CZY POTRZEBNA NAM REFORMACJA?

CZY POTRZEBNA NAM REFORMACJA?

14 września 2019 0 przez Fileo

Każdego roku październik przypomina nam pewne wielkie wydarzenie w dziejach chrześcijaństwa, gdy – jak uważa wielu historyków – 31.10.1517 roku Marcin Luter przybił na drzwiach kościoła w Wittemberdze słynnych 95 tez. To wystąpienie Marcina Lutra stało się – swego rodzaju – punktem startowym, inicjującym potężny ruch kościelno-społeczny, ruch odnowy – ruch reformistyczny w łonie chrześcijaństwa zachodnio-europejskiego w XVI wieku. Ten wielki ruch odnowy, jakim była Reformacja XVI wieku, objął szybko swoim wpływem kraje sąsiednie, dotarł także na Ziemie Polskie. To właśnie dzięki Reformacji, naród polski i polska kultura narodowa zawdzięcza przekład całego Pisma Świętego na język polski (N.B). Ten protestancki przekład Pisma Świętego, zresztą niejeden, jest starszy od przekładu rzymsko-katolickiego (Biblia ks. Wujka, rok 1599). W tej dziedzinie Polska wyprzedziła wiele innych krajów europejskich: Biblia Brzeska lub Radziwiłłowska jest z roku 1563, a Biblia Gdańska, która stała się najbardziej rozpowszechnionym tekstem Pisma Świętego wśród protestantów (i nie tylko), pochodzi z roku 1632.

To niewątpliwa zasługa ludzi Reformacji, iż w wiekach XVI i XVII cała Europa objęta została płomieniem wielkiego przebudzenia ewangelicznego. W tym ruchu przebudzeniowym, obok nazwisk Lutra, Kalwina, Zwingliego, znalazły się także nazwiska polskich reformatorów, jak Jan Łaski, znalazły się także nazwiska ludzi, których tradycyjnie zalicza się do nurtu tzw. „wolnych Kościołów”. To przecież w Polsce, obok „ecclesia maior” (Kościół większy), skupiającego ruch ewangelicki istniała także „ecclesia minor” (Kościół mniejszy), w którym uwidoczniły się wpływy ewangeliczno-baptystyczne XVI wieku.

Już w tamtych czasach nastąpiło zbliżenie między grupami ewangeliczno-baptystycznymi Braci Polskich, zwłaszcza tych najbardziej biblijnie wierzących (z kierunku lubelsko-rakowskiego), z ruchem menonitów (od nazwiska Menno Simonsa z Emden, we Wschodniej Fryzji), którzy dotarli na Żuławy i w okolice Gdańska w XVI wieku. Wielokrotnie już członkowie Kościołów Reformacji wypowiadali się, iż Reformacja nie była – w idei swoich twórców – punktem końcowym, punktem docelowym wielkiego ruchu odnowy kościelno-społecznej. W środowisku Kościołów prezbiteriańsko-reformowanych zrodziła się zasada, której treść stała się znana wszystkim: „ecclesia reformata et semper reformanda est” – tj. Kościół reformowany jest Kościołem, który powinien podlegać ciągłej przemianie.

Patrząc więc na dzisiejszy kształt chrześcijaństwa, wielu zadaje sobie pytania czy ruch odnowy – w „moim” Kościele, w „moim” Zborze, w „moim” kręgu chrześcijańskim, nie zatrzymał się gdzieś po drodze? Czy nie stanął w jakimś stadium rozwoju? Czy nie zmartwiał? W związku z tymi rozważaniami, wielu pyta: kiedy zacznie się nowy ruch odnowy kościelno-społecznej, na podobieństwo Reformacji XVI wieku, kiedy zacznie się nowa Reformacja?

Pewną formą odnowy chrześcijaństwa stały się „wolne Kościoły”, które pojawiły się na gruncie europejskim i amerykańskim w wiekach XVII-XIX (ruch przebudzeniowy, ruch uświęceniowy i nowe strumienie ożywienia kościelno-społecznego, które z nich wypłynęły). To pytanie o odnowę należy jednakże zadać także tzw. „wolnym Kościołom”. Czy odnowa (reformacja, przemiana duchowa, społeczna, organizacyjna, koncepcyjna i inne) występująca na gruncie „wolnych Kościołów” – nie ustała? Czy nie zastygła w jakimś osiągniętym kształcie kościelności? Czy „wolne Kościoły” („nowe Kościoły”) nie potrzebują dziś odnowy, na podobieństwo Reformacji XVI wieku i następnych stuleci? Czy „mój” wolny Kościół, czy „mój” wolny (w znaczeniu wolnokościelny) Zbór nie powinien dać się zreformować Duchowi Świętemu? Czy „moje” chrześcijańskie sumienie nie wymaga przemiany (= reformacji)?

Te pytania domagają się odpowiedzi. Czyż Duch Święty nie działał przez Apostoła Pawła, gdy nam napisał: „Zewleczcie z siebie starego człowieka wraz z jego poprzednim postępowaniem, którego gubią zwodnicze żądze, i odnówcie się w duchu umysłu waszego, a obleczcie się w nowego człowieka, który jest stworzony według Boga w sprawiedliwości i świętości prawdy” (List do Efezjan 4,22-24).

Żeby sprawdzić czy przemiana jest prawdziwa, trzeba właściwego miernika, punktu odniesienia. Miernikiem nie jest i nie może być duch czasu i punktem odniesienia nie może być świat i jego duch. A zatem –    co lub kto? Odpowiedź jest jedna, a dał ją sam Pan Jezus Chrystus „w streszczeniu” największego kazania chrześcijańskiego (w całej historii) – „Wypełnił się czas    i przybliżyło się Królestwo Boże, upamiętajcie się i wierzcie ewangelii” (Ewangelia Marka 1,15). W tym kazaniu jest pełna Ewangelia. Człowiek bowiem musi wiedzieć nie tylko, jak został zbawiony (z łaski, Ewangelia łaski), ale także powinien dowiedzieć się – przez chrześcijańskie kazanie i świadectwo – dlaczego został zbawiony (Królestwo, Ewangelia Królestwa Bożego).

Czy potrzebna nam nowa Reformacja? Tak, bardzo potrzebna.  Czy w duchu czasów lub według ducha świata? Nie! Według Ducha Pana Jezusa Chrystusa: „Wypełnił się czas i przybliżyło się Królestwo Boże, upamiętajcie się i wierzcie ewangelii”.

Ale czy naprawdę tego chcemy? Bo „koszt przemiany” jest bardzo wysoki: całkowita śmierć „starego człowieka” i życie – życiem Jezusa!

Na tym zawsze polegał i polega sens Reformacji.

M. K.