Fileo Jezus

DRAMAT NARODZENIA

 

Ponad dwa tysiące lat temu pewna młoda dziewczyna stanęła wobec dramatu nieoczekiwanej ciąży.Była panną zaręczoną z człowiekiem o wysokich zasadach moralnych, gdy została poinformowana przez posłańca z nieba o tym, że pocznie z Ducha Świętego i będzie matką Syna Bożego.

Patrząc w przeszłość z naszej perspektywy, widzimy Marię jako szczególnie ubłogosławioną przez Boga. Ale czy możemy sobie wyobrazić sytuację, w jakiej się znalazła? Czy rodzice zrozumieją i uwierzą jej? A narzeczony? Przyjaciele? Sąsiedzi z Nazaretu? Zgodnie z tradycją jej czasów powinna ponieść publiczną hańbę i prawdopodobnie umrzeć przez ukamienowanie.

Była ubogą dziewczyną. Nie było wtedy pomocy społecznej. Nie było pracy dla niezamężnych matek (chyba jedynie dla prostytutek). Nie było ośrodków pomocy dla kobiet z niechcianą ciążą i nie było klinik przeprowadzających aborcje. A jednak Maria przyjęła wiadomość z pełną pokoju akceptacją. „Oto jestem służebnicą Pańską, pragnę tego, czego On pragnie, niech wszystko, co powiedziałeś, stanie się”.

Chociaż nie potrafiła powiedzieć dlaczego, choć nie wiedziała, jak to wszystko się potoczy, wierzyła, że to jest dziecko wybrane przez Wszechmogącego. Maria miała serce otwarte dla Boga.

Maria potrzebowała jednak wsparcia i Bóg przygotował jej pomoc. Jej kuzynka Elżbieta, bezdzietna przez długie lata małżeństwa, wprawdzie mogłaby wzgardzić młodą dziewczyną, która poczęła bez oglądania się na instytucję małżeństwa. Ale Elżbieta miała również serce otwarte dla Boga. I nawet dziecię w jej łonie podskoczyło z radości z powodu obecności Bożego wybrańca we wnętrzu Marii. Zamiast odrzucenia, Elżbieta otoczyła Marię miłością i akceptacją, a nawet otworzyła dla niej swój dom na trzy miesiące.

Bóg wiedział, że Maria będzie potrzebowała rozumiejącego męża, który ochroni ją przed twardą rzeczywistością świata. Dlatego też posłał niebiańskiego zwiastuna, aby zmienić serce jej narzeczonego, Józefa.

Oh, co byś zrobił, gdybyś był na miejscu Józefa? Józef znał obyczaje. Jeśli pozostanie przy Marii, wszyscy będą wiedzieć, że jest ojcem tego dziecka, bękarta. Dlaczego miałby narażać swoją reputację dla tej młodej dziewczyny, która najwyraźniej okazała mu niewierność? Lecz Józef miał również serce otwarte dla Boga. Tę niewiarygodną prawdę przyjął wiarą.

Czy kiedykolwiek zaufałeś Bogu i okazałeś Mu posłuszeństwo w czymś trudnym, i czy wtedy oczekiwałeś, że Bóg będzie cię za to szczególnie błogosławił? Komuś może się wydawać, że dla tak ufającego małżeństwa, jakim byli Józef i Maria, i dla swojego własnego umiłowanego Syna Bóg powinien zaaranżować bardziej prestiżowe przybycie. I już zupełnie chyba pomylił daty  w swoim harmonogramie.

Zatłoczone miasteczko podczas rzymskiego spisu ludności. Gospody i domy przepełnione ponad miarę. Nawet stodoły i stajnie traktowano jako pokoje gościnne z powodu napływu podróżnych.

Lecz nie ma możliwości zatrzymania płodu, gdy już zaczną się bóle porodowe. A więc zmęczone zwierzęta w stajni musiały z chrzęstem ścieśnić się jeszcze bardziej, by zrobić miejsce jeszcze dla dwojga następnych podróżnych,a potem... dla jeszcze jednego. Wilgotne maleństwo zaanonsowało światu swoje przybycie płaczem rozlegającym się w chłodnej nocy i zostało delikatnie zawinięte - w królewskie szaty? Nie, po prostu w jakieś szmatki wyciągnięte z podróżnego worka i w pełne miłości ramiona wyczerpanej matki.

Za nią długie dnie podróży piechotą i na grzbiecie osła. Godziny pełne poczucia frustracji i strachu, gdy poszturchiwani przez tłum odchodzili spod kolejnych niegościnnych drzwi. Wreszcie jakieś miejsce spoczynku i ciężkie bóle porodowe. Urodziło się dziecko i jest już zawinięte. Nie było położonej, która by pomogła. Tylko Józef, wprawdzie troskliwy, ale jakże niedoświadczony! Maria musiała radzić sobie sama. Czy można sobie wyobrazić lepszą kandydatkę na depresję poporodową?

Wreszcie można odpocząć. I wtedy drzwi otwierają się na oścież, wdziera się zimne powietrze i gromada mężczyzn ubranych w łachmany. Czyżby to byli rabusie napadający na bezbronnych gości w Betlejemie? Józef i Maria skulili się, by bronić swego jedynego skarbu, gdy oczy obcych na nim spoczęły. Minęła chwila długa jak wieczność.

Strach ustąpił miejsca zdumieniu, gdy pasterze zbliżyli się i uklękliw podziwie przed żłobem wypełnionym sianem i leżącym niemowlęciem. Nie było to podobne do tego, czego mogli się spodziewać po wizycie zastępów aniołów rozświecających firmament nocy i zwiastujących przybycie Króla. Ale w jakiś sposób Wszechmądry Bóg połączył niedostrzegalne nitki okoliczności   w bezcenną tkaninę wydarzeń, które stały się centralnym punktem historii.„A Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę jego, chwałę jaką ma jedyny Syn od Ojca, pełne łaski i prawdy” (Ewangelia Jana 1,14).

Poczęcie było dramatem dla ubogiej, pełnej pokory dziewczyny. Lecz jej serce było otwarte na to, co może wielki Bóg. I to było najważniejsze.

Co jest dzisiaj twoim dramatem? Czy znalezienie wyjścia z twojej sytuacji wydaje się niemożliwe? Czy masz serce otwarte dla Boga, by przemienił twój dramat, w wielką szansę dla Niego?

Ludzie pełni lęku, odrzucenia, przytłoczeni i zmęczeni wciąż przychodzą do pełnego miłości Boga, który udziela pokoju, poczucia bezpieczeństwa, przebaczenia, przyjęcia, pomocy, odpocznienia i otwiera nieskończone możliwości przez swój dar złożony w żłobie.

                                               W.M.