DROGA DO NORMALNEGO ŻYCIA CHRZEŚCIJAŃSKIEGO

„Przynosicie to, co zrabowane, kulawe, chore i ofiarujecie. Czy mam łaskawie przyjąć to z waszej ręki? – mówi Pan”  (Księga Malachiasza 1,13b).

Okres, w którym żył prorok Malachiasz (ok. 500 r. p. Ch.) był w bardzo dużym stopniu podobny do naszych czasów i dlatego krótkie porównanie tych dwóch okresów może ustrzec nas przed błędami, jakie popełniali ludzie w tamtym okresie.

Po przeczytaniu zaledwie pierwszego rozdziału Księgi Malachiasza możemy zauważyć, jak bardzo zmienił się stosunek Izraelitów do Boga  w porównaniu z okresem, w którym szukali oblicza Bożego. Przestrzegali jeszcze wprawdzie nakazów jakie przekazał im Mojżesz, ale to wszystko było jedynie „odsłużeniem pańszczyzny” (wielkim ciężarem i mozołem – werset 1,13a), a nie służbą dla Boga jako Stwórcy i Pana.

Dlaczego i jak do tego doszło? Możemy powiedzieć: Czy to w ogóle jest możliwe? Tak, to jest możliwe i dzieje się tak zawsze, gdy człowiek patrzy na służbę dla Boga jako na obowiązek, a nie jak na przywilej. Patrząc na służbę jako na obowiązek dochodzimy do wniosku: „Jakiż to mozół”. Ileż to pochłania cennego czasu, który można by wykorzystać do innych celów. No, i sprawa najbardziej istotna. Mało tego, że należy ofiarować zwierzę, to jeszcze to najlepsze, bez skazy, to, które dla mnie ma największą wartość. O nie, tego już za wiele. Ostatecznie mogę ofiarować, ale to zwierzę, które nie nadaje się do mojego stada (kulawe, chore, ślepe) albo to, które jest zrabowane, które mnie nic nie kosztowało (1,13). Na więcej nie mogę sobie pozwolić. Są inni, którzy mają więcej ode mnie, niech oni ofiarują. Patrząc na służbę dla Boga jako na przywilej dochodzimy do zupełnie innego wniosku: Jakiż to wielki przywilej spotkał mnie jako człowieka, że mogę Panu złożyć ofiarę. Jakaż to wielka łaska dla mnie jako człowieka, że przez tę ofiarę mogę wyraźniej Bogu pokazać, ile hołdu i czci jest we mnie dla Niego i dla Jego osoby. Taki człowiek składając Bogu ofiarę całopalną chce Bogu powiedzieć: „Panie, tak jak to zwierzę jest  w całości poświęcone Tobie, tak ja chcę w całości należeć do Ciebie”. Człowiek traktujący służbę dla Boga jako przywilej powie bez zastanowienia: „Panie, jesteś godzien najlepszego zwierzęcia, jakie posiadam, tego, które dla mnie przedstawia największą wartość. Jesteś godzien tego, co najlepsze i najbardziej wartościowe we mnie, w moim życiu, w moim domu, w mojej zagrodzie,we wszystkim, cokolwiek posiadam”.

Dzięki Bogu za to, że w czasach proroka Malachiasza byli tacy ludzie, którzy składali czyste ofiary i spalali kadzidła, które były miłą wonnością przed obliczem Bożym (Księga Malachiasza 1,11). Tacy, którzy z radością ofiarowali to, co było dla nich najbardziej wartościowe.

Okres, w którym żył prorok Malachiasz był jednym z tragiczniejszych okresów w dziejach narodu izraelskiego, na czym więc może polegać podobieństwo tego okresu z okresem, w którym my żyjemy? Odpowiedź na to pytanie jest tak prosta, jak przykra: na tym, że ludzie przestali patrzeć na służbę Bogu jako na przywilej, a zaczęli patrzeć jak na obowiązek. „Czy ja muszę być zawsze na nabożeństwie, przecież beze mnie się obejdzie”. „Czy nie można by tego trochę zmienić lub dostosować do naszych czasów”. „Ja niestety nie mam czasu, jestem bardzo zajęty”. „Są inni, którzy mają więcej ode mnie”. „Jak sobie trochę ułożę życie”…

Czyż nie jest to okres, w którym żył prorok Malachiasz widziany w zwierciadle? A jednak są to wypowiedzi ludzi współcześnie żyjących. Chore, ślepe i kulawe zwierzęta obrazują to, co zbyteczne, to, co nie przedstawia większej wartości, to, czego bez większego wysiłku potrafimy się pozbyć. Mówiąc językiem współczesnym to: czas, którego mi trochę zbyło lub „udało się wygospodarować”, energia, której nie chciało mi się wykorzystać dla siebie, datek pieniężny, który nie zrobi uszczerbku w budżecie domowym oraz inne rzeczy, które nas absorbują tylko na tyle, na ile sami pozwolimy. To właśnie jest tragedią ewangelicznie wierzących Zborów. Ludzie, którzy mienią się być wierzącymi, przestali wierzyć w słowa samego Pana Jezusa: „Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane” (Ewangelia Mateusza 6,33). Jakże jestem Bogu wdzięczny za to,że słowa z Malachiasza 1,11 i w dzisiejszych czasach znalazły swoje odbicie: że i w naszych czasach składane są Bogu czyste i miłe ofiary! A miłą Bogu ofiarą jest całe nasze ciało poświęcone duchowej służbie dla Pana (List do Rzymian 12,1). Całe w zupełności, bez reszty jak ofiara całopalna, która była miłą wonnością przed obliczem Bożym. Czyli cały mój czas, moją energię, zapał, środki i możliwości jakie posiadam – dosłownie wszystko! Nie jako przykry obowiązek, ale jako przywilej z wdzięcznością dla Boga, za to, że wolno mi to uczynić dla Niego!

Dlaczego tak wiele przykrych rzeczy przyszło na naród, który był przecież narodem wybranym? Na to pytanie krótko, ale dobitnie odpowiada nam prorok Aggeusz. „Z powodu mojego domu, który leży w gruzach, podczas gdy każdy z was gorliwie krząta się koło własnego domu” (Księga Aggeusza 1,9).

„Nie błądźcie, Bóg się nie da z siebie naśmiewać; albowiem co człowiek sieje, to i żąć będzie. Bo kto sieje dla ciała swego, z ciała żąć będzie skażenie, a kto sieje dla Ducha, z Ducha żąć będzie żywot wieczny” (List do Galacjan 6,7-8). Pan Bóg w Swej wielkiej miłości chce uwolnić nas od pracy wyłącznie dla ciała, a przysposobić nas do pracy dla Ducha (z Ducha żywot wieczny).

Patrząc na te dwa bliźniaczo podobne do siebie okresy nasuwa się nam zasadnicze pytanie: Jakie jest wyjście z tej tragicznej sytuacji? O tym także Pan Bóg pamięta i już przez proroka Malachiasza daje nam odpowiedź: „Przynieście całą dziesięcinę do spichlerza, aby był zapas w moim domu, i w ten sposób wystawicie mnie na próbę! – mówi Pan Zastępów – czy wam nie otworzę okien niebieskich i nie wyleję na was błogosławieństwa ponad miarę (…) Wszystkie narody będą was nazywać szczęśliwymi, bo będziecie krajem uroczym – mówi Pan Zastępów” (Księga Malachiasza 3,10.12).

Oczywiście nie możemy dosłownie tego przenosić do naszych czasów.   W okresie zakonu człowiek musiał oddać dziesięcinę, czyli dziesiątą część wszystkich swoich dochodów z plonów, bydła, wina i oliwy, a w zamian za to otrzymywał Boże błogosławieństwo, które było wyrażone w obfitości plonów, urodzajności winnicy oraz płodności bydła. W okresie łaski możemy wszystko oddać w życiu doczesnym po to, żeby wszystko zyskać w życiu wiecznym. Nie znaczy to wcale, że mamy sprzedać swoje mieszkania czy inne niezbędne do życia rzeczy i stać się włóczęgami lub cierpiętnikami. Znaczy to jednak, że nie możemy ich zdobywać kosztem naszego duchowego życia, ponieważ Ojciec nasz wie, że tego wszystkiego potrzebujemy (Ewangelia Mateusza 6,32). Bardzo jasno i wyraźnie wyjaśnia ten problem Pan Jezus mówiąc, że każdy, kto się w całości poświęci służbie Pańskiej, „każdy, kto by opuścił domy albo braci, albo siostry, albo ojca, albo matkę, albo dzieci, albo rolę dla imienia mego, stokroć tyle otrzyma i odziedziczy żywot wieczny” (Ewangelia Mateusza 19,29).

Czyli nie dziesiąta część, lecz całe swoje życie, ale w zamian za to stokroć tyle i żywot wieczny! Jakież wielkie i cudowne obietnice dla ludzi, którzy czynią wolę Bożą! Błogosławieństwo ponad miarę, a zatem więcej niż możemy się spodziewać. Pan Bóg Tobie dzisiaj proponuje: Wystaw mnie na próbę czy ci nie otworzę okien niebieskich i nie wyleję na ciebie błogosławieństwa ponad miarę. Pan Bóg chce, abyśmy korzystali z Jego obietnic.

Jeżeli zauważysz w swoim życiu jakąkolwiek rzecz, która nie jest zgodna z Bożym postanowieniem względem Ciebie jako człowieka wierzącego, która przeszkadza Ci w zupełnym oddaniu siebie Panu Jezusowi, wyznaj to Panu (por. Ewangelia Łukasza 14,33). On jest wierny Swojemu Słowu. On przebaczy Tobie twój grzech i ofiaruje Swoje wspaniałe obietnice zawarte w Jego Słowie.

Staraj się spełniać Boże warunki, a z pewnością staniesz się uczestnikiem Bożych obietnic.

A. K.

Darowizna

image_pdfimage_print

Chrześcijańska Misja Ewangeliczna"FILEO"

„Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki – Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie” Ewangelia Jana 14,16-17

Leave a Reply

%d bloggers like this: