MIĘDZY ANNASZEM A PIŁATEM

„Wtedy oddział żołnierzy i dowódca, i słudzy żydowscy pojmali Jezusa i związali go. I zaprowadzili najpierw do Annasza… I odesłał go Annasz związanego do arcykapłana Kaifasza… Prowadzili więc Jezusa od Kaifasza    na zamek; a było rano; ale sami nie weszli na zamek, aby się nie skalać, by móc spożyć wieczerzę paschalną” (Ewangelia Jana 18,12.13.24.28).

W ostatnim tygodniu Swego ziemskiego życia Jezus znalazł się  w wyjątkowej sytuacji. Zresztą to dziwnie nieprzychylne ustosunkowanie otoczenia towarzyszyło Mu przez całe życie, a teraz jedynie dochodziło do punktu kulminacyjnego. Jak to się stało?

Religijny Annasz

Przytoczony na początku tekst biblijny mówi, że zaraz po aresztowaniu zaprowadzono Jezusa do Annasza. Dlaczego właśnie do Annasza, a nie na przykład do urzędującego arcykapłana Kaifasza?

Z braku własnego przywódcy politycznego wzrastała u Żydów po niewoli babilońskiej rola przywódcy religijnego czyli arcykapłana. Najpierw było to stanowisko dziedziczne, później rządzący ustanawiali arcykapłanów według własnego uznania. I tak w 6. roku po Chrystusie cesarz rzymski Kwiryniusz mianował na stanowisko arcykapłana Annasza. Chociaż był on arcykapłanem tylko 9 lat, to jednak później funkcję tę sprawowali jego synowie i zięć Kaifasz. A więc wszędzie tam, gdzie Ewangelie mówią o arcykapłanach, prócz Kaifasza zawsze był jego teść Annasz – sprężyna wszelkich poczynań i decydujący głos przy podejmowaniu każdej decyzji. Oto jego krótka  charakterystyka:

„Był to nie tylko jeden z najzdolniejszych polityków żydowskich tego okresu o filo-rzymskiej orientacji, co wpłynęło na jego wybór przez Kwiryniusza, ale również człowiek bez skrupułów, rozporządzający olbrzymimi bogactwami, zapewniającymi jemu i jego rodzinie decydujące wpływy w narodzie na długie lata. Źródłem tych bogactw był handel świątynny, czego echa przechowały się w literaturze rabinistycznej. Wspomniane są tam tzw. bazary synów Annasza, mieszczące się początkowo na Górze Oliwnej, a później w najbliższym sąsiedztwie świątyni. Sprzedawano w nich głównie zwierzęta i ptactwo nadające się do ofiar świątynnych, które w Prawie mojżeszowym musiały odpowiadać określonym warunkom. Jeśli się ma na uwadze liczbę pielgrzymów i ofiar składanych w świątyni, to nie trudno zdać sobie sprawę, jak wielkie dochody zapewniało to tej arcykapłańskiej rodzinie. A ta tworzyła po prostu dynastię Annanidów w ostatnich dziesięcioleciach przed zburzeniem świątyni, dynastię – dodajmy – wspominaną z pogardą przez tradycję rabinistyczną z powodu denuncjacji politycznych, intryg i nadużyć wszelkiego rodzaju. Cena gołębi i synogarlic ofiarnych była podobno w Jerozolimie niewspółmiernie wysoka,co wywoływało głośne narzekania pielgrzymów. Annasz nie liczył się wszakże z tymi głosami niezadowolenia. Widocznie w działalności swojej odznaczał się niemałą chytrością, jeśli pisma rabinistyczne wspominają o „syku wężowym” jego rodu. Bo też niepodobna nie przyznać Annaszowi szczególnych uzdolnień dyplomatycznych, które mu pozwoliły ustalić wpływy swego rodu w trudnym okresie politycznym Palestyny, i to na długie lata. Można śmiało powiedzieć, że w Palestynie wieku pierwszego po Chrystusie nie działo się nic wbrew woli Annanidów”.

A więc mimo zejścia ze sceny Annasz w rzeczywistości nadawał ton życiu religijnemu. Był faktycznym władcą świątyni i najwyższym autorytetem religijnym. Jako saduceusz nie wierzył w zmartwychwstanie i życie pozagrobowe, był więc w pełnym tego słowa znaczeniu materialistą. Nie wahał się przed morderstwem, byleby utrzymać swoje wpływy i środki materialne. Wykorzystując religijne i narodowe uczucia ludu, niby bronił depozytu jego wiary, chociaż sam tej wiary nie podzielał. Wykorzystując sytuację raz bronił tego ludu przed jego okupantem, potem zaś stawał po stronie tego okupanta (Ewangelia Jana 19,15). Był wcielonym demonem władzy przykrytym płaszczykiem religijności.

Tego typu religijność dobrze jest nam znana. Przez wieki na dobre zadomowiła się ona również w kościołach uchodzących za chrześcijańskie. Jest to religijność stale domagająca się władzy, dóbr materialnych, licząca się tylko z doczesnością i stąd dążąca do wygód życiowych, nie rozumiejąca czym jest odrodzenie serca, przebaczenie, naśladowanie Pana Jezusa w codziennym życiu i upodabnianie się do Niego w swoim charakterze i stylu życia. Jeżeli ktoś nazwałby to mądrością życiową, to jest to mądrość przyziemna, zmysłowa, demoniczna (List Jakuba 3,15), mądrość Annasza skazującego Jezusa na krzyż Golgoty.

Niewierzący Piłat

Gdy w 6. roku po Chrystusie Archelaus, syn Heroda Wielkiego, został przez cesarza rzymskiego złożony z urzędu, Judea, Idumea i Samaria zostały oddane pod zarząd namiestników rzymskich zwanych prokuratorami (dwaj bracia Archelausa utrzymali się na swoich tronach jako tetrarchowie: Antypas – Galilea i Perea i Filip – Paneas, Trachonityda, Batanea).

Piłat był piątym z kolei prokuratorem rzymskim rezydującym w Jerozolimie. Niewiele wiemy o jego pochodzeniu czy przekonaniach religijnych. W czasie sprawowania swojej funkcji (w latach 26-35) kilka razy popadał w zatarg z Żydami. Na pewno nie był postacią pozytywną, gdyż reprezentował rzymski styl życia i panowania.

Jednak w opisach ewangelicznych Piłat nie jawi się nam jako człowiek przewrotny, chytry czy obłudny. Wszystkie te cechy raczej odnosiły się  do religijnych Żydów i dlatego w obecności ich przedstawicieli Jezus przeważnie milczał. Natomiast z Piłatem rozmawiał. Piłat szczerze zadawał pytania, gdyż zauważył w Jezusie coś zupełnie nowego w porównaniu z dyplomatyczną religijnością przywódców żydowskich. Nie widział w Nim swego wroga czy rywala. Spokój i zdecydowanie Jezusa wywarły pozytywny wpływ na Piłata, dlatego na przekór Żydom, a może nawet kierując się odrobiną ludzkiego współczucia, starał się uwolnić niewinnego więźnia. Jednak niestety, gdy arcykapłani sięgnęli do najcięższego zarzutu nielojalności wobec cesarza, Piłat ustąpił. I znowu może na przekór oskarżycielom czy też z sympatii do Jezusa, umieścił na krzyżu napis: „Jezus Nazareński, król żydowski” (Ewangelia Jana 19,19).

W pierwotnym chrześcijaństwie postać Piłata wzbudzała uczucie żalu, a nawet szacunku, zaś Kościół Koptyjski zaliczył Piłata i jego żonę Klaudię Prokulę w poczet swoich świętych.

Trudna  droga  Jezusa

Szczególny ból sprawiła Jezusowi postawa tłumu, ludzi zdezorientowanych, a później oszukanych. Przyszedł, aby im pomóc i dobrze się wśród nich czuł, mieli ze sobą wspólny język, ale nie zgodził się na ich warunki. Odwrócił się od ich patriotycznych zapędów, nie chciał zasiadać za jednym stołem z duchowieństwem pokroju Annasza. I nie tylko to, bo wyrzucając handlarzy ze świątyni całemu rodowi Annasza rzucił wyzwanie. Zamiast zaszyć się w galilejskich wioskach, coraz częściej przybywał do świątyni jerozolimskiej; zamiast nauczać wyłącznie przykładem własnego postępowania, coraz częściej otwierał usta i wypowiadał jakże bardzo kontrowersyjne stwierdzenia! Wzbudzał coraz większe uznanie, a jednocześnie coraz większy sprzeciw. Linia podziału między Jego zwolennikami i przeciwnikami zarysowywała się coraz wyraźniej. Arcykapłani obawiali się podziału narodu i przez to jego osłabienia w walce z obcą okupacją. Przy tym walcząc o interesy swego ludu mieli też na uwadze interes własny. Chodziło o utrzymanie się na stanowiskach i dalsze zwiększenie swojej fortuny. Dlatego mimo różnic dogmatycznych saduceusze i faryzeusze podali sobie ręce, ba – nawet stanęli    po stronie okupanta, byleby pozbyć się niebezpiecznego rodaka. Niebezpiecznego, bo domagającego się odnowy moralnej zarówno wśród świeckich jak i duchownych; wewnętrznego odnowienia przez nawrócenie do Boga i radykalne posłuszeństwo Jego Słowu. Ogół nie przyjął takiego programu odnowy moralnej. Nawet uczniowie nie bardzo orientowali się o co chodzi. Wszyscy mówili o sprawach bytowych, gospodarczych, politycznych i religijnych; fala tych zagadnień i ich pochłonęła. Zagubili się w gąszczu spraw doczesnych i nie potrafili odnaleźć własnej drogi, która – o zgrozo! – prowadziła na Golgotę.

Czy w okresie dzisiejszych napięć i zamieszania, jako naśladowcy Jezusa Chrystusa potrafimy odnaleźć tę drogę i wraz z nieliczną gromadką Jego wyznawców stanąć pod krzyżem Golgoty? Jest to droga poniżenia i pogardy, ale droga pewna, prowadząca do społeczności z naszym Zbawicielem. Jeżeli cierpimy razem z Nim, także razem z Nim zostaniemy uwielbieni.

K.W.

Darowizna

image_pdfimage_print

Chrześcijańska Misja Ewangeliczna"FILEO"

„Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki – Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie” Ewangelia Jana 14,16-17

Leave a Reply

%d bloggers like this: