CIERPIENIE W ŻYCIU CHRZEŚCIJAN

„Wtedy Job powstał, rozdarł szaty i ogolił głowę; potem padł na ziemię  i oddał pokłon, i rzekł: Nagi wyszedłem z łona matki mojej i nagi stąd odejdę. Pan dał, Pan wziął, niech będzie imię Pańskie błogosławione” (Księga Joba 1,20-21).

Nikt z nas nie żyje bez doświadczeń. Dlatego sądzę, że będzie pożyteczne, byśmy rozważyli problem cierpienia w życiu chrześcijan. Księga Joba traktuje ten problem w sposób bardzo konkretny. Dlaczego człowiek,  a więc i chrześcijanin, musi cierpieć? We wszelkich zmianach zachodzących w świecie, kiedy różne przeciwności dotykają i nas, wydaje się nam, że są one nieopisanie wielkie. Dlatego chciejmy przypatrzeć się temu dokładniej, co o tym mówi Biblia. Historia Joba daje nam świetną okazję, byśmy ten problem dokładniej obejrzeli. Jest to jeden z klasycznych przykładów historii cierpienia człowieka uczciwego i sprawiedliwego; i jest przedstawiona bardzo plastycznie.

Już w jej pierwszych rozdziałach mamy wszystkie fakty tego cierpienia. Czytamy więc, że Job był jednym ze znakomitych ludzi na Wschodzie. Był bardzo bogaty, miał wielką rodzinę składającą się z 10 osób: 7 synów i 3 córek. Był on typem przywódcy wśród pobratymców. I oto pierwsze fragmenty księgi w sposób zwięzły relacjonują, jak Job stracił wszystko, co posiadał. Nieszczęścia zaczęły spadać na niego jak lawina, tak, że nawet ten wielki człowiek w krótkim czasie załamał się, był zdruzgotany. Nieszczęścia spadły na jego życie w trzech fazach.

Najpierw utracił cały swój majątek, stada zwierząt wraz z pasterzami pilnującymi ich. Biblia określa to – jakby ogień runął z nieba. Dalej sąsiednie plemiona podjęły wyprawy przeciw niemu i zajęły jego posiadłości. Jego majątek zniknął w ciągu kilku dni. Następnie dochodzimy do drugiej fazy wielkiej katastrofy. Job traci wszystkie dzieci w ciągu jednej nocy. I oto gdy dzieci były razem w wielkim domu, zerwał się gwałtowny wiatr od strony pustyni. Mógł to być bardzo silny huragan, a nawet tornado. Ten potężny wiatr uderzył w dom, który runął, i tak zginęły wszystkie dzieci Joba.

To są pierwsze fazy wielkiego cierpienia Joba. Jaka była jego reakcja na te nieszczęścia? Czytamy w 1. rozdz. w. 21: „I rzekł: Nagi wyszedłem z łona matki mojej i nagi stąd odejdę. Pan dał, Pan wziął, niech będzie imię Pańskie błogosławione”. Widzimy, że Job wspaniale wytrzymał tę próbę. Ale to był dopiero początek.

Po stracie majątku i wszystkich dzieci, nieszczęście dotyka bezpośrednio osobę Joba. Został dotknięty straszliwą chorobą. Zachował się jej obszerny opis. Biblia stwierdza, że on cały był pokryty wrzodami od głowy do stóp, siadł w popiele i resztką skorupy drapiąc swe ciało, cierpiał straszliwie. Choroba była tak odrażająca, że musiał przebywać w odosobnieniu. Współcześni naukowcy określają jego chorobę jako rodzaj trądu. Wywoływała ona puchnięcie członków ciała, powodowała czerwienienie, skóra pękała – przypominając jakby skórę słonia.

Tak więc ten wielki człowiek znany w krajach Wschodu, człowiek bogaty, mający rodzinę i cieszący się uznaniem społecznym – utracił wszystko, co posiadał. W końcu sam został dotknięty jedną z najgroźniejszych chorób. I przyszło na niego coś jeszcze przykrzejszego. Oto jego ukochana żona w jego okropnym nieszczęściu, odwróciła się od niego. Powiedziała mu: „Czy jeszcze trwasz w swojej pobożności? Złorzecz Bogu i umrzyj!” (Joba 2,9). Ale nawet po tym wiara Joba nie zachwiała się.

Mamy tu wspaniały przykład człowieka, którego wiara wytrzymała ciężkie próby, zniosła ogromne cierpienia. Dlatego powiedział do swojej żony: „Mówisz, jak mówią kobiety nierozumne. Dobre przyjmujemy od Boga, czy nie mielibyśmy przyjmować i złego?” (2,10). Historycy stwierdzają, że tym wszystkim nie zgrzeszył on przeciwko Bogu swymi słowami.

Podobny przykład wielkiej wiary widzimy u proroka Habakuka, który również żył w czasach trudnych.W jego proroctwie jest napisane:„Zaiste, drzewo figowe nie wydaje owocu, a na winoroślach nie ma gron. Zawodzi drzewo oliwne, a rola nie dostarcza pożywienia. W ogrodzeniu nie ma owiec,     a w oborach nie ma bydła”(Księga Habakuka 3,17-18).A następnie odnajdujemy jego odpowiedź o tych nieszczęściach, jakie go dotknęły: „Lecz ja będę radował się w Panu, weselił się w Bogu mojego zbawienia”.Habakuk wyznaje, że ufa Panu  w nieszczęściach i cierpieniach.

Również i Job nie utracił wiary w Boga, kiedy ta straszna tragedia na niego spada, nie mówi nic przeciwko Bogu, nie przeklina; wytrwałe trwa  w wierze i zachowuje ufność w Bogu, a przecież spotkało go przysłowiowo największe cierpienie, jakie kiedykolwiek stało się udziałem ludzi. Widzimy to bezspornie, bliżej analizując księgę Joba.

Nowy Testament tę postawę ludzi cierpiących potwierdza tysiące razy. Dotyczy to naśladowców Chrystusa – chrześcijan. Dlatego możemy dojść do pewnych konkretnych wniosków odnośnie cierpienia spotykającego chrześcijanina.

Pierwszy z nich może być następujący: chrześcijanin nie jest wcale człowiekiem zwolnionym od cierpienia. Chrześcijanie również cierpią przeciwności i tragedie. To jest fałszywa nauka, gdy ktoś twierdzi, że cierpienie omija chrześcijan. Ktoś powiedział na ten temat bardzo zwięźle: „Żaden chrześcijanin nie może uniknąć prób pustyni na swej drodze do Ziemi Obiecanej”.

Nie zapominajmy lekcji, której uczymy się z księgi Joba, o tym, że był jednym z najbardziej pobożnych ludzi swego czasu, a mimo to cierpiał więcej niż jakikolwiek inny człowiek z jego pokolenia wówczas żyjący.

Czytając Biblię widzimy, że wszystkie wielkie postacie Pisma Świętego, w taki czy inny sposób cierpiały w swoim życiu. Możemy podać kilka imion: Abraham, podczas przechodzenia próby, gdy składał na ofiarę swego syna Izaaka; Dawid, kiedy przeżywa bunt swego syna. Nawiasem dodam, że czasem myślimy o jakimś chrześcijaninie, którego syn się zbuntował wobec Boga, że to jest na pewno wina ojca. A przecież o Dawidzie Bóg mówił: znalazłeś w oczach moich upodobanie, a przecież on miał takiego syna! Weźmy apostoła Pawła, który będąc wielkim zwiastunem Jezusa Chrystusa, miał w swoim ciele jakiś „oścień”, jakiś „bodziec”. A cóż mu Pan powiedział?: „Dosyć masz, gdy masz łaskę moją” (II List do Koryntian 12,9). Podobnie apostoł Piotr (I List Piotra1,6-7) mówi: „Weselcie się z tego, mimo że teraz na krótko, gdy trzeba, zasmuceni bywacie różnorodnymi doświadczeniami, ażeby wypróbowana wiara wasza okazała się cenniejsza niż znikome złoto, w ogniu wypróbowane, ku chwale i czci, i sławie, gdy się objawi Jezus Chrystus”. A następnie w tym samym liście przypomina chrześcijanom, że powinni nawet oczekiwać cierpień, chociaż wyszli ze świata. „Najmilsi! Nie dziwcie się, jakby was coś niezwykłego spotkało, gdy was pali ogień, który służy doświadczeniu waszemu” (I List Piotra 4,12).Dla chrześcijan nie może to być czymś dziwnym, ponieważ muszą być gotowi do zaakceptowania cierpień we własnym życiu. Wszystkie listy apostolskie w ten czy inny sposób przypominają o konieczności takiej postawy wobec cierpień. Również Jezus mówił o tym swoim uczniom, że będą cierpieć          na tym świecie.

Tak więc wyraźnie stwierdzić możemy, że chrześcijanie nie są uwolnieni od cierpień.

Druga prawda brzmi: chrześcijanie nie otrzymali jakiejś szczepionki ochraniającej przed odczuwaniem tragedii, bólu i cierpień na nich przychodzących. Choć tak zdarza się, niestety często, przy powierzchownym głoszeniu Ewangelii, które pozostawia na słuchaczach wrażenie, że jeśli ktoś jest nawrócony, jeśli jest dzieckiem Bożym, to Pan – jakby automatycznie osłaniać będzie przed cierpieniem, przed tragedią. Lecz to nie jest prawda! Cała Biblia świadczy o tym, że ból fizyczny, nawet o dużym nasileniu, jest również udziałem chrześcijan! Chrześcijanie cierpią psychicznie i fizycznie; chrześcijanie są także poddani cierpieniu w wyniku zwątpienia. Jest to dalej ukazane w następnych rozdziałach historii Joba.

Widzieliśmy, że wiara Joba przy pierwszych atakach, nawet wówczas, gdy stracił zdrowie okazała się zwycięska. Ten głos Joba, który tu słyszymy, broni swego zawierzenia Bogu, jednocześnie przeżywając głębię tej agonii, tej beznadziejności, jakiej doświadczał w swoim cierpieniu. Istotnie doświadczał największego bólu. Również doświadczał przerażenia w sferze duszy. Przeszedł przez te wielkie męczące wątpliwości; i doszło nawet do tego, że przeklinał dzień swojego narodzenia.

To jego doświadczenie jest również potwierdzone w Psalmach, o których wiemy, że są one wielkim zbiorem hymnów uwielbienia i modlitw. Teksty te napisali ludzie wierzący, będący w ucisku. Z Psalmów dowiadujemy się też, jak modlą się do Pana – w czasie swego cierpienia –  prawdziwie cierpiący. Jest ważne, abyśmy to wyraźnie spostrzegali!

Chrześcijanin jest obdarzony zbroją światłości, dzięki której może ochronić się przed utratą wiary. Jednakże ta zbroja nie ochrania go przed bólem, cierpieniem. Nie można wyjaśnić tego bardziej plastycznie niż uczynił to apostoł Paweł, mówiąc o sobie, gdy adorował cierpienia Chrystusa w sobie: „Zewsząd uciskani, nie jesteśmy jednak pognębieni, zakłopotani, ale nie zrozpaczeni, prześladowani, ale nie opuszczeni, powaleni, ale nie pokonani” (II List do Koryntian 4,8-9).

Trzecią prawdą, której uczymy się z doświadczeń Joba jest to, iż żadne cierpienie nie jest wieczne, nie kończące się. Job oczywiście cierpiał długo, ale w końcu został uzdrowiony i przywrócony do jeszcze wspanialszej pozycji niż poprzednio. Po tej wielkiej nocy cierpień, jakby agonii, przyszedł w jego życiu nowy poranek, gdy Pan go podniósł i dał mu jeszcze tyle samo dzieci: synów i córek. Job dożył sędziwego wieku w obfitości Pańskiej. Kiedy przeżywał nowy okres świetności, Pan był z nim tak samo, jak był z nim podczas cierpień.

O tym właśnie mówi apostoł Piotr do pierwszych chrześcijan przypominając im o wielkiej radości, jaką mają w Jezusie Chrystusie, dodaje: „Weselcie się z tego, mimo że teraz na krótko, gdy trzeba, zasmuceni bywacie różnorodnymi doświadczeniami” (I List Piotra 1,6).

Te doświadczenia, cierpienia, próby przychodzą do naszego życia, ale są one czasowe. Po prostu przychodzą na czas próby. Psalmista to potwierdza: „Bo tylko chwilę trwa gniew Jego, ale życzliwość Jego całe życie. Wieczorem bywa płacz, ale rankiem wesele” (Psalm 30,6).

To właśnie jest słowem pocieszenia, słowem nadziei, które przynoszę Wam dzisiaj. Jeśli Was dotknęło jakieś cierpienie, jeśli przeżywacie smutek, jeśli przechodzicie jakieś ciężkie próby, zapamiętajcie tę prawdę, że każde cierpienie jest czasowe. Autor Psalmu 30 wyznaje, że gniew Pana dopuszczający cierpienie na Jego sługę trwa moment, ale ta chmura cierpienia  zostaje  usunięta  i słońce znów nam zaświeci.

Ktoś może pomyśleć, że mogę tak mówić, bo nie mam takich problemów. Jednak już żyję dostatecznie długo i dostatecznie długo pracuję dla Pana, dlatego odpowiadam: jeśli dzisiaj nie macie żadnych problemów, to możecie mieć je jutro. Życie jest w jakimś sensie „doliną płaczu”. Niestety to może dotknąć i mnie, i Ciebie! Jest ważne, jak wówczas zachowamy się, jaką przyjmiemy postawę.

Mamy wspaniałe zapewnienie w jednym z listów apostoła Pawła, który pisze: „Dotąd nie przyszło na was pokuszenie, które by przekraczało siły ludzkie; lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszeniem da i wyjście, abyście je mogli znieść” (I List do Koryntian 10,13).

Tak więc dochodzimy do trzech podstawowych prawd, które pozwalają nam rozumieć problem cierpienia w życiu wierzącego człowieka:

Po pierwsze: chrześcijanin cierpi jak każdy człowiek.

Po drugie: chrześcijanin doznaje bólu fizycznego i psychicznego.

Po trzecie: wszelkie cierpienie ma określoną granicę, nie trwa bez końca.

Ale można zapytać, dlaczego chrześcijanin ma cierpieć? Przecież chrześcijanin jest posłuszny Słowu Bożemu, przeżywa skruchę i wierzy Ewangelii. Również chrześcijanin nie zadaje się ze światem. Jest otwarty   i słucha przede wszystkim głosu Pana. Najbardziej zainteresowany jest pełnieniem woli Pana. I tak czyni. Dlaczego więc ma cierpieć? Dlatego, że wiara chrześcijanina musi być wypróbowana.

Poza tym istnieje jeszcze inne ważne zagadnienie.

Job był człowiekiem bardzo bogatym, służył Panu, ale szatan powiedział: Czy on służy Panu za darmo, czy nic z tego nie ma?A więc w końcu sprowadza się to do tego, że szatan chciał powiedzieć, że Job służy Panu, boi się Pana, bo On mu za to dobrze płaci, wynagradza. Szatan to właśnie mówi: „Czy Ty nie otoczyłeś go zewsząd opieką wraz z jego domem i wszystkim, co ma? Błogosławiłeś sprawie jego rąk i jego dobytek rozmnożył się w kraju. Lecz wyciągnij tylko rękę i dotknij tego, co ma; czy nie będzie ci w oczy złorzeczył?” (Joba 1,10-11).

Jest to jedno z najbardziej klasycznych miejsc w Biblii, które ukazuje nam problem chrześcijan w obecnej sytuacji. Chrześcijanin może również pytać siebie: dlaczego wierzę w Boga i ufam Jezusowi, dlaczego Jemu służę? I właśnie przeciwności życiowe pomagają nam wydobyć prawdę i odpowiedzieć na to pytanie. Bo jeśli na przykład służymy Panu, ponieważ dobrze się nam powodzi, a więc coś z tego mamy: jeśli otrzymujemy za to jakieś materialne korzyści, wtedy nasza wiara nie jest wiarygodna. W tym właśnie tkwi problem. Czy kocham Pana dlatego, że On jest dobrem, miłością? Czy ufam Mu, ponieważ On jest moim Niebieskim Ojcem? Czy wierzymy w Niego, ponieważ pragniemy zbawienia? Czy dlatego radujemy się w Jezusie Chrystusie, że widzimy w Nim jedyne światło prowadzące nas do Ojca, jedyną naszą radość? Albo może nazywamy siebie chrześcijanami, ponieważ spodziewamy się za to coś otrzymać? Dlatego przychodzi test. Najbardziej znanym porównaniem używanym w Biblii jest to, że nasza wiara jest podobna do złota, które oczyszczone bywa w ogniu. Apostoł Piotr mówi o tym do swoich braci-chrześcijan: „Ażeby wypróbowana wiara wasza okazała się cenniejsza niż znikome złoto, w ogniu wypróbowane, ku chwale i czci, i sławie, gdy się objawi Jezus Chrystus” (I List Piotra 1,7).

Trudności i próby, które przychodzą w życiu chrześcijanina, to nie jakieś przypadki. To są dopuszczenia, które Pan na nas posyła albo – niejako – pozwala, żeby przyszły. I są one po to, aby naszą wiarę wypróbować, aby naszą wiarę oczyścić. Jak można poznać, że to złoto jest prawdziwe? W ogniu. Tak samo próbowana jest wiara chrześcijanina –  w ogniu cierpień.

Chrystus mówi, że chrześcijanin powinien wiedzieć czy zawierza Jemu. Przypomnijmy sobie, co powiedział Jezus przy zakończeniu Kazania na Górze: „Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie” (Ewangelia Mateusza7,21). Powiedzieć: „Panie, Panie” jest tylko czymś powierzchownym; chrześcijanin musi zbadać głębię swego serca, aby przekonać się, z jakich powodów wyznaje: „Panie!” Czy to jest z głębi jego serca, jego ducha, czy to jest znak jego głębokiej wewnętrznej wiary, dojrzałej wiary? Kiedy przejdziemy przez cierpienia, wtedy dopiero możemy mówić, że istotnie naszą ufność pokładamy w Panu. To jest konieczne, ponieważ wiara, która nas łączy z Panem, łączy nas również i ze wszystkimi błogosławieństwami. Wiara łączy nas również z naszym przyszłym życiem. Dlatego jest sprawą zasadniczą, aby rozpoznać czy nasza wiara jest szczera, prawdziwa, czy tylko jest czymś udawanym.

Jest również inny powód, dlaczego wiara jest wypróbowywana przez cierpienia: wiara dojrzewa w cierpieniach. Wiara pogłębia się właśnie przez poddanie ciała przeciwnościom i przejściu przez wiele smutku i cierpień.Wiara nasza dojrzewa poprzez kontakt ze Słowem Bożym. Kiedy czytamy Słowo Boże, gdy słyszymy Jego Słowo, wgłębiamy się w Biblię, to Słowo wzmacnia nasze serca. Wiemy o tym. Ale również ta sama wiara poddawana jest procesowi dojrzewania. Staje się to wówczas, gdy potrafimy dostrzec Chrystusa w sytuacjach trudnych, sytuacjach cierpień. Dlatego Jakub pisze do chrześcijan, którzy byli bardzo prześladowani i doświadczeni: „Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie, wiedząc, że doświadczenie wiary waszej  sprawia wytrwałość” (List Jakuba 1,2-3).

Rozważyliśmy historię Joba. Widzimy więc, że jego wiara wytrzymała próby. Ale najważniejszym pytaniem dzisiaj, gdy kończymy ten temat jest pytanie: czy Twoja wiara wytrzyma próbę? Nie okazuj niecierpliwości, kiedy Pan podda Cię próbie! Bo nie ma niczego ważniejszego w Twoim życiu niż to, że dojdziesz do głębokiej, oczyszczonej wiary w Jezusa Chrystusa. To jest ważniejsze od całej Twojej przyszłości; to daje Ci perspektywę wieczności i przemieni Twoje aktualne życie: da Ci prawdziwą radość! Wszystkie ważne sprawy w Twoim życiu będą opierać się na tym czy mieć będziesz prawdziwą, zdrową i głęboką wiarę w Jezusa Chrystusa.

Nie wiem, co czeka mnie w nadchodzącym czasie, Ty też tego nie wiesz! Ale o jednym wiemy z pewnością: jeśli naprawdę kochamy Jezusa Chrystusa, to możemy żyć w pokoju, przecież On powiedział: „Nigdy cię nie opuszczę, nigdy cię nie zapomnę”. Pan jest z nami, cokolwiek Pan nam da przeżyć  w najbliższym czasie – ufajmy Mu!

Job powiedział: „Będę Mu ufał, choćby mnie zabił!”

Nasze zadanie polega również na trwaniu w ufności do Boga! Jeśli jest ktoś, kto nie przyjął Jezusa Chrystusa do swego serca osobiście, indywidualnie – to taki człowiek idzie samotnie przez życie. Czy chciałbyś rzeczywiście poznać Jezusa Chrystusa? On oddał Swoje życie również za Ciebie. Zapłatą za grzech jest śmierć, konsekwencją grzechu jest śmierć. Problemem może być wciąż to, jak Bóg może zaakceptować grzesznego człowieka? Ale Bóg rozwiązał ten problem: zesłał Swego jednorodzonego Syna, aby umarł za mój i Twój grzech! W ten sposób zapłata za grzech już została dokonana. Ktoś musiał umrzeć: i właśnie Jezus Chrystus umarł za mnie i za Ciebie na krzyżu, na którym ja i Ty powinniśmy umrzeć. Bo nasze grzechy ukrzyżowały Jezusa Chrystusa. Ale Bóg tak umiłował świat, że Syna Swego jednorodzonego dał, aby Jezus Chrystus umarł na krzyżu za nas grzeszników, na Golgocie. I on mówi dzisiaj do Ciebie: „Przyjdźcie, którzy jesteście obciążeni grzechami, a Ja dam wam odpocznienie”! Jeśli Ty jesteś tą duszą, drogi Czytelniku, chciałbym modlić się za Ciebie, abyś stał się Bożym dzieckiem. A kiedy i Ciebie dotknie cierpienie, a ono na pewno przyjdzie, wtedy będziesz mógł być pewny, że Pan jest z Tobą. On Ciebie podtrzyma i pomoże. On będzie troszczył się o Ciebie. On Ciebie nigdy nie opuści.

J.M. Sergey

image_pdfimage_print

Chrześcijańska Misja Ewangeliczna"FILEO"

„Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki – Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie” Ewangelia Jana 14,16-17

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: