MOC ŁASKI BOŻEJ

„Również ja, gdy przyszedłem do was, bracia, nie przyszedłem z wyniosłością mowy lub mądrości, głosząc wam świadectwo Boże. Albowiem uznałem za właściwe nic innego nie umieć między wami, jak tylko Jezusa Chrystusa i to ukrzyżowanego” (I List do Koryntian 2,1-2).

Paweł, nawrócony prześladowca ludu Bożego, był religijnym człowiekiem i to według jedynej wówczas religii Jedynego prawdziwego Boga. I nie tylko to – był on też wysoko teologicznie wykształconym, gorliwym faryzeuszem i aktywnym działaczem i obrońcą wiary ojców. A jednak później, gdy go Bóg nawrócił i otworzył jego duchowe oczy, Paweł tę swoją wierność i gorliwość w Kościele – nazwał niewiarą! A więc kiedy Paweł się mylił – czy wtedy, gdy był gorliwym wyznawcą i funkcjonariuszem panującego Kościoła i prawdziwej religii ojców, czy też mylił się wówczas, gdy powiedział, że ten poprzedni okres jego życia był właściwie życiem w niewierze, a te wszystkie swoje ówczesne powody do chluby i wybitnego znaczenia uznał za śmiecie, za gnój, i jako takie odrzucił od siebie jako przeszkadzający mu ciężar, jednego już tylko pragnąc, jak mówi: „żeby zyskać Chrystusa i znaleźć się w nim… żeby poznać go i doznać mocy zmartwychwstania jego, i uczestniczyć w cierpieniach jego, stając się podobnym do niego w jego śmierci” (List do Filipian 3,8-10).

Nic mu nie pomogło w poznaniu Boga i Bożego zbawienia – ani pochodzenie, ani przynależność do najbardziej gorliwych wyznawców Zakonu Mojżeszowego, ani wykształcenie teologiczne i środowisko kapłańskie; nic mu nie pomogło nawet uznanie Jezusa za sekciarza i prześladowanie Jego wyznawców. Nic nie zaspokoiło serca Pawła. Serce ludzkie bowiem zaspokoić może tylko sam Bóg. Co więc się stało, że ten, który prześladował uczniów Jezusa, zaczął mówić o Jezusie jako o Zbawicielu? Dzieje Apostolskie i Listy Pawła dają wyczerpującą odpowiedź na to pytanie. Paweł według wszelkiego prawdopodobieństwa nie spotkał się osobiście z Panem Jezusem i Jego nauką; słowa i czyny znał najprawdopodobniej z opowiadań i wieści powtarzanych w środowisku faryzeuszów, pisarzy zakonnych i kapłanów, a więc w środowisku kościelnym. Środowisko to było jak najbardziej niechętnie usposobione do Pana Jezusa, a wiemy też, że w takim gronie nie ma miejsca na rzeczową i zgodną z prawdą ocenę myśli i słów osób prawdziwie i czysto pragnących objawienia prawdy i oddalenia nieczystości. Co z tego, że Pan Jezus mówił o Panu Bogu i nawoływał do nawrócenia się? Co z tego, że był czysty i święty i nic nie można Mu było zarzucić? Tym właśnie gorzej – Cieśla  z Nazaretu ośmielał się mówić zupełnie inaczej niż ci zawodowcy i fachowcy od religii, a że był czysty i święty, tym gorzej, bo bardzo to bolało w tym środowisku, które było powołane do świętości z urzędu w Kościele i znajomości Pisma, ale było dalekie od niej. Tym bardziej więc znienawidzony był Pan Jezus, że w Nim ludzie widzieli to, czego brakowało ludziom Kościoła – czyli czystości, świętości, znajomości Pisma Świętego i mocy Bożej. Dlatego tłumy szły za Jezusem. Tego zaś z zazdrości nie mogli ścierpieć kapłani, pisarze zakonni i funkcjonariusze kościelni. Stąd fałszywe sądy, stąd plotki, stąd nienawiść do Pana Jezusa.

Tym karmił się i Paweł, podzielając mniemanie swego środowiska o Panu Jezusie jako o niebezpiecznym sekciarzu i zwodzicielu, a nawet gorzej jeszcze, o czym wspominać nawet nie wypada.

Tak  więc, gdy ostatecznie nienawiść religijnych ludzi zabiła Jezusa na krzyżu Golgoty, mniemano – i Paweł też był tego zdania – że wystarczy ograniczyć oraz wyniszczyć pozostałych wyznawców zmarłego Jezusa,a wówczas wszystko będzie jak dawniej. I gdy w największym nasileniu prześladowania chrześcijan, Paweł spotkał Pana Jezusa – tylko Pan Bóg wie, co się działo w duszy tego gwałtownego i twardego działacza kościelnego. Tam, niedaleko bramy Damaszku, Paweł ujrzał Jezusa: „Kto jesteś, Panie?” –  pyta. „Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz” (Dzieje Apostolskie 9,5). A więc jednak Jezus żyje! Zabiliśmy Go, a jednak żyje i widać rany na rękach i nogach, skonał, a jednak żyje! Mówili wprawdzie, że zmartwychwstał, ale przecież to prości ludzie tak mówili, nikt z książąt, kapłanów, uczonych Zakonu w to nie wierzył. A jednak żyje, On – Jezus z Nazaretu! „Co mam czynić, Panie?” (Dzieje Apostolskie 22,10) – pyta pokornie Paweł, oślepionymi oczami nie widząc świata, ale za to widząc Pana, którego prześladował on, Paweł – a który teraz łaskawie mówi do niego, prześladowcy, i posyła go do tych właśnie chrześcijan, których Paweł miał więzić i zabijać, i teraz ma iść do nich, bo tam mu powiedzą, co ma dalej czynić. I uwierzył Paweł Panu Jezusowi i posłuchał Jego słowa. I stał się na zawsze uczniem, dzieckiem i niewolnikiem Jezusa.

Paweł nigdy nie żałował tej decyzji, nigdy nie cofnął się na drodze za Panem, choć tak wiele cierpień musiał doznać. I wiedział o tym, bo mu to Pan objawił na początku. „I wszystko uznaję za śmiecie, żeby zyskać Chrystusa” – napisał później (List do Filipian 3,8).

Paweł przyjął zbawienie i życie wieczne od Zmartwychwstałego Pana; pojął wówczas niewymowny dar zbawienia wyjednany przez Pana Jezusa na drzewie Krzyża. Sam na sobie doznał oczyszczającej i zbawiającej mocy Ukrzyżowanego Jezusa. Przekonał się, że ani wywody, ani dyskusje,ani kazania, ani uczuciowe stany wzruszenia przy słuchaniu Słowa Bożego,ani doznanie obrzędów kościelnych, ani nawet widzenie cudów – nie pomogą człowiekowi do zbawienia i pokoju z Bogiem. Bo on, Paweł wszystko to przeżywał razem z wieloma innymi. Był jedno ze swoim kościelnym otoczeniem, ale nie miał pokoju w sercu i pewności zbawienia. I wszystko to, do czego dążył, czego jego dusza potrzebowała i pragnęła, to otrzymał z przebitych rąk Ukrzyżowanego Jezusa. Z tą chwilą utracił jedność ze środowiskiem kościelnym, utracił jego szacunek, uznanie i swoją pozycję, ale to właśnie uznał za śmierć, gdy zyskał Chrystusa, gdy Jezus stał się Jego Panem i Pasterzem.

Co więc miał opowiadać w wielkim mieście Koryncie, pełnym świątyń różnych bogów i bogiń, pełnym nauki, umiejętności i wyrafinowanej kultury, a zarazem pełnym słynącej po świecie swawoli i rozpusty. „Nie przyszedłem z wyniosłością mowy”, starannie i umiejętnie ułożonymi kazaniami, nie przyszedłem z uczonymi i utartymi zwrotami, dowodami, wymyślonymi przypowieściami, ilustracjami i rozlicznymi cytatami znanych filozofów i literatów, ale przyszedłem z prostym świadectwem o tym, co Bóg mi uczynił: że stałem się zbawionym człowiekiem, a uczynił mnie nim właśnie Pan Jezus Chrystus, który dał się ukrzyżować za moje grzechy, za które tam, na krzyżu, zapłacił Swoją krwią i ciałem; i który zmartwychwstał i żyje, a tego ja jestem świadkiem, bo chociaż Go prześladowałem, ukazał mi się osobiście i dał mi życie wieczne; mój drogi Zbawiciel, Pan Jezus Chrystus!

Tak na nasz potoczny język można by przełożyć przytoczone na początku słowa Pawła. Jakże aktualne jest świadectwo Pawła i dzisiaj, gdy sytuacja w świecie religijnym jest bardzo podobna do tej, jaka była wówczas! Paweł mówił prosto i tego prostego świadectwa potrzeba w naszych czasach. I dlatego my je powtórzmy teraz za Pawłem: „Prawdziwa to mowa i w całej pełni przyjęcia godna, że Chrystus Jezus przyszedł na świat, aby zbawić grzeszników, z których ja jestem pierwszy. Ale dlatego miłosierdzia dostąpiłem, aby na mnie pierwszym Jezus Chrystus okazał wszelką cierpliwość dla przykładu tym, którzy mają weń uwierzyć ku żywotowi wiecznemu” (I List do Tymoteusza 1,15-16).

Drogi Czytelniku! Nawrócenie Pawła i jego wierne świadectwo o mocy miłosierdzia i łaski Ukrzyżowanego Jezusa, jest przykładem i zachętą dla tych, którzy będą słuchać świętej Ewangelii Chrystusowej i świadectwa apostołów, aby i oni byli zbawieni. Ja skorzystałem z łaski Ukrzyżowanego Pana i otrzymałem odpuszczenie grzechów i zbawienie, a Ty?

Pismo Święte mówi: „Każdy bowiem, kto wzywa imienia Pańskiego, zbawiony będzie” (List do Rzymian 10,13). Zawołaj dzisiaj, teraz, do Pana Jezusa, poproś Go o odpuszczenie Tobie grzechów i zbawienie! Poproś Ukrzyżowanego Pana o łaskę – a będziesz zbawiony!

brat Zdzisław

Darowizna

image_pdfimage_print

Chrześcijańska Misja Ewangeliczna"FILEO"

„Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki – Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie” Ewangelia Jana 14,16-17

Leave a Reply

%d bloggers like this: