tak powiedzieć. Przecież Biblia to jest to Słowo, które mnie w społeczność z Bogiem, z Panem Jezusem wprowadza. To jest ta Księga, która jest ważniejsza niż wszystkie encyklopedie i książki świata razem wziąwszy. Jeżeli ta Biblia mi jest obojętna, to jest wątpliwe, czy jestem chrześcijaninem. To samo jeżeli człowiek się nie modli, albo tylko „odbębni” półminutową modlitwę rano i podobną modlitwę wieczorem. To jest wątpliwe, czy to jest chrześcijanin. Chrześcijanin szuka społeczności z Bogiem. Przecież Pan Jezus szuka społeczności z nami. A my jesteśmy takimi nędznymi istotami, jakoż daleko więcej my mamy szukać społeczności z Nim.
Dlatego Paweł przypomina Tymoteuszowi te ważne rzeczy. Powiada: ludzie będą na ciebie patrzeć. Teraz ty bądź dla nich wzorem. Czego? Tu jest napisane – bądź wzorem dla wierzących, ale po grecku jest trochę inaczej napisane. Po grecku jest powiedziane: „ginu ala tipos, ginu piston”, tzn. twoje życie ma być reprezentatywnym życiem chrześcijan wierzących (tipos ton piston – wzór ogółu ludzi wierzących – to jest pierwsze poprawne tłumaczenie), a dopiero w dalszej kolejności możemy powiedzieć, że mamy być wzorem dla wierzących, bo mamy być wzorem przede wszystkim dla świata. I jeżeli świat nie widzi we mnie tego wzoru, to powiada: tacy są wszyscy.
A potem Paweł w szczególności wymienia pewne rzeczy. Na pierwszym miejscu jest powiedziane: ,,w mowie”.
Bądź wzorem w mowie. Zastanawiałem się kiedyś, czym my, wierzący ludzie najbardziej grzeszymy? Doszedłem do wniosku, że dwa grzechy popełniamy najczęściej: na pierwszym miejscu grzechy zaniechania. Nie wiem czemu to przypisać, że w naszej świadomości się jakoś ułożyło, że grzechem jest to, co my robimy źle. Jak ukradnę, to jest grzech. Jak zabiję, to jest grzech. Ale Słowo Boże powiada, że jeżeli ja czegoś nie zrobię, a powinienem zrobić, to jest grzech. Znamy słowo Jakuba: „Kto więc umie dobrze czynić, a nie czyni, dopuszcza się grzechu” (List Jakuba 4,17). Jeżeli pod tym kątem widzenia będziemy swoje życie analizować, to dojdziemy do wniosku, że to jest grzech podstawowy naszego życia. Że nie robimy tego, co do nas należy. A na drugim miejscu, najbardziej grzeszymy w mowie. Jakub powiada, że jeżeli ktoś w mowie jest poprawny, to jest człowiekiem doskonałym. My grzeszymy strasznie dużo w mowie. Dlatego Słowo Boże językowi poświęca bardzo wiele miejsca. Jakub np. porównuje to z lasem, który został podpalony. Przecież to później trudno ugasić, co nagrzeszymy w mówieniu.
Pan Jezus mówi, że nasza natura jest taka: widzimy w oku bliźniego źdźbło, a nie widzimy belki w swoim własnym oku. I odpowiednio mówimy. Bo tacy jesteśmy, lubimy bardzo szybko o kimś coś złego mówić. Słowo Boże uczy nas: starajcie się, abyście w mowie byli wzorami. Znów to słówko „logos” – mowa, ma w języku greckim dziesiątki znaczeń. Ja tylko niektóre przytoczę: słowo, mowa, wypowiedź, wyrażanie się, przemówienie, myślenie, rozumowanie, myśl, treść, mądrość Boża, dialog, rozmowa. A więc masę różnych rzeczy. Pan Jezus został nazwany Logosem, mową, Słowem. To jest to pierwsze.
Druga rzecz: Bądź wzorem w postępowaniu. Jak cię widzą, tak cię piszą – jest takie przysłowie. Często słyszę, że np. to nie jest ważne, jak my wyglądamy, tylko ważne jest to, co jest w naszym sercu. Często to słyszę. Ale te rzeczy idą w parze. Jeżeli moje serce jest w porządku, to ja odpowiednio wyglądam. Spotykałem się z wypowiedziami poważnych braci, którzy mówili, że chrześcijanina trzeba nawet po chodzie poznać. On się różni od świata. Wyobraźcie sobie, że za kazalnicę stanie jakiś człowiek, który wygląda jak beatles, ma jeszcze spodenki specjalnie poszarpane, niechlujny, nieumyty, jeszcze w rozchełstanej koszuli i bez marynarki. Czy by pozwolili go za kazalnicę postawić, żeby do was mówił? Wygląd dużo mówi. A przecież, gdy człowieka spotykamy, to pierwsza ocena jest, tego co widzimy. Nieraz sąd wydajemy zaraz po tym jak człowieka zobaczymy. To jest ważne. A Biblia bardzo wiele szczegółów na ten temat mówi, jak mamy wyglądać. Jedną z tragedii dzisiejszego świata jest to, że dzieci Boże chcą wyglądać jak dzieci tego świata. Chcą, świadomie. To jest źle. Musimy się kierować dyrektywami Słowa Bożego. Zwłaszcza obserwując chrześcijańską młodzież dochodzimy do tego wniosku. Dlaczego tak się dzieje? Bo nie respektujemy wskazówek Słowa Bożego. Nie chcę wchodzić w szczegóły, bo na to potrzeba dużo czasu, ale to jest poważne zagadnienie. Jak cię widzą, tak cię piszą. Jeżeli jesteś chrześcijaninem, musisz po chrześcijańsku wyglądać.
Bądź wzorem w postępowaniu. To słowo „postępowanie” po grecku brzmi „anastrofe”. Znów tu jest kilka znaczeń: tryb, sposób życia, obcowania, zachowywanie się, zajęcie, nawet przebywanie w jakimś miejscu, to miejsce przebywania, siedziba, nawet czas. To wszystko jest „anastrofe”. Pytanie, czy życzylibyśmy sobie być w pewnym miejscu, gdyby Pan Jezus przyszedł. To jest ważne gdzie przebywamy. Jest ważne jak czas spędzamy, na co go zużywamy. Przecież zdamy rachunek z naszego czasu. To jest pewien kapitał, który nam został dany do dyspozycji. A okres młodości, to jest szczególnie okres nauki. Ja nie uważam, że człowiek jest chrześcijaninem, jeśli w szkole się obija. Chrześcijanin musi się dobrze uczyć albo nie jest chrześcijaninem. Dla mnie te sprawy są jasne, bo wynikają ze Słowa Bożego. Jeżeli ktoś ściąga, to jest kłamstwo, to jest oszustwo. Nie może mieć miejsca takie zachowanie.
Tak samo chrześcijanin musi dobrze pracować. Nie może się w zakładzie pracy obijać. W Biblii jest wyraźnie powiedziane, że musimy tak pracować, jakbyśmy to robili dla samego Jezusa. „Cokolwiek czynicie, z duszy czyńcie jako dla Pana, a nie dla ludzi” (List do Kolosan 3,23). Jeżeli ktoś się obija w pracy, albo jeżeli nie uczy się w szkole, to wielki znak zapytania, czy to jest chrześcijanin. Musisz być wzorem we wszystkim, a więc i w nauce, w zachowaniu. Czyli jak jakiś uczeń bierze udział w wagarach, to pytanie, czy to jest chrześcijanin. Słowo Boże te rzeczy bardzo jasno stawia.
Dalej apostoł Paweł mówi: Bądź wzorem w miłości. Gdy czytamy Biblię, to się dowiadujemy, że miłość jest największą rzeczą we wszechświecie. Uderza nas to, że gdy Pan Jezus rozmawiał z Piotrem po zmartwychwstaniu, to się go pytał: „Piotrze, czy ty mnie miłujesz?” Trzy razy się go o to pyta i trzy razy Piotr odpowiada. Z tego fragmentu i z innych jeszcze dowiadujemy się, że najważniejsza kwalifikacja w służbie Bożej – to miłość. Są inne ważne rzeczy, ale najważniejsza jest miłość! Jeżeli ktoś nie miłuje dzieci, niech nie idzie do Szkoły Niedzielnej uczyć. Trzeba miłować dzieci, a nie traktować jak natrętne muchy.
Dlaczego Paweł tak wysoko cenił Tymoteusza? W Liście do Filipian 2,20 mamy takie słowo od Pawła o Tymoteuszu: „albowiem nie mam drugiego takiego, który by się tak szczerze troszczył o was”.
Znam wiele młodych małżeństw i patrzę jak oni żyją. Pracują od rana do nocy, aby jak najprędzej się urządzić, jak najwięcej zarobić. Kupują drogie meble, inny drogi sprzęt i starają się jak najszybciej wszystko mieć. Ale kosztem czego? Kosztem życia duchowego. Tych ludzi przeważnie w Zborze nie ma, a usprawiedliwiają się przy tym pracą. A jeszcze jak mają dzieci, to tym bardziej ich nie ma. Biblii nie czytają, bo mówią: jak będę miał czas, w przyszłości, jak się urządzę, to już będę poważnie czytał Biblię i będę jakąś służbę wykonywał. Tak wygląda ich życie. I do nich Paweł by tak powiedział, jak w tym fragmencie: „Wszyscy inni szukają swego, a nie tego, co jest Chrystusa Jezusa” (List do Filipian 2,21). Niestety, tak jest często.
Dałby Pan tę łaskę, ażeby o nas mógł powiedzieć inaczej! My szukajmy tego, co jest Pana Jezusa Chrystusa, a później dopiero swoich rzeczy.
Następnie Paweł mówi: Bądź wzorem w wierze, po grecku „pistis”. Znów to słowo „wiara” w Nowym Testamencie ma kilka znaczeń. Wiara oznacza ten akt, którym przyjmujemy zbawienie. W ewangelizacyjnych wersetach wszędzie jest napisane, że zbawienie przyjmujemy wiarą. „Wierz, a będziesz zbawiony”. Ale wiara też oznacza ufność, zaufanie. Zaufaliśmy, że Pan Jezus wszystko w naszym życiu poprowadzi. Wiara, np. w liście Judy, może oznaczać podstawowe zasady wierzenia. Te istotne podstawy chrześcijańskiego wierzenia też są w Biblii nazwane wiarą. A u Jana idzie to tak daleko, że on wiarę utożsamia z wiedzą. Mówi: wiemy, wiemy. Wiara poszła już tak daleko, że już wie, że jest tak, a nie inaczej. To jest ten wyższy stopień wiary. W języku greckim słowo „pistis” oznacza również rzetelność, uczciwość. Tego od nas się wymaga. Musimy rzetelni być i uczciwi. To jest pojęcie bardzo szerokie i tego pojęcia używa apostoł Paweł pod adresem Tymoteusza. Bądź przykładem w wierze.
I ostatnie: Bądź wzorem w czystości. Po grecku „harmeia”. Tu chodzi nie tylko o moralną czystość, ale chodzi także i o czystość zamiarów, czystość intencji, czystość charakteru. To jest coś pięknego. Przecież jest powiedziane w 5 rozdziale listu do Efezjan, że Pan Jezus dążył do tego, aby swoją Oblubienicę, swój Kościół doprowadzić do takiego stanu, żeby był bez zmazy, bez zmarszczki, czysty, krystaliczny. Tak Pan Bóg nad nami pracuje. To jest cudowna rzecz, gdy my pracujemy i nie mamy jakichś interesów w tej pracy. Apostoł Piotr, gdy mówi o duszpasterzach, to mówi, że duszpasterze nie śmią myśleć o zysku. Oni muszą pracować z miłości do Chrystusa, bezinteresownie. To powinno i nas cechować. Nie liczenie na jakiś zysk, na jakieś korzyści osobiste, ale z miłości, bezinteresownie.
W świecie przyjęło się nazywać miłością to, co jest po prostu popędem płciowym. To nam nieraz zaciemnia sprawę. Bo mamy, praktycznie rzecz biorąc, 4 rodzaje miłości: Po pierwsze: cielesna (sexus – po łacinie), to popęd płciowy; po drugie: eros, tu chodzi o sprawy wyższego rzędu, o to, że patrzymy na cechy charakteru danego człowieka; po trzecie: filia – najlepiej to przetłumaczyć: przyjaźń; i wreszcie to najważniejsze, ostatnie: agape – to jest Boża miłość.
Apostoł Paweł używa tego czwartego określenia. To, co od Boga pochodzi, co jest najtrwalsze, najpewniejsze. Te inne rzeczy przemijają i są nieraz nawet śliskie. W tej właśnie miłości mamy trwać i być w tym też wzorem. Niedobrą jest rzeczą, gdy w nasze szeregi wkrada się za dużo z frywolności (jeżeli tak to można nazwać) tego świata. Jest wiele rzeczy, które w świecie są przyjęte, że tak trzeba się zachować, bo nie wypada inaczej, a my zauważamy, że nasi wierzący ludzie zachowują się podobnie. Wierzącym się wydaje, że wszystko wolno. To doprowadza do pewnej frywolności i do pewnych wypaczeń, nawet na tle współżycia jednej płci z drugą. To są rzeczy niedopuszczalne. To powoduje, że w oczach świata, nieraz jesteśmy jak świat. Oni mówią: to jest wszystko jedno, czy zbór, czy świat.
Dałby Pan tej łaski, abyśmy na tym odcinku jakieś większe zwycięstwa odnieśli! Dlatego chciejmy to zalecenie stosować. Bądźmy wzorem w czystości. Zachowujmy pewien dystans, świętość, poważne podejście do tych zagadnień, a wtedy i świat będzie nas należycie oceniał. Świat oczekuje od nas moralności. Dlatego chciejmy na tym odcinku szczególnie prosić Pana o zwycięstwo, o łaskę, żebyśmy zdali egzamin. Żebyśmy rzeczywiście pod każdym względem byli wzorem.
J. M.

Wpłat można również dokonywać poprzez poniższy formularz

Darowizna

image_pdfimage_print

Chrześcijańska Misja Ewangeliczna"FILEO"

„Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki – Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie” Ewangelia Jana 14,16-17

Leave a Reply

%d bloggers like this: