JEGO GRÓB JEST PUSTY!

Okres Wielkanocy wprawia wierzących w stan szczególnie wzniosłej radości. Dlatego właściwe jest zadać sobie pytanie: skąd ta radość, jakie jest jej źródło? Niech mi będzie wolno wyrazić nadzieję, że radość z okazji Zmartwychwstania Pańskiego przeżywana w naszych domach nie wynika z tradycyjnego, bezdusznego i rutynowego obchodzenia kolejnej zborowej uroczystości i że wielkanocna radość jest głębsza i nieporównywalna do emocji, jakie przeżywa uczestnik urodzinowego przyjęcia u krewnych. Radość, o której piszę, wzbudzana jest przez Ducha Świętego, a odnaleźć ją można pod warstwą powierzchownej religijności, często w wyniku zadania sobie trudu żmudnego  i samodzielnego przemyślenia prawdy o Zmartwychwstaniu i jego skutkach. Żyjemy przecież około dwóch tysięcy lat od tamtych wydarzeń, dlatego jeśli nawet ktoś w pełni świadomie nie czerpie ze źródła radości Zmartwychwstania, to intuicyjnie wyczuwa głębię zawartą w słowach: Alleluja, Pan Zmartwychwstał!

Zachęcam do zadania sobie trudu poszukania odpowiedzi na pytanie: jaki związek ma Zmartwychwstanie ze mną? Zdaję sobie sprawę z tego, że tempo życia codziennego nie sprzyja refleksji, a już na pewno komplikowaniu sobie życia pytaniami z dziedziny „dlaczego”. Przytłoczeni sprawami domagającymi się załatwienia i poczuciem rosnącego zakresu powinności, niechętnie dajemy się namówić na luksus zastanawiania się nad najbardziej oczywistymi pytaniami. One zawsze sprawiają najwięcej kłopotów. Wymagają koncentracji i… szczerości. Refleksji nie sprzyja rytm i gwar życia rodzinnego czy pokusa „czaru”, jaki roztacza srebrny ekran, który ze złośliwą przewrotnością satyra kradnie czas, tak bardzo potrzebny dla medytacji, dając w zamian niesmak przeżuwanych plew. Może więc czas świąt stworzy okazję do oderwania się od codzienności, aby poszukać odpowiedzi na pytanie o znaczenie i sens przesłania Wielkanocy?

Zmartwychwstanie

Sam fakt Zmartwychwstania jest trudny dla intelektu, a już na pewno przekracza zakres naszego doświadczenia. Jest to główny powód, dla którego „oświeceni” odrzucają prawdę Zmartwychwstania. Czy ma ona z tego powodu pozostać jedynie w sferze wiary? Nie, bo też jest to niemożliwe! Wiara bez dowodu i poznania przestaje stanowić fenomen nazywany wiarą. Wiara nie jest i nie może być przeciwstawiana wiedzy, nie jest niespójna z intelektem. Ktokolwiek próbuje prawdę wiary oddzielić od władz poznawczych, stawia się w opozycji do słów Jezusa: „poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi” (Ewangelia Jana 8,32). Bez refleksji i argumentu prawdy wiara staje się fanatyzmem lub chorobliwą skłonnością do naiwności.

Jak się to stało, że Jezus wstał z grobu pomimo zadania Mu bestialskich psychicznych i fizycznych tortur, po zawieszeniu Go na krzyżu i straszliwej agonii, przebiciu Jego boku włócznią dla upewnienia się o Jego zgonie? Okazało się, że cyniczni naśmiewcy, którzy przechodzili obok miejsca kaźni i urągali wiszącemu (Ewangelia Mateusza 27,39-44) byli w błędzie. On Siebie uratował, wstał z grobu! Jego grób jest pusty! Z perspektywy czasu widać, jak urągający Jezusowi ludzie zostali ośmieszeni Jego triumfalnym Zmartwychwstaniem. W takim samym stopniu ośmiesza się dzisiaj każdy, kto pod wpływem uprzedzeń kpi z prawdy pustego grobu. Uprzedzenie lub zła wola, które poprzedzają rzetelne badania tego, co działo się w Wielką Noc, prowadzą wprost w szeregi ludzi urągających pod Krzyżem. W tym samym tłumie znajduje się też każdy, kto przyjmuje prawdę Zmartwychwstania, aby na nowo odkryć tkwiące w nim niewyczerpalne źródło radości. Po prześledzeniu zdarzeń wielkanocnych okaże się, że istnieje szeroki wachlarz argumentów i dowodów na to, że pusty grób Jezusa mógł oznaczać tylko jedno – Zmartwychwstanie! Nie chcę tu przedstawiać dowodów Zmartwychwstania, ponieważ nie jest to przedmiotem moich rozważań. Nie chcę ponadto powielać argumentów prezentowanych w literaturze. W tym artykule chciałbym się ograniczyć do jednego dowodu Zmartwychwstania, którym jest powołanie i istnienie Kościoła oraz doszukać się przyczyn, dlaczego Zmartwychwstanie jest powodem do radości.

Rezultat  Zmartwychwstania

Istnienie Kościoła jest przede wszystkim dowodem historyczności Jezusa i historyczności Jego Zmartwychwstania. Jest też dowodem na istnienie Kościoła w sensie duchowym, dzięki pomocy otrzymanej od Zmartwychwstałego.

Apostołowie zaczęli głosić prawdę o pustym grobie w Jerozolimie, czyli w mieście, w którym najłatwiej ją można było porównać z rzeczywistością. Rozpowszechnianie faktów nieprawdziwych dałoby wrogom okazję do udowodnienia kłamstwa podawanego przez uczniów Pańskich. Władze mogły wystawić ciało Jezusa na widok publiczny i byłby to ostatni dzień istnienia zboru w Jerozolimie i Kościoła jako takiego. Ówczesne władze nie były w stanie tego udowodnić! Dlaczego?

Niezwykła radość chrześcijan spowodowana Zmartwychwstaniem stała się (z ludzkiego punktu widzenia) siłą motoryczną ich nieustępliwości wobec nacisków i zakazów „przemawiania i nauczania” w imię (Zmartwychwstałego) Jezusa (Dzieje Apostolskie 4,18; por. 2,32; 3,15.26; 4,10). On żyje i co więcej – dalej działa. Po Zmartwychwstaniu oddelegował ich do głoszenia ewangelii (Ewangelia Mateusza 28,18-20) dokładnie tak samo, jak przed ukrzyżowaniem. Czy mogli więc przestraszyć się swoich wrogów i zamilknąć? Władzom bardzo zależało na „uspokojeniu” apostołów. Gdyby mieli jakiekolwiek możliwości skompromitowania prawdy głoszonej przez rodzący się Kościół, nie omieszkaliby z tego skorzystać (por. Dzieje Apostolskie 4,2 – kapłani, dowódca straży świątynnej oraz saduceusze byli… oburzeni, że apostołowie nauczają lud   i głoszą Zmartwychwstanie umarłych w Jezusie). Władze nie miały też wpływu – bo i nie mogły – na powstrzymanie równie ważnego zdarzenia, choć innej natury: na zesłanie Ducha Świętego, które stało się widzialnym i konkretnym następstwem Zmartwychwstania, inicjującym istnienie Kościoła. To Zmartwychwstały kazał przelęknionym i zrezygnowanym po ukrzyżowaniu ich Mistrza uczniom (por. np. uczniowie na drodze do Emaus, Ewangelia Łukasza 24,13-35) pozostać w Jerozolimie wbrew temu, co Galilejczykom mógłby nakazywać zdrowy rozsądek czy instynkt samozachowawczy. Oni niezłomnie trwali w tym mieście, ponieważ w czasie jednej z chrystofanii otrzymali nakaz: „…pozostańcie w mieście, aż zostaniecie przyobleczeni mocą z wysokości…” (Ewangelia Łukasza 24,49; por. Dzieje Apostolskie 1,5; 2,1-13).

I tak ich wiara po wylaniu Ducha Świętego w dzień Pięćdziesiątnicy została oparta o argument historyczny fizykalny oraz podbudowana mocą z góry. Oba te nierozerwalne zdarzenia stanowią o prawdziwości, historyczności i trwałości Kościoła. Bez Zmartwychwstania Jezusa i wypływającego z niego zesłania Jego Ducha, zamiary i akty historycznego Jezusa stanowiące o założeniu Kościoła (tj. ustanowienie apostołów, głoszenie nauk… itp.) nie doszłyby do skutku.   Zmartwychwstanie i  zesłanie Ducha Świętego dały impuls do życia rodzącemu się Kościołowi. Zmartwychwstanie jest nie tylko przyczyną zaistnienia Kościoła, ale także warunkiem trwania. Gdyby nie było Zmartwychwstania, nie byłoby zesłania Ducha (Ewangelia Jana 16,7) i Kościół stałby się reliktem zabiegów i możliwości organizacyjnych apostołów w oparciu o wspomnienia nauki i czynów Jezusa z Nazaretu. Przede wszystkim nie posiadałby swego potężnego duchowego wymiaru.

Czy nie jest powodem do radości fakt, że żyjący, Zmartwychwstały Jezus jest wieczny? To właśnie jest przyczyną i warunkiem wieczności Kościoła. O istnieniu i trwaniu Kościoła nie decyduje fakt przynależności do niego ludzi czy liczba jego członków, lecz to, że Zmartwychwstały jest jego Głową. To wyróżnia Kościół od innych zbiorowości.

Ostateczną przyczyną istnienia i trwania Kościoła – jak powiedzieliśmy – jest Chrystus, który mocą Zmartwychwstania ubogaca boskimi darami (II List Piotra 1,3) każdego członka Kościoła (List do Galacjan 2,20) i dzięki temu umożliwia człowiekowi uczestnictwo w Kościele przez włączenie do niego (I List do Koryntian 12,18), jak do żywego organizmu. Symbolicznie manifestujemy to w chrzcie (List do Rzymian 6,3-5), aby żyć nowym jakościowo życiem (Ewangelia Jana 1,12) w nadziei Zmartwychwstania  i wiecznego życia (Dzieje Apostolskie 4,2; I List do Koryntian roz. 15). To, w jaki sposób obecność Zmartwychwstałego realizuje się w Kościele  i w każdym z wierzących, jest innym zagadnieniem i przekracza ramy tego artykułu.

Zmartwychwstanie pomimo tego, że wielu nie chce go uznać, jest FAKTEM. Jego konsekwencje trudno jest ogarnąć myślą, dotyczą one jednak każdego, kto wierzy. Warunkują wewnętrzną radość w doświadczaniu mocy Ducha Świętego.

Z.K.

Darowizna

image_pdfimage_print

Chrześcijańska Misja Ewangeliczna"FILEO"

„Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki – Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie” Ewangelia Jana 14,16-17

Leave a Reply

%d bloggers like this: