PO ŚMIERCI – CZ. I

1. CZŁOWIEK ŻYJE DALEJ I PO ŚMIERCI FIZYCZNEJ

Czasy, w których żyjemy, są czasami kryzysów i wątpliwości. Ale jednego jesteśmy pewni, a mianowicie, że musimy umrzeć. I choćbyśmy nawet   i nie wierzyli w Pismo Święte, to życie codzienne potwierdza nam tę prawdę, że śmierć nie ma względu na osoby i kosi jedno życie ludzkie za drugim.

Pismo Święte powiada, że „postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd” (List do Hebrajczyków 9,27) oraz że człowiek posiada „nieśmiertelną” duszę, tzn. że dusza jego będzie żyła po wieki wieczne.

Według encyklopedii słowo „nieśmiertelny” oznacza to, co pod żadnym względem nie ulega śmierci. W ścisłym znaczeniu tego wyrazu posiada nieśmiertelność jedynie i w całej pełni tylko Sam Bóg, mieszkający w światłości nieprzystępnej (I List do Tymoteusza 6,16). Tylko On jeden nie podlega śmierci w jakiejkolwiek bądź formie.

O ciele ludzi zmartwychwstałych tak się wyraża apostoł Paweł: „To, co skażone, musi przyoblec się w to, co nieskażone, a to, co śmiertelne, musi przyoblec się w nieśmiertelność” (I List do Koryntian 15,53). A zatem gdy człowiek otrzyma ciało zmartwychwstałe, dopiero wówczas jest „nieśmiertelny”, tzn. nie podlega już śmierci i śmierć nie ma już żadnej władzy nad nim. W języku biblijnym używa się słowa „nieśmiertelny” w odniesieniu do Boga, gdyż nie podlega On procesowi rozkładu. Poza tym używa się tego wyrazu w odniesieniu do ciała ludzi zmartwychwstałych, gdyż nie będzie ono już oddzielone od duszy ludzkiej. W mowie potocznej słowo „nieśmiertelny” nabrało nieco innego znaczenia czyli mniej więcej tyle co „ciągłość bytowania”. W niniejszych rozważaniach trzymać się będziemy frazeologii biblijnej i używać słowa „nieśmiertelny” jedynie w odniesieniu do Boga i ciała zmartwychwstałych ludzi. Dusza każdego człowieka żyje po wieki wieczne – posiada wiekuistą egzystencję. Człowiek umiera wprawdzie, ale jego śmierć fizyczna nie oznacza bynajmniej ustania jego bytowania, egzystencji, lecz to wydarzenie powoduje tylko odłączenie ducha od ciała; śmierć duchowa natomiast jest oderwaniem się ducha ludzkiego od Boga. Jeżeli więc Pismo Święte nazywa jakiegoś człowieka „duchowo umarłym”, to chce ono przez to powiedzieć, że jest on odłączony od Boga, źródła wszelkiego życia.

I odwrotnie – życie należy traktować jako całość i to zarówno w sensie fizycznym, jak i duchowym. Życie ziemskie powstało na skutek zespolenia się dwóch kochających się istot i jest jednostką składającą się z ciała i ducha. Życie duchowe zawdzięcza swe pochodzenie społeczności ducha ludzkiego z Bogiem i stanowi nieprzerwaną łączność tego ducha z Nim. W rozumieniu biblijnym śmierć fizyczna nie oznacza ustania istnienia, lecz tylko rozłąkę na pewien czas: duch ludzki opuszcza ciało, ażeby żyć dalej w innym świecie.

Rzecz znamienna, że przeświadczenie o istnieniu życia pośmiertnego spotkać można w wierzeniach całej ludzkości. Zarówno bowiem badacze, jak i misjonarze chrześcijańscy opowiadają, że we wszystkich częściach świata,u wszystkich ras, jednym słowem na całym globie ziemskim spotykali ludzi ze świadomością istnienia życia pośmiertnego. I skądże się wzięło to przeświadczenie w sercach ludzkich?

Pismo Święte powiada, że Bóg wszystko pięknie uczynił w swoim czasie i poczucie wieczności tchnął do serca ludzkiego (Księga Kaznodziei Salomona 3,11). A więc Bóg Sam dał człowiekowi tę świadomość. Dlatego właśnie nie może doczesność dać mu trwałego zadowolenia. Zdaje on sobie zupełnie jasno sprawę z tego, że wszystko, co mu to życie dać może, jest tylko przejściowe i znikome, pożąda więc czegoś więcej, wartości istotnych. Człowiek, jako istota wyposażona w poczucie odpowiedzialności za swoje czyny, nie może osiągnąć celu swego bytowania na tej ziemi. Rozczarowanie, jakiego doznaje przez stwierdzenie, że wszystko dokoła nas jest niedoskonałe i podlega prawu znikomości, potęguje tylko jego tęsknotę za doskonałością. Bóg, który obdarzył człowieka tym pragnieniem, postarał się też o wodę do jego zaspokojenia. Ten, który zaszczepił w sercach naszych myśl o wieczności, posiada jako jedyny moc zaspokojenia gorącego pragnienia życia i wieczności, poznania i doskonałości. Codziennie obija się nam o uszy twierdzenie, że na świecie nie ma tylko dlatego sprawiedliwości, że wiele czynów występnych i zbrodni uchodzi ludziom bezkarnie. Sprawiedliwość Boża wymaga dalszego bytowania czyli życia pośmiertnego człowieka i to albo w chwale wiecznej, albo w wiecznym potępieniu. Na skutek takiego rozumowania biblijnego ludzie wszechczasów byli przeświadczeni o tym, że dusza ludzka żyje i po śmierci fizycznej.

Pan Jezus bardzo często mówił o życiu pośmiertnym. Oddał On Swe życie na krzyżu w tym celu, ażeby dusza nasza nie była na wieki odłączona od Boga.

Reasumując, stwierdzamy, że świadomość wiecznej egzystencji ducha ludzkiego istnieje we wszystkich religiach ludzkich. Jeżeli zaś to przeświadczenie trwa nadal mimo codziennego obserwowania skazitelności wszelkiego życia, to jest to tylko niezbitym dowodem tego, że Sam Pan Bóg zaszczepił tę myśl w serca ludzkie. A że – jak wiemy z własnego smutnego doświadczenia – nie ma na tym świecie sprawiedliwości, dlatego według nauki Pisma Świętego musi istnieć wieczność, która wszystko uporządkuje. W związku z tym nabierają szczególnego znaczenia słowa Pana Jezusa: „Albowiem cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swej szkodę poniósł?” (Ewangelia Marka 8,36).

2. UNICESTWIENIE?

Są ludzie, którzy sądzą, że po śmierci fizycznej wchodzą dusze wierzących chrześcijan do szczęśliwości wiekuistej, natomiast dusze niewierzących ulegają unicestwieniu w chwili ich śmierci, względnie w dniu Sądu Ostatecznego. Czy jednak taki wymiar kary można nazwać sprawiedliwym? Wówczas byliby potraktowani jednakowo ci, którzy świadomie odrzucili Jezusa Chrystusa, jak i ci, którzy Go nie przyjęli tylko dlatego, że nic o Nim nie słyszeli i kara taka nie odpowiadałaby w żadnej mierze rozmiarowi ich winy.

Takie i temu podobne poglądy nie odpowiadają jednakże wcale nauce Pisma Świętego. Pan Bóg powiada najwyraźniej, że tylko ten, kto nie został zapisany w księdze żywota, wrzucony zostanie do jeziora ognistego (Objawienie Jana 20,15). W tym jeziorze ognistym nie zostaną jednakże zniszczeni, albowiem czytamy, że „diabeł, który ich zwodził, został wrzucony do jeziora z ognia i siarki, gdzie znajduje się też zwierzę i fałszywy prorok, i będą dręczeni dniem i nocą na wieki wieków” (Objawienie Jana 20,10).

Z powyższego wynika jasno, że ci wszyscy, których imion nie znaleziono zapisanych w księdze żywota, wrzuceni zostaną do jeziora ognistego, gdzie nie zostaną zniszczeni, ale pozostaną tam na wieki. Podobną myśl znajdujemy również w Ewangelii św. Mateusza 25,46, gdzie Pan Jezus oświadczył: „I odejdą ci na kaźń wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego”. Słowo „wieczny” ma bez wątpienia w obu wypadkach tę samą treść i znaczenie: Jedni idą na mękę „wieczną” drudzy zaś do żywota „wiecznego”. O ile więc na podstawie Słowa Bożego wierzymy, że istnieje życie wieczne dla tych, którzy wierzą w Jezusa Chrystusa, wówczas, chcąc być konsekwentni, musimy pogodzić się z faktem, że musi być wieczna kara dla tych wszystkich, którzy w Niego nie wierzą.

Ponieważ nikt z ludzi nie może nam udzielić jakichkolwiek wyjaśnień w sprawach życia pośmiertnego, więc musimy z pietyzmem traktować wypowiedzi Pisma Świętego i przyjąć do wiadomości, co nam wyjaśniają. O ile więc Jezus Chrystus, Syn Boga Żywego, a więc najwyższy autorytet w tych sprawach, podkreśla niejednokrotnie, że ludzie niewierzący pójdą na mękę wieczną, wierzący w Niego zaś odziedziczą żywot wieczny, to znaczy to tyle, że ani dusza grzesznika, ani dusza sprawiedliwego nie ulegnie zagładzie, będą one dalej żyć i egzystować. W Objawieniu Jana 21,8 czytamy, że udziałem „bojaźliwych i niewierzących, i skalanych, i zabójców, i wszeteczników, i czarowników, i bałwochwalców, i wszystkich kłamców będzie jezioro płonące ogniem i siarką. Jest to śmierć druga”.

Pierwsza śmierć jest śmiercią fizyczną, tzn. oddzieleniem się ducha od ciała, śmierć druga zaś jest śmiercią wieczną, ostatecznym oddzieleniem się ducha człowieczego od Boga. Wielce niebezpieczny jest zatem pogląd, że ten kto nie wierzy w Jezusa Chrystusa, jako Zbawiciela, będzie zgładzony, tzn., że dusza jego nie posiada już świadomości, wspomnień, i przestanie w ogóle istnieć. Biblia utrzymuje wprost coś przeciwnego. Jezus Chrystus, który jest tym jedynym najlepiej zorientowanym w sprawach wiekuistych, poinformował nas o nich bardzo konkretnie.

Apostoł Paweł, powołując się na słowo Pańskie, tak pisze w II Liście do Tesaloniczan: „Gdyż sprawiedliwa to rzecz u Boga odpłacić uciskiem tym, którzy was uciskają, a wam, uciskanym, dać odpocznienie wespół z nami, gdy się objawi Pan Jezus z nieba ze zwiastunami mocy swojej, w ogniu płomienistym, wymierzając karę tym, którzy nie znają Boga, oraz tym, którzy nie są posłuszni ewangelii Pana naszego Jezusa. Poniosą oni karę: zatracenie wieczne, oddalenie od oblicza Pana i od mocy chwały jego” (1,6-9). A więc odłączenie, śmierć wieczna, a nie żadne unicestwienie.

Zarówno wierzący, jak i niewierzący muszą stanąć przed Bogiem. Obie kategorie ludzi będą osądzone i wydany zostanie wyrok, orzekający życie wieczne lub mękę wieczną. Jest to rzecz niezwykle poważna i niezbyt przyjemna, dlatego wolelibyśmy nie rozwodzić się tyle nad nią, ale raczej w ogóle pominąć ją milczeniem. O ile zaś nie czynimy tego, to jedynie dlatego, że zarówno Słowo Boże, jak i Sam Jezus Chrystus, podkreśla ten stan rzeczy niejednokrotnie.

3.KRAINA UMARŁYCH

Co mówi Biblia o krainie umarłych i życiu pośmiertnym? I tak na przykład w I Księdze Mojżeszowej  37,35 patriarcha Jakub wypowiada się na ten temat, jak następuje: „W żałobie zejdę do syna mego do grobu”. Po raz pierwszy użyto tu słowa „szeol”, które przetłumaczono jako „grób”. W celu oznaczenia krainy umarłych używa Stary Testament tego hebrajskiego wyrażenia aż 65 razy. Stanie się ona prędzej czy później miejscem pobytu wszystkich ludzi. „Gdzież jest człowiek, który by żył i nie oglądał śmierci i wyrwał duszę swoją z krainy umarłych?” (Psalm 89,49). Stary Testament poucza nas, że wszyscy ludzie bez wyjątku, a więc zarówno dobrzy, jak i źli, wierzący jak i niewierzący tam idą. Wierzący Jakub i inni patriarchowie, jak i Korach, który się zbuntował przeciw Bogu.

Słowo Boże poucza nas, że umarli przebywający w krainie umarłych, posiadają zupełną przytomność umysłu. W formie poetyckiej opisuje nam prorok Izajasz w rozdziale 14 to państwo.

Fakt, że umarli żyją dalej, potwierdza Pan Jezus w Ewangelii św. Mateusza, gdy powiada: „A co do zmartwychwstania, czy nie czytaliście, co wam Bóg powiedział w słowach: Jam jest Bóg Abrahama i Bóg Izaaka, i Bóg Jakuba! Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych” (22,31-32).

Informacje, jakich udziela Stary Testament w tych sprawach, są jednakże bardzo skąpe i dlatego zupełnie niewystarczające. Dopiero przyjście Jezusa Chrystusa pogłębiło znacznie nasze wiadomości o tamtym świecie. On Sam dopiero poinformował nas o życiu wiecznym i rozjaśnił wszystkie problemy, związane z tym życiem przez Swoją Ewangelię (II List do Tymoteusza 1,10). Pan Bóg zaznajamia nas stopniowo z tajemnicami Królestwa Bożego. Objawienia te osiągnęły punkt kulminacyjny w Nowym Testamencie, który potwierdza najwyraźniej istnienie krainy umarłych. Starotestamentowy „szeol” jest jednoznaczny z „hadesem” Nowego Testamentu, obie nazwy bowiem określają tę samą krainę umarłych. Pan Jezus powiedział: „A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba wywyższone będziesz? Aż do piekła [hadesu-krainy umarłych] zostaniesz strącone” (Ewangelia Mateusza 11,23). W Objawieniu Jana świadczy Pan Jezus o Sobie: „Jam jest pierwszy i ostatni, i żyjący. Byłem umarły, lecz oto żyję na wieki wieków i mam klucze śmierci i piekła” (1,17-18). Pocieszająca jest sama myśl o tym, że wszystkie sprawy spoczywają w ręku Zbawiciela Jezusa Chrystusa. O ile tedy powierzymy Mu swoje dusze, wówczas możemy spokojnie żyć i umierać.

Nowy Testament podaje nam cały szereg bardzo interesujących faktów. I tak na przykład apostoł Piotr powiada w jednym ze swych kazań, że Pan Jezus Sam zstąpił do krainy umarłych. Po zacytowaniu wersetu ze Starego Testamentu, gdzie król Dawid powiada: „Bo nie zostawisz duszy mojej w otchłani” [krainie umarłych], dodaje on: „Mężowie bracia, wolno mi otwarcie mówić do was o patriarsze Dawidzie, że umarł i został pogrzebany, a jego grób jest u nas aż po dzień dzisiejszy. Będąc jednak prorokiem i wiedząc, że mu Bóg zaręczył przysięgą, iż jego cielesny potomek zasiądzie na tronie jego, mówił, przewidziawszy to, o zmartwychwstaniu Chrystusa, że nie pozostanie w otchłani ani ciało jego nie ujrzy skażenia. Tego to Jezusa wzbudził Bóg, czego my wszyscy świadkami jesteśmy” (Dzieje Apostolskie 2,27-32). Tak więc Pan Jezus Sam był w krainie umarłych.

W Ewangelii św. Łukasza (16,19-26) powiada Zbawiciel: „A był pewien człowiek bogaty, który się przyodziewał w szkarłatne szaty i kosztowne tkaniny    i co dzień wystawnie ucztował. Był też pewien żebrak, imieniem Łazarz, który leżał u jego wrót owrzodziały, i pragnął nasycić się odpadkami ze stołu bogacza, a tymczasem psy przychodziły i lizały jego rany. I stało się, że umarł żebrak,i zanieśli go aniołowie na łono Abrahamowe; umarł też bogacz i został pochowany. A gdy w krainie umarłych cierpiał męki i podniósł oczy swoje, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. Wtedy zawołał i rzekł: Ojcze Abrahamie, zmiłuj się nade mną i poślij Łazarza, aby umoczył koniec palca swego w wodzie i ochłodził mi język, bo męki cierpię w tym płomieniu. Abraham zaś rzekł: Synu, pomnij, że dobro swoje otrzymałeś za swego życia, podobnie jak Łazarz zło; teraz on tutaj doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. I poza tym wszystkim między nami a wami rozciąga się wielka przepaść, aby ci, którzy chcą stąd do was przejść, nie mogli, ani też stamtąd do nas nie mogli się przeprawić”.

W przypowieści tej stwierdza Pan Jezus dwa ważne fakty, że:

po pierwsze – istnieje życie pośmiertne oraz

po drugie – istnieje również miejsce męki dla niewierzących.

Bogacz został skazany na mękę wieczną nie dlatego bynajmniej, że był bogaty, ale wyłącznie z powodu swej obojętności na niedolę biednych, a jego obojętność była jasnym dowodem tego, że nie bał on się wcale Boga. Według opisu Ewangelii cierpi on straszne męki jako karę za obojętność wobec Boga i ludzi. Łazarz zaś przebywa na łonie Abrahama, na miejscu spokoju, miejscu pobytu starotestamentowych wierzących.

O ile więc chodzi o krainę umarłych, to rozróżniamy dwa miejsca: miejsce męki i łono Abrahama częstokroć nazywane też rajem. Słowa „kraina umarłych” określają tylko przeciwieństwo do miejsca pobytu żyjących na ziemi i nie mówią jeszcze nic bliższego o formach tamtejszego bytowania.

Jednemu ze złoczyńców, rozpiętych na krzyżu, przyobiecał Pan Jezus: „Zaprawdę powiadam ci, dziś będziesz ze mną w raju” (Ewangelia Łukasza 23,43). Jak już wspomnieliśmy, Pan Jezus zstąpił do krainy umarłych, zaraz po Swym zgonie na krzyżu. Na podstawie tej obietnicy musimy wnioskować, że raj był częścią składową krainy umarłych, co potwierdza zacytowana już opowieść o bogaczu i Łazarzu.

4. ZAPADNIĘCIE W SEN CZY TEŻ ZACHOWANIE CAŁKOWITEJ ŚWIADOMOŚCI?

W swoim Liście do Filipian (1,23), wysłanym z więzienia rzymskiego, apostoł Paweł pisał między innymi: „Pragnę rozstać się z  życiem i być z Chrystusem, bo to daleko lepiej”. Śmierć fizyczna przynosi chrześcijaninowi współżycie z Chrystusem. O ile tedy apostoł pragnie zejść z tego świata, to jedynie dlatego, iż posiada pewność, że w ten sposób połączy się ze swym Panem i Zbawicielem. Już w Starym Testamencie powiada Kaznodzieja Salomon (12,7), że duch wróci się do Boga, który go dał. O Łazarzu opowiada   w Ewangelii św. Łukasza Pan Jezus, że Łazarz w chwili swej śmierci zaniesiony został przez aniołów na łono Abrahama. Tak więc już w Starym Testamencie zażywali wierzący ludzie w pewnym stopniu szczęśliwości, jednakże dopiero od chwili ukrzyżowania Jezusa mamy możność dostać się bezpośrednio na miejsce obecności wywyższonego Chrystusa. „Więc też zawsze jesteśmy pełni ufności i wiemy, że dopóki przebywamy w ciele, jesteśmy oddaleni od Pana; gdyż w wierze, a nie w oglądaniu pielgrzymujemy. Jesteśmy więc pełni ufności  i wolelibyśmy raczej wyjść z ciała i zamieszkać u Pana” (II List do Koryntian 5,6-8).

Apostoł Paweł był zatem jak najmocniej przeświadczony o tym, że natychmiast po opuszczeniu swego ciała, dostałby się do Chrystusa.

Słowo Boże w Objawieniu Jana (14,13) potwierdza nam fakt, że umarli chrześcijanie zażywają szczęśliwości niebiańskiej. Podczas swej wizji, jaką miał św. Jan na wyspie Patmos, słyszał on między innymi głos z nieba, który mówił: „Błogosławieni są odtąd umarli, którzy w Panu umierają”. Umarli w Panu to tacy, którzy już za swego życia ziemskiego przyjęli Jezusa Chrystusa, jako swego osobistego Zbawiciela. Ci umarli odpoczywają od prac swoich w obecności Pańskiej, zachowując naturalnie zupełną przytomność umysłu. Apostoł Paweł pisze (I List do Tesaloniczan 5,10), że Jezus Chrystus umarł za nas, abyśmy czy będziemy żyli czy też umrzemy, żyli razem z Nim. Już w Starym Testamencie, proklamował psalmista swoją radosną nadzieję: „Prowadzisz mnie według rady swojej, a potem przyjmiesz mnie do chwały” (Psalm 73,24).

Reasumując tę naukę, powołujemy się ponownie na Jezusa Chrystusa, jako na jedyny autorytet w tych sprawach. W Swej wielkiej modlitwie arcykapłańskiej, podanej nam w Ewangelii św. Jana (17,24), powiedział On: „Ojcze! Chcę, aby ci, których mi dałeś, byli ze mną, gdzie Ja jestem, aby oglądali chwałę, którą mi dałeś”. Mamy tę pewność, że po zejściu swoim z tego świata będziemy tam, gdzie obecnie przebywa Jezus Chrystus. Wzmianka zaś „aby oglądali chwałę Moją” świadczy o tym, że zachowali oni całkowitą przytomność umysłu i biorą udział we wszystkich swych przeżyciach.Możliwe, że jakiś sceptyk wtrąci tu uwagę: „Po śmierci przecież nie mamy już ciała, jakże może więc wówczas dusza nasza posiadać jeszcze zupełną przytomność umysłu?” Na to można odpowiedzieć, że Pan Bóg, będący Duchem, też nie ma ciała, a jednak jest osobowością, posiadającą całkowitą świadomość. To samo odnosi się i do aniołów. Dlatego też pragniemy opuścić to ciało i być u Pana. Niewierzący mają bardzo smutne widoki na przyszłość. I oni też zachowają zupełną przytomność umysłu, zdolność zaś przypominania sobie wszystkiego, co   przeżyli, powiększy tylko ich cierpienia.

Pismo Święte wyraźnie nam mówi, że osoby niewierzące odczuwają mękę, a więc posiadają oni zupełną przytomność umysłu, jak czytamy w podobieństwie o bogaczu i Łazarzu. Powiedział nam to Sam Jezus Chrystus. Od chwili ekspiacyjnej śmierci Zbawiciela na krzyżu mogą wierzący w Niego radować się radością niewymowną na myśl, że wejdą do odpocznienia Bożego i Jego chwały. Wtedy przechodzi wierzący ze stanu wiary w stan oglądania. Niewierzący natomiast przychodzą na miejsce męki. I ani jedni ani drudzy nie zostaną unicestwieni, dusze ich nie zapadają w sen, ani też nie tracą świadomości, zachowując natomiast zupełną przytomność umysłu. O ile bowiem wierzący, którzy pójdą do Chrystusa, zachowają całkowitą świadomość, a więc i niewierzący nie mogą być nieprzytomni. Dusza Jezusa Chrystusa też zachowała całkowitą przytomność w czasie między Jego śmiercią a zmartwychwstaniem, albowiem powstał On przez Swą własną moc (Ewangelia Jana 10,18). Tak tedy wiemy, że zarówno wszyscy wierzący, jak i niewierzący zachowują całkowitą przytomność umysłu aż po wieki wieczne. Już myśl sama o tym, że po śmierci swej dostanie się do raju i oglądać będzie chwałę Jezusa Chrystusa, napełnia wierzącego wielką radością. Bóg zaś niech natchnąć raczy serca nasze taką pewnością, jaką posiadają ci, co wierzą w Syna Jego Jezusa Chrystusa, który powiedział: „Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie” (Ewangelia Jana 14,6).

5. PEWNOŚĆ

Pismo Święte zapewnia uroczyście, że wszyscy, którzy za swojego życia uwierzyli w Chrystusa i przyjęli Go, jako swego osobistego Pana i Zbawiciela, po swej śmierci zostaną przez Niego przyjęci, aby żyli w Jego obecności. Poza tym oznajmia nam Objawienie Jana (21,27), że do owego przyszłego, nowego miasta nie wejdzie nic nieczystego albo wzbudzającego odrazę lub czyniącego kłamstwo, lecz tylko ci, którzy są zapisani w księdze żywota Baranka. W chwili śmierci jednakże nie posiada wierzący jeszcze zupełnej doskonałości. Życie jego wykazuje jeszcze błędy, grzechy i niedociągnięcia. Jak więc pogodzić z sobą te sprzeczności, że:

po pierwsze – nie wejdzie tam nic nieczystego i

po drugie – że wierzący zaraz bezpośrednio po swojej śmierci dostanie się przed oblicze Chrystusa? 

Dostępujemy zbawienia wyłącznie z łaski. Krew Jezusa Chrystusa oczyszcza nas od wszelkiego grzechu. Chrystus Pan uzyskał dla nas sprawiedliwość, która jest dla Boga ważna i wystarczająca. Znaczenie zastępczej śmierci Zbawiciela polega właśnie na tym, że oddał On Swoje życie, by zgładzić nasz grzech, obmyć nas od wszelkiej nieczystości i otworzyć nam drogę do nieba. Dlatego też w swoim Liście do Rzymian (3,28) pisze apostoł Paweł, że człowiek staje się sprawiedliwy przez wiarę, bez uczynków zakonu.

Rozumie się, że wiara ta przynosi owoc, będąc czynna przez miłość (List do Galacjan 5,6). Zbawienie jednak posiądziemy jedynie przez wiarę, a nie na skutek tego, że osiągnęliśmy pewien stopień świętości. Niebo bowiem stoi otworem dla wszystkich tych, którzy całą swoją nadzieję pokładają w Jezusie Chrystusie. Przez ten akt wiary poznajemy w Jezusie Chrystusie Syna Bożego i Zbawiciela i nabywamy pewność żywota wiecznego, jak napisane jest: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto słucha słowa mego i wierzy temu, który mnie posłał, ma żywot wieczny i nie stanie przed sądem, lecz przeszedł z śmierci do żywota” (Ewangelia Jana 5,24).

W swym Liście do Galacjan (2,21) pisze apostoł Paweł: „Nie odrzucam łaski Bożej; bo jeśli przez zakon jest sprawiedliwość, tedy Chrystus daremnie umarł”. Jest wprawdzie tak, że nic nieczystego nie wejdzie do nieba, ale my jesteśmy oczyszczeni krwią Jezusa Chrystusa. Toteż z całą powagą mógł umierający Jezus zapewnić jednego ze złoczyńców ukrzyżowanych razem z Nim: „Zaprawdę powiadam ci, dziś będziesz ze mną w raju” (Ewangelia Łukasza 23,43). I czymże właściwie zasłużył ten złoczyńca na taką obietnicę? Uwierzył on w Jezusa Chrystusa i wiara ta przejawiła się w słowach: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy wejdziesz do Królestwa swego” (23,42). Duch Święty mógł objawić mu właściwą istotę Chrystusa, tak iż poznał w Nim Zbawiciela świata, Króla i Pomazańca Pańskiego. I w odpowiedzi na to wyznanie otrzymał zapewnienie: „Zaprawdę powiadam ci, dziś będziesz ze mną w raju”.

O ile więc jest prawdą, że do nieba nie wejdzie nic nieczystego,  to możemy być wdzięczni Bogu za to, że Jezus Chrystus jest Barankiem Bożym, który gładzi grzech świata. Z bezwzględnej ufności do Jego dzieła zbawienia czerpiemy pewność, że droga do nieba stoi przed nami otworem.

(cdn.)

image_pdfimage_print

Chrześcijańska Misja Ewangeliczna"FILEO"

„Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki – Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie” Ewangelia Jana 14,16-17

Leave a Reply

%d bloggers like this: