JAK CZYTAĆ PISMO ŚWIĘTE?

„Błogosławiony ten, który czyta, i ci, którzy słuchają” (Objawienie Jana 1,3).

„Albowiem ktokolwiek czyni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten jest moim bratem i siostrą, i matką” (Ewangelia Mateusza 12,50).

Wśród wierzących spotykamy wiele różnych sposobów czytania Słowa Bożego. Jedni najchętniej i najczęściej czytają Psalmy, jako najbardziej widocznie odpowiadające ich osobistym, zarówno wewnętrznym jak i zewnętrznym, przeżyciom. Inni czytają tylko Nowy Testament, uważając Stary Testament za zbyt trudny do zrozumienia. Jedni czytają najczęściej specjalne ulubione przez siebie miejsca, drudzy zaś uważają za najbardziej błogosławiony sposób czytanie tych miejsc, na których się Biblia otworzy. Są tacy, którzy czytają tylko rano lub tylko wieczorem, a są i tacy, którzy czytają w samotności, inni zaś znowu poprzestają na czytaniu w czasie zgromadzeń.

Czytanie Słowa Bożego jest najbardziej podstawowym zagadnieniem życia chrześcijańskiego. Posłuchajmy więc tego, co mówią o tej sprawie doświadczeni w służbie Pańskiej:

Jasno musimy uświadomić sobie cel, dla którego pragniemy czytać Słowo Boże. Właściwym celem zagłębienia się w Pismo Święte nie jest wzbogacenie naszego umysłu, a więc zdobycie jedynie pewnej sumy wiadomości, ale spotkanie się z Chrystusem i poznanie naszego Zbawiciela. A więc: nie wiedza o Chrystusie, ale poznanie Chrystusa. Aby ugasić pragnienie nie wystarcza wiedzieć dużo o tym czym jest woda, ale trzeba się jej napić. Aby zostać uleczonym nie dość jest czytać o lekarzu, ale trzeba przyjść do niego i posłusznie poddać się jego radom i zaleceniom. A więc czytać musimy Słowo Boże, aby poznać wolę Pana Jezusa Chrystusa i Jego Samego. Podajemy kilka rad dla czytających Ewangelię. Rad wypróbowanych przez wielu głęboko duchowo ugruntowanych braci.

1. Czytaj  Ewangelię wytrwale. Nie tylko pod wpływem nastroju, który przecież łatwo mija. Daleko cenniejszy i trwalszy będzie nastrój wynikający z czytania niż czytanie wynikające z nastroju. Przywyknij do czytania bez oczekiwania na nastrój czy specjalnie silnie odczuwaną potrzebę. Czytaj tak jak się odżywiasz, oddychasz, pijesz wodę. Wykonując te czynności dla zachowania zdrowia i życia nie liczysz się z nastrojami.

2. Czytaj  już  rano. W cichej rannej porze, gdy jeszcze do duszy twej nie wtargnął zgiełk dnia, otwórz ją dla promieni światła, zanurz ją w cudownym źródle wiecznego Słowa – odetchnij głęboko czystą atmosferą Bożą. Tylko w porannej porze świadomości naszej mogą być udostępnione pewne szczyty, z których daleko wzrok sięgnąć może. Rano więc już uzbrój się w miecz Ducha, jak nazywa Słowo Boże apostoł Paweł (List do Efezjan 6,17). Bez miecza nie rozpoczynaj dnia, a nie dziw się odnoszonym ranom i porażkom, gdy czynisz inaczej. Niejeden już czytając Ewangelię w specjalnie ciężkich doświadczeniach odnosił wrażenie, że z ciemnego i pełnego zaduchu zamknięcia wychodzi do ogrodu pełnego kwiatów. Jakże to dobrze i miło przebywać od rana wśród kwiatów, błyszczących jeszcze od rosy, jakże radośnie dotknąć się Tego, który pasie między liliami (Pieśń na Pieśniami 2,16); na początku już dnia zwrócić się duszą  ku Temu, który jest słońcem naszej duszy. Pamiętajmy też, że dla Izraela w jego wędrówce po pustyni manna spadała z rana i tylko wówczas ten niebiański pokarm można było zbierać. Podobnie i teraz ludzie wierzący świadczą, iż zupełnie inaczej przeżywa się dzień rozpoczęty czytaniem Słowa Bożego.

3. Czytaj osobiście. Oznacza to czytanie z zastosowaniem przeczytanego tekstu do samego siebie. Żywy, osobisty udział w czytaniu powinien spowodować możność postawienia siebie samego w położeniu każdego człowieka, o którym mówi Ewangelia. Celnik bijący się w piersi i wołający: „Boże! bądź miłościw mnie grzesznemu” – oto właśnie ja. Niedaleko celnika stoi faryzeusz z miną wyrażającą zadowolenie z samego siebie – czyż to właśnie nie ja sam? Niechże duchowo przypadniemy do stóp Chrystusa, jak owa wszetecznica polewając Jego nogi łzami, a głowę wonnościami. Judasz sprzedający Chrystusa – czyż to nie ja także, o Panie? Oto Piotr w noc pokuszenia grzejący się przy cudzym ogniu i zapierający się swego Nauczyciela. I to też ja. A oto ci, którzy już doświadczyli na sobie siły Ewangelii, przebaczenia i wolności od grzechu, pokoju… Czyż nie stosuje się i to także do mnie?

4. Czytaj Ewangelię czynem – jak powiedział pewien święty mąż. Ewangelia to Księga z natury swojej kształtująca duszę i życie, a nie jedynie księga opisowa. Przemawia ona w formie wielu przykazań, nakazów, wezwań, jak np.: szukajcie, módlcie się, pokutujcie, pójdźcie, przebaczajcie, miłujcie itp. Dlatego też prawdę Ewangelii poznawać można przede wszystkim czynem i osobistym doświadczeniem. W przeciwnym razie czytanie będzie martwą i nudną czynnością. Czyż nie byłoby to nudnym czytać na przykład książkę  o sztuce pływania, studiować ją a nawet uczyć się na pamięć całych stron, ale ani razu nie zanurzyć się w wodzie, aby odczuć i poznać radość i pożytek pływania. „Kto chce czynić wolę Ojca, ten pozna czy ta nauka jest z Boga” –  powiedział Jezus Chrystus.

5. „Złoty wiersz”. Wielką korzyścią jest dla nas zapamiętanie jakiegoś wersetu, który specjalnie okazał się bliski naszej duszy w ten poranek i którego moc najbardziej odczuliśmy. Wśród wierzących taki werset jest często nazywany „złotym wierszem”. Na przykład dzisiejszego poranka przeczytaliśmy wiersz: „Nie bój się, tylko wierz”. Jak wiele momentów przygnębienia rozprasza i odpędza ten wiersz, gdy się staje naszym mieczem i jak drogie i kosztowne się staje to Słowo w Biblii. Stopniowo więc będę umiał na pamięć podstawowe prawdy Pisma Świętego, wzbogacając się tą mądrością. Moc i niezmienność tych prawd, doświadczona w ogniu prób życiowych, prowadzi do tego, że Pismo  Święte staje się Słowem żywym, żywą Księgą o życiu człowieka z Bogiem. „Złotego wiersza” powinniśmy się nauczyć dlatego też na pamięć, aby nie skazić jego treści i piękna. Każdy z nas już dożył poznania pewnych prawd Bożych, niektóre wiersze Ewangelii stały się naszą duchową własnością. Wiele pozostałych jeszcze nie zostało przez nas przeżytych – stanie się to w przyszłości. Ale pamiętajmy jedno: jeśli Pana pytamy – On nam odpowie na pewno. Przypomnijmy sobie, jak to Pan Jezus opowiadał ludowi o Królestwie Bożym podając te prawdy w formie szeregu przypowieści (Ewangelia Mateusza 13 rozdział). Gdy uczniowie nie zrozumieli pierwszej przypowieści o siewcy – Pan dokładnie im wytłumaczył nie tylko jej istotny sens, ale i powód dla którego użył tej formy podania prawdy Bożej. Dał im klucz do zrozumienia szeregu dalszych przypowieści i gdy ich potem zapytał: „Zrozumieliście to wszystko? Odpowiedzieli mu: Tak. A On rzekł do nich: Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem Królestwa Niebios, podobny jest do gospodarza, który dobywa ze swego skarbca nowe i stare rzeczy” (wersety 51-52).

Serce człowieka wierzącego staje się skarbcem przeżyć z Bogiem  i świadectw o Nim. Ci, którzy usługują słowem, mają jedynie podać to, co jest im od Pana dane. A wziąć to mają ze skarbca, który napełnia Duch Boży. Są tam stare i nowe rzeczy, stare i nowe przeżycia. Dzieci Boże mają być szafarzami,  i to wiernymi szafarzami własności Pańskiej. Dlatego też właśnie jest ważne nauczenie się na pamięć, przyswojenie sobie „złotego wiersza”, a to dla zachowania jego piękna i treści.

6. Czytaj z modlitwą. Prawie każda próba pełnego wykonania przeczytanego tekstu – uwypukla naszą słabość i to właśnie doświadczenie  tym bardziej wiedzie i wieść powinno nas do modlitwy. Ale nie tylko świadomość potrzeby, lecz samo pragnienie obcowania z Ideałem, z Bogiem – pobudza nas do modlitwy do Niego. I ta poranna „chwila z Bogiem” będzie prawdziwym wzajemnym obcowaniem. Przez Swoje Słowo Bóg przemawia do nas, przez modlitwę zaś my mówimy do Niego. Najlepiej rozumiemy książkę, której autor jest nam znany. Bóg, który przez Ducha Świętego natchnął spisujących księgi Biblii, otwiera nam umysł do zrozumienia Pism.

Czytać z modlitwą oznacza niekoniecznie wylewanie przed Panem naszych życzeń w słowach, ale oznacza to raczej czytanie bogobojne, z chęcią słuchania głosu Pańskiego tak, jak uczeń słucha umiłowanego Nauczyciela. A przecież przed nami Nauczyciel świata. I czyż nie jest najwłaściwszym miejscem każdego z nas, nawet najmądrzejszego – miejsce u Jego stóp? Naśladujmy w tym jedną z Jego uczennic, Marię, która siedziała u nóg Jezusa i słuchała Jego słów. A przecież uczynić to może nie tylko wierzący, ale i ten, który dopiero szuka i przeczuwa tylko, że Chrystus jest Prawdą.

Przy takim więc stosunku, nie my będziemy krytykować Słowo, lecz ono będzie osądzać nas. Nie będziemy mierzyć Chrystusa swoją miarą, ale raczej swoje życie według Jego miary. Nie będziemy podporządkowywać słów Jezusa naszym myślom, lecz właśnie swoje myśli Słowu Pańskiemu. My uniżymy się przed Prawdą, a nie odwrotnie.

7. Czytaj właśnie Ewangelię, to jest błogą wieść, Dobrą Nowinę. Pożywaj ją, czerp z niej. Wydobądź ją jak perłę z głębin jeszcze dla ciebie ciemnych, pełnych tajemniczego mroku dla twojego, ledwie rozbudzonego poznania. Poznawaj z dnia na dzień tę radosną wieść nie tylko o tym, co powinieneś, a przede wszystkim o tym, co możesz. Niech w duszę wyziębłą i mroczną wleją się słoneczne, jasne i ciepłe prawdy o tym, jak miłuje cię Bóg, jakim ty możesz być w Nim i przez Niego – szczęśliwym, silnym i rozumnym dzieckiem Bożym.

8. Czytaj o Chrystusie. Przyjmij do serca i na swoją własność Jego obraz, bo to właśnie jest celem czytania, a nawet celem życia. Ja chcę, ja powinienem i – o radości – ja jestem wezwany. Ja mogę stać się przez Jego łaski i moc podobny do Niego. Kiedyś w zupełności „…będziemy do niego podobni, gdyż ujrzymy go takim, jakim jest” (I List Jana 3,2).

I już zetknięcie się mojej duszy w cichej, porannej porze z obrazem Chrystusa, wywołuje na zasadzie prawa odbicie – pragnienie Ideału, szlachetne upodobania, pragnienie upodobnienia się do Jego obrazu. I stopniowo przekształci On i rozjaśni wszystko, co ciemne w duszy, która wówczas skłoni się do Jego stóp z okrzykiem Tomasza: ,,Pan mój i Bóg mój” lub też zaczniemy wołać, jak pewien niewierzący student, w przerażeniu wzywający Boga: „Boże, jeśli jesteś, ratuj mnie” –  i uratował go Pan, a to dla życia wiecznego.

Pan jest z nami; a jeśli jest – mamy Jego obraz zawsze mieć przed oczami. „Mam zawsze Pana przed sobą, gdy On jest po prawicy mojej, nie zachwieję się” (Psalm 16,8). Mamy Go widzieć i kierować się w naszym życiu zasadą, iż rozstrzygającym dla naszego postępowania powinno być widzenie tego, co Pan uczyniłby lub chciał, aby było uczynione w takim przypadku. Poznając coraz lepiej Pana, zmieniamy się; jak mówi Słowo: „My wszyscy tedy, z odsłoniętym obliczem, oglądając jak w zwierciadle chwałę Pana, zostajemy przemienieni  w ten sam obraz, z chwały w chwałę, jak to sprawia Pan, który jest Duchem”  (II List do Koryntian 3,18). A w wyniku takiego obcowania będziemy mogli powiedzieć i innym wraz z apostołem Janem: „…co słyszeliśmy, co oczami naszymi widzieliśmy, na co patrzyliśmy i czego ręce nasze dotykały, o Słowie żywota… to i wam zwiastujemy, abyście i wy społeczność z nami mieli. A społeczność nasza jest społecznością z Ojcem i z Synem Jego, Jezusem Chrystusem” (I List Jana 1,1.3).

W.M.

Darowizna

image_pdfimage_print

Chrześcijańska Misja Ewangeliczna"FILEO"

„Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki – Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie” Ewangelia Jana 14,16-17

Leave a Reply

%d bloggers like this: